EKONOMIA/FINANSE

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » czw gru 29, 2011 5:27 pm

www.nowyekran.pl / http://zaczarowanadorozka.nowyekran.pl/ ... o-kryzysie | 29.12.2011 12:12
BYŁY BANKIER FRANÇOIS DE SIEBENTHAL O KRYZYSIETen tekst kieruję nie do ekonomistów ale osób bezrobotnych i rodzin ciężko pracujących na swoje utrzymanie, by otworzyć im umysły do samodzielnego myślenia i by wiedzieli, że ich pieniądze w globalnych bankach nie są bezpieczne.

Rozmowa z Francois de Siebenthalem, który dawniej pracował jako bankier w Szwajcarii, na temat kryzysu w świecie finansowym dzisiaj i o tym, jakie rozwiązania zaproponowałby udzielający wywiadu, aby skorygować ten nieporządek.
Wywiad przeprowadził Yves Jacques


Yves Jacques: Francois, pochodzi Pan ze Szwajcarii, posiada Pan wykształcenie w dziedzinie bankowości i ekonomii, czy tak?
Francois de Siebenthal: Tak jest.

YJ: A jak długo pracuje Pan jako ekonomista?
FS: Ponad dwadzieścia pięć lat.

YJ: Niektóre podręczniki i inne źródła wprowadzają ludzi w błąd podając, że banki pożyczają pieniądze pochodzące z depozytów swoich klentów. Czy może Pan nam powiedzieć, jak jest naprawdę?
FS: Prawda jest taka, że to kredyt tworzy depozyty, a nie odwrotnie. To znaczy, że na przykład więcej niż 90% pieniędzy będących w obiegu powstało po prostu z powietrza. Szacuje się, że 99,99% dolarów USA jest wytworzone z niczego. Nazywamy to pieniądzem Fiat (niech się stanie), albo pieniądzem Ex Nihilo (z niczego). Generalnie problem polega na tym, że używa się systemu kredytu, aby utrzymać wzrost gospodarczy Stanów Zjednoczonych, aby podtrzymać ekonomię amerykańską, kosztem ubogich na świecie. Ostatnio finansjera wykorzystała nawet rynek nieruchomości w USA, aby wesprzeć machinę kredytu. Wytworzono ogromne kwoty kredytu (Ex Nihilo) jako pożyczki na zakup nieruchomości, a potem te amerykańskie pożyczki hipoteczne sprzedano inwestorom takim jak Fanny Mae czy Freddie Mac z ogromnym zyskiem. Następnie ten ogromny import pieniędzy i oszczędności z całego świata zostały użyte, aby oznajmić ludziom w Ameryce, że wartość amerykańskiego przemysłu wzrasta cały czas nieustannie. Ale obecnie doszliśmy do granic wypłacalności i amerykański dolar zaczyna ześlizgiwać się w dół. Stracił on 60% swej wartości od początku wojny w Iraku. Ten cały system jest wielkim kłamstwem i powoduje olbrzymi spadek wiarygodności i zaufania. Gdy kredyt jest tworzony jedynie po to, aby podtrzymywać pozorny wzrost ekonomii, istnieją różne drogi wyjścia z tej sytuacji. Jedną z nich może być doprowadzenie do powszechnej wojny z milionami ofiar, albo krwawej rewolucji, czy chociażby kredytowego kryzysu, jakiego doświadczyła Japonia wraz z niedoborem gotówki i masowym wyludnieniem, albo znowu może to spowodować totalną zapaść ekonomii, jak to się zdarzyło w 1929 roku.

YJ: Takie są więc ich sposoby?
FS: Właśnie, moim zdaniem międzynarodowi bankierzy planują nowe wojny i rewolucje. Myślę, że najlepszym pomysłem na to byłoby to, co zrobili biedni ludzie w Stanach Zjednoczonych w 1929 roku. Utworzyli banki lokalne z sześcioma tysiącami lokalnych systemów pieniężnych. Możemy usprawnić te lokalne systemy i skoordynować je, jako sieć uprawnionych, bezpłatnych i otwartych dla wszystkich banków lokalnych, używających tych samych walorów, dostępnych dla wszystkich ludzi dobrej woli. Taką właśnie propozycję możemy znaleźć na stronie internetowej www.pavie.ch ze wszystkimi szczegółami, jak taki lokalny system powinien funkcjonować, tak jak już działają te systemy w niektórych biednych krajach. Dolar z pewnością upadnie, więc powinniście zachęcać wszystkich do uruchamiania lokalnych systemów, usprawnionych LETS (Local Exchange Systems – Lokalne systemy wymiany) wraz z dywidendą i dyskontem skompensowanym (zobacz ‘social credit’ i ‘kredyt społeczny’ w Internecie). W rzeczywistości dolar załamuje się teraz szybciej. Jego wartość idzie w dół cały czas. Na przykład, gdy zaczynałem pracę w bankowości, dolar był równy czterem frankom szwajcarskim. Teraz relacja wynosi jeden do jednego. A zatem, jest to potężna inflacja. Gdy Szwajcar, na przykład, chce kupić Chevroleta, musi wymienić go na sery, zegarki, maszyny i inne dobra. Gdy Amerykanin chce kupić zegarek szwajcarski, płaci w dolarach. A co to jest dolar? Kawałek papieru, na którym jest wydrukowane: „Jeden Dolar: pokładamy nadzieję w Bogu" („One dollar: In God we trust"), albo jakieś bity w komputerze.

YJ: Czy nie sądzi Pan, że chcą oni, aby dolar upadł w USA dlatego, że chcą go zastąpić przez amero?
FS: Tak myślę. Działają oni teraz podobnie jak w 1929 roku. Banki drukują więcej banknotów i otwierają więcej kredytów, by bardzo tanio kupować więcej aktywów, a w ten sposób mogą kontrolować więcej ludzi i nie można niczego zrobić bez ich zgody. Ustawa Patriot Act to metoda wprowadzenia dyktatury, a nagle okaże się, że zechcą wymienić wszystkie banknoty i wprowadzić nowe z wprasowanym wewnątrz czipem RFID.

YJ: Co pan sądzi o ludziach, którzy twierdzą, że powinniśmy zastąpić dolara przez euro albo japońskiego jena?
FS: Jeśli dolar upada, a znowu ci sami ludzie będą stać za euro albo jenem, to wszystko zakończy się podobnie jak z dolarem.
(...)

YJ: Czy może Pan krótko nam wyjaśnić, jak dzisiaj tworzy się pieniądze, a jak powinny być tworzone? Następnie, być może, porozmawialibyśmy o praktyce pobierania odsetek.
FS: W Stanach Zjednoczonych większość pieniędzy, jako oprocentowane kredyty, są kreowane przez Bank Rezerwy Federalnej i inne banki prywatne. Bank Rezerwy Federalnej jest na tyle federalny, na ile „federalny" jest Federal Express [amerykańska firma przesyłkowa]. Znaczy to, że jest to prywatna korporacja będąca własnością kilku osób. Jestem w posiadaniu listy około 12 rodzin, które są udziałowcami właścicielami banku Rezerwy Federalnej. Ludzie ci używają tej prywatnej firmy dla swoich osobistych zysków, przynoszącej prywatne dochody w wysokości bilionów (tak, bilionów) dolarów. Jeśli dodać te kwoty, które są generowane każdego roku, począwszy od Bożego Narodzenia 1913 r., sumy ukryte w przeróżnych fundacjach i trustach, w „rajach" podatkowych, to profity tych ludzi są niewiarygodne. Wojny są dla ich własnych zysków, a nie dla korzyści Amerykanów.
Na bazie kredytu, który nazywany jest M zero (M0), mamy ogromne kreowanie pieniędzy i są one tworzone z niczego. Alan Greenspan powiedział, że kreują oni pieniądze z powietrza. Są dane publikowane przez Rezerwę Federalną (która jest prywatną kompanią), które pokazują, że przyznaje ona i sama emituje kredyt do innych banków i instytucji finansowych.
Kilka miesięcy przed jego zamordowaniem, prezydent John F. Kennedy został wezwany przez swojego ojca, Josepha, na rozmowę w hallu w Białym Domu. Tam ojciec powiedział mu: „Jeśli to zrobisz, oni cię zabiją!". Ale prezydent nie dał się powstrzymać. W dniu 4 czerwca 1963 roku, podpisał Dekret Prezydencki numer 111 110, który znosił Ustawę i dekret nr 10 289, i przekazywał produkcję banknotów w ręce państwa, pozbawiając kartel banków prywatnych wielkiej części ich potęgi. Po tym, jak 4 miliardy dolarów USA o małych nominałach, nazywanych „Banknotami Stanów Zjednoczonych", zostały już wprowadzone do obiegu, a państwo już przygotowywało dalsze cięcia waluty emitowanej przez Fed [skrót od Federal Reserve], Kennedy został zastrzelony 22 listopada 1963 r. Stało się to 100 lat po śmierci Lincolna. Doprowadził on także do emisji wolnych od długu banknotów „Greenback" („zielone dolary") dla Stanów Zjednoczonych i został zastrzelony przez snajpera. Następca Kennedy’ego, Lyndon B. Johnson, wstrzymał druk banknotów z niewytłumaczalnych powodów. Dwanaście banków Rezerwy Federalnej wycofało natychmiast banknoty Kennedy’ego z obiegu i zastąpiło je swoimi potwierdzeniami długu. Kilka tych banknotów znajduje się stale w rękach Imeldy Marcos, ponieważ jej mąż także próbował odejść od systemu. Obecnie podczas tego sub-prime kryzysu, drukuje się miliony lub biliony dolarów, lecz nie wiemy dokładnie, dokąd one idą. Możliwe, że idą na podtrzymanie banków, które bankrutują. Oszuści podtrzymują oszustów. I oczywiście wszystkie te pieniądze są kreowane jako dług, czyli są obciążone odsetkami. Te odsetki są nałożone na amerykańskie społeczeństwo głównie poprzez podatki, na plecy biednych ludzi. Na przykład, weźmy LTCM 3, bilonowy skandal za Clintona, a także inne podobne sytuacje. Biedni na świecie nie mają co jeść; umierają z głodu. A jeszcze gorzej, że dzieciom nie pozwala się nawet urodzić! Ich celem jest, aby było mniej ludzi, których łatwiej można kontrolować przy pomocy prawa, które staje się coraz głupsze.
Jeden taki przypadek to Monsanto, firma, która patentuje genetycznie modyfikowane świnie lub rośliny i rujnuje farmerów. Ich celem jest podnoszenie cen żywności, a ciągle mówią, że pracują dla dobra ludzkości... Fed rozpoczynała z 300 w przybliżeniu ludźmi czy bankami, które stały się właścicielami (akcjonariuszami, płacącymi 100 dolarów za akcję – kapitał akcyjny nie podlega publicznej wymianie) w bankowym systemie Rezerwy Federalnej. Utworzyli oni międzynarodowy bankowy kartel o bogactwie nie mającym porównania. Fed inkasuje miliardy dolarów rocznie w odsetkach i rozdziela ten profit między swoich akcjonariuszy. Kongres udzielił nielegalnie Fedowi prawa drukowania pieniędzy (poprzez Skarb Państwa) bez odsetek wobec Fed.
Fed zatem kreuje pieniądze z niczego, pożycza je nam poprzez banki i pobiera odsetki od naszej waluty. Fed skupuje także długi rządowe płacąc pieniędzmi, które drukuje i następnie obciąża odsetkami podatników USA. Wielu senatorów i prezydentów stwierdziło, że jest to oszustwo. Louis T. McFadden, przewodniczący Komisji Bankowości i Waluty Kongresu USA (House Committee on Banking and Currency) w latach 1920-1921, oskarżył Rezerwę Federalną o umyślne spowodowanie Wielkiego Kryzysu w 1929 r. W kilku przemówieniach wygłoszonych wkrótce po utracie pozycji przewodniczącego Komisji, McFadden twierdził, że Rezerwa Federalna jest sterowana przez banki Wall Street i ich filie w europejskich bankach. McFadden powiedział: Panie Przewodniczący, mamy w naszym kraju jedną z najbardziej skorumpowanych instytucji, jaką znał świat. Mam na myśli Zarząd Rezerwy Federalnej i banki Rezerwy Federalnej. Zarząd Rezerwy Federalnej, który jest ciałem rządowym, oszukał rząd USA, że jest wystarczająco dużo pieniędzy na spłacanie długu państwowego. Dwunastu monopolistów kredytu, którzy nielojalnie i podstępnie zostali wprowadzeni do naszego kraju przez bankierów z Europy i odpłacają się nam za naszą gościnność podkopywaniem naszych amerykańskich instytucji... Ludzie słusznie wysuwają oskarżenia wobec Zarządu i banków Rezerwy Federalnej. Tekst całego wystąpienia jest na stronie
http://wovern/mcfadden_speech_1932.html

McFadden został zamordowany w ten sam sposób, co Kennedy i Lincoln i wielu innych przeciwników tych, którzy kontrolują system lichwy. „Quid prodest scelus, is fecit" znaczy: „Ten, kto ma korzyść ze zbrodni, ten jej dokonał". Encyklika papieża Benedykta XIV, „Vix pervenit" określająca, jakie kontrakty są dobre, a jakie złe w biznesie, została usunięta z półek księgarskich. A więc kim są właściciele centralnych banków Rezerwy Federalnej? Nazwiska prawdziwych właścicieli 12 banków centralnych – bardzo dobrze ukrywana tajemnica – zostały w części ujawnione. Oto lista niektórych nazwisk:
Rothschild Bank z Londynu
Warburg Bank z Hamburga
Rothschild Bank z Berlina
Kuhn Loeb Bank z Nowego Jorku
Israel Moses Seif Banks z Włoch
Goldman, Sachs z Nowego Jorku
Warburg Bank z Amsterdamu
Chase Manhattan Bank z Nowego Jorku
Lazard Brothers Bank z Paryża

Wszyscy ci bankierzy są związani z londyńskimi domami bankowymi w całkowicie wolnym City, które ostatecznie kontroluje Fed. Gdy Anglia przegrała Rewolucyjną Wojnę z Ameryką (nasi ojcowie walczyli z własnym rządem), lichwiarze planowali kontrolować nas przez przejęcie naszego systemu bankowego, drukowanie naszych pieniędzy i zadłużanie nas. Wymienione poniżej osoby były właścicielami banków, a zatem właścicielami akcji w Fed. Wymienione poniżej banki posiadają znaczącą kontrolę nad dystryktem Fed w Nowym Jorku, który z kolei kontroluje 11 innych dystryktów Fed. Te banki także są częściowo w posiadaniu zagranicznych właścicieli i kontrolują FedDistrict Bank Nowy Jork:
First National Bank z Nowego Jorku, James Stillman National City Bank, Nowy Jork, Mary W. Harnman National Bank of Commerce, Nowy Jork, A.D. Juillard Hanover National Bank, Nowy Jork, Jacob Schiff Chase National Bank, Nowy Jork, Thomas F. Ryan, Paul Warburg, William Rockefeller, Levi P. Morton, M. T. Pyne, Geroge F. Baker, Percy Pyne, Pani G. F. St. George, J. W. Sterling, Katherine St. George, H. P. Davidson, J. P. Morgan (Equitable Life/Mutual Life), Edith Brevour i T. Baker (źródło: http://www.rense.com/ufo2/fedrez.htm)

YJ: Świetnie, sądzę że wywiad z Panem pomoże wielu ludziom trochę bardziej zrozumieć system ito, co się dzieje obecnie.
FS: Lepiej jest walczyć w taki sposób, aby utworzyć klub kredytowy, albo lokalny system z kuponami wolnymi od odsetek, tak jak pisaliśmy w MICHAELU na przykładzie Madagaskaru i Filipin, niż chwytać za broń i prowadzić wojnę! Proszę zobaczyć http://www.michaeljournal.org/localmoney.htm

YJ: Prawda jest oczywista, a wielu ludzi jej nie dostrzega. Chcą skomplikowanego systemu, a w rzeczywistości rozwiązanie jest bardzo proste.
FS: Podczas Wielkiego Kryzysu w latach 1930. obywatele uruchomili 6000 systemów lokalnych, systemów lokalnego kredytu, na obszarze całych Stanów Zjednoczonych. Mówmy ludziom, by studiowali USA. Gdy tworzono swój własny kredyt, wielkie banki stawały. Róbcie to samo! Ulepszajcie to zgodnie z systemami i dywidendami Kredytu Społecznego, by dzielić się zyskiem, jaki przynoszą automaty i komputery! 90% prac wykonają za nas komputery i roboty, wyzwaniem dla nas jest, jak rozdzielać tę obfitość.

YJ: Właśnie, myślę, że taki jest plan Pielgrzymów św. Michała. Chcemy uruchomić systemy lokalnej wymiany w całym świecie. Wiem, że w Kolumbii mają kilka takich systemów, które funkcjonują bardzo dobrze.
FS: W Stanach Zjednoczonych wasi dziadkowie byli organizatorami systemów lokalnych. Trzeba ich pytać, jak to robili. Mieliście ponad 6 tysięcy systemów w Stanach Zjednoczonych. System WIR (nazwa od zaimka Wir – my) w Szwajcarii uczynił nasz kraj jednym z najbogatszych na świecie. ( www.wir.ch ) Pomyślmy o tym, co stało się w Argentynie, gdy upadły tam banki. Może się to również zdarzyć w Stanach Zjednoczonych. Maurice Allais, profesor ekonomii w Państwowej Szkole Inżynierii Górnictwa w Paryżu, zdobywca nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 1988 roku, napisał w swej książce „Les Conditions Monetaires d’une Economie de Marche" („Monetarne uwarunkowania rynku ekonomicznego", str.2): „W istocie, obecny sposób tworzenia pieniądza z niczego przez system bankowy jest, nie waham się tego powiedzieć, aby pomóc ludziom wyraźnie uzmysłowić sobie, o co tu chodzi, podobny do wytwarzania pieniędzy przez fałszerzy, tak słusznie potępianego przez prawo. Mówiąc konkretnie, daje te same rezultaty". Powinniśmy walczyć bez wytchnienia, 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, walczyć z lichwą na każdym poziomie, bo lichwa zabija. Proszę posłuchać cytatu z tekstu Louisa Evena. „A co sądzić o określeniu, użytym przez Papieża: ‘lichwa praktykowana w innej formie’? Czy jest to zbyt wysoka stopa procentowa? Jeśli tak, to jaki procent? A jeśli coś innego, to o jaką formę chodzi?"
(...)
Dlatego kontrola nad źródłem pieniędzy daje w ręce tych, którzy ją posiadają, nieograniczoną potęgę nad całym życiem ekonomicznym. Tekst austriackiego eksperta pokazał także, że banki nie pożyczają pieniędzy swych depozytariuszy, ale depozyty, które kreują z niczego, po prostu przez wpisanie liczb do ksiąg bankowych. Gdy banki pożyczają komuś pieniądze, żaden rachunek w banku nie jest zmniejszany. Nie muszą one wyciągać ani centa ze swoich sejfów. Tak więc pobierany procent od ich pożyczek jest z pewnością lichwą: jakakolwiek jest stopa – w rzeczywistości jest to więcej niż 100%, bo jest to procent z kapitału równego zero, nil – wierzyciel (pożyczkodawca, bank) nie musi funkcjonować bez pieniędzy, które pożycza, on je po prostu kreuje! Ta lichwa może być słusznie nazwana „żarłoczną", gdyż banki żądają, aby dłużnicy zwracali pieniądze, które nie były nigdy wyemitowane, nie były nigdy wprowadzone do obiegu. (Banki kreują kapitał, który pożyczają, ale nie kreują pieniędzy na odsetki.) Dlatego też jest matematycznie niemożliwe, aby spłacić cały dług. Jedynym sposobem dla gospodarki w takim systemie jest znowu pożyczać, aby móc płacić odsetki, co prowadzi do niespłacalnych prywatnych i publicznych długów.
(...)
Ten skandal produkuje taką samą absurdalną sytuację jak w Kanadzie. Na końcu zacytujmy Mackenzie Kinga, który stwierdził podczas swej kampanii wyborczej na premiera Kanady w 1935 roku: „Dopóki kontrola emisji pieniądza (waluty) i kredytu nie zostanie przywrócona rządowi i nie zostanie uznana jako wybitnie wyróżniająca się i nienaruszalna jego powinność, dopóty wszelkie rozważania o suwerenności parlamentu i demokracji są jałowe i bezskuteczne".

YJ: Dziękujemy za tę rozmowę.

Opracowałem na podstawie: http://www.barter.org.pl/Dewywiad.pdf

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » pt gru 30, 2011 11:07 pm

http://aleksanderpinski.nowyekran.pl/po ... zenia-euro | 30.12.2011 21:12
KAŻDA RODZINA STRACIŁA PRAWIE 50 TYS. ZŁ OD WPROWADZENIA EURO
W ciągu 10 lat, jakie minęły od wprowadzenia euro, siła nabywcza pieniędzy włoskich rodzin klasy średniej spadła o 39,7 procent - wynika z raportu, sporządzonego przez organizację obrony praw konsumentów Codacons.

Według przedstawionych w piątek obliczeń przeciętna włoska rodzina straciła w tym czasie w rezultacie różnego rodzaju podwyżek średnio 10850 euro.
W sprawozdaniu, przygotowanym w związku z przypadającą w styczniu 10. rocznicą wprowadzenia wspólnej europejskiej waluty podkreślono, że w ciągu tej dekady doszło do licznych, często nieuzasadnionych podwyżek, między innymi cen paliw i wielu artykułów.
"To prawdziwa masakra dla kieszeni włoskich rodzin" - stwierdziła dosadnie organizacja Codacons w wydanym oświadczeniu. Przypomniała, że to ona w styczniu 2002 roku ujawniała masowe zjawiska spekulacji i ogromnych podwyżek cen, wynikających z oszukańczego przeliczania lirów na euro przez handlowców.
"Zostaliśmy wówczas oskarżeni o eurosceptycyzm i medialny terroryzm, podczas gdy dzisiaj wszyscy przyznają nam rację, ponieważ dowody tego, co się wtedy stało, każdy ma przed oczami" - oświadczyli obrońcy praw konsumentów.
(PAP)


www.nowyekran.pl / http://aleksanderpinski.nowyekran.pl/po ... a-rolna-ue
Wprost Przeciwnie
Aleksander Piński - Szef Działu Ekonomicznego Nowego Ekranu. Dziennikarz z 10-letnim stażem. Były z-ca szefa Działu Biznes "Wprost".
24.11.2011 12:11

3300 ZŁ ROCZNIE KOSZTUJE KAŻDĄ POLSKĄ RODZINĘ WSPÓLNA POLITYKA ROLNA UE
Ceny żywności w Polsce są średnio o 30 proc. zawyżone.

OECD podał ostatnio, że dopłaty do rolnictwa i cła chroniące rolników sprawiają, iż ceny żywności w krajach należących do OECD, czyli także w Polsce, są o 30 proc. zawyżone. Czteroosobowa rodzina traci na tym ok. 1000 USD (czyli ok. 3300 zł). 3300 zł rocznie to 275 zł miesięcznie. Dla porównania: statystyczna polska rodzina, w której pracują dwie osoby, płaci średnio miesięcznie 240 zł podatku PIT. Dotacje dla rolników są zatem dla polskich rodzin większym obciążeniem, niż podatek dochodowy. Czy jednak można nie dopłacać do rolników i zostawić ich samym sobie?

Otóż można. Jeszcze w 1984 r. 40 proc. dochodów nowozelandzkich farmerów pochodziło z budżetu państwa. Rok później dotacje spadły prawie do zera. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Do połowy lat 80. produktywność na wsi rosła średnio o 1 proc. rocznie, po zniesieniu dotacji - o 5,9 proc. (to wówczas powstały znane dziś na całym świecie nowozelandzkie winnice). Co więcej, wartość produkcji rolniczej zaczęła rosnąć w szybszym tempie niż cała gospodarka. W 1986 r. sektor rolniczy wytwarzał 14,2 proc. PKB, a w 2000 r. - już 16,6 proc. PKB. Nic dziwnego, że w audycji, którą BBC wyemitowała 16 października 2000 r., reporterzy nie znaleźli farmera, który chciałby powrotu rządowych dotacji.

Polscy politycy wiedzieli więc jak dobrze funkcjonuje rolnictwo bez dotacji. Za wszelką cenę dążyli jednak do wejścia Polski do UE i udziału naszego kraju we Wspólnej Polityce Rolnej. Dlaczego? Otóż 70 proc. dotacji dla rolników trafia do 20 proc. największych gospodarstw (z których znaczna część należy do koncernów spożywczych). Jeżeli ktoś nagle dostaje wielomilionowe dotacje, które zależą tylko od decyzji politycznej, to pierwszą rzeczą jaka robi, jest wydanie znacznej części otrzymanych pieniędzy na lobbing za tymi politykami, którzy doprowadzili do przyznania mu tych dotacji. Prawdziwym celem Wspólnej Polityki Rolnej było zatem stworzenie mechanizmu transferu pieniędzy z unijnego budżetu do polityków.

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » sob sty 07, 2012 6:53 pm

www.nowyekran.pl / http://robertwinnicki.nowyekran.pl/post ... pekulantow | 07.01.2012 15:01
DYKTATURA BANKIERÓW I FINANSOWYCH SPEKULANTÓW
Świat tzw. Zachodu, do którego się zaliczamy, zmierza w kierunku dyktatury finansowych spekulantów.


Międzynarodowy system finansowy, sieci powiązań pomiędzy poszczególnymi instytucjami obracającymi pieniędzmi, a zwłaszcza potęga niektórych banków, to czynniki, od wielu lat w ogromnym stopniu wpływające na światową gospodarkę. Kryzys trwający od 2008 roku z całą wyrazistością pokazał konsekwencje potęgi finansowych spekulantów, którzy zaczynają rozdawać karty nie tylko w sferze ekonomii, ale i polityki. Świat tzw. Zachodu, do którego się zaliczamy, zmierza w kierunku dyktatury finansowych spekulantów.

Prof. Krzysztof Rybiński, prognozując jakiś czas temu, że kryzys finansowy zmieni się w finansowe tsunami, napisał m.in.: „politycy i bankierzy zgotowali ludziom ten los”. Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Ostatnie dekady to czas niezwykłej prosperity finansowej elity. Spekulacja w tym obszarze ekonomii stała się dziedziną, w której osiągano i osiąga się olbrzymie zyski. Pieniądz, z założenia mający być środkiem płatniczym, wyrażającym wartość realnie istniejących dóbr, stał się sam w sobie nadrzędną wartością w gospodarce. Co więcej – w przytłaczającej większości był to tzw. „pieniądz pusty”, który nie miał pokrycia w żadnych realnie istniejących dobrach.

Politycy powiązani z bankierami tworzyli odpowiednie ramy prawne i dawali im gwarancje państwowe, ci zaś odwdzięczali się tworzeniem „wzrostu gospodarczego” opartego o miraże stabilności. Tak skonstruowany system zaczął się ostatnio sypać, nie powoduje to jednak zmniejszenia władzy finansistów – wręcz przeciwnie, zaczynają po nią sięgać w sposób zupełnie otwarty. Rządy poszczególnych państw, w reakcji na problemy sektora, który stanął na skraju przepaści ze względu na chciwość i nieodpowiedzialność swoich kluczowych graczy, wpompowały setki miliardów dolarów i euro (a także innych walut) w system finansowej spekulacji. Skutek – menedżerowie wypłacili sobie gigantyczne premie, a gospodarki wspomnianych państw mają się coraz gorzej.

Były sekretarz skarbu USA, odpowiedzialny za wpompowanie, 85 mld „ratunkowych” dolarów w AIG, Henry Paulson, był poprzednikiem obecnego prezesa banku Goldman Sachs na tym stanowisku. Bez owych 85 mld Goldman Sachs, największy wierzyciel AIG, najprawdopodobniej by upadł. W najnowszym Newsweeku przeczytać możemy, że „lista amerykańskich urzędników, którzy w apogeum kryzysu 2008-2009 byli wobec Goldmana przychylni” jest długa. Szef nowojorskiego oddziału Rezerwy Federalnej, Stephen Friedman, był wcześniej jego wiceprezesem. „A o błyskawiczną wypłatę zapomogi zadbał zaś szef rządowego funduszu ratunkowego Neel Kashkari, również były pracownik Goldmana.” Problem nie dotyczy jednak wyłącznie USA, podobnie jak działalność potężnego banku Goldman Sachs, kierowanego przez Lloyda Blankfeina, nie ogranicza się do Ameryki.

Z nieco innego rodzaju dyktatem finansowym mamy do czynienia w Europie. Perspektywy rysują się w naprawdę ciemnych barwach. W połowie grudnia przywódcy państw UE zdecydowali o powstaniu Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (EMS). Czym będzie EMS? Oddajmy głos red. Markowi Magierowskiemu z Rzeczpospolitej: „[...]bizantyjska struktura władzy, przy której „złote parasole” amerykańskich bankierów, kosmiczne uposażenia komisarzy europejskich czy diety eurodeputowanych wydadzą nam się błahostką. Instytucja, która będzie „zasysać” pieniądze z budżetów narodowych niemal na żądanie, ale jednocześnie pozostanie poza jakąkolwiek demokratyczną kontrolą. Przypomnijmy: mowa o organizacji, która będzie zarządzać kwotą co najmniej 700 miliardów euro.”

Dyrektor zarządzający funduszu EMS będzie miał prawo „popędzać” państwa opóźniające się z wpłatami, które będą miały 7 dni by podporządkować się jego decyzjom w sposób „nieodwołalny i bezwarunkowy”!(art.9 pkt.3 traktatu ustanawiającego EMS). EMS będzie miał prawo inwestować na rynku i… zapożyczać się, a także w każdej chwili podwyższyć swój kapitał (na który składają się pieniądze państw członkowskich). Pracownicy EMSu będą posiadali pełen immunitet sądowy, nie będzie można ich poddać „jakiejkolwiek restrykcji, regulacji i kontroli”. Wszelka własność należąca do funduszu, wszelkie dokumenty będą „nienaruszalne”. Oczywiście, pracownicy tej instytucji, będą zwolnieni z płacenia podatków… (Rzeczpospolita, 5-6 stycznia 2012)

Niepokorni, którzy dyktatu międzynarodowych gremiów finansowych nie zechcą przyjąć, będą srogo karani.Attila Szalaim, radca finansowy ambasady Węgier w Warszawie, mówi jednoznacznie: „Widać jak na dłoni, że nadepnęliśmy na odcisk instytucjom globalnym, które arbitralnie mają zamiar sterować finansami świata.”(Nasz Dziennik, 7 stycznia 2012). Nie potrzeba żadnych spiskowych teorii by stwierdzić, że kasta finansistów, która w minionych dekadach zdobyła niesamowitą pozycję w międzynarodowych strukturach gospodarczych i politycznych, dziś próbuje swoją władzę nie tylko utrzymać, ale i rozszerzać. Można oczywiście powiedzieć, że problemy z jakimi borykają się USA są nieco innego rodzaju niż te, które dotykają państw europejskich. Jednak clou sprawy jest to samo.

Problemem nie jest bowiem jedynie fakt, że sekretarzem skarbu, szefem nowojorskiego oddziału FED czy szefem rządowego (USA) projektu ratunkowego są byli pracownicy Goldman Sachsa, przeznaczający publiczne pieniądze na ratowanie m.in…. Goldman Sachsa. Jeśli spojrzymy na nowych premierów Grecji i Włoch, powołanych pod naciskiem UE, Lucasa Papademosu i Mario Montiego, a także nowego szefa Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghiego, to okaże się , że wszyscy oni również pracowali w banku Goldman Sachs (Newsweek 2-7 stycznia 2012). W tym kontekście pytanie o to, komu będzie służył powołany niedawno Europejski Mechanizm Stabilizacyjny, wydaje się czysto retoryczne. Jedno wiemy na pewno – nie będzie służył narodowym gospodarkom i ekonomicznej pomyślności obywateli państw, które znajdą się pod jego „opieką”.

Kontrola nad systemem finansowym jest dla każdego państwa wymogiem racji stanu. Dlatego musimy obronić złotówkę jako środek płatniczy obowiązujący w Polsce. Dlatego również musimy zadbać o odzyskanie naszego systemu bankowego, prawie w całości sprzedanego podmiotom zagranicznym, bądź zbudować własne instytucje finansowe, pozostające w polskich rękach. Czynna obrona przed dyktaturą bankierów i finansowych spekulantów jest ważnym elementem walki o narodową suwerenność.

Robert Winnicki

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr sty 11, 2012 8:12 pm

www.nowyekran.pl / http://www.stefczyk.info/blogi/przez-pr ... to-415-pkb | 11.01.2012
DŁUG POLSKI WG EBC TO 415% PKB
Dzisiaj Europejski Bank Centralny opublikował zamówioną przez siebie analizę wysokości zobowiązań emerytalnych w 19 krajach Unii Europejskiej w tym w Polsce.

Jak wyliczyło Centrum Międzygeneracyjne w Uniwersytecie we Freiburgu, na którego wyniki już wcześniej się powoływałem, w opracowaniu „Pension obligations of government employer pension schemes and social security pension schemes established in EU countries. Final Report” zobowiązania emerytalne tych państw są czterokrotnie(!) wyższe od ich zadłużenia względem rynku kapitałowego i wynoszą prawie 30 bilionów euro. Podczas gdy zadłużenie z tego tytułu w Polsce jest jeszcze wyższe gdyż wynosi 361% PKB i 3,828 bln PLN (s. 133). Według wypowiedzi Jacoba Funk Kirkegaard z Peterson Institute for International Economics z Waszyngtonu zamieszczonej przez Bloomberg’a tego typu sytuacja jest nie do utrzymania: “This is a totally unsustainable situation that quite clearly has to be reversed,” Gdyż obsługa tak olbrzymich zobowiązań musi pogłębiać kryzys w Europie i utrudniać wysiłki redukcji wysokości zadłużenia.

Tego typu sytuacja musi spowodować wzrost wysokości wieku emerytalnego w połączeniu z obniżką wysokości świadczeń, o czym jest przekonany cytowany konsultant emerytalny Mercel’a dla krajów Europy Środkowo- Wschodniej Fergal McGuinness z Marsh & McLennan Cos.’s w Zurichu. Charles Cowling z JLT Pension Capital Strategies Ltd. w Londynie, w artykule opublikowanym przez Public Serwice Europe, uważa że już teraz wiek emerytalny należy podwyższyć do może aż 75 lat, aby nadchodzącym wyzwaniom sprostać. Gdyż, jak uważa wynika z wyliczeń Mercer’a, o ile zobowiązania francuskie w wysokości €6,7 bln, jak i Niemiec w wysokości €7,6 bln stanowią trzykrotność PKB tych krajów, to jednak ze względu na wyższy przyrost naturalny Francji łatwiej będzie się z nich wywiązać. Ale jedynie przy zachowaniu wzrostu gospodarczego, wydłużeniu wieku emerytalnego i - jak podaje Stefan Moog z Uniwersytetu we Freiburgu - przy założeniu spadku wysokości emerytur z 63% wynagrodzeń teraz do 48% w 2060 r. A to dlatego że - jak podał The Economist w marcowym artykule „Running faster but falling behind” - o ile w ubiegłym roku na każdego emeryta przypadało we Francji 4,2 pracowników, a w Niemczech 4,1 to w 2050 r. ta relacja spadnie do poziomu odpowiednio 1,9 i 1,6. Moim zdaniem kryzys jest jednak nieunikniony dla całej Europy, a zwłaszcza dla Polski, która mając olbrzymie zobowiązania emerytalne i tragiczny poziom urodzeń wysyła swoje dzieci do przeżywających problemy sąsiadów. A to dlatego, że jak podaje ONZ w raporcie „World Population Ageing 2009” , Europa ma najwyższą proporcję osób w wieku emerytalnym i zgodnie z przewidywaniami ilość osób w wieku powyżej 60 lat jeszcze wzrośnie z 22% w 2009 r. do 35% w 2050 r. Świat w tym czasie się zestarzeje do obecnego europejskiego poziomu z 11% obecnie. I moim zdaniem Europa, a w pierwszej kolejności Polska tym wyzwaniom nie sprosta.

Według Mercer’a zarówno Portugalia, jak i Grecja może skorzystać z możliwości ograniczenia zobowiązań emerytalnych poprzez wyjście ze strefy euro i powrót do narodowych walut, gdyż wyższe stopy procentowe ograniczą wartość zobowiązań krajowych podczas gdy ewentualne zagraniczne aktywa zyskają na wartości (a return to their national currencies would cut the cost of liabilities, while assets invested abroad would almost certainly gain in value). 20 marca Grecji przypada termin spłaty obligacji na kwotę €14,5 mld. Marzec jest krytycznym miesiącem w roku 2012 z najwyższą transzą do spłacenia, na którą bez zasilenia przez UE, Grecja nie ma pieniędzy. Otóż nawet jeśli uzgodniony plan redukcji długu wejdzie w życie, to i tak Grecja będzie zadłużona ponad miarę, gdyż zgodnie z planami pod koniec 2012 r. będzie miała €435 mld długu. Z tym że 2/3 z nich będzie winna instytucjom publicznym, które z powodów politycznych mogą jej ten wymiar zredukować. Przy okazji okazało się, że o ile banki zgodziły się na redukcję jego wymiaru to jednocześnie zabezpieczyły się, bo dług ma być spłacony w euro. Otóż o ile wcześniej pisałem, że w przypadku wyjścia Grecji ze strefy euro problemem w spłacie byłby dług instytucji prywatnych, który jest zaciągnięty na prawie londyńskim, o tyle okazało się że banki „załatwiły sobie” zamianę jurysdykcji swojego długu przy okazji okazanej pomocy. A dla Grecji jest to przysłowiowa zamiana pasa na siekierkę. Gdyż o ile szacuje się że drahma by straciła 80% swojej wartości to dla inwestorów stało się korzystnie zredukować 50% wartości i utrzymać zwrot długu w euro. A artykuł dzisiejszy artykuł Charles Forelle i Matina Stevies w WSJ „Europe Fears Rising Greek Cost” jedynie potwierdza tą smutną wiadomość. Pisząc wprost: “By doing the swap, however, Greece loses a chunk of future leverage. The new bonds will be issued under English law, which provides creditors with substantially more protection. Right now, a majority of Greek bonds are issued under Greek law, which can be changed by the Greek Parliament.”

Tak więc zarówno Polska bez dzieci i 415%-towym długiem, jak i Grecja z 231%-towym długiem emerytalnym (s. 84), który ma szanse przy powrocie do drahmy zredukować, znajdują się z tych samych powodów w sytuacji kryzysowej.

Cezary Mech

Agencja Ratingu Społecznego

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » ndz sty 15, 2012 2:02 pm

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek 10.01.2012, 12:49
GRECJA ZBROI SIĘ NA POTĘGĘ. KUPUJE BROŃ ZA KASĘ Z UE
To militarny gigant.

Grecy wydają pieniądze z UE m.in. na pojazdy opancerzone i łodzie podwodne – donosi "Die Zeit”.
Greckie Ministerstwo Obrony chce kupić także 60 samolotów wojskowych za 3,9 mld euro, francuskie statki bojowe za ponad 4 mld euro oraz łodzie patrolowe za 400 mln euro.
Grekom potrzebna jest także amunicja do pojazdów opancerzonych Leopard i dwa nowe amerykańskie śmigłowce Apache.
Gdy dostaniemy kolejną transzę pomocy finansowej (80 mld euro), będą realne szanse na podpisanie kontraktów zbrojeniowych - powiedział przedstawiciel greckiego rządu.
W 2010 r. grecki budżet na zbrojenia wyniósł prawie 7 mld euro (blisko 3 proc. PKB). Jak zauważa "Puls Biznesu" pod tym względem w NATO Grecję wyprzedzają tylko USA.
Okazuje się, że największe profity z greckiej polityki zbrojnej czerpią Niemcy.
Tylko w 2010 r. Grecja kupiła od niemieckiej armii 223 haubice pancerne i jedną łódź podwodną za 403 mln euro. Natomiast od firmy Krauss-Maffei Wegman z Monachium 170 pojazdów opancerzonych Leopard-2 – pisze dziennik.
Fiński instytut badań Sipri ocenia, że większy od Grecji import artykułów militarnych miały w latach 2005-09 tylko Chiny, Indie, USA, Emiraty Arabskie i Korea Południowa. | TM

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » ndz sty 15, 2012 2:03 pm

www.onet.pl | 2012.01.05, 16:45
NIEMIECKA SZKOŁA LOKALNEJ EKONOMII
Wszystko zaczęło się od szkolnego projektu Christiana Gelleriego, nauczyciela ekonomii w południowych Niemczech. Chciał on w nowy sposób pokazać grupie szesnastolatków, jak działa świat finansów. Uczniowie stworzyli własną walutę, która miała obowiązywać w miejscowych sklepach i firmach. Ich “chiemgauer” (nazwa pochodzi od jednego z regionów Bawarii) stał się po ośmiu latach najbardziej popularną walutą alternatywną.


Nie jest to jednak historia słabnącego entuzjazmu Niemców do euro. Rosnąca liczba osób posługujących się chiemgauerem postrzega go raczej jako doskonały sposób, by zatrzymać pieniądze w społeczności, która je generuje i zarabia, zamiast napychać nimi kufry międzynarodowym sieciom sklepów i zglobalizowanym bankom.

Uczniowie Gelleriego zajmują się projektowaniem banknotów, a także księgowością i zarządzaniem projektem. W pierwszych latach waluta, która jest wymienialna na euro w stosunku jeden do jednego, nie cieszyła się zbyt wielkim zainteresowaniem w tym jednym z najlepiej prosperujących i najbardziej konserwatywnych zakątków Niemiec. Obroty wyniosły zaledwie 75 tysięcy euro. Tylko 130 osób i garstka lokalnych przedsiębiorców zdecydowało się wziąć udział w programie.

W ubiegłym roku obroty sięgnęły już 5,1 milionów euro. Chiemgauer jest dziś akceptowany przez ponad 600 firm w powiatach Rosenheim i Traunstein. Szacuje się, że około 2,5 tysiąca osób regularnie płaci tą walutą. Korzystają na niej także lokalne organizacje pozarządowe, do których trafiło już ponad 100 tysięcy euro.

– Chiemgauer odniósł olbrzymi sukces, nieporównywalny z innymi lokalnymi walutami – mówi Gill Seyfang, ekonomistka z Uniwersytetu Wschodniej Anglii. – W rzeczywistości jesteśmy przyzwyczajeni do alternatywnych pieniędzy. Istnieją przecież mile powietrzne czy punkty lojalnościowe w supermarketach – zauważa Seyfang.

Tymczasem w Wielkiej Brytanii lokalne funty, które próbowano rozpowszechnić m.in. w takich miastach jak Lewes czy Brixton, nie zdobyły szerokiej akceptacji mieszkańców. Może to wynikać z faktu, że chociaż tego typu pomysły generalnie zyskują poparcie lokalnej społeczności, to w praktyce nie funkcjonują najlepiej. Waluta nie osiąga masy krytycznej, a sklepy nie chcą jej przyjmować, bo nie mogą nią płacić swoim dostawcom. Korzyści z samego posiadania alternatywnych pieniędzy nie są wystarczające.

Należy jednak spojrzeć na takie projekty z innej strony. Często chodzi w nich o zaangażowanie miejscowej społeczności i korzyści z dobrosąsiedztwa. Twórcom chiemgauera udało się namówić do współpracy miejscowe banki spółdzielcze i instytucje kredytowe. Lokalną walutą można nawet płacić, używając karty debetowej.

Chiemgauer różni się od konwencjonalnych środków płatniczych głównie tym, że automatycznie traci wartość, jeśli właściciel go nie wydaje. Nie opłaca się zatem oszczędzać – banknot jest ważny jedynie przez trzy miesiące. Potem trzeba go zaktualizować, kupując znaczek, który kosztuje 2 proc. nominalnej wartości. Chodzi o to, żeby pieniądz był cały czas w obiegu, wspomagając lokalną gospodarkę.

Wydaje się, że takie rozwiązanie mogłoby działać odstraszająco, jednak mieszkańcy regionu są zadowoleni z tego systemu. Osoby, które chcą używać miejscowej waluty, zapisują się do programu i wskazują jedną z 230 organizacji charytatywnych działających w okolicy. Instytucje te otrzymują 3 proc. wartości dokonywanych transakcji.

– Warto wspomagać lokalną społeczność – przekonuje Angela Hamberger z miasteczka Trostberg. A dewaluacja? – Zapłaciłam tylko raz. Cóż to jest dwa procent? – mówi kobieta.

Zwolennicy systemu szacują, że chiemgauer krąży w obiegu 2,5 razy szybciej niż euro. Przedsiębiorcy, którzy biorą udział w programie, płacą jednorazowo 100 euro oraz wnoszą comiesięczną opłatę od 5 do 10 euro, w zależności od obrotów. Za wymianę chiemgauera na euro trzeba zapłacić 5-procentową prowizję.

Opłaty te w części pokrywają koszty działania systemu, a pozostałe 60 proc. trafia do organizacji charytatywnych.

Istotne jest to, że w programie nie biorą udziału duże firmy detaliczne. – Celem regionalnej waluty jest promowanie miejscowej gospodarki oraz zmniejszenie śladu węglowego dzięki logistyce o zasięgu lokalnym. Zarówno z punktu widzenia ekonomicznego, jak też ekologicznego zdrowiej jest mieć kilka małych sklepików przy głównej ulicy niż jeden supermarket – tłumaczy Martin-Christoph Ziethe z Chiemgauer eV, organizacji zarządzającej systemem.

Zaznacza jednak, że nie ma nic przeciwko dużym przedsiębiorstwom. – Potężni detaliści muszą współpracować z międzynarodowymi dostawcami, więc z ich punktu widzenia przyjmowanie chiemgauera nie ma sensu ze względu na 5-procentową prowizję. Mimo to zdarzają się duże transakcje w naszej walucie, dotyczące nielokalnych produktów. Przykładem mogą być dilerzy samochodowi, którzy uczestniczą w programie – mówi Ziethe.

Przed jego organizacją jeszcze długa droga. 5-milionowe obroty stanowią zaledwie 0,2 proc. produktu regionalnego brutto. Christian Gelleri szacuje, że chiemgauer jest w stanie osiągnąć nawet poziom 50 proc. w ciągu najbliższych kilku lat.

Organizacja Regiogeld, która promuje lokalne waluty w Niemczech, ma obecnie pod swoją pieczą 28 programów, w których uczestniczy ponad 2,5 tysiąca firm. Wprawdzie rozczarowanie euro wśród Niemców rośnie – sondaże wskazują, że połowa społeczeństwa nie wierzy w możliwość uratowania Grecji, a około 40 proc. gotowych jest oddać głos na partię eurosceptyczną – jednak Gelleri nie postrzega alternatywnych banknotów jako zagrożenia dla przyszłości wspólnej europejskiej waluty. – Regionalne pieniądze opierają się na euro i są jego uzupełnieniem. W obecnym systemie istnieje potrzeba obu tych rozwiązań i dla obu jest miejsce – przekonuje Gelleri.

Lokalne waluty bywają dobrą alternatywą na złe czasy. Zaledwie 50 kilometrów od miasta Rosenheim, miejsca narodzin chiemgauera, leży austriacka miejscowość Wörgl. W 1932 roku, w czasie wielkiego kryzysu, wprowadzono tu miejscową walutę, która stała się tak popularna, że zaczęto ją określać mianem “cudu z Wörgl”. Pod dużym wrażeniem tego fenomenu byli John Maynard Keynes i Irving Fisher. Sukces waluty zaniepokoił Austriacki Bank Narodowy, który w 1933 roku, w obawie przed konsekwencjami politycznymi, przerwał eksperyment.

Wprawdzie sytuacja na świecie nie jest aż tak zła jak w latach 30. ubiegłego wieku, jednak coraz częściej pojawiają się opinie, że trzeba szukać różnych sposobów robienia interesów, niezależnie od bankowej oligarchii. W czasach obsesji na punkcie spekulacji i oszczędności chiemgauer niewątpliwie zmusił Niemców do ponownego rozważenia, do czego przede wszystkim służy pieniądz: do płacenia za produkty i usługi oraz tworzenia miejsc pracy.

Jon Palmer, Patrick Collinson

Źródło: The Guardian

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » pn sty 23, 2012 10:18 pm

BRUTALNA PRAWDA - dlaczego nie pokazano tego w żadnych wiadomościach ???
http://www.youtube.com/watch?v=G45d9qzR ... AAAAAAAAAw

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » pt sty 27, 2012 1:36 pm

www.nowyekran.pl / http://nikander.nowyekran.pl/post/48425 ... odsetkowej | 17.01.2012 12:01
Partia50plus
nikander - Bardziej pragmatyczne niż rewolucyjne myślą wojowanie.
EKONOMIA I PRAWO

KTO WYZWOLI POLSKĘ Z NIEWOLI ODSETKOWEJ?
Razem z Węgrami za wolność naszą i waszą.

I znowu pisze notkę, którą przeczyta ze zrozumieniem tylko garstka blogerów. Jednak tę garstkę szczególnie cenię, więc myślę że warto.
Zegar długu publicznego (czytaj, długu rzekomego) ufundowany przez największego łajdaka III RP prof. Leszka Balcerowicza tyka. (...). Owszem, będziemy litować nad bratankami Węgrami, a realnie to nie kiwniemy nawet palcem.
(...)
Pierwsze co mnie niepokoi to kwestia, czy prawica uzmysławia sobie skalę zagrożenia tą bankową technologią oszustwa. Według moich szacunków banksterzy okradają każdego Polaka na kwotę 7 tyś zł z tytułu zasad tworzenia bazy monetarnej i obrony waluty (jest to wydatek jednorazowy) oraz corocznie kwotą około 1 tys zł po utracie suwerenności w zakresie przyrostowej emisji pieniądza. Czyli w przeciągu 10 lat przeciętna polska rodzina licząca 4 osoby oddaje banksterom 7000 (baza monetarna) * 4 (osoby) + 10 (lat) * 1000 (roczna renta emisyjna) * 4 (osoby) = 68 000 zł. Do kogo to dotarło?


Wybrany komentarz
Żydowska operacja
Przychodzi niemiecki żyd do greckiego hotelu, kładzie 100 Euro kaucji i prosi o klucze do paru pokoi, żeby mógł stwierdzić czy któryś z tych pokoi mu odpowiada. Właściciel hotelu daje mu wszystkie klucze, ponieważ i tak nie ma żadnego gościa. Kiedy turysta idzie oglądać pokoje, hotelarz zabiera te 100 Euro i biegnie do rzeźnika, daje mu te 100 Euro mówiąc, że te pieniądze to za zaległości, które jest mu winien. Rzeźnik biegnie do rolnika, z tymi 100 Euro i też spłaca swój dług, za świnie którą w zeszłym tygodniu kupił. Rolnik zapieprza do jedynej panienki we wsi i daje jej te 100 Euro, bo ma jeszcze ostatnie dwie wizyty do zapłacenia. Prostytutka biegnie do hotelu również z tymi 100 Euro bo wisi hotelarzowi czynsz za wynajęcie pokoju, w którym była z ostatnim klientem. W tym momencie żyd schodzi po schodach i mówi, że żaden z pokoi mu nie odpowiada. Oddaje hotelarzowi klucze bierze swoje 100 Euro i opuszcza hotel.
Wszystkie długi są spłacone, a i tak nikt nie ma pieniędzy... tak właśnie funkcjonuje pakiet ratunkowy EU!
Zdzich 19.01.2012 07:30:24

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » pn sty 30, 2012 2:25 pm

www.o2.pl / www.sfora.biz | Wtorek 10.01.2012, 12:48
POLACY TONĄ W DŁUGACH
Kwota zaległych płatności Polaków pod koniec 2011 r. wyniosła 35,48 mld zł. To o 42 proc. więcej niż rok wcześniej – wynika z raportu firmy BIG InfoMonitor.
Od listopada 2009 roku zaległe zadłużenie Polaków zwiększyło się o aż o 150 proc.
Statystyczny dłużnik ma teraz 17 tys. zł zaległych zobowiązań.
W ciągu dwóch lat średnie zadłużenie przypadające na jednego Polaka wobec banków, firm pożyczkowych, telekomunikacyjnych oraz dostarczających usługi masowe zwiększyło się o 8,2 tys. zł. - podaje PAP.
Z płatnościami zalega obecnie ponad 2 mln Polaków. W ciągu dwóch lat przybyło 457 tys. nowych dłużników. | TM

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » pt lut 17, 2012 6:43 pm

Dla nich zyski, a dla Was koszty, długi...
CENA PKB, UTRZYMYWANIA MSC TZW. PRACY W SKRÓCIE:


„NEWSWEEK” nr 29, 2006 r., strona 62
ENERGETYKA JĄDROWA
ATOMISTYFIKACJA
(...) Równie prawdziwe jak mit o ekologicznej i czystej energii jądrowej jest stwierdzenie, że jest ona tania. We wszystkich krajach prąd z atomu jest o wiele droższy niż uzyskiwany z węgla czy nawet z siły wiatru. Jego cena za kilowatogodzinę wynosi w USA ponad siedem centów, tymczasem energia ze źródeł tradycyjnych jest prawie o połowę tańsza.
Rządy wielu państw radzą sobie z tym problemem w najprostszy sposób - sięgają do kieszeni podatników. Budżet dopłaca do elektryczności z atomu. Robi to, by opłata za prąd z elektrowni atomowych nie była wyższa niż z innych źródeł energii. Gdy w Wielkiej Brytanii prywatyzowano produkcję elektryczności, rząd narzucił dodatkowy podatek na paliwa kopalne, aby dochodami z niego wesprzeć energię z atomu. Subsydia dla energetyki jądrowej do 2000 roku wynosiły w Wielkiej Brytanii około 1,2 miliarda funtów rocznie. Podobnie wygląda sytuacja w Australii i w innych krajach.
Choć nikt nie zabrania prywatnym firmom budowania reaktorów jądrowych, żadne konsorcjum na świecie nie zrobiło tego bez wyciągania ogromnych sum z budżetu państwa. Nawet Bank Światowy nie chce pożyczać pieniędzy na tego rodzaju inwestycje. Bieżące koszty produkcji są wysokie, a przyszłe wydatki związane z rozmontowywaniem reaktorów i składowaniem odpadów jeszcze większe. (...)
W przypadku energetyki jądrowej ponad 60 procent energii ucieka z elektrowni w postaci ciepła i w sieciach przesyłowych.
Czy jednak starczy rozsądku, aby oszczędzać energię, nie liczyć na węgiel i atom, a zwrócić się ku słońcu i wiatrakom?
Bożena Kastory

„WPROST” nr 1046, 15.12.2002 r.: 500 miliardów złotych wyłudzili (w ciągu 12 lat) od nas górnicy, kolejarze, rolnicy i politycy.
Tylko w latach 1990-2005 dopłaty do górnictwa wyniosły 65 mld zł.

„NEWSWEEK” nr 34, 28.08.2005 r.: Według wyliczeń rządu w ciągu 15 lat z podatków będziemy musieli dołożyć górnikom 97 mld zł.

www.nowyekran.pl / http://jeznach.nowyekran.pl/post/43396, ... energetyki | 08.12.2011 15:12
OBRAZ ŚWIATOWEJ ENERGETYKI
Zamieszczam doroczny raport Międzynarodowej Agencji Energii pt. World Energy Outlook 2011 (synteza), jaki dziś, 8.12.11 o godz. 14:00 zaprezentował Główny Ekonomista MAE dr Fatih Birol.
Istnieje niewiele oznak, że pilnie potrzebna zmiana kierunku globalnych trendów energetycznych następuje w rzeczywistości. Pomimo nierównomiernego tempa odbudowy światowej gospodarki po 2009 r. i niepewnych perspektyw gospodarczych, światowy popyt na energię pierwotną w 2010 r. wzrósł o niebagatelne 5%, a zarazem emisje CO2 osiągnęły rekordowo wysoki pułap. Subsydia, które zachęcają do marnotrawnego zużycia paliw kopalnych wzrosły do ponad 400 mld USD. Liczba ludzi nie mających dostępu do energii elektrycznej pozostaje na nieakceptowalnie wysokim poziomie 1,3 mld osób, ok. 20% populacji świata. Pomimo priorytetu zwiększenia efektywności energetycznej w wielu państwach, intensywność energetyczna w skali globalnej pogorszyła się drugi rok z rzędu.


http://www.klimatdlaziemi.pl
Koszt transportu samochodem osobowym jest w rzeczywistości wyższy niż płacą za to użytkownicy samochodów – bezpośredni koszt jednego kilometra jest pokrywany w zaledwie 25 procentach przez użytkownika samochodu, resztę kosztów ponosi społeczeństwo.
[Np. koszty budowy dróg, utrzymywania policji, opłacania sądów, utrzymywania więzień z zawartością, koszty wypadków, w tym hospitalizacji, wypłacania chorobowego, rent, skutki katastrof ekologicznych, skażeń, zatruć, w postaci leczenia, utrzymywania na rencie, w tym upośledzonych, chorowitych dzieci, koszty leczenia, utrzymywania na rencie w związku z skutkami hałasów, itp., itd. – red.]

www.targeo.pl : Firma doradcza Deloitte i Targeo.pl przeprowadziły analizę problemów transportowych 7 największych miast w Polsce. Wynika z nich, że mieszkańcy tylko tych miast tracą rocznie 4,2 mld zł przez korki, co stanowi równowartość wydatków budżetu państwa na naukę.

2,7% PKB – czyli równowartość 3 mld. dolarów (Instytut Transportu Samochodowego szacuje je na 30 mld zł), to roczne koszty wypadków samochodowych w Polsce, których w 2003 r. było 50 tys!! Ginie w nich rocznie około 6 tys. osób, a 50 tys. zostaje rannych. Światowa Org. Zdrowia (WHO) oraz Bank Światowy podają, iż rocznie w wypadkach samochodowych ginie na świecie ponad 1,2 mln osób, a ok. 50 mln odnosi obrażenia!!

www.o2.pl | 25.05.2008 r.: W całej Unii Europejskiej roczny koszt wypadków to 180 mld euro.
www.money.pl | 2008.03.05 r.: Na stłuczki na drodze Amerykanie wydają nawet 160 mld dolarów rocznie.

Podobnie ma się sytuacja w wielu innych branżach!


- Z danych Światowej Organizacji Zdrowia wynika jednak, że pali 30% obywateli UE. A europejska gospodarka traci z powodu szkodliwości nałogu i leczenia palaczy - około 100 mld EUR rocznie.
- Paczka papierosów musi kosztować około 400 zł, bo przy obecnej cenie za resztę płacą niepalący. Prawdziwy koszt wyliczony na uniwersytecie politechnicznym w hiszpańskiej Cartagenie to 104 euro dla mężczyzny i 75 euro dla kobiety - donosi labspaces.net.


„ANGORA: ANGORKA” nr 36, 03.09.2006 r.: ILE KOSZTUJE PIJAK (...) WHO oblicza, że budżet państwa [z powodu osób pijanych] traci na leczenie, usuwanie skutków wypadków drogowych, wymiar sprawiedliwości, służbę zdrowia czy spadek wydajności pracy mniej więcej 2 do 3 proc. PKB. W Polsce wyniosło to np. w roku 2005 od 20 do 30 mld złotych.

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek 17.10.2011, 22:54
TYLE KAŻDY DOPŁACA DO PICIA INNYCH
Koszt społeczny konsumpcji alkoholu.
Wydatki na leczenie alkoholików, ich rodzin i ofiar wypadków - spowodowanych przez pijanych - składają się na ponad 220 mld dolarów rocznie. Oznacza to, że do każdego wypitego w USA drinka przeciętny Amerykanin dopłaca 2 dolary - donosi winnipegfreepress.com.
Dla porównania, palenie obciąża budżet kraju na poziomie 160 mld dolarów rocznie. Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób, CDC obliczyło to na podstawie najnowszych danych określających całkowity koszt społeczny picia alkoholu. To pierwsze takie badanie od 12 lat.
Brano pod uwagę spadek wydajności w pracy, zniszczenia spowodowane wypadkami drogowymi, leczenie marskości wątroby i koszt przestępstw dokonanych pod wpływem alkoholu - wylicza portal.
80 proc. kosztów ponoszą władze lokalne, resztę rodziny alkoholików, oni sami i ich ubezpieczyciele i ofiary. Raport CDC znalazł się w piśmie "American Journal of Preventive Medicine". | JS

Wydatki Narodowego Funduszu Zdrowia wyniosły w 2005 r. prawie 37 mld zł („WPROST” podaje, że razem z prywatnymi wydatki wyniosły 65-70 mld zł), a w 2009 r. około 56-60 mld (+ prywatne).

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek 13.10.2011, 07:44: TYLE MILIARDÓW WYDAJĄ POLACY NA LECZENIE
W tym roku na zdrowie Polacy wydadzą 100 mld złotych. 33 mld złotych - pochodzić będzie wprost z naszych kieszeni - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

[Analogicznie ma się sytuacja z innymi produktami fabrykantów... – red.]


Politycy zapewniają »swoim« posadki, a ci, jako wyborcy, w raz z rodzinami, urzędnicy, radni, dyrektorzy, prezesi itp., wspierają ich podczas kampanii i na nich głosują…

WYDATKI NA ADMINISTRACJĘ PUBLICZNĄ W POLSCE:
– 1993 r. – 1,7 mld zł
– 1995 r. – 3,5 mld zł
– 1998 r. – 6,2 mld zł
– 2001 r. – 7,9 mld zł
– 2004 r. – 9,4 mld zł
– 2007 r. – 15,7 mld zł (380 tys. urzędników państwowych)
www.o2.pl | www.hotmoney.pl Sobota, 10.04.2010 09:04
TANIE PAŃSTWO? PUCHNĄ SZEREGI URZĘDNIKÓW
Lawinowo rosną wydatki.
O 10 procent wzrosła liczba urzędników w trakcie rządów obecnej koalicji. Wydajemy na nich coraz więcej – wydatki wzrosły w tym czasie
z 22,5 do 25 mld zł – podaje "Rzeczpospolita".
www.rp.pl

Bartosz Dyląg
bartosz.dylag@hotmoney.pl

[No przecież urzędnicy-swojaki-wyborcy tym się zajmujący nie będą głosować, wraz z rodzinami, za frajer... - red.]


http://www.fakt.pl/600-mln-zl-premii-dl ... 277,1.html | 19.12.2011, 09:31
600 MLN ZŁ PREMII DLA URZĘDNIKÓW W POLSCE
Kryzys? Jaki kryzys! 600 milionów złotych nagród w ciągu roku otrzymali urzędnicy Służby Cywilnej. Najwięcej poszło na nagrody w skarbówce - około 176,8 miliona oraz w ministerstwach - 105,6 miliona złotych. Na trzecim miejscu znalazły się wszelkiego rodzaju urzędy centralne, gdzie na nagrody wydano 70 milionów złotych. Średnio każdy urzędnik dostawał miesięcznie dodatkowo około 400 złotych

Armia urzędników w Polsce rośnie w siłę. Według oficjalnych rządowych danych, w Polsce pracuje prawie 123 tysiące urzędników Służby Cywilnej. Przeciętnie każdy z nich otrzymuje co miesiąc 4174 złote pensji. Ale to tylko pensja – średnio statystyczny urzędnik dostaje rocznie około pięciu tysięcy złotych nagród, to prawie 10 procent jego rocznych dochodów.


http://newsne.nowyekran.pl/post/44967,u ... uga-pensje | 20.12.2011 08:12
URZĘDNICY ZNALEŹLI SPOSÓB NA DRUGĄ PENSJĘ
Polscy urzędnicy znaleźli sposób na podwyżki bez wysiłku. Biorą pieniądze z unijnych projektów, za pracę, którą już wykonują, będąc na etacie - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".
Za pracę w projekcie wykonywaną w ramach umowy cywilnoprawnej płaci mu się dodatkowe pieniądze. Zewnętrzny audyt przeprowadzony w jednym z urzędów pracy wykazał, że jego pracownicy aktywizowali bezrobotnych za środki z UE w godzinach pracy i otrzymywali za to ekstrawynagrodzenia. W niektórych przypadkach przekraczające ich podstawową pensję. Rekordzista, robiąc to, co i tak należało do jego obowiązków, zarobił dodatkowo 109 tys. zł. W urzędach z unijnych pieniędzy są ponadto przyznawane dodatki zadaniowe. Urzędy traktują je jako premie dla urzędników, na których wypłacenie ze środków krajowych ich nie stać.

Kontrolerom z instytucji, które przyznają dofinansowanie z UE, nie jest łatwo udowodnić, że doszło do podwójnego płacenia za to samo – raz ze środków krajowych, a drugi z budżetu unijnego. Urzędnicy w projektach muszą prowadzić ewidencję godzin i zadań, a z tej przeważnie wynika, że dodatkowe zadania nie dublują się z tymi, które wykonują na co dzień, a poza tym realizują je po godzinach pracy. Skutek jest taki, że potwierdzonych przypadków nieprawidłowości nie jest dużo.
www.dziennik.pl , jp


http://aleksanderpinski.nowyekran.pl/po ... ro-rocznie | 09.12.2011 14:12
Koszty korupcji w UE wynoszą 120 mld euro rocznie - wynika z informacji przekazanych w piątek podczas II Konferencji Antykorupcyjnej z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciwdziałania Korupcji. Organizatorem spotkania w Pałacu Prezydenckim jest CBA.
"To kwota mniej więcej odpowiadająca rocznemu budżetowi UE. Jest to szacunek bardzo ostrożny, ponieważ jest to 1 proc. PKB dla całej Unii" - zaznaczył.


www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek 13.01.2012, 22:19
CUKRZYCA I ALKOHOLIZM TO EFEKT NUDY W PRACY
Ludzie nie wiedzą co ze sobą robić więc jedzą i piją.
Co czwarty pracownik biurowy każdego dnia zanudza się w pracy na śmierć. Cierpi na tym nie tylko jakość jego pracy, ale i kondycja, bo nudę często zapija alkoholem. Za rozrywkę służą też słodycze - donosi health.msn.com.
Brytyjskie badania na ludziach spędzających w biurowych ścianach po 40 godzin tygodniowo pokazało, że co drugi znudzony stale myli się w tym co robi.
Aż 80 proc. z nich nie umie się na niczym skoncentrować, więc robi sobie ciągle kawę albo zajada się batonikami z automatów. Nudę ostatnich godzin zapijają alkoholem.
Połowa z pytanych przyznała, że z powodu ciągłej nudy gotowi są odejść z pracy - dodaje portal.
Wyniki z badań przedstawiono na zjeździe Brytyjskiego Stowarzyszenia Psychologów w Chester. | JS


"WPROST" nr 44, 03.11.2002 r.: Jedno miejsce pracy stworzone w ramach popularnego w czasie prezydentury Billa Clintona programu "First start" (dla osób na zasiłkach) kosztowało gospodarkę USA około 250 tys. dolarów.
Autor: Jan M. Fijor
Współpraca: Krzysztof Trębski

[No przecież urzędnicy-swojaki-wyborcy tym się zajmujący nie będą głosować, wraz z rodzinami, za frajer... - red.]


- 04.03.2010 r.: Tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy długi Polaków wzrosły o 2,47 mld złotych. W ciągu 2 lat - od lutego 2008 roku - zadłużenie wzrosło o 95 proc.
- 02.06.2011 r.: OGROMNE DŁUGI POLAKÓW. Zaległości ma 2,1 mln osób.
- 26.08.2011 r.: Jak podał Narodowy Bank Polski, wartość niespłaconego w terminie zadłużenia w bankach wyniosła na koniec lipca 62,9 mld zł. To o 4,5 mld zł więcej niż rok temu; zagrożonych kredytów jest już niemal 10 proc.
Jak czytamy, wartość kredytów "z utratą wartości" powiększyła się w ciągu roku z 31 do 36,4 mld zł.
- 10.01.2012 r. POLACY TONĄ W DŁUGACH Kwota zaległych płatności Polaków pod koniec 2011 r. wyniosła 35,48 mld zł. To o 42 proc. więcej niż rok wcześniej – wynika z raportu firmy BIG InfoMonitor. Od listopada 2009 roku zaległe zadłużenie Polaków zwiększyło się o aż o 150 proc.
W ciągu dwóch lat przybyło 457 tys. nowych dłużników.
- 15.06.2011 r.: Zadłużenie polskich miast wojewódzkich jest już gigantyczne - sięga 19,5 mld złotych. A to jeszcze nie wszystko, gdyby dodać do niego długi spółek, które do nich należą, wzrosłoby o kolejne 8 mld złotych.
- 10.09.2011 r.: Polskie samorządy toną w długach - alarmują ekonomiści. Szacuje się, że dziś są winne wierzycielom blisko 60 mld złotych.
- 27.08.2011 r.: Firmy coraz częściej spóźniają się z płatnościami. W niektórych branżach zatory płatnicze są nawet o 40 proc. wyższe niż przed rokiem.
- Zadłużenie naszego kraju na koniec 2011 roku może wynieść aż 918 mld zł. Ale to nie koniec złych wiadomości. 918 mld zł to 61,4 proc. PKB, znacznie powyżej progu ostrożnościowego, ustalonego na 55 proc. PKB.
ILE POLSKA NAPRAWDĘ MA DŁUGÓW Słysz szacuje go, wraz z zobowiązaniami na rzecz przyszłych emerytów, na 3,1 bln zł, czyli ok. 240 proc. PKB.
DŁUG POLSKI WG EBC TO 415% PKB
Jak wyliczyło Centrum Międzygeneracyjne w Uniwersytecie we Freiburgu, na którego wyniki już wcześniej się powoływałem, w opracowaniu „Pension obligations of government employer pension schemes and social security pension schemes established in EU countries. Final Report” zobowiązania emerytalne tych państw są czterokrotnie(!) wyższe od ich zadłużenia względem rynku kapitałowego i wynoszą prawie 30 bilionów euro. Podczas gdy zadłużenie z tego tytułu w Polsce jest jeszcze wyższe gdyż wynosi 361% PKB i 3,828 bln PLN (s. 133).


http://nczas.home.pl/wazne/polska-doloz ... a-zlotych/ | 25/08/2011, 11:01
POLSKA DOŁOŻY DO DOTACJI UNIJNYCH 45,5 MILIARDA ZŁOTYCH
W 2006 roku przygotowałem artykuł dla tygodnika „Wprost”, w którym wyliczyłem finansowy bilans dotacji unijnych dla Polski na lata 2007-2013. Wyszło mi, że wydatki po stronie polskiej wynoszą 117,5 proc. wartości dotacji przyznanych naszemu krajowi przez Unię Europejską. Po kilku latach realizacji biurokratycznej tortury finansowej z Brukseli warto zweryfikować te wyliczenia.

Całkowity koszt bycia członkiem Eurokołchozu w 2011 roku po stronie polskiej wyniesie więc łącznie 117,8 mld zł – to 162,9 proc. wartości tegorocznych transferów z Brukseli do Warszawy (niecałe 8 proc. PKB), co oznacza, że w tym roku Polska dołoży do interesu aż 45,5 mld zł.
Tomasz Cukiernik
„Najwyższy Czas!” (25/08/2011)


http://www.dlugpubliczny.org.pl/pl - Licznik...

http://www.noesen.pl/?p=p_26&sName=DLUG-POLSK - Licznik...

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr mar 21, 2012 4:11 pm

Wzrost gospodarczy – celem unaocznienia, co powszechnie wpojono (a komu to służy wyjaśniłem w wielu innych materiałach):
Są 2 społeczeństwa.

W pierwszym stosuje się materiały, produkty o maksymalnie możliwej trwałości, i z 99% odzyskiem ich składników, a więc produkcja, a nawet praca, jest minimalna (pracuje 10% osób w wieku tzw. produkcyjnym).
W drugim stosuje się materiały, produkty o niewielkiej trwałości, i z 1% odzyskiem ich składników, a więc produkcja, praca, jest maksymalna (pracuje 90% osób w wieku tzw. produkcyjnym).

Pytanie: które społeczeństwo jest bogatsze, zdrowsze, szczęśliwsze; jakie perspektywy rysują się przed społeczeństwem w pierwszym, a jakie w drugim przykładzie?

Podpowiedzi:

„NEWSWEEK” nr 29, 2006 r., strona 62
ENERGETYKA JĄDROWA
ATOMISTYFIKACJA
(...) Równie prawdziwe jak mit o ekologicznej i czystej energii jądrowej jest stwierdzenie, że jest ona tania. We wszystkich krajach prąd z atomu jest o wiele droższy niż uzyskiwany z węgla czy nawet z siły wiatru. Jego cena za kilowatogodzinę wynosi w USA ponad siedem centów, tymczasem energia ze źródeł tradycyjnych jest prawie o połowę tańsza.
Rządy wielu państw radzą sobie z tym problemem w najprostszy sposób - sięgają do kieszeni podatników. Budżet dopłaca do elektryczności z atomu. Robi to, by opłata za prąd z elektrowni atomowych nie była wyższa niż z innych źródeł energii. Gdy w Wielkiej Brytanii prywatyzowano produkcję elektryczności, rząd narzucił dodatkowy podatek na paliwa kopalne, aby dochodami z niego wesprzeć energię z atomu. Subsydia dla energetyki jądrowej do 2000 roku wynosiły w Wielkiej Brytanii około 1,2 miliarda funtów rocznie. Podobnie wygląda sytuacja w Australii i w innych krajach.
Choć nikt nie zabrania prywatnym firmom budowania reaktorów jądrowych, żadne konsorcjum na świecie nie zrobiło tego bez wyciągania ogromnych sum z budżetu państwa. Nawet Bank Światowy nie chce pożyczać pieniędzy na tego rodzaju inwestycje. Bieżące koszty produkcji są wysokie, a przyszłe wydatki związane z rozmontowywaniem reaktorów i składowaniem odpadów jeszcze większe. (...)
W przypadku energetyki jądrowej ponad 60 procent energii ucieka z elektrowni w postaci ciepła i w sieciach przesyłowych.
Czy jednak starczy rozsądku, aby oszczędzać energię, nie liczyć na węgiel i atom, a zwrócić się ku słońcu i wiatrakom?
Bożena Kastory

„WPROST” nr 1046, 15.12.2002 r.: 500 miliardów złotych wyłudzili (w ciągu 12 lat) od nas górnicy, kolejarze, rolnicy i politycy.
Tylko w latach 1990-2005 dopłaty do górnictwa wyniosły 65 mld zł.

„NEWSWEEK” nr 34, 28.08.2005 r.: Według wyliczeń rządu w ciągu 15 lat z podatków będziemy musieli dołożyć górnikom 97 mld zł.

www.nowyekran.pl / http://jeznach.nowyekran.pl/post/43396, ... energetyki | 08.12.2011 15:12
OBRAZ ŚWIATOWEJ ENERGETYKI
Zamieszczam doroczny raport Międzynarodowej Agencji Energii pt. World Energy Outlook 2011 (synteza), jaki dziś, 8.12.11 o godz. 14:00 zaprezentował Główny Ekonomista MAE dr Fatih Birol.
Istnieje niewiele oznak, że pilnie potrzebna zmiana kierunku globalnych trendów energetycznych następuje w rzeczywistości. Pomimo nierównomiernego tempa odbudowy światowej gospodarki po 2009 r. i niepewnych perspektyw gospodarczych, światowy popyt na energię pierwotną w 2010 r. wzrósł o niebagatelne 5%, a zarazem emisje CO2 osiągnęły rekordowo wysoki pułap. Subsydia, które zachęcają do marnotrawnego zużycia paliw kopalnych wzrosły do ponad 400 mld USD. Liczba ludzi nie mających dostępu do energii elektrycznej pozostaje na nieakceptowalnie wysokim poziomie 1,3 mld osób, ok. 20% populacji świata. Pomimo priorytetu zwiększenia efektywności energetycznej w wielu państwach, intensywność energetyczna w skali globalnej pogorszyła się drugi rok z rzędu.


Światowe tempo wycinania lasów: 1 hektar na sekundę; 860 km2 dziennie; 310 tysięcy km2 rocznie: to prawie powierzchnia Polski. Tempo wymierania gatunków: w lasach tropikalnych: 35 gatunków dziennie; na całej Ziemi: 137 gatunków dziennie.


http://www.sciaga.pl/tekst/30896-31-recycling
Polskie odpady zgromadzone w jednym miejscu stworzyłyby górę
o długości 1 km i wysokości podwójnego Everestu,
Na polskich składowiskach znajdują się 2 mld ton odpadów przemysłowych
i 4 mln ton odpadów komunalnych,
Codziennie każde duże miasto w Polsce wysyła na składowisko sto ciężarówek z odpadami,
Ilość nagromadzonych odpadów zwiększyła się trzykrotnie przez ostatnie
20 lat,
Zajmowana przez te odpady powierzchnia zwiększyła się dwukrotnie,
40 mln obywateli produkuje rocznie 10 mln ton odpadów komunalnych,
Szacuje się, że rocznie do śmieci trafia ponad 1550 ton baterii
i akumulatorów, 11500 ton farb i 3000 ton farmaceutyków,
130 mln ton odpadów przemysłowych rocznie przybywa w Polsce,
Tylko 222 tys. ton odpadów komunalnych jest kompostowanych (2%); dla porównania w Danii, Szwajcarii i Szwecji 60-80%,
Żeby odpady uległy naturalnej biodegradacji musi minąć kilkaset lat,
Gospodarka odpadami ograniczona jest tylko do składowania odpadów podrzucona jako bomba ekologiczna przyszłym pokoleniom,
Każde 100 kg papieru to średniej wielkości dwa drzewa, przy czym należy wiedzieć, że jedno drzewo produkuje w ciągu roku tlen dla 10 osób,
Każdy z nas wyrzuca w ciągu roku ok. 56 opakowań szklanych nadających się w pełni do ponownego wykorzystania,
Wyrzucone w ciągu roku na całym świecie butelki PET ustawione jedna na drugiej utworzyłyby wieżę o wysokości 28 mln km,
W Polsce rocznie zużywa się 400 mln aluminiowych puszek, które można powtórnie przetworzyć oraz wykorzystać nieskończenie wiele razy; 6 puszek ze złomu to oszczędność energii równej spalaniu jednego litra paliwa,
Każda tona odzyskanej makulatury pozwoli zaoszczędzić 1200 l. wody
w papierni oraz 2,5 m3 przestrzeni środowiska,
Aby wyprodukować 1 t. papieru trzeba ściąć średnio 17 drzew,
Jeżeli każdy z nas wyrzuci na śmietnik tylko jeden słoik to na wysypiska
w całej Polsce trafi rocznie 10 tys. szkła,
Tworzywa sztuczne wyrzucane na składowiska nie ulegają rozkładowi nawet przez 500 lat.


W samej Wielkiej Brytanii przemysł odzieżowy i tekstylny produkuje około 3,1 mln ton dwutlenku węgla, 2 mln ton śmieci i ok. 70 mln ton zanieczyszczonej wody w ciągu roku.

- Do wyprodukowania jednego samochodu zużywa się 380 ton wody, 1 kg bawełny 50 ton wody, a 1 kg wołowiny 100 tys. litrów!

- Świat zużywa co roku blisko 16 bln kilowatogodzin energii. Wypada średnio po 2500 kWh na osobę.

- 348 kg emitowanych pyłów przypada rocznie na jednego człowieka. Źródło: dr Joyce E. Penner z Uniwersytetu Michigan

- 1,3 mld ton odpadów rocznie powstaje w Unii Europejskiej. Źródło: EEC

- 1,6 mln ton rocznie niebezpiecznych odpadów powstaje w Polsce!

- 71 kg odpadów nuklearnych przypada na mieszkańca USA. Źródło: EEC

„PRZEKRÓJ” nr 41, 12.10.2006 r.: Waste Isolation Pilot Project (WIPP) to otwarte w 1999 roku składowisko odpadów radioaktywnych. Stworzono je w nieczynnej kopalni soli w Carlsbad, w stanie Nowy Meksyk. Zanim przechowywane tu odpady przestaną być zagrożeniem, minie około 300 tysięcy lat.


KAŻDY Z NAS ZOSTANIE ALERGIKIEM
- W naszym kraju jest największy odsetek alergików na świecie. Każdy z nas prędzej czy później zachoruje na alergię - mówił na konferencji prof. Bolesław K. Samoliński, kierownik badania.
Wyniki badań są zatrważające - aż 40 proc. Polaków cierpi na alergię, u 35 proc. zdarzają się stany zapalne błony śluzowej nosa, a alergiczny nieżyt nosa, który może prowadzić do astmy, ma co czwarty badany.
Astma, czyli przewlekłe zapalenie oskrzeli wywołane przewlekłą alergią, jest dziś naszym największym problemem zdrowotnym. Choruje na nią aż 3 mln rodaków. - Przy tym aż 70 proc. astmatyków nie wie, że jest chorych - alarmuje prof. Samoliński.
Astma atakuje ludzi młodych. Z danych GUS wynika, że w grupie osób do 29. roku życia jest najczęstszą chorobą przewlekłą. To choroba cywilizacyjna. Dziś na świecie choruje na nią aż 300 mln ludzi, a w ciągu kolejnych 15 lat ich liczba wzrośnie o kolejne 100 mln. Astma jest chorobą śmiertelną. W jej wyniku w Europie co godzinę umiera jedna osoba.

POLACY NAJCZĘŚCIEJ MAJĄ PROBLEMY ZE WZROKIEM, NADCIŚNIENIEM I NADWAGĄ
Problemy ze wzrokiem (57 proc.), nadciśnienie tętnicze (56 proc.) oraz nadwaga lub otyłość (47 proc.) to główne dolegliwości, na które cierpią Polacy - wynika z europejskiego sondażu na temat zdrowia Europe Health 2008.
Europejczycy najczęściej borykają się z nadciśnieniem tętniczym (42 proc.), problemami ze wzrokiem i nadwagą (po 38 proc.). Mają problem także z wysokim poziomem cholesterolu (35 proc.) i cierpią na stres (31 proc.). Co trzeci badany zmaga się z bezsennością lub zaburzeniami snu.
Znaczna część badanych Polaków dotknięta jest chorobami cywilizacyjnymi, takimi jak stres (41 proc.) i bezsenność, zaburzenia snu (36 proc.) lub depresja (22 proc.). Ponad jedna trzecia (34 proc.) badanych Polaków cierpi na zbyt wysoki poziom cholesterolu.
Problemy ze słuchem ma 29 proc. polskich respondentów, a 24 proc. ma problem z zaparciami (częściej niż średnia europejska). Co piąty badany miał problemy z pamięcią, a 20 proc. badanych Polaków choruje na cukrzycę.

Przynajmniej co czwarte polskie dziecko do 14. roku życia jest dotknięte przewlekłą chorobą - np. alergią, astmą albo schorzeniem oczu. Co dziesiąte korzysta z aparatu słuchowego, okularów albo chodzi o kuli.
Ponad 90 procent dzieci w Polsce ma różnego rodzaju wady rozwojowe i schorzenia. Niemal 25 procent cierpi na choroby przewlekłe.


NASZE DZIECI BĘDĄ ŻYŁY KRÓCEJ Przeciętny młody Polak będzie żył 5 lat krócej, niż jego rodzice! Naukowcy z amerykańskiego National Institutes on Aging alarmują.

JUŻ MILIARD LUDZI NA ŚWIECIE JEST CIĘŻKO CHORYCH Będzie jeszcze gorzej. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że 15 proc. ludzi na Ziemi jest w jakimś stopniu upośledzona - donosi france24.com. Wśród nich jest aż 200 mln w ciężkim stanie. Niepełnosprawnych szybko przybywa.


3,4 mld zł kosztowało w 2006 r. utrzymanie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, z tego obsługa bankowego zadłużenia kosztowała 250 mln zł.
– W Polsce było zarejestrowanych w 2005 r. jako renciści i emeryci, 7,2 mln osób (rencistów w 2007 r. było prawie 3 mln)!
W 2008 roku wypłaty dla rencistów i emerytów (ok. 80% sumy) przekroczyły sumę 100 mld zł.

Wydatki Narodowego Funduszu Zdrowia wyniosły w 2005 r. prawie 37 mld zł („WPROST” podaje, że razem z prywatnymi wydatki wyniosły 65-70 mld zł), a w 2009 r. około 56-60 mld (+ prywatne).

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek 13.10.2011, 07:44: TYLE MILIARDÓW WYDAJĄ POLACY NA LECZENIE
W tym roku na zdrowie Polacy wydadzą 100 mld złotych. 33 mld złotych - pochodzić będzie wprost z naszych kieszeni - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".


www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [15.10.2010, 10:35]
NOWOTWORY TO NASZE DZIEŁO. STAROŻYTNI NIE CHOROWALI NA RAKA
Co przyczynia się do rozwoju tej strasznej choroby?
Naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze przekonują, że to, iż dzisiaj tyle osób choruje na różnego rodzaju nowotwory, to wina nas samych.
W starożytności ludzie na nie nie chorowali - informuje express.co.uk.
W społeczeństwach uprzemysłowionych rak jest drugą po chorobach układu krążenia przyczyną śmierci. Ale w czasach starożytnych był niezwykle rzadki - twierdzi prof. Rosalie David. | WB

www.o2.pl / www. sfora.pl | Niedziela [19.09.2010, 17:43]
RAK? TO JUŻ PRZESĄDZONE ZANIM SIĘ URODZISZ
Ryzyko zachorowania rośnie nawet w łonie matki.
Rodzice, którzy chcą zmniejszyć ryzyko raka u swoich dzieci powinni jeść mniej konserwowanej żywności i unikać substancji chemicznych- stwierdza Ricardo Uauy, guru żywienia zbiorowego w Londyn School of Higeny.
Jeżeli nie będą prowadzić zdrowego trybu życia - ich dzieci z wielkim prawdopodobieństwem zachorują na raka. To bowiem choroba genetyczna, ale to, czy wystąpi zależy od warunków środowiska w jakim rozwija się i żyje człowiek.
Matki powinni przestać palić papierosy, pić alkohol, oraz zapewnić sobie właściwy poziom żelaza i kwasu foliowego - pisze "Herald Sun".
Zdaniem profesora niezmiernie ważne jest tez właściwe odżywianie w okresie ciąży.
Otyłość prowadzi do raka okrężnicy, piersi i nerki. Kobiety oczekujące na dziecko nigdy nie powinny jeść za dwóch- stwierdza Uauy na łamach "Herald Sun". | MK

"NEWSWEEK" nr 20, 21.05.2006 r.: Badaczy dopingują niewesołe prognozy epidemiologiczne: w ciągu najbliższych dziesięciu, dwudziestu lat co trzeci z nas zachoruje na nowotwór.

www.o2.pl | Środa [10.12.2008, 08:22] |
OTO ŚWIATOWY ZABÓJCA NUMER JEDEN
Za dwa lata rak będzie zabijał więcej ludzi niż choroby serca - szacuje Światowa Organizacja Zdrowia. Do roku 2030 gwałtownie wzrośnie liczba chorych i umierających na nowotwory.

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [01.06.2010, 20:16]
WHO: RAK BĘDZIE ZABIJAĆ DWA RAZY CZĘŚCIEJ
Medycyna przegrywa w walce z nowotworami.
Z powodu nowotworów złośliwych w 2030 roku na świecie umrzeć może nawet 13,3 mln ludzi. Ale na raka co roku zachoruje ponad 21 mln osób - alarmuje France24.
Raport ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia stwierdza, że liczba ofiar chorób nowotworowych za 20 lat podwoi się.
W 2008 roku z powodu na tę chorobę zmarło 7,6 mln ludzi - najwięcej w Europie Zachodniej, Australii i Ameryce Północnej.
To efekt złych nawyków żywieniowych w rozwiniętych społeczeństwach oraz oczywiście skutek powszechnego uzależnienia od papierosów. Teraz najczęściej występuje rak płuc, piersi oraz jelita grubego - mówi dr Freddie Bray z International Agency for Research on Cancer.
Jego zdaniem na wzrost liczby chorych na nowotwory wpłynie przejmowanie negatywnych wzorców kulturowych przez społeczeństwa krajów rozwijających się. | AJ

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [10.02.2011, 06:45]: Rak wybija Polaków. 1,28 miliona ludzi w Europie umrze w tym roku na raka - prognozuje zespół włoskich naukowców. W samej Polsce będzie to 54,6 tys. mężczyzn i 44,4 tys. kobiet.


http://www.dlugpubliczny.org.pl/pl - Licznik...

http://www.noesen.pl/?p=p_26&sName=DLUG-POLSK - Licznik...


TO TYLKO... REALIZACJA UTOPII (skrót)
http://www.racjonalnyrzad.pl/forum/view ... p?f=5&t=12
Ostatnio zmieniony czw mar 22, 2012 8:17 pm przez admin, łącznie zmieniany 1 raz.

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr mar 21, 2012 6:40 pm

Praca, praca, praca...
- kolejne wpojone hasło, bez głębokiego - całościowego - kontekstu


A więc rabunek i marnotrawienie surowców/produkcja śmieci, skażanie; trucie; zamienianie powietrza, gleb, wód w trucizny; niszczenie/utrata zasobów, a więc powodowanie chorób, przyczynianie się do wydatków, uszkadzania genów; degenerowanie naszego gatunku, itp., itd.!

Następne wpojone hasła, w różnej postaci, to: szybko!, szybko!!, jak najszybciej!!! Więcej!, jeszcze więcej!!, jak najwięcej!!!
Tak? A kto, co nas goni... I do czego.../co jest szybsze/co osiągamy (ilość i skala problemów maleje czy rośnie)...
Jeśli oto chodzi, to jeszcze do XXII-XXIII wieku powinniśmy używać koni, jako siły roboczej, wiatraki, koła wodne jako źródła energii, itp. Oczywiście cały czas, ale w sposób całościowo przemyślany, przygotowany, prowadzić badania, rozwijać technikę, i dopiero na poziomie 10 razy sprawniejszych od obecnie stosowanych superkondensatorów, komputerów, b. dopracowanych bezszczotkowych silników elektrycznych, wykorzystując niemal wyłącznie stal nierdzewną, itd, itp., unowocześniać przemysł, transport, komunikację, edukację, itp., itd.!
Węgiel, ropa to byłyby wyłącznie surowce w przemyśle. Odzyskiwalibyśmy z 99% składników produktów. Skażenia, i wynikłe z tego straty, problemy stanowiłyby tysięczne części procenta obecnych. Surowce i inne zasoby byłyby ledwie napoczęte (starczyłoby ich i za 100 tys. lat).
Oczywiście postępowalibyśmy normalnie również w zakresie wielkości i jakości naszego gatunku - zgodnie z NATURALNYMI/NIEPODWAŻALNYMI PRAWAMI, jakie obowiązują w przyrodzie/naturze.
Stracilibyśmy coś czy zyskalibyśmy (nasz gatunek przeżył setki tys. lat bez „szybkich śmieci”, trucizn, a to właśnie teraz, za ich sprawą, realna jest samozagłada...)!

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr mar 21, 2012 8:20 pm

Trzeba pójść dalej w systemowych rozwiązaniach
Nie może być tak, że głównym, a często jedynym celem inwestycji jest zarabianie pieniędzy. A także, że nie można zrealizować korzystnej, całościowo przemyślanej, przygotowanej, w tym dalekowzrocznej, inwestycji, bo brakuje na to papierków, zwanych pieniędzmi, czy kliknięć myszką komputerową w tzw. banku... A jest wszystko inne: kadra ludzi, materiały u producentów, w magazynach, hurtowniach, sklepach, mse, projekt. I to nie koniec złych wieści, bo ewentualny inwestor najprawdopodobniej kierowałby się zyskiem pieniężnym, a przedsięwzięcie nie mające takiego celu, za to inny, wyższy, nie wzbudzi jego zainteresowania, np. budowa publicznego centrum bezpłatnych posiłków, by zapobiegać produkowaniu śmieci, i z tego powodu stratom, w tym chorobom, wydatkom, chorobom, degeneracji z niedożywienia, tworzeniu rencistów, a więc kolejnym wydatkom, długom. Coś tu jest nie tak! Prawda?

A więc może jednak?:
- ustrój racjonalny,
- system bezpieniężny,
- ZEZWOLENIA/KONCESJE EKONOMICZNO-EKOLOGICZNO-ZDROWOTNO/ETYCZNE
- jawny status każdego mieszkańca kraju (na podstawie potencjału, wkładu w społeczeństwo).

Wówczas nie będzie ani możliwości, ani chęci do szkodzenia, a wręcz przeciwnie (okaże się m.in., że jednak powietrze powinno nadawać się do oddychania, woda do picia, a w rzekach, jeziorach, morzach do życia m.in. dla zdrowych ryb, gleby do upraw, lasy do produkcji tlenu, leki do rzeczywistego leczenia, media do rzeczywistego informowania, edukowania, uświadamiania, politycy od działań rzeczywiście korzystnych, w tym całościowo przemyślanych, przygotowanych, w tym dalekowzrocznych, itp., itd.).

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr mar 21, 2012 9:56 pm

http://jar.nowyekran.pl/post/56691,nowa ... za-i-nasza
Z barterem jest ten problem, że trzeba skojarzyć w tym samym momencie sprzedawcę i kupca na dany towar. Nawet, gdyby taki system mógł działać na szeroką skalę (informatyzacja), to szybko by się Pan przekonał, że zjawisko procentu nie jest związane z pieniądzem. Po prostu ludzie pożyczaliby sobie pewne towary i oddawali z procentem. Nawet jeśli zakaże Pan "lichwy", to ludzie będą omijać ten przepis "przetrzymując" towar (za porozumieniem i z korzyścią dla obu stron!) i wypłacając umowne odszkodowanie za zwłokę ("przypadkowo" równe procentowi).

Prawdopodobnie też nawet kilka towarów zaczęłoby pełnić rolę pieniądza, tzn. ze względu na łatwość przechowywania i zbycia ludzie kupowaliby je, żeby zamienić w przyszłości na inny, potrzebny im towar. Później, dla ułatwienia tego procesu, pojawiły by się "noty bankowe", które umożliwiłyby wymianę dokumentów zamiast rzeczywistego towaru i... :)

Czy tak trudno jest dostrzec, że takie zjawiska jak pieniądz czy procent wynikają z logiki ludzkiego działania, a nie są jakimś sztucznym wymysłem? Pieniądz ułatwia wymianę, natomiast procent wynika z tego, że lubimy mieć coś wcześniej niż później. Wiem, że wielu ludzi twierdzi, że prawa ekonomii są umowne. "Można" zmienić prawa ekonomii, ale najpierw trzeba zmienić logikę ludzkiego działania. Wtedy prawa ekonomii zmienią się same. Tych praw nie można zadekretować żadną ustawą...
p4wel 21.03.2012 21:43:57


http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/
[Najkrótsza wersja (fragmenty, skróty):]
Początki oszustwa
Złotnicy zaczęli stosować oszukańczy system. Odkryli, że mogą drukować więcej pieniędzy, niż mają złota i zwy¬kle nikt nie był przebie¬glejszy od nich. Na¬stępnie mogli pożyczać te dodat¬kowe pie¬nią¬dze i pobierać od nich odsetki. Były to naro¬dziny systemu tzw. frakcyjnej rezerwy bankowej (fractional reserve banking), gdzie poży¬cza się wiele razy więcej pienię¬dzy, niż ma się po¬krycia w depozytach. Czyli, jeżeli zdeponowano u nich złoto wartości 1000 dolarów, mogli oni po¬życzyć ok. 10 000 dolarów w banknotach papiero¬wych i pobierać odsetki od tej sumy i nikt nie odkrył oszustwa.

Takim sposobem złot¬nicy stop¬niowo groma¬dzili coraz więcej bogactwa i używali tego bo¬gactwa do gromadzenia coraz większej ilości złota. Dzisiaj ta praktyka poży¬czania większej ilości pieniędzy, niż jest rezerw znana jest jako system frakcyjnej rezerwy ban¬kowej. Każdy bank w USA może poży¬czać przynajmniej 10 razy więcej pienię¬dzy niż faktycznie posiada. Dlatego banki bogacą się przez pobieranie odse¬tek w wysokości, powiedzmy, 8 %. W rze¬czywi¬stości ich zaro¬bek nie wynosi 8 % rocznie; jest to 80 %. Dlatego właśnie budynki ban¬kowe są zawsze największe w mieście.

SZEREGOWANIE EKONOMII
Starożytni złotnicy odkryli, że można osiągnąć dodatkowe dochody „szeregując ekonomię” po¬między łatwymi i trudnymi pieniędzmi. Kiedy czynili dostępność pożyczek łatwiejszą, zwiększała się ilość pieniędzy w obiegu. Pieniędzy było pod dostatkiem i ludzie zaciągali więcej pożyczek na rozwój swoich biznesów. Następnie handlarze pie¬niędzmi zmniejszali dostarczanie pieniędzy; czy¬nili po¬życzki trudniejszymi do otrzymania.

Co się wtedy działo? To, co się dzieje dzisiaj! Pewien procent ludzi nie był w stanie spłacić poprzednich pożyczek i nie mógł otrzymać nowych, żeby spła¬cić stare. W rezultacie bankrutowali i musieli sprzedać złotnikom to, co posiadali za gro¬sze. To samo dzieje się dzisiaj, tylko dzisiaj na¬zywa się to „szeregowaniem ekonomii” – w górę i w dół, tzw. „cyklem biznesowym”.
Melvin Sickler
Ten artykuł był publikowany w piśmie Michael – sierpień-wrzesień 2000.


Ponieważ pożyczający musi spłacić więcej, niż pożyczył, gdyż płaci odsetki, musi on wycofać z obiegu więcej pieniędzy, niż zostało ich wpuszczo¬nych do obiegu, gdy otrzymał pożyczkę. W tym celu musi on wycofać z obiegu pieniądze, które były w nim umieszczone przez innych pożyczają¬cych. Ponieważ każdy nowy kredyt wychodzi z banku pod warunkiem spłaty większej niż poży¬czona suma, inni ludzie muszą także pożyczać, idąc śladem pierwszych pożyczkobiorców. Będą oni mieli nawet więcej trudności w spłaceniu swo¬ich pożyczek, gdyż będą musieli znaleźć dodat¬kowe pieniądze w obiegu kredytu już pomniejszo¬nego o sumę, którą pierwsi pożyczkobiorcy musieli zapłacić jako odsetki.
Ten artykuł był publikowany w piśmie Michael — sierpień- wrzesień 2000.


POŻYCZKODAWCA ZŁOTA
Stosunek gotówki do pożyczek wynosił w bankach kanadyjskich około 1 do 10 w latach 1940-tych. Od tego czasu stosunek ten (wymóg 10% rezerwy gotówki) zmienił się. W roku 1967 Kanadyjskie Prawo Bankowe pozwoliło bankom czarterowym tworzyć 16-krotność (w pieniądzach księgowych) ich rezerw w gotówce (w banknotach i w bilonie). Od roku 1980 minimalna wymagana rezerwa w gotówce wynosiła 5%, co oznaczało, że bankier potrzebował tylko jednego dolara na dwadzieścia, żeby odpowiedzieć na potrzeby tych, któ¬rzy chcieli pożyczyć pieniądze. Bankier wiedział bardzo dobrze, że jeśli posiadał on 10 000 dolarów gotówki, mógł pożyczyć dwadzieścia razy więcej, czyli 200 000 dolarów w postaci pieniędzy księgowych.

W praktyce banki mogą pożyczać nawet więcej niż to, ponieważ mogą one powiększyć dowolnie swoje rezerwy gotówkowe przez prosty zakup banknotów z banku centralnego (Banku Kanady) za pomocą pieniędzy księgowych, które tworzą z powietrza przy użyciu pióra. W roku 1982, komisja badająca wielkość zysków banków udowodniła, że w roku 1981 kanadyjskie banki czarterowe pożyczyły ogółem 32-krotność swego kapitału. Niektóre banki pożyczają nawet sumy równe 40-krotności ich kapitału. Co więcej, w 1990 r. w USA całkowite depozyty banków komercyjnych osiągnęły sumę około 3 000 miliardów dolarów, a ich rezerwy sięgały około 60 miliardów dolarów. To dawało stosunek depozytów do rezerw bankowych w wysokości 50/1. Banki amerykańskie posiadały gotówkę wystarczającą do wypłacenia swoim depozytariuszom tylko około dwóch centów za dolara.
Reginald McKenna


Wydaje się to niemożliwe i jest to w całości niemożliwe. Jeżeli mi się powiedzie, ktoś inny zbankrutuje, gdyż wszyscy razem nie zdołamy oddać do banku więcej pieniędzy, niż ich wyprodukowano. Bankierzy stwarzają kapitał i tylko kapitał. Nikt nie tworzy odsetek, gdyż nikt inny nie tworzy pieniędzy. Ale pomimo to bankierzy domagają się obu, kapitału i odsetek. Taki system może utrzymać się jedynie za pomocą nieustannego i wciąż wzrastającego przypływu pożyczek. Stąd system długów i utrwalanie się dominującej władzy banków.

SYSTEM ZADŁUŻONEGO PIENIĄDZA
Sposób, w jaki tworzone są pieniądze przez banki prywatne jako dług jest dobrze wyjaśniony w paraboli Louisa Evena pt. „Wyspa Rozbitków". System ekonomiczny jest tu jasno rozdzielony na dwie części: system produkcyjny i system finansowy. Z jednej strony mieszka na wyspie pięciu rozbitków, którzy wyrabiają rozmaite rzeczy niezbędne do życia, z drugiej strony bankier, który pożycza pieniądze. W celu uproszczenia naszego przykładu załóżmy, że mamy do czynienia tylko z jednym pożyczkobiorcą na całą społeczność wyspy - nazwijmy go Pawłem.

Paweł, w imieniu społeczności wyspy, decyduje się na zaciągnięcie u bankiera pożyczki wystarczającej do gospodarzenia na wyspie: powiedzmy 100 dolarów na 6%. Pod koniec roku Paweł będzie musiał zapłacić bankierowi 6%, a więc 6 dolarów. 100 minus 6 = 94, zatem na wyspie pozostaną 94 dolary. Dług 100 dolarów obowiązuje jednak nadal. Sytuacja jest więc taka, jakby pożyczka 100 dolarów została dokonana na nowo i ponadto pod koniec drugiego roku trzeba dodatkowo zapłacić 6 dolarów. Po odjęciu 6 od 94 pozostaje 88 dolarów w obiegu. Jeżeli Paweł będzie nadal spłacał co roku 6 dolarów procentu, pod koniec siedemnastego roku nie będzie już żadnych pieniędzy na wyspie. Dług 100 dolarów będzie jednak istniał nadal i bankier będzie upoważniony do zawładnięcia całą własnością mieszkańców wyspy.

Produkcja mieszkańców wzrosła, ale pieniądz się nie powiększył. Bankier zaś nie chce produktów, lecz pieniędzy. Mieszkańcy wyspy wytwarzają tylko produkty, ale nie pieniądze. Do fabrykowania pieniędzy jest upoważniony tylko bankier. Zatem wydaje się, że płacenie przez społeczeństwo co roku procentów nie zgadza się ze zdrowym rozsądkiem.

Dług rośnie stosunkowo powoli przez pierwsze lata, lecz potem wzrasta gwałtownie. Proszę zauważyć, że dług wzrasta co rok, natomiast początkowy kapitał pożyczony (pieniądz w obiegu) pozostaje zawsze taki sam. W żadnym momencie dług nie może być spłacony przy pomocy pieniędzy, istniejących w obiegu, nawet na końcu pierwszego roku: w obiegu pozostaje 100 dolarów, a dług wynosi 106 dolarów. Na końcu pięćdziesiątego roku cały pieniądz będący w obiegu (100 dolarów) nie wystarcza nawet do zapłacenia samego procentu od długu: 104,26 dolara.

Cały pieniądz będący w obiegu jest pożyczony i powinno się go oddać do banku, z procentem. Bankier tworzy pieniądz i go pożycza. Domaga się jednak od pożyczkobiorcy obietnicy, że mu spłaci całą pożyczkę i dodatkowo inny pieniądz, którego bankier nie stworzył. Wyłącznie bankier tworzy pieniądze: kapitał, ale nie procent. Domaga się jednak zwrotu kapitału, który stworzył, plus procentu, którego nie stworzył i którego nikt inny nie tworzy. Ponieważ jest niemożliwością oddać pieniądz, który nie istnieje, dług narasta. Dług publiczny powstał z pieniądza, który nie istnieje, bo nigdy nie przyszedł na świat, a mimo to rząd zobowiązał się go spłacić. Tej umowy nie da się dotrzymać, chociaż finansiści stoją na stanowisku, że nie można jej rozwiązać, choćby nawet ludzie mieli umierać z głodu.

PROCENT SKŁADANY
Gwałtowny wzrost długu po kilku latach jest wynikiem tzw. procentu składanego. W odróżnieniu od zwykłego procentu płaconego tylko od początkowego pożyczonego kapitału, procent składany jest procentem, który się płaci od kapitału i od nie zapłaconego procentu, dodanego do kapitału. Na przykład: ze zwykłym procentem pożyczka 100 dolarów na 6% po upływie 5 lat stworzyłaby dług: 100 dolarów + 5 x 6 % ze 100 dolarów (30 dolarów), a więc 130 dolarów; natomiast z procentem składanym dług po upływie 5 lat jest sumą długu z poprzedniego roku (126,35 dolara) oraz 6% z tej kwoty, a więc 133,82 dolara.

Wszystkie te dane umieszczamy na wykresie, gdzie na osi odciętych jest podziałka w latach, a na osi rzędnych – w dolarach. Łącząc odpowiednie punkty otrzymujemy krzywą, która pozwoli nam uzmysłowić sobie skutek procentu składanego i wzrost długu:

Nachylenie krzywej powiększa się niewiele w ciągu pierwszych lat, ale po 30 lub 40 latach wzrasta gwałtownie. Długi wszystkich państw na świecie powstają na tej samej zasadzie i wzrastają w ten sam sposób.

Jest wielka różnica między stopami procentowymi: 6%, 10% albo 20%, gdy ma się do czynienia z procentem składanym. Poniższym zestawieniem zilustrowaliśmy, w jaki sposób narasta dług w ciągu 100 lat, jeżeli pożyczymy 1 dolara na procent składany:

na 1% ................................... $2,72

na 2% ................................. $19,25

na 3% ............................... $340,00

na 10% ......................... $13809,00

na 12% ..................... $1174405,00

na 18% ................... $15145207,00

na 24% ................. $251799494,00

Gdybyście pożyczyli na 50%, nie starczyłoby pieniędzy na całym świecie na spłacenie pożyczki 1 dolara! Istnieje reguła, która pozwala obliczyć, po jakim czasie suma pożyczona na procent składany podwaja się. Jest to reguła „72": 72 dzieli się przez wybraną stopę procentową i wynik wskazuje na liczbę lat. Na przykład: na 10% – suma pożyczona powinna się podwoić za 7,2 roku (72 podzielone przez 10).

To wszystko wykazuje, że wszelki procent, którego się żąda od pieniądza stworzonego z niczego, nawet na stopę procentową 1, jest lichwą. W raporcie z listopada 1993 r. Kanadyjski Audytor Generalny obliczył, że z sumy 423 miliardów dolarów długu narosłego od Konfederacji do 1992 r. tylko 37 miliardów zostało przeznaczone na wydatki związane z programami socjalnymi. Pozostałe 386 miliardów dolarów pokrywało koszty pożyczki tych 37 miliardów. Innymi słowy, 91% długu składało się z kosztu odsetek, rząd wydał tylko 37 miliardów (8,75% długu) na faktyczne dobra i usługi.
opracował Alain Pilote


www.onet.pl | 2012.01.05, 16:45
NIEMIECKA SZKOŁA LOKALNEJ EKONOMII
Wszystko zaczęło się od szkolnego projektu Christiana Gelleriego, nauczyciela ekonomii w południowych Niemczech. Chciał on w nowy sposób pokazać grupie szesnastolatków, jak działa świat finansów. Uczniowie stworzyli własną walutę, która miała obowiązywać w miejscowych sklepach i firmach. Ich “chiemgauer” (nazwa pochodzi od jednego z regionów Bawarii) stał się po ośmiu latach najbardziej popularną walutą alternatywną.

Nie jest to jednak historia słabnącego entuzjazmu Niemców do euro. Rosnąca liczba osób posługujących się chiemgauerem postrzega go raczej jako doskonały sposób, by zatrzymać pieniądze w społeczności, która je generuje i zarabia, zamiast napychać nimi kufry międzynarodowym sieciom sklepów i zglobalizowanym bankom.

Uczniowie Gelleriego zajmują się projektowaniem banknotów, a także księgowością i zarządzaniem projektem. W pierwszych latach waluta, która jest wymienialna na euro w stosunku jeden do jednego, nie cieszyła się zbyt wielkim zainteresowaniem w tym jednym z najlepiej prosperujących i najbardziej konserwatywnych zakątków Niemiec. Obroty wyniosły zaledwie 75 tysięcy euro. Tylko 130 osób i garstka lokalnych przedsiębiorców zdecydowało się wziąć udział w programie.

W ubiegłym roku obroty sięgnęły już 5,1 milionów euro. Chiemgauer jest dziś akceptowany przez ponad 600 firm w powiatach Rosenheim i Traunstein. Szacuje się, że około 2,5 tysiąca osób regularnie płaci tą walutą. Korzystają na niej także lokalne organizacje pozarządowe, do których trafiło już ponad 100 tysięcy euro.

– Chiemgauer odniósł olbrzymi sukces, nieporównywalny z innymi lokalnymi walutami – mówi Gill Seyfang, ekonomistka z Uniwersytetu Wschodniej Anglii. – W rzeczywistości jesteśmy przyzwyczajeni do alternatywnych pieniędzy. Istnieją przecież mile powietrzne czy punkty lojalnościowe w supermarketach – zauważa Seyfang.

Tymczasem w Wielkiej Brytanii lokalne funty, które próbowano rozpowszechnić m.in. w takich miastach jak Lewes czy Brixton, nie zdobyły szerokiej akceptacji mieszkańców. Może to wynikać z faktu, że chociaż tego typu pomysły generalnie zyskują poparcie lokalnej społeczności, to w praktyce nie funkcjonują najlepiej. Waluta nie osiąga masy krytycznej, a sklepy nie chcą jej przyjmować, bo nie mogą nią płacić swoim dostawcom. Korzyści z samego posiadania alternatywnych pieniędzy nie są wystarczające.

Należy jednak spojrzeć na takie projekty z innej strony. Często chodzi w nich o zaangażowanie miejscowej społeczności i korzyści z dobrosąsiedztwa. Twórcom chiemgauera udało się namówić do współpracy miejscowe banki spółdzielcze i instytucje kredytowe. Lokalną walutą można nawet płacić, używając karty debetowej.

Chiemgauer różni się od konwencjonalnych środków płatniczych głównie tym, że automatycznie traci wartość, jeśli właściciel go nie wydaje. Nie opłaca się zatem oszczędzać – banknot jest ważny jedynie przez trzy miesiące. Potem trzeba go zaktualizować, kupując znaczek, który kosztuje 2 proc. nominalnej wartości. Chodzi o to, żeby pieniądz był cały czas w obiegu, wspomagając lokalną gospodarkę.

Wydaje się, że takie rozwiązanie mogłoby działać odstraszająco, jednak mieszkańcy regionu są zadowoleni z tego systemu. Osoby, które chcą używać miejscowej waluty, zapisują się do programu i wskazują jedną z 230 organizacji charytatywnych działających w okolicy. Instytucje te otrzymują 3 proc. wartości dokonywanych transakcji.

– Warto wspomagać lokalną społeczność – przekonuje Angela Hamberger z miasteczka Trostberg. A dewaluacja? – Zapłaciłam tylko raz. Cóż to jest dwa procent? – mówi kobieta.

Zwolennicy systemu szacują, że chiemgauer krąży w obiegu 2,5 razy szybciej niż euro. Przedsiębiorcy, którzy biorą udział w programie, płacą jednorazowo 100 euro oraz wnoszą comiesięczną opłatę od 5 do 10 euro, w zależności od obrotów. Za wymianę chiemgauera na euro trzeba zapłacić 5-procentową prowizję.

Opłaty te w części pokrywają koszty działania systemu, a pozostałe 60 proc. trafia do organizacji charytatywnych.

Istotne jest to, że w programie nie biorą udziału duże firmy detaliczne. – Celem regionalnej waluty jest promowanie miejscowej gospodarki oraz zmniejszenie śladu węglowego dzięki logistyce o zasięgu lokalnym. Zarówno z punktu widzenia ekonomicznego, jak też ekologicznego zdrowiej jest mieć kilka małych sklepików przy głównej ulicy niż jeden supermarket – tłumaczy Martin-Christoph Ziethe z Chiemgauer eV, organizacji zarządzającej systemem.

Zaznacza jednak, że nie ma nic przeciwko dużym przedsiębiorstwom. – Potężni detaliści muszą współpracować z międzynarodowymi dostawcami, więc z ich punktu widzenia przyjmowanie chiemgauera nie ma sensu ze względu na 5-procentową prowizję. Mimo to zdarzają się duże transakcje w naszej walucie, dotyczące nielokalnych produktów. Przykładem mogą być dilerzy samochodowi, którzy uczestniczą w programie – mówi Ziethe.

Przed jego organizacją jeszcze długa droga. 5-milionowe obroty stanowią zaledwie 0,2 proc. produktu regionalnego brutto. Christian Gelleri szacuje, że chiemgauer jest w stanie osiągnąć nawet poziom 50 proc. w ciągu najbliższych kilku lat.

Organizacja Regiogeld, która promuje lokalne waluty w Niemczech, ma obecnie pod swoją pieczą 28 programów, w których uczestniczy ponad 2,5 tysiąca firm. Wprawdzie rozczarowanie euro wśród Niemców rośnie – sondaże wskazują, że połowa społeczeństwa nie wierzy w możliwość uratowania Grecji, a około 40 proc. gotowych jest oddać głos na partię eurosceptyczną – jednak Gelleri nie postrzega alternatywnych banknotów jako zagrożenia dla przyszłości wspólnej europejskiej waluty. – Regionalne pieniądze opierają się na euro i są jego uzupełnieniem. W obecnym systemie istnieje potrzeba obu tych rozwiązań i dla obu jest miejsce – przekonuje Gelleri.

Lokalne waluty bywają dobrą alternatywą na złe czasy. Zaledwie 50 kilometrów od miasta Rosenheim, miejsca narodzin chiemgauera, leży austriacka miejscowość Wörgl. W 1932 roku, w czasie wielkiego kryzysu, wprowadzono tu miejscową walutę, która stała się tak popularna, że zaczęto ją określać mianem “cudu z Wörgl”. Pod dużym wrażeniem tego fenomenu byli John Maynard Keynes i Irving Fisher. Sukces waluty zaniepokoił Austriacki Bank Narodowy, który w 1933 roku, w obawie przed konsekwencjami politycznymi, przerwał eksperyment.

Wprawdzie sytuacja na świecie nie jest aż tak zła jak w latach 30. ubiegłego wieku, jednak coraz częściej pojawiają się opinie, że trzeba szukać różnych sposobów robienia interesów, niezależnie od bankowej oligarchii. W czasach obsesji na punkcie spekulacji i oszczędności chiemgauer niewątpliwie zmusił Niemców do ponownego rozważenia, do czego przede wszystkim służy pieniądz: do płacenia za produkty i usługi oraz tworzenia miejsc pracy.

Jon Palmer, Patrick Collinson

Źródło: The Guardian

admin
Site Admin
Posty: 3303
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » czw mar 22, 2012 9:57 pm

Bańkowość odsetkowa

http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/
Jest wielka różnica między stopami procentowymi: 6%, 10% albo 20%, gdy ma się do czynienia z procentem składanym. Poniższym zestawieniem zilustrowaliśmy, w jaki sposób narasta dług w ciągu 100 lat, jeżeli pożyczymy 1 dolara na procent składany:

na 1% ................................... $2,72

na 2% ................................. $19,25

na 3% ............................... $340,00

na 10% ......................... $13 809,00

na 12% ..................... $1 174 405,00

na 18% ................... $15 145 207,00

na 24% ................. $251 799 494,00

Gdybyście pożyczyli na 50%, nie starczyłoby pieniędzy na całym świecie na spłacenie pożyczki 1 dolara! Istnieje reguła, która pozwala obliczyć, po jakim czasie suma pożyczona na procent składany podwaja się. Jest to reguła „72": 72 dzieli się przez wybraną stopę procentową i wynik wskazuje na liczbę lat. Na przykład: na 10% – suma pożyczona powinna się podwoić za 7,2 roku (72 podzielone przez 10).

To wszystko wykazuje, że wszelki procent, którego się żąda od pieniądza stworzonego z niczego, nawet na stopę procentową 1, jest lichwą. W raporcie z listopada 1993 r. Kanadyjski Audytor Generalny obliczył, że z sumy 423 miliardów dolarów długu narosłego od Konfederacji do 1992 r. tylko 37 miliardów zostało przeznaczone na wydatki związane z programami socjalnymi. Pozostałe 386 miliardów dolarów pokrywało koszty pożyczki tych 37 miliardów. Innymi słowy, 91% długu składało się z kosztu odsetek, rząd wydał tylko 37 miliardów (8,75% długu) na faktyczne dobra i usługi.
opracował Alain Pilote




Bezodsetkowa bankowość islamska
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bankowo%C5 ... 7_islamska


Wróć do „POLITYKA/PRAWO/GOSPODARKA”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość