www.wolnyswiat.pl

 

O WOJTYLE WYJĽTKOWO... BO RACJONALNIE

 

 

„FAKTY I MITY” nr 20, 25.05.2006 r. LISTY

WSPÓLNIE Z PAPIEŻEM

(…) Przecież my, wszyscy antyklerykałowie, poprzez nasze działania poœrednio dšżymy do naprawy Koœcioła, który tak bardzo odszedł od pierwotnych ideałów. Pomagamy duchownym, piętnujšc ich niekatolickie postępowanie, w dostšpieniu tzw. zbawienia wiecznego, gdyż obecnie mało który z nich ma szansę dostšpić tej łaski. Za nasze zasługi dla Koœcioła katolickiego mamy prawo oczekiwać wdzięcznoœci od całego duchowieństwa, a zwłaszcza od najwyższych władz Koœcioła. Władysław Salik, Zielona Góra

 

 

„FAKTY I MITY” nr 32, 13.08.2008 r.

STRZYC I PODLEWAĆ

(...) Krytyka konkretnych nagannych działań kleru nie ma nic wspólnego z atakowaniem Koœcioła (jako zbioru wiernych), a tym bardziej z napadaniem na religię czy Boga. Nie ma też żadnych znamion obrazy uczuć religijnych.

Jest akurat odwrotnie. Pazerni księża, sprzeniewierzajšc się naukom Chrystusa, obrażajš Boga. Podobnie, jak księża-przestępcy (pedofile, mordercy, złodzieje, aferzyœci). Natomiast ujawnianie i potępianie ich niecnych czynów sprzyja oczyszczaniu Koœcioła. Dlatego powinno cieszyć wiernych i wszystkich uczciwych duchownych. Nawet więcej. Powinno być obowišzkiem. Ponieważ wierni się bojš, a koledzy-księża nie chcš, ze względu na Ÿle pojętš zawodowš solidarnoœć, obowišzek ten spada na odważnych ateistów. Należy im się wypowiedziane ze szczerego serca „Bóg zapłać”. (...)

Joanna Senyszyn

 

 

O UZDRAWIANIU SPOŁECZNEGO RAKA, CZYLI CZŁONKÓW M.IN. KATOLICKIEJ ORG. RELIGIJNEJ...

To ofiary takich org. trzeba leczyć z religijnego zatrucia, i generalnie chronić przed tš truciznš; wypaczajšcš życie patologiš! Wówczas - siłš rzeczy - zniknie i jej Ÿródło (nie brakuje rzeczywiœcie prospołecznie działajšcych organizacji, osób, a jedynie dla nich œrodków i warunków do pełnej działalnoœci...; Gdy zniknš religijni pseudodobroczyńcy, wreszcie będzie można racjonalnie działać na dużš szerszš skalę (m.in. też dlatego, że ew. wypaczenia będš traktowane normalnie...))

Ci ludzie, ta organizacja, NIGDY NIE MIAŁA NA CELU CZYJEGOKOLWIEK DOBRA, POZA SWOIM OCZYWIŒCIE (aczkolwiek występuje tu pewna sprzecznoœć – a mianowicie swoim postępowaniem jednoczeœnie sobie szkodzš...) – CO DOBITNIE WYKAZUJĽ OD WIEKÓW (pseudoreligijny - bo sprzeczny z tym na co ta org. się powołuje (paradoks – bo w obydwu wypadkach byłoby absurdalnie, Ÿle) - kontekst ich działalnoœci ma za zadanie WYŁĽCZNIE IM TO UŁATWIAĆ, I NIC WIĘCEJ!!)

PS

Więc proszę przestać się dziwić tym osobnikom (złodziejom, oszustom, kłamcom, mordercom, dewiantom seksualnym itp.), i oczekiwać rzeczywistych prospołecznych działań – bo to absurd, i to w dwójnasób, gdyż sama istota tej działalnoœci nie służy bo nie może służyć ludzkoœci!; próby uzdrawiania tej chorej tkanki społecznej to wspieranie, propagowanie zatruwajšcej, wypaczajšcej ludziom życie, pogršżajšcej ludzkoœć utopi! Tak więc obnażanie tej działalnoœci, organizacji, jej członków jest obronš koniecznš!

 

 

WOJTYŁOMANIĘ ZAWDZIĘCZAMY KONIUNKTURALNYM MEDIOM, INSTYNKTOWI STADNEMU

Czy ktoœ, kto przewodził, promował najpodlejszš, najpazerniejszš, bazujšcš na kłamstwach, przeinaczeniach, wymysłach, ogłupianiu, uzależnianiu, utrzymujšcš się z wyłudzeń, pogršżajšcš intelektualnie, ekonomicznie narody od wieków, bazujšcš na ludzkim nieszczęœciu, której poprzednicy, założyciele, majš na koncie największe w dziejach ludzkoœci potwornoœci, może być wzorem, autorytetem (dla członków kor być może, dla społeczeństwa na pewno nie)!?... (do czego może doprowadzić propaganda, instynkt stadny...)

Wojtyła zawsze tylko i wyłšcznie dbał o interesy swojej organizacji (mniejsza o efekty)(jeœli komunizm nie był mu na rękę to tylko z tego powodu).

Mit tego zaprzedanego pasożytniczej, antyludzkiej organizacji i obcemu państwu człowieka opiera się na stygmatyzacji funkcji jakš pełnił, kulcie jednostki, instynkcie stadnym, a w wyniku tego i medialnym wsparciu, oraz oczywiœcie koniunkturalnoœci; na kłamstwach i zamilczaniu tego, co miało miejsce podczas pełnienia przez niego swojej funkcji, a właœciwie aktorskiej roli. Powszechne tego ujawnienie, uœwiadomienie i w wyniku tego kompromitacja (nim póŸniej tym większa) jest tylko kwestiš czasu.

PS

Czy ci wszyscy ogłupiacze zwrócš pienišdze, m.in. za koszty indoktrynacji dzieci, młodzieży w szkołach, zmiany nazw, pomniki?...

 

DAREMNA ODEZWA (teraz tym bardziej...)(Proszę o cierpliwoœć – jeszcze tylko kilka lat i pożegnamy się z kultem kolejnego zbawcy, nauczyciela narodów itp...)

Panie Wojtyła (vel œwięty) opamiętaj się pan!! Miej litoœć nad dziećmi i dorosłymi, którym wypacza się życie , robišc z nich m.in. uzależnionych niewolników, od wymyœlonych przez waszych poprzedników rytuałów, usług... (!) i wykorzystuje (nie tylko seksualnie...!), nad ubogimi, chorymi dla których brak œrodków na elementarne potrzeby!!

W krajach gdzie ludzie głodujš , jest ubóstwo i nędza wydaje się dziesištki milionów (ok. 100 mln zł. przeciętnie kosztuje jego występ w Polsce) na pański kult, oglšdanie pana bolesnych min i zadum najdroższego - niestety nie tylko - aktora na œwiecie!! Słuchanie m.in., iż zapobieganie niechcianym cišżom (w wyniku których rodzš się dzieci bez œrodków do życia i na edukację , co powoduje , że głodujš , sš niedorozwinięte , umierajš w męczarniach, stajš się przestępcami) i chorobom zakaŸnym używajšc prezerwatyw – to grzech!! Że nieformalne zwišzki (które dotyczš też znacznej częœci członków katolickiej org. relig...  i tak funkcjonuje cała przyroda , jeszcze...) sš wbrew naturze („prawem naturalnym”... tej organizacji)(zgodne z naturš  jest katolickie podejœcie do seksu, w  tym celibat - dewiacje i nieszczęœcia tym spowodowane - oraz płacenie za pozwolenie...)?! O tym, czego to członkowie tej org. (!!) nie zapewniajš... im płacšcym. W krajach gdzie katolickie bestie gwałciły, grabiły, zamordowały (zarzynajšc, palšc, topišc itp.) miliony ludzi, ten... (!!) mówi: „(...) dziękuje Bogu, że pozwolił mi wstšpić na ten skrawek ziemi amerykańskiej. Przyjœć tutaj drogš, którš obrali pierwsi krzewiciele wiary po odkryciu tego kontynentu”..., „Bo dziœ możemy wyrazić tylko podziw i wdzięcznoœć za to, czego dokonali”..., „Żeby głosić chwałę Chrystusa Zbawiciela”..., „Żeby bronić godnoœci tubylców, strzec ich nienaruszalnych praw”..., „Tu, gdzie na tym kontynencie rozpoczęło się dzieło boże, na chwałę i czeœć Pana naszego”..., „W istocie łaska to i powołanie Koœcioła, który istnieje po to, aby ewangelizować”..., „Koœciół był więc na tej wyspie pierwszš instancjš , która zatroszczyła się o sprawiedliwoœć i prawa człowieka”...!!

 

Reprezentant-ci org. przyczyniajšcej się do: wyzysku ludzkoœci (największych grabieży)(niema bardziej pazernej, legalnie działajšcej organizacji) – nawołujš do pochylania się (żeby jeszcze więcej wzišć?!) nad ubogimi, dzielenia się; podziału ludzkoœci - nietolerancji, nienawiœci, wojen - nawołujš do miłoœci i pokoju; największych mordów w dziejach ludzkoœci – wytykajš innych, mówišc o cywilizacji œmierci; ogłupiania , analfabetyzmu, eliminacji inteligencji, jako œmiertelnego zagrożenia wiary (władzy-wyzysku) – do rozumu!! Wybitni materialiœci wypowiadajš się na temat spraw tzw. duchowych! Najwięksi kłamcy i oszuœci – nawołujš do poszanowania prawdy! Dewianci seksualni – wypowiadajš się jak powinno wyglšdać życie seksualne , powodujšc wynaturzenia w tej sferze! – I tacy osobnicy wypowiadajš się na temat prawoœci i majš być wzorem moralnym (i dla niektórych sš - Polska jest w œcisłej czołówce jeœli chodzi o przestępczoœć - więzienia , w których również nauczajš... katoliccy przewodnicy..., sš przepełnione katolikami); mamy też - na niespotykanš dotšd skalę!! - plagę trucia się młodzieży truciznš nikotynowš , narkotykami, alkoholem; przestępczoœci).

Człowiek: przed którym inni poniżajš się , m.in. całujšc jego pierœcienie , a ostatnio nawet buty – nawołuje do poszanowania godnoœci; któremu składajš hołdy, budujš , pomniki, robi wszystko w całkowitej sprzecznoœci z założeniami wiary – powołuje się na lokalnie obowišzujšce bóstwo, nawołuje do skromnoœci, nawracania się. Itp., itd.!! Nie chce mi się dalej przytaczać i cytować tych...!! Zacytuję tylko myœli: „Macie oczy a nie widzicie?! Macie uszy a nie słyszycie?!” – Macie umysły a nie myœlicie?!

Ileż dobra można by było uczynić za te pienišdze , przeznaczone na pańskie występy, wojaże , w celu opanowania nowych terenów - Ÿródeł zysku - poszerzenia strefy wpływów, nieszczęœć i rozbudowę tej międzynarodowej organizacji, której pan patronujesz?!! Ilu osobom można by było m.in. z ich pomocš przywrócić wiarę... w dobro, w ludzi, w sens życia?! Za pana szefostwa szkody i straty wyrzšdzone przez członków waszej org., waszych współpracowników i ich ofiar sš nieobliczalne!! To co pan robisz jest całkowicie niezgodne z tym co głosił człowiek nazywany Jezusem Chrystusem, tym co oficjalnie nazywacie Pismem Œwiętym i takimi banałami (dla was) jak wiedza , prawda i etyka!!

 

Dałem 3 kropki bo i tak pewnie wylšduję w sšdzie w naszym wolnym..., a teraz jeszcze normalnym... kraju.  A przy okazji, proszę (Wysokiego) Sšdu (w żadnym razie: przenajœwięcie przenajœwiętsza , jedynie słusznie słuszna Inkwizycjo, służšca lokalnej org. religijnej). Otóż, z góry przepraszam: fałszywych samozwańczych kapłanów (z panem Karolem W. włšcznie), iż sš oni fałszywi - samozwańczy - i że to co robiš jest nieprawe , złe i sprzeczne z interesem naszego (zresztš nie tylko) gatunku, a nawet z tym na co się powołujš. Że nie ma żadnych racjonalnych przesłanek do istnienia któregokolwiek z setek bóstw, w które wierzono, na które nawracano... i wieży się. Że nie szanuję kłamstwa , ogłupiania , oszukiwania , uzależniania , wykorzystywania – więc w tym czynnych ofiar org. religijnych..., które innych też do takiego stanu doprowadzajš (w tym swoje dzieci)! Że bronię społeczeństwa od tych działań i że ci, którzy się do nich przykładajš odpowiedzš za nie przed sšdem ziemskim – bo ingerencji jakiegokolwiek bóstwa przez tysišce lat nie stwierdzono! Że prawda boli.

Na swoje usprawiedliwienie mam to, iż w dzieciństwie nie miałem religijnego prania mózgu, więc potrafię racjonalnie myœleć – obiektywnie odbierać i oceniać rzeczywistoœć i widocznie Bóg tak chciał..., a woli boga nie wolno się sprzeciwiać. I niech On mnie oceni w swoim imieniu.

Jeœli prawda jest niezgodna z prawem to należy zmienić to drugie. Wiem, wiem sšdy nie ustanawiajš  prawa tylko je egzekwujš. Ale ja się pytam: dla kogo...!?

I znowu przy okazji. Panie Kern (to jest taki mecenas). Jest taka piosenka: „(...) i z czarnego robić białe, ty to umiesz doskonale (...)” – O nie , teraz to chyba dostanę dożywocie , a miało się skończyć tylko na 25 latach. I tak powinienem się cieszyć, bo jeszcze  nie  tak dawno - historycznie - skwierczałbym na katolickim krzyżu – symbolu wiary...(!!!) - po wczeœniejszym, małym chrzeœcijańskim przepytanku, z pomocš rozpalonego żelastwa - w imię Jezusa Chrystusa - oczywiœcie... To pewnie m.in. z panem w wczeœniej wymienionym msu (tzn. w sšdzie – chyba...) się spotkam. W jakiej sprawie , w jaki sposób i komu pan służy?!! Czy chroni pan społeczeństwo, czy...!? – Pewnie też daremna odezwa.

 

OBJAŒNIENIA:

ŒWIĘTY –  skrót od: œwietny interes.

 

GRZECHY – kolejne Ÿródło forsy (oraz informacji; nim ich więcej tym oczywiœcie lepiej...). Służš też do wzbudzania poczucia winy i uzależniania od odpuszczania... – odpuszczacza. A sš  popełniane dzięki przygotowanym zasadom praktycznie nie do spełnienia przez normalnych ludzi.

 

KAPŁANI (RÓDŁO WIARY... W PŁACENIE) – skrót od: kłamania, kapania i łapania forsy. Jest to profesja... do której można mieć powołanie... Przy czym wskazane sš okreœlone... preferencje seksualne, które na szczęœcie można nabyć na msu...

 

RÓDŁO PIENIĘDZY – Najstarszym i wcišż b. dochodowym Ÿródłem pieniędzy sš katolicy. Naturalnie, im bardziej wierzšcy i ich więcej tym większy dochód. Stšd kapłani, z pomocš odpowiednio zredagowanych tekstów, stroju, wystroju, nastroju itp. pogłębiajš ten stan rzeczy.

 

ATEIŒCI (zwani też bezbożnikami itp.) – nie płacšcy (oficjalnie , na szczęœcie pienišdze b. sprytnie sš wycišgane z ich podatków – w katolickim kraju nie ma nie płacšcych)(Należeli też do nich pierwsi chrzeœcijanie. Jednak na ich usprawiedliwienie można podać to, iż zadawali się z Chrystusem, który nie miał pojęcia o katolicyzmie).

 

ANTYCHRYŒCI (zwani powszechnie praktykujšcymi...) – nie czytajšcy tego na co się powołujš tzw. kapłani (chociaż już potrafiš i mogš , w tym Biblię , czytać), gdzie między innymi pisze , iż niema żadnych poœredników między Bogiem, a ludŸmi, materialnych domów bożych (Boga można według niej mieć tylko w sobie), co Bóg sšdzi o wytwarzaniu i modleniu się do przedmiotów (nawet gdyby ktoœ miał autentyczne zdjęcie z autografem Chrystusa to dalej będzie to tylko zdjęcie z autografem I NIC WIĘCEJ!), kim sš samozwańcy w powłóczystej szacie, objadacze wdów, przyjmujšcy pokłony itp.

 

POLSKA – opanowany przez kor kraj, w którym do tego by być szanowanym, poważanym, bezkarnym no a przede wszystkim bogatym – trzeba ubrać w odpowiednim kolorze kieckę, kłamać, posługiwać się emocjonalnym bełkotem, mówić brednie (o Bogu i powoływać się na niego) i oczywistoœciach (o pokoju, miłoœci, pochylaniu i dzieleniu się (przez innych naturalnie...), poszanowaniu prawdy itp., itd.). – W tedy można œmiało robić cudowne interesy, np.: kupować za 1% wartoœci działki, nieruchomoœci i sprzedawać je po cenach rynkowych, lub poczekać z tym do czasu integracji z tš bezbożnš - bez rozumu - Uniš Europejskš (tam takich interesów i innych rzeczy robić nie można , jeszcze...); wyłudzać pienišdze, zaspokajać swoje nietypowe potrzeby seksualne itp., itd. W kraju tym, także szansę działania politycznego majš tylko ci, którzy udzielajš się religijnie (biorš udział w występach gdy członkowie kor sš zadowoleni z interesów). Długo by jeszcze można było opisywać ten kraj, ale to wychodziłoby już poza ramy krótkiego objaœnienia.

 

PS

Co do „œwiętego”, którego bynajmniej nie wybrało lokalnie obowišzujšce, krwawo i bezwzględnie narzucone bóstwo, tylko kolesie od czarnych interesów – samozwańczy kapłani. Czy ten œwięty sprawił taki cud, że pierwszy raz w historii Koœcioła tematy przeze mnie poruszane sš nieaktualne np.: przedstawiciele Koœcioła nie kłamiš , nie oszukujš , nie kradnš , nie degradujš , nie wykorzystujš , nie napastujš i nie gwałcš dzieci itp. czy wręcz  przeciwnie?!!  

Przy okazji. Nie wiem czemu latał (za spore pienišdze) samolotem, przecież powinien mieć skrzydła , albo jeszcze praktyczniej i bezpieczniej pojawiać się  jak na œwiętego przystało.

 

         www.wolnyswiat.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


NIEKTÓRE, EGOISTYCZNE, KRÓTKOWZROCZNE GENY POBUDZAJĽ DO DOMINACJI NIEKTÓRYCH OSOBNIKÓW KOSZTEM INNYCH PRZEDSTAWICIELI WŁASNEGO GATUNKU, A W EFEKCIE NAWET CAŁEJ POPULACJI – CZYLI WBREW JEGO INTERESOWI! A SPRZYJA TEMU ZJAWISKU INSTYNKT STADNY.

INSTYNKT STADNY POWODUJE WYTŁUMIENIE ZDOLNOŒCI DO RACJONALNEGO MYŒLENIA NA RZECZ EMOCJONALNEGO; NAŒLADOWNICTWO, A WIĘC POWIELANIE ZACHOWAŃ WIĘKSZOŒCI; SŁUCHANIE NAJSILNIEJSZEGO – MAJĽCEGO NAJWIĘKSZE POWAŻANIE OSOBNIKA I JEGO PRZYBOCZNYCH.

Czym się różni myœlenie racjonalne od emocjonalnego (stadnego) na jednym przykładzie.

Racjonalne: nie obchodzi mnie jakš ktoœ zajmuje pozycję, co inni o nim sšdzš, co deklaruje, na co się powołuje, tylko co robi, do czego się przyczynia. Emocjonalne: nie obchodzi mnie (nie zastanawiam się) co ktoœ robi, do czego się przyczynia, tylko jakš zajmuje pozycję, co inni o nim sšdzš, co deklaruje, na co się powołuje.

Jakie sš konsekwencje myœlenia, postępowania, emocjonalnego. Otóż wykorzystujšcy te zjawisko, co też właœnie umożliwia wykorzystywanie, najpierw przygotowujš odpowiedniš, emocjonalnš, argumentację swoich poczynań, tak by się podobała, a następnie robiš co chcš...

PS

NAWIEDZENI KATOLICY ZACZNIJCIE WRESZCIE MYŒLEĆ, A NIE NAŒLADOWAĆ I SŁUCHAĆ! PRZYJMIJCIE WRESZCIE DO WIADOMOŒCI FAKTY!: iż członkowie kor majš gdzieœ jakiekolwiek życie (aborcje, życia poczęte (w tym te do których sami się przyczynili...) itp. POZA WŁASNYM! A te tematy służš im tylko do odwrócenia uwagi od swojej RZECZYWISTEJ DZIAŁALNOŒCI i zwrócenia na pożšdany kierunek: siebie ale W ROLI WYBITNYCH MORALISTÓW, OBROŃCÓW ITP.) bo m.in. bezpoœrednio – pazernoœciš i poœrednio – ogłupiajšc zabijajš, pogršżajš społeczeństwa! Czy jesteœcie już takimi skończonymi œlepcami, głupcami iż tego nie widzicie - ŻE LICZY SIĘ TYLKO ICH NIERÓBSTWO, FORSA, BEZKARNOŒĆ I NIC WIĘCEJ! - i jeszcze ich nie tylko za to szanujecie ale i w tym wspomagacie?!!

Lub jeszcze inaczej. Mam retoryczne pytanie do bezpoœrednich ofiar katolickiej organizacji religijnej: Czy dzięki działalnoœci tej organizacji jest Wam, Nam, lepiej czy gorzej...; czy działalnoœć tych ludzi leży w naszym interesie... (czy w ich krótkowzrocznym, egoistycznym interesie leży przyznanie się do tego i zaprzestanie swej destrukcyjnej, pasożytniczej działalnoœci (czy oszuœci ujawniajš swoje prawdziwe intencje...; czy oszustów należy słuchać, im ufać...)... czy też dalej będš kontynuować swojš działalnoœć m.in. pioršc mózgi swym ofiarom m.in. twierdzšc że to dla ich (A NIE WYŁĽCZNIE WŁASNEGO) dobra...) I co w zwišzku z tym należy zrobić, jak postępować...

"FAKTY I MITY" nr 1, 10.01.2008 r. KOMENTARZ NACZELNEGO: (...) Wnioski z tego wszystkiego niech każdy wycišgnie sam. Rzymskim katolikom przypomnę jednak, że należšc do tego Koœcioła, biorš na swoje sumienia wszelkie bezeceństwa, które papieski system głosi i uskutecznia, w tym działania jawnie antyludzkie i antyhumanitarne. To nie sš żarty. To jest bierny współudział w bezmiarze zła i popieranie ideologii kłamstwa. (...)

Jonasz

 

 

Pole tekstowe:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rys. z „FiM”

 

TYLKO KOŒCIÓŁ KATOLICKI (O POSZANOWANIU PRAWDY (DAWANIU ŒWIADECTWA PRAWDZIE ITP.))...

 

„NIE” nr 9, 01.03.2001 r.

TAŃCZ I PŁAĆ

Koœciół kat. bez nadmiernego rozgłosu zmienił treœć przykazań koœcielnych normujšcych oczekiwania tej instytucji wobec swoich owieczek.(...) Dotšd przykazanie pište brzmiało: W czasach zakazanych zabaw hucznych nie urzšdzać. Obecnie brzmi: Potrzebom materialnym Koœcioła zaradzać. (...) Starszym dzieciom dyktuje się nowe przykazania na lekcjach religii, prowokujšc przy okazji dyskusje, czy i jak wielkim grzechem jest zakup pšczka, skoro przeznaczona na ten cel złotówka lepiej czułaby się w koœcielnej skarbonce.                          

 

 

„FAKTY I MITY” nr 13, 13.04.2005 r.

PAN JEZUS I DUCHOWNI

Urzędnicy Pana B. pojawili się na œwiecie dawno temu i od razu zaczęli sięgać po władzę oraz okreœlać ramy moralnoœci. Kler podpierał się przy tym przykładem Jezusa i jego słowami zawartymi w Nowym Testamencie, które dla ludzi powinny stanowić wzór do naœladowania. Duchowni sami utrzymujš wyznawców w przekonaniu, że oni również stosujš się do Jezusowych dyrektyw dotyczšcych zachowania. Wystarczy jednak małe porównanie...

 PAN JEZUS                                    

– uczył i przestrzegał przykazań Bożych (J 15) [DUCHOWNY – zmienił przykazania, dostosowujšc je do swoich potrzeb]

– uczył kochać swoich nieprzyjaciół (Mt 5. 44) [D. – przeœladuje i niszczy każdego, kto mu się przeciwstawia, ma odmienne poglšdy lub stanowi konkurencję]

– był jedynym spowiednikiem majšcym prawo do odpuszczania grzechów (1 J 2. 1–2) [D. – uzurpuje sobie prawo do odpuszczania grzechów]

– nie narzucał swych przekonań (Ap 3. 20) [D. – narzuca swoje przekonania, uciekajšc się nawet do szantażu]

– był jedynym poœrednikiem między Bogiem a ludŸmi (1 Tm 2.5) [D. – uznaje się za poœrednika i kształci nowych poœredników]

 – obiecywał zbawienie wszystkim, za darmo, z łaski przez wiarę (Dz 4. 11-12; Ap 22. 17) [D. – oferuje zbawienie za pienišdze, uważajšc, że ma monopol na dopuszczanie do zbawienia]

– stał się sługš, by dać dobry przykład do naœladowania (Łk 22. 24–27) [D. – stał się panem, a ludzi zmusza do bycia sługami].

 

 

„FAKTY I MITY” nr 52, 30.12.2004 r.

WILKI DRAPIEŻNE

APOSTOŁ PAWEŁ DZIWIŁ SIĘ SWYM UCZNIOM – GALACJANOM, ŻE TAK SZYBKO DAJĽ SIĘ ZWIEŒĆ PRZEZ INNĽ EWANGELIĘ. I ZARAZ DODAŁ: „Chociaż innej nie ma;  sš tylko pewni ludzie, którzy was niepokojš i chcš przekręcić ewangelię chrystusowš”.

Poniższe zestawienie porównuje chrzeœcijaństwo apostolskie z papieskim (katolicyzmem). W punktach 1, 2, 3 itd. przedstawiono główne

założenia Biblii, a w odpowiadajšcych im kolejno punktach 1a, 2a itd. – adekwatne poglšdy chrzeœcijaństwa papieskiego. (...)

1. Jedyny poœrednik między ludŸmi a Bogiem – Jezus Chrystus (1 Tm 2. 5; J 14. 6; 1J 2. 1-2; Dz 2. 18)

1a. Poœredniczka Maria (dogmat o wniebowzięciu Marii – 1950 r.) i  galeria œwiętych

2. Bezpoœredni i nieograniczony dostęp każdego wierzšcego do Jezusa przez modlitwę (J 7. 37; 6, 37; Hbr 4. 15–16)

2a. Droga do Jezusa przez poœredników żyjšcych (kapłanów) i zmarłych (Marię oraz œwiętych), którzy pomagajš, wypraszajšc dla nas łaski u Jezusa

3. Zbawienie jest w Jezusie z łaski przez wiarę (J 3. 16; 14. 6; 17. 3)

3a. Zbawienie jest w Jezusie przez Koœciół (nie ma zbawienia poza Koœciołem), łaska jest udzielana przez sakramenty Koœcioła

4. Jezus jest jedynym bez grzechu, wszyscy ludzie zgrzeszyli (Rz 3. 23–24; Iz 64. 6)

4a. Maria jest bezgrzeszna (dogmat o niepokalanym poczęciu – 1854 r.)

5. Jezus jest skałš i głowš Koœcioła (1 Kor 3. 11; 10. 4; 1 P 2. 8)

5a. Papież jest skałš (jako następca skały-Piotra – efekt błędnego odczytania fragmentów ewangelii o przywództwie Piotra) i głowš Koœcioła (w rzeczywistoœci biskupa Rzymu wywyższył cesarz Justynian dekretem z 538 r.; to nie Piotr, lecz Linus był pierwszym biskupem Rzymu)

6. Zastępcš Jezusa na ziemi jest Duch Œwięty (J 14; 17. 26; 16. 7–8.13)

6a. Zastępcš Jezusa na ziemi jest papież; tiarę papieskš zdobi napis „Vicarius Filii  Dei”, co znaczy: zastępca Syna Bożego

7. Żaden człowiek nie jest nieomylny z uwagi na grzesznš naturę (Rz 3. 10)

7a. Papież jest nieomylny w sprawach wiary – dekret z 1870 r.

8. Okreœlenie Ojciec (w sensie duchowym) jest należne tylko Bogu (Mt 23. 9)

8a. Papież nazywa siebie Ojcem Œwiętym, przywłaszczajšc sobie okreœlenia i cechy należšce wyłšcznie do Boga

9. Rozdział Koœcioła od państwa; zwišzek między Koœciołem a władzš œwieckš Biblia nazywa nierzšdem (Jr 2. 20–31; Ez 16. 17–19; Oz 2. 5) i obrzydliwoœciš Ap 18.

9a. Od 508 r. (zwycięstwo króla Franków, Chlodwika) Koœciół rzymski podporzšdkował sobie prawie całš Europę Zachodniš; obecnie istnieje państwo koœcielne (Watykan) uwikłane w politykę

10. Częœć, pokłony, modlitwy należš się tylko Bogu; zakaz kultu wizerunków – to jedno z dziesięciorga przykazań (Wj 20. 4–5); Boży zakaz zmiany przykazań (Mt 5. 18)

10a. Kult maryjny (zapoczštkowany przez sobór w Efezie w 431 r., jego korzenie tkwiš w pogaństwie – odwzorowuje kult bogini-matki znany we wszystkich religiach), kult relikwii i obrazów, modlitwy do œwiętych; zmiana Dekalogu – usunięcie drugiego przykazania biblijnego Dekalogu (sobór w Nicei, 787 r.)

11. Sobota – siódmy dzień tygodnia – jest dniem œwiętym jako pamištka stworzenia œwiata (Rdz 2. 2–3); nakaz œwięcenia soboty (szabatu) zawarty w Dekalogu i przestrzegany przez Jezusa, apostołów i pierwszych chrzeœcijan (Wj 20. 8–11)

11a. Druga zmiana treœci przykazań – ustanowienie niedzieli, pierwszego dnia tygodnia i œwięta pogańskiego, w miejsce soboty; VI w. – poczštek represji wobec chrzeœcijan œwięcšcych sobotę; formalny zakaz obchodzenia soboty jako dnia œwiętego – sobór florencki, 1441 r.

12. Tylko Bóg może odpuszczać grzechy; należy je wyznawać bezpoœrednio Bogu (tzw. spowiedŸ serca) i bliŸnim, wobec których zawiniliœmy, i prosić ich o wybaczenie (Mt 6. 6–12; 9. 2–3; Dz 8. 22)

12a. Kapłan ma władzę odpuszczać grzechy; spowiedŸ usznš ustanowił Sobór Laterański IV w 1215 r.

13. Jezus wprowadził komunię pod dwiema postaciami – chleba i wina – symbolami Jego umęczonego ciała i przelanej krwi (Mt 26. 27; 1 Kor 11. 24–26)

13a. Komunia przyjmowana jest w praktyce tylko pod postaciš chleba – w 1414 r. sobór w Konstancji zabronił laikowi spożywania wina w czasie komunii.

14. Eucharystia jest ofiarš symbolicznš i pamištkš prawdziwej, jednorazowej i niepowtarzalnej ofiary Jezusa na krzyżu (Hbr 10. 12–18; J 19. 30)

14a. Eucharystia jest rzeczywistš i powtarzalnš ofiarš za grzechy, składanš Bogu; hostia jest prawdziwym ciałem, a wino prawdziwš krwiš Jezusa, nie sš to symbole; przemienienie (transsubstancjacja) następuje na skutek formułki automatycznie wypowiadanej przez kapłana – Jezus na jego hasło pojawia się w opłatku; wierni konsumujš prawdziwego Chrystusa; dogmat ustalono na Soborze Laterańskim IV w 1215 r.

15. Zbawienie jest z łaski, darmo, przez wiarę (Ef 2. 8–9); nie można go nabyć za pienišdze ani przez uczynki; warunkiem przebaczenia jest skrucha oraz pojednanie z bliŸnim i naprawienie krzywd (o ile zadoœćuczynienie jest możliwe); zbawienie dokonuje się dzięki ofierze Chrystusa, a nie zabiegom człowieka

15a. Na zbawienie można „zapracować” – np. cierpieniem czy ofiarami (sobór florencki w 1439 r.); na przebaczenie można było zasłużyć np. biczowaniem się, pielgrzymkami, budowaniem kaplic; najbardziej wynaturzonš formš były (i sš!) odpusty za grzechy, wprowadzone przez Koœciół w XII w., które umożliwiały uwolnienie się za pienišdze nawet od przyszłych grzechów. Płatne msze za zbawienie zmarłych

16. O przyjęciu lub odrzuceniu Bożej oferty zbawienia człowiek decyduje za życia; w momencie œmierci zostaje osšdzony (Hbr 9. 27); zmarłemu nie można pomóc ani modlitwš, ani odpustem, ani wykupieniem mszy za duszę (Koh 9. 4–5. 10), każdy odpowiada za siebie (Ez 18. 20; Hi 7. 9–10)

16a. Po œmierci można pieniędzmi i modlitwš wykupić człowieka od kary za grzechy i skrócić jego cierpienia – służš temu odpusty, msze i wypominki

17. Œmierć jest rodzajem snu (j 11. 11–14; Mt 18. 23–25), stanem niebytu, nieœwiadomoœci (Hi 14. 10–12); człowiek czeka w grobie na zmartwychwstanie przy powtórnym przyjœciu Chrystusa (J 6. 40); ludzka dusza nie jest odrębnym, nieœmiertelnym organizmem – to tzw. dech życia, siła witalna dana przez Boga, która przy œmierci do Niego wraca (Koh 12.7)     

17a. Ludzka dusza jest nieœmiertelna, ma œwiadomoœć i żyje niezależnie po œmierci człowieka – dusza wierzšcego najczęœciej lšduje w wymyœlonym przez papieża czyœćcu, gdzie czasowo cierpi za grzechy (czas trwania cierpień zależy od rodzaju grzechów i płacenia księdzu przez krewnych na ziemi), a niewierzšcego w piekle (miejsce wiecznych męczarni);

wiara w życie pozagrobowe przeniknęła do chrzeœcijaństwa z kultury helleńskiej – teorię dualizmu wprowadzili za Platonem ojcowie Koœcioła, Tertulian i Orygenes

18. Udziałem potępionych jest tzw. œmierć druga, czyli ostateczne unicestwienie (Ap 20. 14–15)

18a. Potępieni będš przez całš wiecznoœć smażyć się w piekle

19. Biblijna pokuta oznacza szczery żal za grzechy, skruchę i zaprzestanie danego czynu (gr. metanoia – dosłownie „odwrócenie się o 180 stopni”, czyli porzucenie danego zachowania)

19a. Pokutš jest najczęœciej klepanie formułek modlitewnych, zdrowasiek itp.; może niš być np. pielgrzymka; w ekstremalnych sytuacjach pokuta przybierała formę samookaleczenia, odosobnienia czy zapłaty

20. Chrzest dorosłych – œwiadoma i osobista decyzja zawarcia przymierza z Bogiem, którš powinna poprzedzać znajomoœć zasad wiary i pokuta (rozumiana jako zmiana życia) oraz wiara w Jezusa (Mt 28. 19; Mk 16. 16; Dz 2. 38), nie można za kogoœ zdecydować ani kogoœ przymusić; chrzest przez zanurzenie („chrzczę”, czyli gr. baptidzo, znaczy dosłownie „zanurzam”)

20a. Chrzest niemowlšt (wprowadzony przez synod w Kartaginie w 418 r. służył automatycznemu przyrostowi szeregów Koœcioła); chrzest przez pokropienie (praktykowany od XII w.)

21. Nie obowišzywał celibat (apostołowie mieli żony: Mt 8. 14–14; 1 Kor 9. 5) – Biblia pozostawia wybór człowiekowi (Mt 19. 12) zachęcajšc do wyboru duchownych spoœród wiernych mężów (1 Tym 3. 1–4)

21a. Obowišzuje celibat wprowadzony w XI w. przez Bonifacego VII z powodów finansowych (chodziło o zachowanie majštku księży dla Koœcioła zamiast dla ich rodzin)

22. Nie zezwala na siłowe nawracanie ludzi, lecz zachęca do pokojowego głoszenia Dobrej Nowiny (Łk 9. 52–56)

22a. Konfiskata majštków, tortury i płonšce stosy dla heretyków (poczštki inkwizycji – synod w Tours, 1163 r.); wojny krzyżowe; krwawa chrystianizacja Ameryki

23. Nakazuje duchownym skromnoœć, wręcz zakazuje gromadzenia dóbr

23a. Bez komentarza...

24. Jezus stał na stanowisku, że żadne ludzkie nauki nie mogš być wynoszone ponad nakazy Boga; potępiał tradycję, która znosi naukę Biblii, wprowadzajšc sprzeczne z niš zasady (Mk 7. 6–8)

24a. W 1545 r. sobór w Trydencie uznał ludzkie tradycje przyjęte przez Koœciół za autorytet w sprawach wiary równy Biblii. W praktyce tradycja stoi ponad Pismem Œwiętym. (...)

W Nowym Testamencie siła ta okreœlona została jako antychryst – to ten, który nie tylko występuje przeciwko Chrystusowi, ale także ten, który zajmuje Jego miejsce. Bo antychryst ma wiele twarzy. Grecki przedrostek anti znaczy nie tylko „przeciw”, ale też „zamiast, w miejsce”. wystarczy spojrzeć choćby na pięć zapisów katechizmowych Krk (Pallotinum, 1994), by dostrzec tożsamoœć owej mocy:

1. To właœnie w Koœciele złożona została pełnia œrodków zbawienia (pkt 824).

2. Sobór œwięty (...), opierajšc się na Piœmie Œwiętym i Tradycji, uczy, że ten pielgrzymujšcy Koœciół konieczny jest do zbawienia (pkt 845).

3. Koœciół (...) nosi w sobie pełnię œrodków zbawienia i rozdziela je (pkt 868)

4. Nie ma takiej winy, nawet najcięższej, której nie mógłby odpuœcić Koœciół œwięty (pkt 982). (...)

Jeœli każde słowo Koœciół zastšpimy słowem Chrystus, zrozumiemy owš „tajemnicę nieprawoœci”, o której pisał do Tesaloniczan apostoł Paweł (2 Tes 2.7), i rozpoznamy syna zatracenia, „który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci” (w. 3–4). (...) I wtedy nie zdziwiš nas już słowa, że „cała ziemia szła w podziwie za tym zwierzęciem (...) i oddadzš mu pokłon wszyscy mieszkańcy ziemi” (Ap 13. 3, 8). Za kimże to idš dziœ w podziwie wszystkie narody? Kogo ogłoszono największym, ba – jedynym autorytetem œwiata? (...)

Paulina Staroœcik 

 

 

"FAKTY I MITY" nr 19, 18.05.2006 r. ŻYCIE PO RELIGII

EWANGELIA NIENAWIŒCI

Biskupi polscy wylewnie podziękowali Radiu Maryja za „wielkš pracę ewangelizacyjnš”.

I tak panowie, z których większoœć ma doktoraty z teologii, dowiedli, że nie bardzo rozumiejš, co studiowali, a nawet wykładali.

Ewangelizować to, z języka greckiego, głosić dobrš nowinę. Dobra nowina – według Pism Nowego Testamentu – to wieœć o tym, że Bóg przebacza grzechy tym, którzy się od niego odwracajš, że daruje życie i wzywa do przestrzegania zasad Królestwa Bożego: miłosierdzia, braterstwa, oddania bliŸnim, życzliwoœci dla każdego. Ewangelia to także odrzucenie wszelkiej obłudy, pychy i chciwoœci, to wybór „opcji na rzecz ubogich”, aby użyć języka soboru watykańskiego.

Co Radio Maryja miałoby mieć wspólnego z tym nowotestamentowym rozumieniem ewangelii – trudno dociec. Tadeusz Rydzyk i jego media skupiajš się na dwóch polach działalnoœci. Jednym jest propagowanie tradycyjnych form religijnoœci katolickiej, takich jak transmitowanie różańca, godzinek, rozmaitych nabożeństw i mszy. Samo propagowanie jakichœ, nawet superbiblijnych, form religijnoœci (co zresztš nie jest udziałem rozmiłowanego w ludowej dewocji Radia Maryja) nie jest jeszcze głoszeniem ewangelii. Warto przypomnieć, że najzagorzalsi przeciwnicy Jezusa z Nazaretu często się modlili i byli ludŸmi niezwykle religijnymi. I to oni byli pełnymi nienawiœci wrogami ewangelii o Królestwie.

Drugim polem zainteresowania Rydzyka i jego mediów jest aktywna działalnoœć polityczna, zwalczanie jednych œrodowisk politycznych, popieranie innych, manichejskie, dwubiegunowe dzielenie œwiata na naszych i obcych według kryteriów narodowych, wyznaniowych, politycznych i rasowych. Ta tematyka akurat zupełnie nie zajmowała uwagi Jezusa z Nazaretu. Przeciwnie, przestrzegał on swoich uczniów przed wikłaniem się w tego typu działalnoœć. Dowodził, że jego królestwo, a więc i ewangelia, nie sš z tego œwiata.

Rydzyk jest więc chodzšcym zaprzeczeniem tego, kim był, co robił i co głosił Jezus.

Zdumiewa więc reklamowanie go jako propagatora ewangelii. A może właœciwie nie powinniœmy się temu dziwić? Rydzyk jest przecież koœciš z ich koœci, krwiš z ich krwi, tyle że oni działalnoœć politycznš prowadzš w nieco bardziej zakamuflowany sposób. Oni także ewangeliczny sposób życia i myœlenia zastšpili rytualnš dewocjš, stajšc się faryzeuszami naszych czasów. Ewangelia o przebaczeniu i miłosierdziu nie jest im do niczego potrzebna, chyba że jako pretekst do powoływania się na Chrystusa i do przemawiania w jego imieniu, ale w swoich sprawach.

Marek Krak

 

 

„FAKTY I MITY” nr 20, 25.05.2006 r. PYTANIA CZYTELNIKÓW

EKSKOMUNIKA

W dniach 4–5 maja media podały, że w Chinach wyœwięcono dwóch biskupów bez zgody papieskiej.

Watykan uznał œwięcenia za nieważne i zagroził wyœwięconym biskupom ekskomunikš. Czy słusznie?

Co mówi Biblia o wyœwięcaniu biskupów i z jakich powodów można kogoœ ekskomunikować?

Dziœ najsurowszš karš stosowanš przez Koœciół rzymski jest ekskomunika, czyli wykluczenie wiernego bšdŸ duchownego ze wspólnoty wierzšcych. Według ,,Kodeksu prawa kanonicznego” – ,,Koœciół posiada wrodzone i własne prawo wymierzania sankcji karnych wiernym popełniajšcym przestępstwo” (kan. 1311).

Najsurowiej karane sš m.in. przestępstwa przeciwko religii i jednoœci Koœcioła (kan. 1364–1369). Do przestępstw tych zalicza się: odstępstwo od wiary, herezję, powodowanie schizmy, wychowanie dzieci w religii niekatolickiej, czyny œwiętokradcze, krzywoprzysięstwo oraz publiczne bluŸnierstwa przeciwko Koœciołowi.

Do innej kategorii przestępstw zalicza się przestępstwa przeciwko władzy koœcielnej i wolnoœci Koœcioła (kan. 1370–1377), czyli przymus fizyczny wobec biskupa i innych osób duchownych, nieposłuszeństwo wobec Stolicy Apostolskiej i jej przedstawicieli oraz nawoływanie do nieposłuszeństwa wiernych.

Trzecia grupa przestępstw dotyczy uzurpacji koœcielnych zadań (kan. 1378–1389). Sankcje w przypadku popełnienia tych przestępstw wymierzone sš przeciwko tym duchownym, którzy na przykład uczestniczš w grzechach nieczystoœci, dopuszczajš się symonii lub uzurpacji urzędu koœcielnego. Stšd: ,,Biskup, który bez papieskiego mandatu konsekruje kogoœ na biskupa, a także ten, kto od niego konsekrację przyjmuje, podlega ekskomunice wišżšcej mocš samego prawa, zastrzeżonej Stolicy Apostolskiej” (kan. 1382).

Kolejna kategoria przestępstw dotyczy fałszu (kan. 1390–1391) oraz przestępstw przeciwko obowišzkom duchownych (kan. 1392–1396), m.in. zawarcie małżeństwa. ,,Gdy po upomnieniu [duchowny] nie poprawia się i nadal daje zgorszenie, może być karany stopniowo pozbawieniami lub także wydaleniem ze stanu duchownego” (kan. 1394, par. 1). Te same kary stosuje się wobec tych duchownych, którzy trwajš w innym grzechu przeciwko przykazaniu ,,Nie cudzołóż”, wywołujšc zgorszenie. Wobec tych duchownych, oprócz wydalenia ze stanu kapłańskiego, mogš być zastosowane inne sankcje, gdy grzechy nieczystoœci ,,połšczone sš z użyciem przymusu lub gróŸb albo [gdy sš popełnione] publicznie lub z osobš małoletniš poniżej lat szesnastu” (kan. 1395, par. 1 i 2).

Wykaz kończš przestępstwa przeciwko życiu i wolnoœci człowieka (kan. 1397–1398).

Według ,,Kodeksu prawa kanonicznego”, Koœciół rzymskokatolicki może więc stosować takie czy inne œrodki dyscyplinarne wobec swoich wiernych i duchownych. Zachodzi jednak pytanie: czy doktryna Koœcioła dotyczšca przestępstw i sankcji karnych jest zgodna z Bibliš oraz co Pismo Œwięte mówi o biskupach i ich wyborze.

Przede wszystkim Nowy Testament wykazuje, że pomiędzy pierwszymi biskupami z czasów apostolskich, a tymi, którzy dziœ chcš za takich uchodzić, zachodzi zasadnicza różnica. Polega ona chociażby na tym, że pierwsi biskupi byli członkami miejscowych zborów i po ustanowieniu ich biskupami nadal pozostali w tych zborach. To znaczy, że w przeciwieństwie do Koœcioła rzymskiego i innych, gdzie biskup jest dostojnikiem, którego władza rozcišga się nad całš diecezjš (szeregiem parafii), pierwsi biskupi byli przełożonymi tylko lokalnych zborów. Według Dziejów Apostolskich, posługa biskupa zwišzana była z miejscowym zborem. Innymi słowy: w każdym zborze był biskup (Dz 14. 23).

Poza tym takie słowa jak: ,,biskup”, ,,starszy”, ,,prezbiter” – odnoszš się do jednej i tej samej osoby. Potwierdza to samo znaczenie pojęć: biskup (gr. episkopos, dosł. ten, który doglšda stada); prezbiter (gr. presbiteros, starszy), pochodzenie funkcji starszego ze starotestamentowych wzorów żydowskich (por. Lb 11. 16–17, 24–25) oraz stosowanie tych okreœleń zamiennie. Na przykład w Dziejach Apostolskich (20. 17) wspomina się o ,,starszych”, którzy nieco dalej nazwani sš ,,biskupami” (w. 28). Podobnie rzecz przedstawia się w Liœcie do Tytusa (por. 1. 5 z w. 7).

Ustanowienie biskupów zwišzane więc było z powstaniem miejscowego zboru, a nie diecezji. Gdziekolwiek powstał zbór, tam ustanawiano biskupów starszych, którzy byli wybrani spoœród miejscowych wierzšcych (Dz 14. 23). Kto jednak ustanawiał biskupów i kto może czynić to dzisiaj? Na poczštku starsi wyznaczani byli przez apostołów (Dz 14. 21–23). Jednak – jak podajš Dzieje Apostolskie – wybór starszych nie tyle był inicjatywš ludzi, co wyrazem Bożego powołania (por. Dz 13. 1–3; 20. 28). Apostołowie „w modlitwie i poœcie” prosili jedynie o Boże prowadzenie i dar rozpoznania duchowych kwalifikacji tych, którzy mieli już Boże powołanie.

Z upływem czasu apostoł Paweł przedstawił w swoich listach moralne i duchowe cechy tych, którzy majš być biskupami, czyli starszymi zboru (1 Tm 3. 1–7; Tt 1. 5–9, por. 1 P 5. 1–3). Dzięki temu, oprócz indywidualnego prowadzenia Bożego, możemy również dziœ rozpoznać, kto w miejscowym zborze jest biskupem ustanowionym przez Ducha Œwiętego, a kto pseudobiskupem nieposiadajšcym takich cech.

Według apostolskich wytycznych, do ustanowienia biskupa nie jest potrzebne jakieœ szczególne posiedzenie rady Koœcioła, ceremonia wyœwięcenia czy specjalne szaty liturgiczne, lecz wyłšcznie dostosowanie się do biblijnych zaleceń. Potwierdza to również przykład opisany w Liœcie do Tytusa, któremu ap. Paweł polecił ,,ustanowić po miastach starszych” (1. 5). Chociaż Tytus dysponował jedynie listem od Pawła, to list ten zawierał wystarczajšce wskazówki dotyczšce duchowych i moralnych kwalifikacji starszych. Tak więc skoro Tytus mógł rozpoznać Boży wybór i wyznaczyć po zborach biskupów, to również współczeœni misjonarze mogš czynić to samo. A zatem każdy misjonarz zaangażowany w pionierskš pracę ewangelizacyjnš, na skutek której powstaje zbór, jest również uprawniony, w oparciu o biblijne wytyczne, do wyznaczenia starszego danego zboru. Z chwilš wyznaczenia starszego zboru głównš pieczę nad zborem sprawuje ów starszy, a nie misjonarz, którego praca ma zupełnie inny charakter.

W œwietle tego, co do tej pory zostało powiedziane, katolicka procedura wyœwięcania biskupów lub sankcji stosowanych wobec nich – w przypadku ich ordynacji bez zgody papieskiej – nie ma żadnych podstaw biblijnych. Przeciwnie. Powoływanie starszych jest przede wszystkim sprawš Bożš, konkretnych misjonarzy oraz lokalnego zboru, a nie inaczej (Dz 20. 28). Ponadto ,,biskup ma być nienaganny, mšż jednej żony, trzeŸwy, umiarkowany, przyzwoity, goœcinny, dobry nauczyciel, nieoddajšcy się pijaństwu, nie zadzierzysty, lecz łagodny, nie swarliwy, nie chciwy na grosz, który by własnym domem dobrze zarzšdzał, dzieci trzymał w posłuszeństwie i wszelkiej uczciwoœci, bo jeżeli ktoœ nie potrafi własnym domem zarzšdzać, jakże będzie mógł mieć na pieczy Koœciół Boży? A powinien też cieszyć się dobrym imieniem u tych, którzy do nas nie należš” (1 Tm 3. 1–7). Czy współczeœni biskupi odpowiadajš tym normom? A z sankcjami wobec niepokornych wiernych i duchownych? Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że Koœciół rzymskokatolicki w wielu przypadkach stosuje sankcje karne tam, gdzie Biblia nie daje ku temu żadnych podstaw. Na przykład Koœciół potępia odstępstwo od wiary, nieposłuszeństwo wobec Stolicy Piotrowej i jej przedstawicieli itp. I to w przypadku, gdy ,,trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5. 29)! A przecież nic nie zrobił, aby potępić agresję hitlerowskich Niemiec i niewiele robi, gdy w grę wchodzš poważne wykroczenia, takie jak skandale pedofilskie księży, pijaństwo duchownych i różnego rodzaju nadużycia z samowolš wielu dygnitarzy włšcznie, mimo że te przestępstwa potępia zarówno Biblia, jak i społeczeństwo. Czy można pogodzić tak rażšcš sprzecznoœć, jaka zachodzi pomiędzy biblijnym nakazem, aby biskupi byli żonaci, a ekskomunikš duchownych, którzy wstępujš w zwišzki małżeńskie? OdpowiedŸ nasuwa się sama.

Z jakich więc powodów można kogoœ wykluczyć ze społecznoœci wiernych?

Biblia podaje wiele powodów. Piętnuje m.in. takie grzechy jak: różne rodzaje wszeteczeństwa, rozpusta, chciwoœć, grabież, bałwochwalstwo, oszczerstwo, pijaństwo, czary, pasożytniczy tryb życia oraz odstępstwo od Słowa Bożego i powodowanie odszczepieństwa (1 Kor 5. 1–2, 9–13; Ga 1. 9; 5. 19–21; 2 Tes 3. 6–15; Tt 3. 10–11; 2 J 9–11). Nowy Testament zaleca jednak ogromnš ostrożnoœć w stosowaniu œrodków dyscyplinarnych oraz odpowiedniš procedurę postępowania wobec tego, który grzeszy. Decyduje o tym nie jednostka, lecz cały zbór (Mt 18. 15–20). Niestety, mimo tych biblijnych wytycznych, trzeba przyznać, że również w społecznoœciach protestanckich i ewangelicznych zdarzajš się przypadki pochopnych sšdów, bez dokładnego zbadania dowodów lub ich rewizji. Dotyczy to szczególnie spraw bardzo osobistych, gdy w grę wchodzi zawarcie ponownego zwišzku małżeńskiego, š,,dowody” tylko pozornie przemawiajš na niekorzyœć wykluczonych. W innych zaœ społecznoœciach (dzięki Bogu – nielicznych!) wyklucza się wierzšcych z powodów tak absurdalnych, jak na przykład odrzucenie wegetariańskiego sposobu żywienia (por. Rz 14. 1–6).

Cokolwiek by jednak powiedzieć o współczesnych nadużyciach, jedno jest pewne: œrodki dyscyplinarne sš potrzebne, ale majš być stosowane jedynie wtedy, gdy jest to konieczne. Majš służyć dwóm zasadniczym celom: chronić zbór przed destrukcyjnym wpływem (1 Kor 5. 6) oraz skłonić błšdzšcego do opamiętania, aby się odwrócił od grzechu i powrócił do Boga i społecznoœci zborowej (por. 2 Kor 2. 5–10).

Bolesław Parma

 

 

"FAKTY I MITY" nr 22, 08.06.2006 r. PYTANIA CZYTELNIKÓW

ZNAK KRZYŻA

Czy Jezus umarł na krzyżu czy na palu?

Czy krzyż słusznie uznawany jest za przedmiot kultu? Czy bez wizerunku może wisieć na œcianie? Czy należy się żegnać w imię Ojca i Syna, i Ducha Œwiętego?

W ,,Encyklopedii biblijnej” (Prymasowska seria biblijna, s. 563) pod hasłem krzyż czytamy: ,,Krzyż (gr. stauros), starożytne narzędzie tortur i egzekucji. Użycie pionowego pala (również stauros) do wieszania zwłok, torturowania lub egzekucji było powszechne w I tysišcleciu przed Chrystusem, zwłaszcza w czasie wojen”. Bywały przypadki, że dla odstraszenia zbuntowanych niewolników lub żołnierzy na palu ginęły setki, a nawet tysišce ofiar.

Dalej czytamy: ,,Sam sposób egzekucji przez ukrzyżowanie znacznie się różnił w konkretnych przypadkach (...). Nadal używano pionowego słupa, ale często dodawano belkę poprzecznš na jego szczycie, tak że tworzyła literę T”.

Takie też stanowisko zajmuje David H. Stern, mimo że sam zamiast słowa ,,krzyż” używa okreœlenia ,,pal”: ,,Bogaty materiał archeologiczny i historyczny potwierdza fakt, że rodzaj pala egzekucyjnego używanego na terenie Izraela miał poprzecznš belkę (łac. patibulum) i że właœnie jš skazaniec, a zatem i Jeszua [Jezus], musiał nieœć na miejsce kaŸni” (,,Komentarz żydowski do Nowego Testamentu”). Podobnie czytamy w ,,Leksykonie religioznawczym”: „Jezus nie mógł dŸwigać krzyża łacińskiego. Mamy dokładne dane dotyczšce praktyk egzekucyjnych w rzymskiej Palestynie. Słup, a więc częœć pionowš, wbijano głęboko w ziemię znacznie wczeœniej. Skazaniec dŸwigał jedynie belkę poprzecznš, którš razem z nim mocowano u góry słupa i dawano podpórkę pod nogi, aby się nie obsunšł”.

Jednak według ,,The Imperial Bible – Dictionary”, „greckie słowo [stauros] właœciwie oznacza pal, słup lub fragment palisady”. Natomiast W.E. Vine podaje: ,,Kształt dwuramiennego krzyża wywodzi się ze starożytnej Chaldei, gdzie był on symbolem boga Tammuza (przypominał kształtem mistyczne Tau, inicjał jego imienia), podobnie zresztš jak w innych okolicznych krajach, z Egiptem włšcznie. Do połowy III wieku po Chrystusie koœcioły albo już odstšpiły od niektórych nauk wiary chrzeœcijańskiej, albo je pozmieniały. Chcšc podnieœć prestiż odstępczego systemu koœcielnego, zaczęto przyjmować do koœciołów pogan, którzy się nie odrodzili przez wiarę, i bardzo często pozwalano im zatrzymać dotychczasowe pogańskie znaki i symbole. Z tego powodu przyjęto również Tau (czyli T) w najczęœciej spotykanej postaci – z obniżonš poprzeczkš – jako wyobrażenie krzyża Chrystusowego” (,,An Expository Dictionary of New Testament Words”, Londyn 1962, s. 256).

Trudno dziœ jednoznacznie rozstrzygnšć, czy Jezus umarł na krzyżu, czy palu. Chociaż większoœć argumentów przemawia za tym, że Chrystus poniósł œmierć na palu, nie można też wykluczyć, że umarł na krzyżu w kształcie litery T. (...) Zachodzi jednak pytanie, czy godzi się czcić krzyż lub pal, na którym zginšł Jezus...

Koœciół rzymskokatolicki uważa, że tak. Przykłada ogromnš wagę do kultu krzyża, który rzuca się w oczy prawie na każdym miejscu. Twierdzi, że krzyż jest znakiem zbawienia i nadziei, a oddajšc mu czeœć, chce uczcić ukrzyżowanego na nim Zbawiciela. Głosi, że ,,znak krzyża już w starożytnym Koœciele zwišzany był z wyznaniem wiary trynitarnej. ťW imię Ojca i Syna, i Ducha ŒwiętegoŤ – mówimy codziennie, znaczšc krzyżem nasze ciała” (Jacek Salij, ,,Tajemnice Biblii”, s. 247). Dla Koœcioła rzymskiego, krzyż stanowi więc podstawowy znak trynitarny. Czy jest to słuszne? Co mówiš fakty?

Otóż przede wszystkim zauważmy, że ,,ten bogaty w treœć symbol [krzyż] występował w Eurazji, Afryce i Ameryce, chociaż bez Australii. Już w epoce neolitu spotykamy go około 2000 r. p.n.e. na glinianych walcach, a w Asyrii jako symbol słońca” (,,Leksykon religioznawczy”, s. 141). Zanim więc krzyż w IV stuleciu został objęty kultem w Koœciele rzymskim, był on najpierw symbolem starożytnych kultów solarnych. Po drugie – czeœć dla krzyża, podobnie jak kult obrazów i posšgów Biblia uznaje za bałwochwalstwo! Oto kilka tekstów:

,,Nie czyń sobie podobizny rzeŸbionej czegokolwiek” (Wj 20. 4); ,,Nie zwracajcie się do bałwanów i nie sporzšdzajcie sobie bogów odlewanych z metalu. Ja, Pan [JHWH], jestem Bogiem waszym” (Kpł 19. 4); ,,Przeklęty mšż, który zrobi podobiznę rzeŸbionš lub lanš, obrzydliwoœć dla Pana” (Pwt 27. 15); ,,Bóg jest duchem, a ci, którzy mu czeœć oddajš winni mu jš oddawać w duchu i w prawdzie” (J 4. 24). Po trzecie – Stary Testament nie wspomina o krzyżu ani razu, a jedynie o palu (por. Lb 21. 8–9) lub o drzewie (por. Pwt 21. 22–23). Podobnie Nowy Testament używa greckich okreœleń stauros (słup, pal) oraz ksy’lon (kawał drewna, por. Dz 5. 30; 10. 39; 13. 29; Ga 3. 13; 1 P 2. 24), a więc okreœleń, które niewiele majš wspólnego z łacińskim crux – krzyż. Według wiarygodnych Ÿródeł historycznych, jednym z najstarszych symboli chrzeœcijańskich była ryba, bo greckie ICQUS (fonetycznie: ichthys) to pierwsze litery zdania: Jezus Chrystus Syn Boga Zbawiciel. A więc nie krzyż. ,,Krzyż rysowany lub rzeŸbiony nie występował u chrzeœcijan przed soborem nicejskim. Na sali obrad soboru przed tronem cesarskim leżała jedynie otwarta księga Ewangelii, innego symbolu nie było” (Wacław Korabiewicz, ,,Œladami amuletu”). Po czwarte – chrzeœcijańskim znakiem zbawienia i nadziei jest przede wszystkim nowe życie w zmartwychwstałym Chrystusie (por. Mt 5. 16; 7. 20; Rz 6. 3–6; Ga 5. 22–23), czyli ,,wiara, która jest czynna w miłoœci” (Ga 5. 6).

Z chwilš ustanowienia Nowego Przymierza, żaden cielesny lub inny materialny znak – podobnie jak obrzezanie – ,,nie ma żadnego znaczenia, ale tylko przestrzeganie przykazań Bożych” (1 Kor 7. 19). Stšd też czynienie znaku krzyża, np. na ciele, nie ma biblijnego uzasadnienia (takiego jak wczeœniej miało obrzezanie) i jest sprzeczne z Bibliš, która jednoczeœnie przestrzega przed ostentacyjnš religijnoœciš, mówišc, że Bogu ,,nie służy się rękami ludzkimi, jakby czego potrzebował” (Dz 17. 25, por. Mt 6. 5–8). Po pište – odwoływanie się do trynitarnej formuły chrztu jest nie tylko sprzeczne z twierdzeniem Pism, które mówiš, że istnieje tylko jeden prawdziwy Bóg (por. J 17. 3; 20. 17; 1 Kor 8. 4–6; 11. 3), ale również kłóci się z przekonaniem samych biblistów katolickich, którzy przyjmujš, ,,że formuła trynitarna ma charakter redakcyjny” (,,Encyklopedia katolicka” KUL, t. III, hasło ,,Chrzest”, s. 354) i dlatego ,,należy odróżnić autentyczne, pierwotne słowa Pana od elementów interpretacyjno-redakcyjnych” (Ks. J. Kudasiewicz, ,,Jezus historii – Chrystus wiary”). Po szóste – krzyż łaciński jest symbolem niezliczonych zbrodni i militarnych podbojów, a mianowicie: przeœladowania Żydów, krucjat przeciwko muzułmanom i innowiercom, podbojów kolonialnych, zbrodni zakonu krzyżackiego na ziemiach polskich, mordów dokonanych przez rasistowskš organizację Ku-Klux-Klan, jak również ludobójstwa hitlerowskich Niemiec pod znakiem Hackenkreutz.

Wniosek jest oczywisty: jakiekolwiek wyobrażenie krzyża, z wizerunkiem Chrystusa czy bez, i stosowanie go jako symbolu chrzeœcijaństwa nie ma żadnego zwišzku z naukš Pisma Œwiętego i postawš pierwszych wyznawców Chrystusa. Historia krzyża sięga starożytnych bałwochwalczych kultów solarnych i jednoczeœnie zwišzana jest z największymi okrucieństwami w dziejach œwiata. Do chrzeœcijaństwa symbol ten został wprowadzony w okresie apostazji, i to za sprawš cesarza Konstantyna (312 r.), który też przyczynił się do przekształcenia pierwotnych zborów chrzeœcijańskich w system religijno-polityczny. Jaki więc powinien być nasz stosunek do kultu krzyża?

OdpowiedŸ może być tylko jedna: jeœli według II przykazania Dekalogu nie można czynić i czcić jakiejkolwiek podobizny Boga, to o ileż bardziej nie należy tego czynić w przypadku narzędzia zbrodni, które wielokrotnie wykorzystywane bywało w czasie militarnych podbojów, jak i do politycznych demonstracji.

Biblia wzywa: ,,Najmilsi moi, uciekajcie od bałwochwalstwa” (1 Kor 10. 14) oraz: ,,Baczcie, byœcie pobożnoœci swojej nie wynosili przed ludŸmi, aby was widziano; inaczej nie będziecie mieli zapłaty u Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 6. 1).

A zatem wystrzegajmy się doktryn, form i zwyczajów, które majš tylko pozór pobożnoœci, a które w rzeczywistoœci sprzeciwiajš się nauce Pisma Œwiętego i wywołujš zgorszenie (por. Mt 18. 6–7). Nie symbole bowiem – z krzyżem na czele – sš ważne, ale wewnętrzna przemiana na podobieństwo Chrystusa (Rz 8. 29). Wszystko inne Biblia zalicza do marnoœci: ,,Gdyż bóstwa ludów sš marnoœciš. Sš dziełem ršk rzemieœlnika pracujšcego dłutem w drzewie, œciętym w lesie, które przyozdabiajš srebrem i złotem, umacniajš gwoŸdziami i młotami, aby się nie chwiało. Sš jak straszak na polu ogórkowym, nie mówiš, trzeba je nosić, bo nie mogš chodzić. Nie bójcie się ich, bo nie mogš szkodzić, lecz nie mogš też nic dobrego uczynić. Tobie nikt nie dorówna, Panie! Jesteœ wielki i wielkie jest w mocy Twoje imię” (Jr 10. 1–6).

Bolesław Parma

 

 

"FAKTY I MITY" nr 47, 29.11.2007 r. PYTANIA CZYTELNIKÓW

INNY DEKALOG

Nurtujš mnie pytania dotyczšce Dekalogu. Czy to prawda, że przykazania Dekalogu zostały zmienione? A jeœli tak, to co zostało zmienione i dlaczego?

(...) Jest to więc jeden z pierwszych i najważniejszych powodów, dla których drugie przykazanie zabrania oddawania czci Bogu „(...) w wizerunkach lub jakichkolwiek formach i zjawiskach przyrody” (Martin Buber, „Mojżesz”). Wszak – jak powiedział Jezus – „Bóg jest duchem, a ci, którzy mu czeœć oddajš, winni mu jš oddawać w duchu i w prawdzie” (J 4. 24). „Z kim więc porównacie Boga i jakie podobieństwo mu przeciwstawicie? Czy bałwana, którego ulał rzemieœlnik?” – pyta prorok Izajasz (Iz 40. 18–19). (...)

(...) W Dziejach Apostolskich czytamy: „Bóg, który stworzył œwiat i wszystko, co na nim, Ten, będšc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w œwištyniach rękš zbudowanych (...). Będšc więc z rodu Bożego, nie powinniœmy sšdzić, że bóstwo jest podobne do złota albo srebra, albo do kamienia, wytworu sztuki i ludzkiego umysłu” (17. 24, 29, por. Ap 9. 20). Stšd też aż do trzeciego wieku po Chrystusie chrzeœcijanie wystrzegali się czynienia jakichkolwiek podobizn Boga lub Jezusa, co jednoczeœnie dowodzi, że respektowali drugie przykazanie Dekalogu. Nie przykładali wagi do zewnętrznego wyglšdu Zbawiciela, co potwierdził ap. Paweł: „(...) nikogo nie znamy według ciała; a jeœli znaliœmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy” (2 Kor 5. 16), „gdyż w wierze, a nie w oglšdaniu pielgrzymujemy” (2 Kor 5. 7). Dlatego też żadna podobizna Jezusa nie została przez nich sporzšdzona, ponieważ nie tylko uważali, że należy „uciekać przed bałwochwalstwem” (1 Kor 10. 14), ale również dlatego, iż nieznana im była katolicka „nowa ekonomia obrazów”. (...)

Czyż Biblia nie przestrzega: „Baczcie, byœcie pobożnoœci swojej nie wynosili przed ludŸmi, aby was widziano” (Mt 6. 1)?

Bolesław Parma

 

 

„FAKTY I MITY” nr 30, 02.08.2007 r. PYTANIA CZYTELNIKÓW

CHRZEŒCIJAŃSKIE ŻYCIE MAŁŻEŃSKIE

Mam kilka pytań. Czy Bóg, a więc Biblia, dopuszcza rozwód i powtórne małżeństwo? Czy do zawarcia zwišzku małżeńskiego potrzebna jest asysta jakiegoœ duchownego (np. księdza lub pastora)? Czy życie w zwišzku tylko cywilnym jest grzechem, czy też jest uważane przez Boga za prawdziwe małżeństwo?

Rozpocznijmy od pytania o rozwód i ponowne małżeństwo. Czy Biblia dopuszcza jedno i drugie? Oczywiœcie, że tak. Co prawda głosi, że zwišzek mężczyzny i kobiety został ustanowiony przez samego Boga jako zwišzek monogamiczny i nierozerwalny (por. Rdz 1. 27–28; 2. 24; Mt 19. 4–6), ale w wyjštkowych przypadkach dopuszcza i rozwód, i ponowne małżeństwo. Kiedy więc zachodziła taka wyjštkowa sytuacja? Według Księgi Powtórzonego Prawa, była niš okolicznoœć, kiedy mężczyzna „odkrył w niej [małżonce] coœ odrażajšcego”. Wówczas mógł „wypisać jej list rozwodowy, wręczyć jej go i odprawić jš ze swego domu” (Pwt 24. 1).

Niestety, w praktyce zwrot „coœ odrażajšcego” był doœć często nadużywany, a jego interpretacja doprowadziła do tego, że ofiarami nieudanych zwišzków padały kobiety. Udzielenie rozwodu było bowiem przywilejem głównie mężczyzny. Natomiast kobieta mogła starać się o rozwód tylko w wyjštkowych przypadkach, np. gdy mšż zaraził się tršdem lub odstšpił od wiary. Ponadto, aby mogła uzyskać rozwód, zawsze musiała odwoływać się do sšdu.

O prawie do rozwodu i ponownego małżeństwa mówił również Jezus. Powiedział On: „Ktokolwiek by odprawił żonę swojš, z wyjštkiem przyczyny wszeteczeństwa, i poœlubił innš, cudzołoży, a kto by odprawionš poœlubił, cudzołoży” (Mt 19. 9). W słowach tych Jezus uznał zatem żydowskie prawo do rozwodu, ale opowiedział się za jego surowš interpretacjš według szkoły Szammaja, która – w przeciwieństwie do liberalnej szkoły Hillela – dopuszczała rozwód jedynie w przypadku cudzołóstwa (tak mężczyzny jak i kobiety). Przypomnijmy, że szkoła Hillela pozwalała mężczyŸnie oddalić żonę z tak błahego powodu jak przypalenie posiłku, gadulstwo, kłótliwoœć, chodzenie z rozpuszczonymi włosami lub lekceważenie rodziców. Stšd też Jezus sprzeciwił się takiemu podejœciu do rozwodów, majšc na uwadze m.in. ochronę pozycji kobiety.

Drugš podstawę do rozwodu podał z kolei ap. Paweł. W Pierwszym Liœcie do Koryntian czytamy: „Pozostałym zaœ mówię ja, nie Pan:

Jeœli jakiœ brat ma żonę pogankę, a ta zgadza się na współżycie z nim, niech się z niš nie rozwodzi; i żona, która ma męża poganina, a ten się zgadza na współżycie z niš, niech się nie rozwodzi (...). A jeœli poganin chce się rozwieœć, niechże się rozwiedzie; w takich przypadkach brat czy siostra nie sš niewolniczo zwišzani, gdyż do pokoju powołał was Bóg” (1 Kor 7. 12–13, 15).

David H. Stern komentuje ten tekst następujšco: „Podstawę do rozwodu sprecyzowano w w. 15, a wynika z niej jasno, że jeœli niewierzšcy małżonek odchodzi, to małżonek wierzšcy może uzyskać rozwód i zawrzeć ponowne małżeństwo – w takich okolicznoœciach brat czy siostra nie sš zniewoleni. Bo niemożnoœć uzyskania rozwodu i ponownego małżeństwa byłaby zniewoleniem w małżeństwie” („Komentarz żydowski do Nowego Testamentu”).

Biblia wymienia zatem tylko dwie podstawy do rozwodu i ponownego małżeństwa. W wielu jednak miejscach możemy przeczytać: „Jeœli Pan domu nie zbuduje, próżno trudzš się ci, którzy go budujš” (Ps 127. 1); „(...) dom rozdwojony sam w sobie, nie ostoi się” (Mt 12. 25) oraz jeœli jakaœ „sprawa jest z ludzi, wniwecz się obróci; jeœli jednak jest z Boga, nie zdołacie ich zniszczyć” (Dz 5. 38–39). Teksty te sugerujš więc, że również z innych powodów może dojœć do rozwodu, ale czy z prawem do ponownego małżeństwa, to już każdy musi rozstrzygnšć we własnym sumieniu. O tym bowiem, jakie sš przyczyny rozpadu danego zwišzku, najlepiej wiedzš same osoby zainteresowane.

O ile nie sposób akceptować egoistycznych i wybujałych przyczyn, to każdy zdrowo myœlšcy człowiek zgodzi się z tym, że utrzymywanie na siłę patologicznych zwišzków (np. z osobš uzależnionš) nie służy ani małżonkom, ani dzieciom. Tak więc chociaż rozwód jest nieszczęœciem – najczęœciej dla dzieci (choć też nie zawsze, jeœli na przykład sš maltretowane) – w wielu przypadkach może okazać się on jedynym sposobem uniknięcia jeszcze większego zła. Bóg dał człowiekowi rozum do rozeznania różnych sytuacji. Dlatego też większoœć koœciołów protestanckich dopuszcza rozwód nie tylko z powodu cudzołóstwa, ale również z innych przyczyn, takich jak: samowolne opuszczenie rodziny przez współmałżonka, uporczywa odmowa spełniania obowišzków małżeńskich, długotrwały pobyt w więzieniu, psychiczne i fizyczne znęcanie, impotencja mężczyzny, niepłodnoœć kobiety oraz pijaństwo.

Często też pada pytanie: czy do zawarcia zwišzku małżeńskiego potrzebna jest asysta jakiegoœ duchownego, na przykład księdza, pastora lub rabina? Na tak postawione pytanie można odpowiedzieć krótko: nie! Po pierwsze dlatego, że Biblia nie daje ku temu żadnych podstaw. Po drugie – ponieważ nawet Koœciół rzymski uczy, że tzw. sakramentu udzielajš sobie sami małżonkowie. Po cóż więc aprobata czy nawet asysta księdza? I wreszcie dlatego, że przez wiele stuleci nie zawierano œlubów koœcielnych. „Na Wschodzie błogosławieństwo œlubne stało się obowišzkiem dopiero w IX w. (i od razu biskup otrzymał prawo pobierania za nie opłaty!).

Na Zachodzie, zasiadajšcy w owym czasie na papieskim tronie, Mikołaj I nie uważał, by przy zawieraniu małżeństwa była potrzebna ceremonia koœcielna. Dopiero w wiekach XI i XII, gdy pojawiła się idea ťsakramentu małżeńskiegoŤ, nabrała też wagi deklaracja małżonków, wyrażona w obecnoœci kapłana. Jednakże aż po wiek XVI, a konkretnie do Soboru Trydenckiego, uznawało się za ważne małżeństwo zawarte bez udziału księdza” (Karlheinz Deschner, „Krzyż Pański z Koœciołem”).

Powyższe fakty przeczš twierdzeniu, jakoby Chrystus powierzył Koœciołowi rzymskokatolickiemu ustawodawstwo dotyczšce małżeństwa. Tym bardziej że w formie zinstytucjonalizowanej powstał on faktycznie dopiero w IV wieku. Ponadto przez długie wieki Koœciół rzymski gloryfikował dziewictwo, a nie małżeństwo, które dyskredytował, traktujšc je jako zło konieczne. Biblia nie daje więc żadnych podstaw dla roszczeń Koœcioła rzymskiego lub innego, aby był szafarzem łask Bożych w sprawach małżeństwa. Akt małżeństwa jest bowiem przede wszystkim kontraktem cywilno-prawnym, o zawarciu którego decydujš sami małżonkowie, a do jego zalegalizowania lub unieważniania wystarczajšco kompetentne sš władze cywilne (Rz 13. 1–2).

Podobnie zresztš na instytucję małżeństwa zapatruje się judaizm, który jakkolwiek uznaje œwiętoœć tego zwišzku, to jednak jego zawarcia nie uzależnia od obecnoœci rabina oraz tzw. błogosławieństwa małżeńskiego. Oto co na ten temat czytamy w „Obrzędach i symbolach Żydów”: „Zazwyczaj mówi się o błogosławieństwie małżeńskim. Także i w przypadku œlubu koœcielnego. Nawet o powišzaniu małżeństwa błogosławieństwem koœcielnym. Wszystkie te jednak wyrażenia sš właœciwie zapożyczone. W rzeczywistoœci nie sš one żydowskie. Nie odpowiadajš one kategoriom czysto żydowskim. W prawdziwie żydowskim œwiecie małżeństwa sš one nie na miejscu (...). Przeważnie podczas uroczystoœci wypowiada się życzenia. Zdarza się to zarówno przed, jak i po œlubie. Wypowiadajš je nie tylko osoby sprawujšce w tych obrzędach funkcje ani też jakieœ okreœlone osoby. Do tego nie potrzeba jakiegoœ autorytetu, jakiegoœ powołania. Nikt nie ma do tego jakiegoœ specjalnego upoważnienia. Wszyscy ludzie razem składajš życzenia młodej parze. (...) formuły poœwięcajšce nie sš żadnymi ťbłogosławieństwamiŤ. Nie stanowiš one jšdra owych czynnoœci; nie urzeczywistniajš one samego aktu œlubu, nie przydajš mu ważnoœci formalno-prawnej. Sš wyłšcznie oprawš, uroczystš oprawš (...). Żydowski œlub jest w swej istocie aktem o charakterze żydowsko-cywilno-prawnym. Niczym mniej, niczym więcej. Niczym więcej dlatego, że nie posiada on charakteru sakramentalnego. Poœwięcenie to jeszcze nie sakrament. Dlatego też nikt nie ma mocy usankcjonowania z góry ani tego aktu, ani treœci zamiaru czy decyzji. Możemy wyrażać życzenia, wypowiadać modlitwy. Serdeczne życzenia i płomienne modlitwy. To wszystko” (rabin Simon Philip De Vries Mzn.).

Powyższy tekst nie wymaga żadnych komentarzy. Odpowiada też na ostatnie pytanie: czy życie tylko w zwišzku cywilnym jest grzechem, czy też jest uważane przez Boga za prawdziwe małżeństwo? Również w tym przypadku odpowiedŸ jest prosta i jednoznaczna. O tym, czy mamy do czynienia z prawdziwym małżeństwem, nie decyduje żaden Koœciół ani żaden duchowny, ani żaden sakrament, ale wyłšcznie sami małżonkowie. Prawdziwe bowiem i udane małżeństwo zależy przede wszystkim od nich samych, od ich uczciwych intencji. A zatem nie może być mowy o grzechu (przestępstwie – 1 J 3. 4) tam, gdzie i pobudki sš najszczersze i gdzie postępuje się zgodnie z prawem. Niezależnie więc od tego, czy pobierajš się wierzšcy czy niewierzšcy, Bóg uznaje za właœciwe każde małżeństwo, które zrodzone jest z uczciwych intencji i prawdziwej miłoœci. Bez nich bowiem każde małżeństwo, również to sakramentalne (co potwierdzajš statystyki), prędzej czy póŸniej może stać się prawdziwym piekłem na ziemi.

Zawarcie zwišzku małżeńskiego i udane pożycie małżeńskie nie jest więc uzależnione ani od miejsca zawarcia œlubu (koœcioła, kaplicy, domu weselnego), ani od asysty jakiegoœ duchownego, ale od samych małżonków. Z racji doniosłego wydarzenia, jakim jest œlub, uroczystoœć ta, co prawda, zwykle odbywa się w takim lub innym miejscu chrzeœcijańskich zgromadzeń i przy asyœcie duchownego, ale nie jest to wymogiem Biblii. Ta bowiem przede wszystkim kładzie nacisk na duchowš jednoœć i wzajemnš miłoœć małżonków. Bez których nie można nawet myœleć o trwałoœci i szczęœciu małżeńskim.

Bolesław Parma

 

Napoleon Bonaparte: „Uznanie zwišzku małżeńskiego za nierozerwalny to prowokacja do zbrodni”.

 

 

"FAKTY I MITY" nr 33, 23.08.2007 r. PYTANIA CZYTELNIKÓW

KOŒCIÓŁ A POLITYKA

Czy rzeczš właœciwš z punktu widzenia Biblii jest faworyzowanie przez polityków doktryny koœcielnej i wprowadzenie w życie dogmatów katolickich?

Czy media religijne powinny zajmować się sprawami politycznymi ,,w trosce o dobro wspólne”?

O ile w ramach państwa teokratycznego w okresie Starego Testamentu królowie popierali oficjalnš doktrynę wiary (choć częœciej odstępowali od niej), o tyle Nowy Testament głosi wyraŸny rozdział Koœcioła od państwa i potępia jakiekolwiek układy religijno-polityczne. Potwierdzajš to następujšce stwierdzenia: ,,Królestwo moje nie jest z tego œwiata” (J 18. 36); ,,Oddawajcie co jest cesarskiego – cesarzowi, a co bożego – Bogu” (Mt 22. 21) oraz zapowiedŸ sšdu nad największym systemem religijnym – ,,wszetecznicš” – ,,z którš nierzšd uprawiali królowie ziemi” (Ap 17. 2).

Nie sš to jednak jedyne teksty, które zwracajš się przeciwko zespoleniu władzy œwieckiej z religiš.

O wyraŸnym bowiem dystansie Jezusa do jakiegokolwiek aliansu z władzš œwieckš, odrzuceniu politycznego przywództwa oraz œwieckich metod i œrodków w celu krzewienia idei Królestwa Bożego œwiadczy również Jego zdecydowany sprzeciw wobec szatańskiej pokusy dotyczšcej ,,władzy i chwały” królestw tego œwiata (por. Łk 4. 5–7), sprzeciw wobec żšdań tłumu (w tym być może i zelotów), który chciał obwołać Go królem (J 6.15), jak i sprzeciw wobec wojowniczo nastawionego Piotra, który chciał użyć miecza w czasie aresztowania Jezusa. Reakcja Jezusa na to ostatnie wydarzenie była następujšca: ,,Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywajš, od miecza ginš. Czy myœlisz, że nie mógłbym prosić Ojca mego, a On wystawiłby mi teraz więcej niż dwanaœcie legionów aniołów?” (Mt 26. 52–53).

Okazuje się zatem, że chociaż misja Jezusa przypadała na okres okupacji rzymskiej, a sytuacja w samym Izraelu była w wystarczajšcym stopniu napięta, aby w myœl katolickiej doktryny przeciwstawić się tyranii Rzymu, Jezus nie uległ pokusie połšczenia swych sił z ówczesnymi politycznymi siłami Izraela i nie zabiegał o ich poparcie. Wolał raczej zginšć z ršk władzy œwieckiej (za sprawš ówczesnych religiantów), niż z kimkolwiek się układać i pójœć na jakikolwiek kompromis. Nie zabiegał więc o chwałę ludzkš (J 5. 41), o jakiekolwiek faworyzowanie głoszonej przez Niego doktryny, ani też sam nie faworyzował kogokolwiek i nie zajmował się sprawami politycznymi, aby dzięki temu osišgnšć wytyczony sobie cel.

Potwierdzajš to zresztš częœciowo cytowane już słowa: ,,Królestwo moje nie jest z tego œwiata; gdyby z tego œwiata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom; bo właœnie Królestwo moje nie jest stšd” (J 18. 36). Po których Jezus dodaje: ,,Ja się narodziłem i na to przyszedłem na œwiat, aby dać œwiadectwo prawdzie” (J 18. 36–37).

Z jednej strony, w słowach tych Jezus podkreœlił, że nie uczynił nic przeciwko ówczesnej władzy, za co miałby być skazany – wszak Jego Królestwo miało wymiar duchowy (por. Łk 17. 20–21; J 3. 3) – z drugiej jednak strony wyraził zdecydowany sprzeciw wobec użycia œwieckich metod w realizacji powierzonej Mu misji. Najskuteczniejszym bowiem œrodkiem prowadzšcym do wyzwolenia nie tylko z kajdan grzechu, ale również z wszelkich przesšdów, zabobonów, stereotypów, fałszywych doktryn oraz zniewalajšcych systemów religijnych (klerykalizacji) i wszelkich przejawów ucisku społecznego, jest przede wszystkim Prawda Ewangelii (por. J 8. 32). Jezus nie odwoływał się więc do jakichkolwiek struktur władzy œwieckiej i nie zabiegał o jej protekcję, niezależnie od tego, czy rzecz dotyczyła Jego misji (propagowania doktryny), czy też prawnej ochrony – Jego bezpieczeństwa. Głosił bowiem, że do realizacji Bożego celu (zbawienia – J 3. 17) niezbędne sš Boże œrodki (Słowo Boże i moc Boża – Łk 9. 1–3; 1 P 4.11), a te na zawsze pozostanš odrębne od celów i œrodków, które przyœwiecajš władzy œwieckiej. Ap. Paweł napisał: ,,Bo chociaż żyjemy w ciele, nie walczymy cielesnymi œrodkami. Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny” (2 Kor 10. 3–4, por. Ef 6. 10–18; 2 Tm 2. 5).

Niestety, tego rodzaju ewangeliczne metody krzewienia idei Królestwa Bożego stosowano zaledwie przez okres pierwszych trzech wieków. Radykalne zmiany zaszły bowiem już w IV wieku, kiedy – jak pisał Karl Barth – cesarz Konstantyn został ,,twórcš chrzeœcijańskiego Koœcioła powszechnego (...), kiedy wyniósł chrzeœcijaństwo do rangi religii państwowej... i kiedy Koœciół rozcišgnięto do wymiarów całego społeczeństwa” (,,Volkskirche, Freikirche, Bekenntniskirche” w: Leonard Verduin, ,,Anatomia hybrydy”). Od tego czasu doktrynę Koœcioła rzymskokatolickiego uznano za jedynš oficjalnš ideologię państwowš, a odstępstwo od niej traktowane było jako przestępstwo – surowo karane.

Ten stan rzeczy trwał właœciwie aż do XX wieku. Za wyznaniowym charakterem państwa, czyli uprzywilejowanš pozycjš Koœcioła rzymskiego, opowiadali się bowiem wszyscy papieże aż do Soboru Watykańskiego II. Dopiero podczas obrad tego soboru poddano rewizji dotychczasowš uprzywilejowanš pozycję Koœcioła, uznano prawo jednostek do swobody w sprawach religii i zaakceptowano równouprawnienie wszystkich zwišzków religijnych.

Niestety, mimo uchwał soborowych, po 1989 r. Koœciół rzymskokatolicki w Polsce na powrót zajšł uprzywilejowanš pozycję. Przyczynili się do tego nie tylko politycy prawicowi, ale również lewicowi, którzy jeszcze skwapliwiej niż wczeœniejsze władze PRL-u zaczęli układać się z Koœciołem. Dzięki temu poparciu wzrosła więc dominacja kleru i jego wpływ na wszystkie dziedziny życia – ze sferš politycznš włšcznie. Przykładem tego może być chociażby wprowadzenie religii do szkół wbrew ustawie o œwieckoœci państwowych instytucji edukacyjnych. Następnie – przyznanie pensji katechetom z budżetu państwa, i to wbrew wczeœniejszym zapewnieniom prymasa Glempa, że Koœciół nigdy nie będzie żšdał pieniędzy za nauczanie religii w szkołach.

I wreszcie podpisanie konkordatu (28 lipca 1993 r.) pomiędzy rzšdem Rzeczypospolitej Polskiej a Stolicš Apostolskš, który pod każdym względem faworyzuje instytucję Koœcioła rzymskokatolickiego. Konkordat ten bowiem gwarantuje Koœciołowi nadzwyczajne przywileje kosztem suwerennoœci naszego państwa. Poważnie obcišża finansowo Skarb Państwa i narusza zasadę równoœci wszystkich wspólnot religijnych w Polsce, a więc jest sprzeczny z konstytucjš i z konstytucyjnš zasadš rozdziału Koœcioła od państwa. Ponadto sojusz ten (Koœcioła z państwem) i nadanie jednej społecznoœci religijnej tak nadzwyczajnych przywilejów sš sprzeczne z zasadami demokracji oraz z Bibliš, która jednoznacznie potępia tego rodzaju układ jako niedopuszczalny (Ap 17. 2).

Z punktu widzenia Biblii faworyzowanie przez polityków jakiejkolwiek społecznoœci religijnej i jej doktryny jest więc nie do przyjęcia. Nie do przyjęcia i naganne jest finansowanie jakichkolwiek instytucji katolickich, w tym uczelni, a także dofinansowywanie budowy œwištyń z budżetu państwa. Bóg przecież nie mieszka w œwištyniach rękš zbudowanych (Dz 17. 24). Nieporozumieniem jest również odwoływanie się na siłę w preambule konstytucyjnej do Boga i tzw. wartoœci chrzeœcijańskich. Po pierwsze dlatego, że Biblia zakazuje nadużywania imienia Bożego nadaremno, a postawa wielu polityków i kleru dowodzi, że z takim właœnie zjawiskiem mamy do czynienia. Po drugie – ponieważ prawo naturalne i tzw. wartoœci chrzeœcijańskie albo sš wpisane w serca ludzi i zgodnie z nimi postępujš, albo też sš im obojętne i nie zmieniš tego żadne zapisy ani uchwały (por. Hbr 8. 10–13; Rz 2. 14–15). Innymi słowy: ani Bóg, ani wspólnota ludzi wierzšcych nie potrzebuje, aby uchwałami i ustawami sankcjonowano jakiekolwiek wymogi moralne, ponieważ w społecznoœci zgromadzonej wokół Jezusa Chrystusa w sprawach sumienia pierwszorzędne miejsce zajmuje Słowo Boże, a nie narzucane na siłę przez polityków i kler ustawy, dekrety, encykliki itp.

Faworyzowanie przez polityków doktryny koœcielnej jest nie do przyjęcia również z tego względu, że wszystkie katolickie dogmaty, œwięta, z niedzielš włšcznie, wszystkie zwyczaje, z procesjami, pielgrzymkami i kultem maryjnym oraz kultem tzw. œwiętych z Janem Pawłem II na czele – nie majš żadnych podstaw w Piœmie Œwiętym.

To jednak nie wszystko. Z punktu widzenia Biblii niedopuszczalne jest również, aby media religijne zajmowały się politykš. Bóg nie potrzebuje bowiem ani agitacji ze strony nieodrodzonych duchowo polityków, ani uwikłania wierzšcych w sprawy polityczne (por. 2 Kor 6. 14–16). Historia uczy, że na dłuższš metę takie zaangażowanie oraz wszelkie zależnoœci tego typu (nigdy nie bezinteresowne) zazwyczaj przynosiły więcej szkody niż pożytku. Zaangażowanie więc mediów religijnych w rozgrywki polityczne, w kampanie wyborcze i zabieranie głosu w kwestiach politycznych nijak się majš do misji chrzeœcijańskiej. Według Biblii bowiem prawdziwi wyznawcy Chrystusa powołani sš do tego, aby głosić ewangelię, a nie uprawiać politykę. Koœciół ma głosić ,,Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego” (1 Kor 2. 2), a nie manipulować wiernymi w czasie np. kampanii wyborczych. Chrzeœcijańskie media nie powinny więc angażować się w sprawy czysto polityczne, a jeœli już zabierajš głos w kwestiach dotyczšcych tej sfery, powinny zajmować stanowisko wyważone i bezstronne, pamiętajšc, że wyznawcy Chrystusa, w tym i media chrzeœcijańskie – obok krytycznej oceny sytuacji politycznej i samych władz – powołani sš przede wszystkim do tego, ,,aby zanosić błagania, modlitwy, proœby, dziękczynienia za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich przełożonych, abyœmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej pobożnoœci i uczciwoœci” (1 Tm 2. 1–2). Jeœli więc o tej prawdziwej pobożnoœci i uczciwoœci (Jk 1. 27) media nie zapomnš, wówczas mogš odegrać pozytywnš rolę. Jeœli jednak zechcš stać się kolejnš politycznš siłš – jak rozgłoœnia Radio Maryja, która jštrzy i skłóca naród oraz nie liczy się z nikim i z niczym – doprowadzš ten kraj do jeszcze większego rozdarcia.

Bolesław Parma

 

 

"FAKTY I MITY" nr 38, 27.09.2007 r. PYTANIA CZYTELNIKÓW

PAPIESKA EKLEZJOLOGIA

Według orzeczenia papieża Benedykta XVI (29 czerwca 2007 r.) tylko Koœciół rzymskokatolicki został założony przez Jezusa Chrystusa, a wszystkie inne wspólnoty koœcielne nie mogš być nazywane Koœciołami we właœciwym tego słowa znaczeniu. Co na to Biblia?

Rozpocznijmy od stwierdzenia, że papieskie orzeczenie tak naprawdę nie jest niczym nowym, ponieważ katolicka eklezjologia nigdy nie uległa zasadniczej zmianie, a Koœciół katolicki zawsze odwoływał się do tzw. sukcesji apostolskiej i kapłaństwa sakramentalnego. Zasadniczo więc papiestwo zawsze stało na stanowisku piętnastowiecznego soborowego dekretu florenckiego z 1442 roku, który głosił: ,,Œwięty Koœciół katolicki (...) niezłomnie wierzy, wyznaje i głosi, że nikt, kto pozostaje poza Koœciołem katolickim, nie tylko poganin, ale także Żyd, heretyk, schizmatyk, nie może być uczestnikiem życia wiecznego, lecz pójdzie w ogień wieczny zgotowany diabłu i jego aniołom (Mt 25. 41), chyba że zanim zakończy życie, zostanie przyjęty do niego. Bowiem zwišzek z ciałem Koœcioła jest tak wielkiej wagi, że sakramenty Koœcioła pomocne sš do zbawienia tylko dla tych, którzy w nim pozostajš... A nikt nie może być zbawiony, niezależnie od tego, jak wiele jałmużny udzielał, nawet jeœli przelał swojš krew w imię Chrystusa, o ile nie pozostaje na łonie i w jednoœci z Koœciołem katolickim”.

Z podobnym stanowiskiem – podobnym do deklaracji Dominus Iesus z 2000 roku, kiedy kard. Josef Ratzinger był jeszcze prefektem Kongregacji Nauki Wiary – spotykamy się też w bulli Unam Sanctam, wydanej przez papieża Bonifacego VIII. Oto fragment tego dokumentu: ,,Ponadto ogłaszamy, stwierdzamy, definiujemy i mówimy każdej ludzkiej istocie, że dla ich zbawienia konieczne jest całkowite poddanie kapłanowi rzymskiemu (Pontifex Romanum)”.

Jak widzimy, eklezjologia papieża Benedykta XVI wcale nie różni się od tej z czasów œredniowiecza. Na niewiele zdały się więc obrady II Soboru Watykańskiego (1962–1965), który na krótko rozbudził nadzieje na probiblijne zmiany w polityce wyznaniowej Koœcioła rzymskiego, wzywajšc do dialogu z innowiercami. Bo już w 1970 roku w posoborowym dokumencie wyraŸnie okreœlone zostały intencje dialogu: ,,Dialog sam w sobie nie jest celem (...) Służy raczej zmianie sposobu myœlenia, zachowania i codziennego życia tych wspólnot. Tš drogš zamierza przygotować œcieżkę do ich jednoœci w wierze na łonie jedynego i widzialnego Koœcioła: stšd krok po kroku, w miarę jak eliminowane sš przeszkody do pełnej eklezjalnej komunii, wszyscy chrzeœcijanie zbiorš się na wspólnej celebracji Eucharystii w jednoœci jedynego Koœcioła, jakš Chrystus od poczštku obdarzył swój Koœciół. Jednoœć ta, jak wierzymy, mieszka w Koœciele katolickim jako coœ, czego nie może on nigdy stracić” (,,Refleksje i sugestie dotyczšce dialogu ekumenicznego”, 14 VIII 1970).

Zasady i cele polityki papieskiej zawsze więc były te same, a papież Benedykt XVI tylko je potwierdził.

Co zatem, z biblijnego punktu widzenia, można powiedzieć o roszczeniach i dšżeniach papiestwa?

Papieskie stanowisko dotyczšce pochodzenia, prymatu i jedynozbawczej roli Koœcioła rzymskiego jako rzekomo jedynego rzeczywistego Koœcioła Chrystusowego nie ma absolutnie żadnych podstaw biblijnych. Jezus Chrystus nie założył bowiem ani Koœcioła rzymskokatolickiego, ani żadnej innej instytucji, systemu czy nawet organizacji. Przyszedł bowiem do ,,owiec zaginionych z domu Izraela” (Mt 15. 24, por. Mt 10. 6), aby ożywić, odnowić i zbawić społecznoœć izraelskš, do której zaprosił wszystkie narody, aby uczestniczyły w prawdziwej wierze Izraela w Boga Jahwe (por. Mt 28. 19; Dz 1. 8; Ef 2. 11–18). Judeochrzeœcijańska społecznoœć różni się więc pod wieloma względami od instytucji papieskiej. Oto niektóre z tych różnic.

1. Judeochrzeœcijańska wspólnota wiary powstała w I stuleciu po Chrystusie. Natomiast Koœciół rzymskokatolicki powstał w IV wieku.

2. Członkostwo w duchowej wspólnocie Jezusa uwarunkowane było osobistš decyzjš wiary, chrztem, z całkowitym nawróceniem do Boga i absolutnym zerwaniem z grzechem (por. Dz 2. 38; 8. 26–38; Rz 6. 1–14; 1 Kor 12. 13). Członkiem zaœ Koœcioła rzymskiego zostaje się tuż po urodzeniu poprzez chrzest niemowlšt, który jest karykaturš i zafałszowaniem biblijnego chrztu.

3. Organizacja pierwotnych wspólnot chrzeœcijańskich ograniczała się do najprostszych form. Każda wspólnota była autonomiczna i zarzšdzana kolegialnie, a o najważniejszych sprawach decydowali wszyscy jej członkowie (por. Mt 18. 15–18). Rzymskokatolicki Koœciół hierarchiczny jest zaœ dyktaturš papieży, czyli zupełnym zaprzeczeniem ww. wspólnot.

4. Papiestwo głosi, że ap. Piotr jako głowa Koœcioła był w Rzymie, a każdy papież jest następcš Piotra. Biblia jednak ani jednym słowem nie wspomina o tym, by Piotr był głowš ,,ciała Chrystusowego” (por. Ef 1. 22–23; 5. 23), by był w Rzymie i by ustanawiał jakichkolwiek następców. Ponadto Pismo Œwięte wyraŸnie okreœla kryteria apostolskie (Dz 1. 21–22), dodajšc, że wszyscy apostołowie byli osobiœcie wybrani przez Jezusa bez jakiejkolwiek wzmianki o następcach.

5. Podczas gdy papieska eklezjologia kładzie nacisk na hierarchiczny system kapłański, apostoł Piotr twierdził, że wszyscy duchowo odrodzeni wierzšcy sš ,,rodem wybranym, królewskim kapłaństwem” (1 P 2. 9).

6. Gdy papiestwo głosi, że tylko Koœciół rzymski dysponuje wszystkimi niezbędnymi œrodkami do zbawienia, Pismo œw. uczy, że zbawienie to darowane jest w Chrystusie, a nie w tym czy w innym koœciele (Dz 4. 12).

7. W przeciwieństwie do nauki Koœcioła rzymskiego, który kładzie nacisk na poœrednictwo Marii, œwiętych i kapłanów, którzy rzekomo „otrzymali władzę, jakiej Bóg nie dał ani aniołom, ani archaniołom” (prymas Wyszyński), Pismo głosi, że istnieje tylko jeden poœrednik między Bogiem a ludŸmi – Jezus Chrystus (1 Tm 2. 5, por. J 14. 6; Hbr 7. 25).

8. W całkowitym przeciwieństwie do Biblii pozostaje również tzw. ofiara mszy œwiętej. Jezus Chrystus złożył bowiem swoje życie w jedynej i niepowtarzalnej ofierze za grzechy całego œwiata (por. J 1. 29; Hbr 7. 27; 9. 28; 10. 10; 1 P 3. 18).

9. Gdy papież Benedykt XVI twierdzi, że do zbawienia niezbędne sš sakramenty, których podstawš jest głównie Tradycja Koœcioła, Jezus głosił coœ zupełnie odwrotnego. Stwierdził: ,,Daremnie mi czeœć oddajš, głoszšc nauki, które sš nakazami ludzkimi” (Mt 15. 9, por. Mk 7. 7–9). Podobne stanowisko zajšł póŸniej ap. Paweł, który jednoznacznie potępił ludzkie tradycje (por. Ga 1. 6–9; Kol 2. 8), oraz ap. Piotr, który przestrzegał przed fałszywymi nauczycielami, bo ci – jak pisał – „wprowadzać będš zgubne nauki i zapierać się Pana, który ich odkupił” (2 P 2. 1), co w najbardziej rażšcy sposób urzeczywistniło się w doktrynie Koœcioła rzymskiego. Dogmaty i Tradycja tego Koœcioła sš bowiem zaprzeczeniem nauki apostolskiej, która głosi, że ,,wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” (Rz 10. 17). Na ten fakt zwracał też uwagę ap. Piotr, który w swoich listach ani razu nie odwoływał się do jakiejkolwiek tradycji, a jedynie do Słowa Bożego, które prowadzi do odrodzenia, duchowego wzrostu i uœwięcenia (1 P 1. 22–25; 2. 2; 4. 11).

Jak widzimy, papiestwo powołujšce się na ap. Piotra, tak naprawdę nie ma z nim nic wspólnego. Apostoł ten bowiem w swych listach ani jednym słowem nie wspomniał o swym prymacie i nieomylnoœci, o boskim kulcie Marii (jej wiecznym dziewictwie, niepokalanym poczęciu, wniebowzięciu, poœrednictwie i modlitwach kierowanych do niej), o kulcie œwiętych, ich relikwii i obrazów, o kapłaństwie sakramentalnym z celibatem włšcznie, o czyœćcu i mękach piekielnych, o transsubstancjacji, o spowiedzi usznej oraz o œwięceniu niedzieli i innych katolickich œwiętach i zwyczajach. Dlaczego więc ap. Piotr ani jednym słowem nie wspomniał o tym wszystkim, co jest tak istotne dla Koœcioła rzymskiego? OdpowiedŸ może być tylko jedna: ponieważ wszystkie te i wiele innych elementów katolickiej doktryny były zupełnie obce Piotrowi. Nie majš one bowiem absolutnie nic wspólnego z przesłaniem Biblii.

Biblia obnaża papieski system eklezjalny jako system odstępczy od ,,wiary, która raz na zawsze została przekazana œwiętym (prorokom i apostołom)” (Jud 3, por. Ef 2. 20).

Cokolwiek by więc powiedzieć o przekonaniach i twierdzeniach papieża Benedykta XVI w sprawie prymatu Koœcioła rzymskiego i dyskryminacji Koœciołów protestanckich, jedno nie ulega wštpliwoœci: Benedykt XVI postanowił powrócić do wczeœniejszej (œredniowiecznej) nieugiętej polityki papieskiej, która doprowadziła do straszliwych przeœladowań wszystkich innowierców.

Zarówno deklaracja Dominus Iesus z 2000 roku, jak i orzeczenie Benedykta XVI z dnia 29 czerwca 2007 roku potwierdzajš więc, że rzeczywiœcie mamy do czynienia z dawnym ,,pancernym” kardynałem, a obecnie twardogłowym papieżem, który chciałby rzšdzić œwiatem za pomocš dekretów, podobnie jak w zamierzchłych czasach czynili to jego poprzednicy. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Twardogłowa polityka i orzeczenia Benedykta XVI demaskujš bowiem jednoczeœnie jego własny zwodniczy system. Wszak Jezus powiedział: ,,Z obfitoœci serca mówiš usta” (Mt 12. 34) oraz: „(...) po owocach poznacie ich” (Mt 7. 20). ,,Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione i nic nie pozostało utajone, co by nie wyszło na jaw” (Mk 4. 22).

Odpowiedziš więc na papieskie dekrety, orzeczenia i roszczenia jest całe Pismo, które również demaskuje papieskš eklezjologię i ostrzega: ,,Nie pozwalajcie się nazywać Rabbi, bo jeden tylko jest – Nauczyciel wasz, Chrystus, a wy wszyscy jesteœcie braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz – Ten w niebie” (Mt 12. 34).

Bolesław Parma

 

 

"FAKTY I MITY" nr 39, 04.102007 r. PYTANIA CZYTELNIKÓW

KTO JEST ANTYCHRYSTEM? (CZ. 1)

W Drugim Liœcie do Tesaloniczan (2. 1–10) i w Apokalipsie œw. Jana (13. 1–8) czytamy o tajemniczej postaci, której Szatan przekazał wielkš moc. Czy teksty te mówiš o Antychryœcie? A jeœli tak, to kto jest Antychrystem i czy jest on tylko przywódcš politycznym, czy również religijnym?

Czy proroctwo to ma coœ wspólnego z papieżem?

Na temat Antychrysta istnieje wiele opinii. Jedna z nich głosi, że m.in. powyższe teksty znalazły wypełnienie w antybiblijnym papiestwie i kolejno następujšcych po sobie papieżach. Takie stanowisko w dobie przedreformacyjnej zajmowali między innymi: Joachim z Fiore, John Wycliffe, Jan Hus, Girolamo Savonarola; w okresie reformacji zaœ Marcin Luter, Jan Kalwin, Thomas Münzer, William Tyndale, Thomas Cranmer, Hugo Latimer, Nicholas Ridley i John Fox, a w póŸniejszym czasie John Bunyan, Isaac Newton, Jonathan Edwards, George Whitefield i John Wesley. Przekonanie, że papiestwo jest systemem Antychrysta, a papież Antychrystem, żywi również bardzo wielu współczesnych protestantów. Przypomnijmy, że jeszcze w 1988 roku jeden z przywódców protestanckich – Ian Paisley (pastor i polityk) – podczas wystšpienia Jana Pawła II w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, wyklinał go jako Antychrysta (za „Gazetš Wyborczš” z 9 maja 2007 r.). Zachodzi więc pytanie: skšd to przekonanie, że papiestwo jest systemem Antychrysta, a papież Antychrystem? Czy teksty biblijne w wystarczajšcym stopniu identyfikujš Antychrysta, aby przychylić się do opinii reformatorów i wielu współczesnych badaczy proroctw?

Zacznijmy od Drugiego Listu do Tesaloniczan (2. 3–10), który odsłania Antychrysta, przedstawia jego charakter i pomaga również zrozumieć inne fragmenty mówišce na ten temat.

Już na samym poczštku ap. Paweł wyraŸnie stwierdził, że „przeciwnik” (Boga, Chrystusa, Biblii i wierzšcych) pojawi się w rezultacie „odstępstwa” (w. 3), o czym mówi również w innym miejscu: „A Duch wyraŸnie mówi, że w póŸniejszych czasach odstšpiš niektórzy od wiary i przystanš do duchów zwodniczych i będš słuchać nauk szatańskich, uwiedzeni obłudš kłamców, naznaczonych w sumieniu piętnem występku, którzy zabraniajš zawierania zwišzków małżeńskich” (1 Tm 4. 1–3). Antychryst, który uosabia wszystkie przeciwne moce (wielu antychrystów, o których wspomina Jan – 1 J 2.18), to przede wszystkim odstępca od „wiary, która raz na zawsze została przekazana œwiętym (prorokom i apostołom)” (Jud 3, por. Ef 2. 20). To fałszywy nauczyciel, który „słucha nauk szatańskich” i sam „wprowadza zgubne nauki” (2 P 2. 1). To „człowiek grzechu”, który prowadzi do globalnego zwiedzenia, które – jak powiedział ap. Paweł – rozpoczęło się od samych biskupów. Oto jego słowa: „Ja wiem, że po odejœciu moim wejdš między was wilki drapieżne, nie oszczędzajšc trzody, nawet spomiędzy was samych (biskupów) powstanš mężowie, mówišcy rzeczy przewrotne, aby uczniów pocišgnšć za sobš” (Dz 20. 29–30).

Nie doszło do tego, rzecz jasna, od razu. Odstępstwo to bowiem długotrwały proces. Biskupów nie cechowała otwarta wrogoœć wobec Boga, Chrystusa czy Biblii. Przeciwnie, występowali przecież w jego imieniu. Dopiero z czasem, kiedy ulegli różnym wpływom – a zwłaszcza kiedy weszli w sojusz z cesarstwem i zasmakowali władzy œwieckiej – wypaczyli istotę Dobrej Nowiny. Przełom zaœ nastšpił w IV wieku, kiedy faktycznie narodził się Koœciół państwowy(rzymskokatolicki). Wtedy to na dobre doszło do zespolenia z cesarstwem, odejœcia od pierwotnego chrystianizmu, dostosowania chrzeœcijaństwa do rzymskiej rzeczywistoœci, czyli zaadoptowania całego szeregu kultów i wierzeń pogańskich oraz przeœladowania wszelkich tzw. innowierców. Nowo wyłoniona hierarchia rzymskokatolicka nie wystšpiła więc jawnie przeciwko Chrystusowi, ale raczej podszyła się pod niego, by występować w Jego imieniu. Podobnie jak to miało miejsce w czasach ap. Pawła, który napisał: „Tacy bowiem sš fałszywymi apostołami, pracownikami zdradliwymi, którzy tylko przybierajš postać apostołów Chrystusowych. I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła œwiatłoœci. Nic więc nadzwyczajnego, jeœli i słudzy jego przybierajš postać sług sprawiedliwoœci” (2 Kor 11. 13–15).

W jaki jednak sposób Antychryst podszywa się pod Chrystusa, że jednoczeœnie obnaża swoje prawdziwe oblicze i swoje rzeczywiste zamiary?

Przede wszystkim czyni to poprzez przypisanie sobie pozycji i tytułów należnych wyłšcznie Bogu i Chrystusowi. Jest to bowiem „przeciwnik,

który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem, lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasišdzie w œwištyni Bożej, podajšc się za Boga”

(2 Tes 2. 4), co znalazło wyraz m.in. w papieskich tytułach, np. Ojciec Œwięty, Namiestnik Chrystusa, Najwyższy Kapłan (Pontifex Maximus), Zastępca Boga (Vicarius Dei), Zastępca Syna Bożego (Vicarius Filii Dei), czy nazywaniu się Panem Bogiem na ziemi (Dominus Deus noster papa), w koronowaniu papieża potrójnš koronš (tiarš) jako króla nieba, ziemi i podziemia, a także w przypisaniu sobie pozycji najwyższego i nieomylnego nauczyciela z oœwiadczeniem, że „Koœciół rzymski nigdy nie pobłšdził i po wszystkie czasy (…) w żaden błšd nie popadnie” (papież Grzegorz VII, bulla Dictatus Papae). Innymi słowy – jak w artykułach Szmalkaldzkich napisał Marcin Luter: „Wszystko, co papież czyni, mówi, ustanawia i jak żyje, wyraŸnie wskazuje, że papież jest owym prawdziwym Antychrystem, który wynosi i wywyższa się ponad Chrystusa, ponieważ nie chce, aby chrzeœcijanie byli zbawieni bez jego władzy, która wszakże jest niczym i nie została przez Boga ustanowiona”. A zatem znamiona Antychrysta podane przez ap. Pawła, w proroctwie Daniela o „małym rogu” i „obrzydliwoœci spustoszenia” (Dn rozdz. 7–9) oraz w kilku miejscach Nowego Testamentu idealnie pasujš do papieża i całego systemu, który reprezentuje. Każdy papież łamie bowiem przykazania Jezusa Chrystusa, który powiedział: „Nie pozwalajcie się nazywać Rabbi, bo jeden tylko jest

– Nauczyciel wasz, Chrystus, a wy wszyscy jesteœcie braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywać ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie” (Mt 23. 8–9). Lekceważy œwiętoœć Boga: „Bo Ty [Boże] jedynie jesteœ œwięty” (Ap 15. 4). Za nic ma Pismo, które mówi o jedynej „Głowie Koœcioła” i jedynym Najwyższym Kapłanie i poœredniku – Jezusie Chrystusie (por. Ef 1. 22–23; Hbr 7. 24–26; 1 Tm 2. 5). Wszystko to œwiadczy zaœ nie tylko o pogardzie dla Pisma, ale również o władczych pretensjach (przez długie wieki papieże kazali całować swoje stopy) na podobieństwo tego, który chciał zrównać się z Najwyższym (por. Iz 14. 14).

Kolejnym ważnym elementem zwišzanym z objawieniem się Antychrysta jest miejsce jego działalnoœci. Apostoł Paweł stwierdził, że „przeciwnik” ten „zasišdzie w œwištyni Bożej, podajšc się za Boga” (2 Tes 2. 4), co oznacza, że Antychryst nie tylko wyjdzie z łona wspólnoty chrzeœcijańskiej, która nazwana jest „œwištyniš” (1 Kor 3. 16; 6. 19; 2 Kor 6. 16), ale że również zdominuje „œwištynię Bożš” i duchowo jš zniszczy (1 Kor 3. 17) – zajmujšc w niej pierwsze miejsce, które należy się Chrystusowi (por. Kol 1. 17–18).

Objawienie Antychrysta jest więc rezultatem odstępstwa, do którego na dobre doszło z chwilš zawarcia przez biskupów rzymskich sojuszu z cesarzem Konstantynem. Sojusz ten zaœ œwiadczy m.in. o tym, że papieże nie sš sukcesorami ap. Piotra (apostołowie byli osobiœcie wybierani przez Jezusa Chrystusa i musieli odpowiadać biblijnym kryteriom – Dz 1. 21–22), lecz następcami rzymskiego imperatora, który w 381 roku zrzekł się swego tytułu Pontifex Maximus na rzecz biskupa Rzymu. To z kolei dowodzi, że urzšd „Najwyższego Kapłana” nie pochodzi od Jezusa, który jako jedyny ma prawo go sprawować, ale pochodzi z odstępczego Ÿródła, jak wszystkie przywileje biskupów rzymskich i ich władza nad całym katolickim œwiatem.

Poprawne zrozumienie proroctw dotyczšcych Antychrysta i jego królestwa uwarunkowane jest więc poznaniem historycznej perspektywy dotyczšcej powstania, rozwoju i charakteru tej jedynej w swoim rodzaju potęgi religijno-politycznej. Historyczne fakty sš bowiem nie do podważenia. Œwiadczš one m.in. o tym, że chociaż „tajemna moc nieprawoœci działała” (2 Tes 2. 7) już w czasach apostolskich, „syn zatracenia” nie mógł się objawić wczeœniej, nie mógł przejšć pełnej kontroli nad chrzeœcijaństwem i objawić swojego charakteru, dopóki żyli apostołowie (por. Dz 20. 29–30), a przede wszystkim dopóki sami rzymscy imperatorzy „nie zeszli z pola” (w. 7) i nie ustšpili miejsca biskupom rzymskim. Sytuacja ta uległa zmianie po 313 roku, kiedy został wydany tzw. edykt tolerancyjny, oraz w latach następnych, gdy chrzeœcijaństwo stało się religiš państwowš, a szczególnie po przeniesieniu przez cesarza Konstantyna w 330 roku swojej stolicy do Konstantynopola. Zmiana ta otworzyła bowiem nieograniczone możliwoœci dla szukajšcych władzy i zaszczytów biskupów rzymskich, którzy z czasem – po upadku Imperium Rzymskiego – zdobyli całkowitš dominację nie tylko w sferze religii, ale również polityki. Przez wieki naznaczali panujšcych w Europie lub odbierali panowanie, rzucajšc klštwy.

Innym znamieniem Antychrysta sš jego imiona: „człowiek niegodziwoœci (grzechu)” i „syn zatracenia” (2 Tes 2. 3), które znalazły odbicie w licznych błędach doktrynalnych, dogmatach wiary katolickiej, sprzecznych z Bibliš, czego najjaskrawszym przykładem jest zmiana Dekalogu (usunięcie drugiego przykazania i zmiana czwartego) oraz przyjęcie wierzeń pogańskiego pochodzenia (kult Marii, tzw. œwiętych, ich relikwii i obrazów). Imiona te znalazły odbicie również w demoralizujšcym trybie życia papieży. Korupcja, symonia, nepotyzm, rozwišzłoœć wielu papieży œredniowiecza, powołanie inkwizycji w celu tropienia czarownic i innowierców, organizowanie krucjat przeciwko niewiernym oraz „heretykom” (albigensi, waldensi) i pozbawienie życia wielu milionów ludzi – oto najciemniejsza karta w dziejach papiestwa. Wielu papieży wstšpiło na tron, mordujšc (zwykle za pomocš trucizny) swych poprzedników. Wielu walczyło na polach bitew i wydawało wyroki męczeńskiej œmierci. Krwawe dzieje papiestwa bezbłędnie więc i jednoznacznie dowodzš, z jakš instytucjš mamy do czynienia i kto za tym wszystkim stoi. Jedno jest pewne: nie stoi za tym Duch Chrystusowy, lecz przeciwny – szatański! Jak bowiem napisał ap. Paweł, „ów niegodziwiec przyjdzie za sprawš szatana z wszelkš mocš, wœród znaków i rzekomych cudów, i wœród wszelkich podstępnych oszustw” (2 Tes 2. 9–10).

A zatem wszelka moc (polityczne możliwoœci), znaki (sakramentalne), rzekome cuda (przeistoczenie, objawienia, rzekome uzdrowienia w miejscach kultu maryjnego lub za sprawš Jana Pawła II) i wszelkie podstępne oszustwa (nie tylko doktrynalne, ale i takie jak np. „donacja Konstantyna”) – wszystko to demaskuje system, na czele którego stoi „syn zatracenia”, który jak Judasz pocałunkiem zdradza swego Pana, nadal twierdzšc, że służy swemu Mistrzowi.

Jak widzimy, profetyczny portret Antychrysta znalazł odbicie w papieskim systemie religijno-politycznym. Antychryst nie jest więc tylko liderem politycznym, był bowiem i jest najpierw odstępcš i religijnym przywódcš, a dopiero potem stał się przywódcš politycznym. Takim nigdy nie był ap. Piotr. Nie mianował się Opokš, Ojcem Œwiętym, Głowš Koœcioła, Zastępcš Syna Bożego, Arcykapłanem czy też Bogiem na ziemi. Nie posiadał żadnej stolicy – ani w Rzymie, ani gdziekolwiek indziej – nie posiadał dworu i œwity pałacowej i nikt nie całował jego stóp (por. Dz 10. 25–26). Piotr nikogo też nie kanonizował ani nie ustanawiał żadnych œwišt czy jakichkolwiek praw. Stał bowiem na stanowisku, że „jeœli kto mówi, niech mówi jak Słowo Boże” (1 P 4. 11), natomiast papież i jego system to zaprzeczenie tego wszystkiego, to przeciwieństwo Chrystusa, jego charakteru i apostolskiej wiary. Według biblijnych proroctw, papież jest „człowiekiem grzechu”, który w sposób autorytarny zarzšdza swoimi podwładnymi, który nadal zajmuje bezwzględne stanowisko w sprawie celibatu (por. 1 Tm 3. 1–7) mimo plagi seksualnych nadużyć duchownych, m.in. wobec małoletnich, i którego polityka zawsze zmierzała (często po trupach) do poszerzenia swojej władzy. (Cdn.)

Bolesław Parma

 

 

"FAKTY I MITY" nr 40, 11.10.2007 r. PYTANIA CZYTELNIKÓW

KTO JEST ANTYCHRYSTEM? (CZ. 2)

Omawiajšc zagadnienie dotyczšce objawienia się Antychrysta, nie możemy pominšć Księgi Apokalipsy œw. Jana, która – podobnie jak Drugi List do Tesaloniczan – demaskuje Antychrysta i jego system. Na szczególnš uwagę zasługuje tu rozdział trzynasty, który ukazuje dwie straszliwe bestie:

jednš wychodzšcš z morza, a drugš z ziemi. Kogo symbolizujš?

 (...) Jedyne w swoim rodzaju mocarstwo, które powstało na gruzach i na wzór (obraz) imperialnego Rzymu, to papiestwo. Ks. dr Antoni Naumczyk pisał: „Œwiat starożytny, œredniowiecze i czasy najnowsze znały potęgi obejmujšce rozległe kraje, władajšce kilkoma lub kilkunastoma narodami – nie znały jednak potęgi œwiatowej o takim zakresie władzy, tak zaborczej, tak bezwzględnej i tak trwałej równoczeœnie jak papiestwo. Papiestwo jest w całym tego słowa znaczeniu potęgš i to potęgš œwiatowš. Obejmuje dziœ wszystkie kontynenty i wszystkie rasy, w jednych krajach jest u szczytu swej władzy, w innych o niš walczy. Papiestwo jako zorganizowany system trwa już 1500 lat” (,,Biblijne podstawy rzymskiego papiestwa”, 1961).

Potęga papiestwa rodziła się powoli i był to proces doœć długotrwały. Przełom nastšpił w 313 roku, kiedy Konstantyn i Licyniusz wydali poszerzonš wersję edyktu z roku 311, który zapewniał chrzeœcijanom pełnš swobodę religijnš. Był to punkt zwrotny w stosunkach państwo–Koœciół. Od tego czasu chrzeœcijaństwo z dnia na dzień zaczęło stawać się religiš uprzywilejowanš, a w końcu religiš państwowš. Głównie przysłużył się do tego Konstantyn (a póŸniej jego następcy), który doprowadził do całkowitego przekształcenia chrzeœcijaństwa na wzór ówczesnego ustroju społecznego. On to między innymi zrównał biskupów z urzędnikami, tworzšc tym samym nowš klasę panów; zwolnił kler od podatków i obsypał ich dobrami, a biskupowi Rzymu przekazał Pałac Laterański. Krótko mówišc, dawny pogański Rzym został przekształcony w cesarstwo rzymskokatolickie. Konstantyn stał się więc faktycznym twórcš papiestwa – instytucji religijno-politycznej, œciœle zorganizowanej pod względem prawnym na wzór rzymskich instytucji. To on stworzył Koœciół prawa, któremu sam przewodniczył. Konstantyn uczestniczył bowiem w synodach, a nawet przewodniczył obradom soboru w Nicei (325 r.), wywierajšc decydujšcy wpływ na ich przebieg – oraz położył podwaliny pod przyszły system koœcielny. Resztę uczynili jego następcy, m.in. cesarz Teodozjusz (379–397), który prawnie usankcjonował katolicyzm i zrzekł się tytułu pontifex maximus na rzecz biskupa Rzymu, a szczególnie Justynian I (527–565), który w 533 roku przyznał pierwszeństwo biskupom rzymskim. W noweli prawnej do tzw. Kodeksu Justyniana nr 131 czytamy: „Postanawiamy, żeby najœwiętszy papież starożytnego Rzymu był pierwszym wœród wszystkich biskupów, a najœwiętszy arcybiskup Konstantynopola, Nowego Rzymu, zajmował drugie miejsce po œwiętej Stolicy Apostolskiej starożytnego Rzymu, która posiada pierwszeństwo nad wszystkimi innymi” (porównajmy słowa Jezusa: „Kto chciałby być pierwszym między Wami, niech będzie ostatnim i sługš wszystkich” (Mk 9. 35) Był to prawdziwy tryumf biskupów rzymskich. Jednak uwieńczeniem ich władczej żšdzy i zapewnieniem sobie niezależnoœci politycznej oraz panowania nad œwiatem, stało się powstanie państwa koœcielnego w 755 roku. W ten sposób papiestwo stało się potęgš religijno-politycznš i zajęło miejsce cesarstwa rzymskiego.

Rzymska instytucja religijno-polityczna przejęła więc nie tylko cały szereg kultów i wierzeń dawnego pogańskiego imperium, elementy stroju liturgicznego pogańskich kapłanów, tytuły rzymskich monarchów, ale również zasady prawne dawnego imperium oraz nieograniczonš (nieomylnš) władzę, która była i jest głównym celem papiestwa. Unaocznia nam ten stan rzeczy m.in. papieska praktyka rzucania klštw na cesarzy bšdŸ królów. Na przykład papież Innocenty III (1198–1216) ekskomunikš ukarał zarówno królów Francji, Anglii, jak i cesarza Niemiec Ottona IV. Przypomnijmy, że za jego rzšdów rozprawiono się też krwawo z albigensami, zorganizowano czwartš wyprawę krzyżowš oraz potępiono waldensów.

Według Apokalipsy, w zestawieniu z faktami historycznymi papiestwo jest więc „obrazem bestii”, jest kontynuacjš imperialnego Rzymu. Jest „bestiš z otchłani” (Ap 17. 8), która rozbudowała religijny, eklezjalny system do monstrualnych rozmiarów. Jest w pewnym sensie szatańskim „majstersztykiem” zwodzšcym „cały” œwiat, dziełem, w którym tylko nieliczni dostrzegajš odstępczy system antychrzeœcijański. Papiestwo – jego królestwo, dwór, niezmierzone bogactwo i żšdza chwały – jest więc dokładnym zaprzeczeniem teorii i praktyki pierwotnego chrzeœcijaństwa, a tym samym przeciwieństwem Chrystusa, który nie miał gdzie głowę skłonić (Mt 8. 20); który powiedział: „Królestwo moje nie jest

z tego œwiata” (J 18. 36); który zalecał: „Sprzedaj wszystko, co tylko masz, a rozdaj ubogim” (Łk 18. 22); który nakazał: „Darmo wzięliœcie, darmo dawajcie” (Mt 10. 8); który przestrzegał: „Nikogo też na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie” (Mt 23. 9); który nakazał: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzš, błogosławcie tym, którzy was przeklinajš, módlcie się za tych, którzy was krzywdzš” (Łk 6. 27–28). Potęga papieska, jego bogactwo (kupczenie urzędami koœcielnymi i tzw. dobrami duchowymi), ekspansywna polityka (podboje, krucjaty, popieranie faszystowskich reżimów) oraz bezlitosne sankcje wobec innowierców, „czarownic” i Żydów jest więc zaprzeczeniem tego wszystkiego, co głosił Jezus. Jak pisał wybitny profesor teologii Adolf von Harnack, „katolicyzm rzymski jako Koœciół zewnętrzny, jako państwo prawa i przemocy, nie ma nic wspólnego z Ewangeliš, co więcej: jest z niš zasadniczo sprzeczny”.

Jest tak dlatego, że papiestwo posiada identyczne cechy jak imperialny Rzym. Jego siedzibš aż dotšd jest przecież Wieczne Miasto. To zaœ jest przeciwieństwem Jerozolimy – „miasta wielkiego króla” (Mt 5. 35), w którym filarami nowo powstałej wspólnoty mesjańskiej byli Jakub, Piotr i Jan (Ga 2. 9), a więc miasta, które rzeczywiœcie mogłyby roœcić sobie prawo do miana Stolicy Apostolskiej. Ponadto, z historycznego punktu widzenia, papiestwu również – jak w przypadku imperialnego Rzymu – zadano œmiertelnš ranę. Takim œmiertelnym ciosem dla papiestwa była bowiem reformacja, a następnie Wielka Rewolucja Francuska, podczas której w 1798 r. aresztowano papieża Piusa VI. Dodajmy, że dla niektórych współczesnych komentatorów takim ciosem był zamach na Jana Pawła II (13 maja 1981 r.). Na ogół przyjmuje się, że wygojenie œmiertelnej rany zadanej przez reformację i rewolucję rozpoczęło się z chwilš podpisania przez Watykan konkordatu z faszystowskim rzšdem Benito Mussoliniego (11 listopada 1929 r. ), co na powrót pozwoliło papiestwu zaistnieć jako państwo Watykan. Od tego też czasu nastšpił wzrost znaczenia papiestwa w œwiecie, a również podziw dla jego dokonań – szczególnie po obaleniu komunizmu. Jak bowiem mówi Apokalipsa, papiestwo to potęga jedyna w swoim rodzaju (,,Któż jest podobny do Bestii?”). Czyż to nie zdumiewajšce, że mimo zdemaskowania tej instytucji liczš i układajš się z niš prawie wszyscy politycy? „Któż może z niš walczyć?” Kres bestii jednak niechybnie nastšpi (cdn).

Bolesław Parma

 

 

"FAKTY I MITY" nr 41, 18.10.2007 r. PYTANIA CZYTELNIKÓW

KTO JEST ANTYCHRYSTEM? (CZ. 3)

Według Drugiego Listu do Tesaloniczan (2. 3–10), Apokalipsy œw. Jana (rozdz. 13), a również Księgi Daniela (rozdz. 7), Antychryst jest odstępcš od wiary (Biblii), przeciwnikiem Boga, ucieleœnieniem grzechu i stoi na czele potęgi religijno-politycznej, która jako ,,obraz bestii” powstała na gruzach Imperium

Rzymskiego. Wszystkim tym cechom odpowiada tylko jeden system eklezjalno-państwowy – Rzym papieski. Jakie jeszcze inne cechy demaskujš ten system?

Jest ich naprawdę wiele. Zwróćmy w tym odcinku uwagę na te najbardziej znamienne, o których wspomina Apokalipsa. Po pierwsze, papiestwo występujšce w imieniu Chrystusa – jak żadne inne państwo, system czy Koœciół – przez wszystkie wieki swego istnienia wywierało silny wpływ na mieszkańców całej ziemi. Jak napisał Jan: ,,I cała ziemia szła w podziwie za tym zwierzęciem [bestiš]” (Ap 13. 3). Znamienne jest to, że wpływ ten zaczšł wzrastać szczególnie po roku 1929, czyli po podpisaniu konkordatu z Mussolinim (11 lutego 1929), a następnie po II Soborze Watykańskim (1962–1965) oraz w trakcie pontyfikatu Jana Pawła II (1978–2005). Na dowód tego warto przypomnieć, że Watykan utrzymuje stosunki dyplomatyczne niemal ze 150 krajami œwiata, co oznacza, że we wszystkich tych państwach papiestwo posiada swoich ambasadorów, tzw. nuncjuszy apostolskich, którzy dbajš o interesy Watykanu. Podczas wizyt papieskich biskup Rzymu przyjmowany jest nie tylko jako duchowy przywódca Koœcioła rzymskokatolickiego, ale również jako głowa państwa. A zatem z papiestwem liczš się prawie wszyscy przywódcy polityczni bez względu na wyznawany przez nich œwiatopoglšd. Z papiestwem układali się nie tylko tacy dyktatorzy jak Mussolini, gen. Franco czy Adolf Hitler, ale również Ronald Reagan, który z Janem Pawłem II zawarł tzw. œwięte przymierze. Ponadto liczyli się z nim wszyscy najwięksi politycy XX wieku, zarówno George Bush, Michaił Gorbaczow czy Helmut Kohl, który dziękował papieżowi za obalenie komunizmu, jak i przywódcy muzułmańscy, buddyjscy, hinduscy, a nawet ateistyczni, z Fidelem Castro na czele.

Apokaliptyczny kult bestii w zupełnoœci pokrywa się więc z rzeczywistoœciš, której byliœmy i jesteœmy œwiadkami. Jana Pawła II bowiem nie tylko entuzjastycznie witano w siedzibie ONZ w Nowym Jorku, w Œwiatowej Radzie Koœciołów w Genewie, w Europejskim Parlamencie w Strasburgu, ale również w wielu krajach œwiata (także niechrzeœcijańskich) i głównych oœrodkach religijnych (w Koœciele anglikańskim, luterańskim, prawosławnym i żydowskiej synagodze). Prawie wszędzie oddawano mu hołd należny wyłšcznie Bogu. Adoracja jego osoby: œpiewy na jego czeœć, modlitwy doń kierowane, pomniki (wznoszone za życia i po œmierci), pokłony i pocałunki składane na jego dłoniach, finansowanie jego pielgrzymek z budżetu państwa, ochrona jego osoby, całkowite dostosowanie do harmonogramu wizyt papieskich – wszystko to pokrywa się ze słowami: ,,I oddadzš mu pokłon wszyscy mieszkańcy ziemi” (Ap 13. 8). Uwieńczeniem zaœ tego kultu, który nie ma nic wspólnego z Bogiem (2 Kor 4. 4), ma być rychła kanonizacja Jana Pawła II.

Po drugie, papiestwo jako ,,obraz bestii”, czyli odbicie imperialnego Rzymu, przez wszystkie wieki, także dziœ, przemawia w tym samym duchu (Ap 13. 15) ,,i sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymujš znamię na prawš rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest [potrzebna] mšdroœć. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka.

A liczba jego: szeœćset szeœćdziesišt szeœć” (Ap 13. 16–18, BT). Czym jednak jest ,,znamię bestii”, a więc znamię i liczba imienia jego spadkobiercy – „obrazu bestii” – i w jaki sposób poznać ,,liczbę bestii”?

Przede wszystkim tajemnicze znamię jest nie tylko jakimœ zewnętrznym znamieniem, ale również duchowym znakiem rozpoznawczym. Znak na czole i prawej ręce wskazuje więc na akceptację i całkowite posłuszeństwo. Pewnego zaœ podobieństwa można się doszukać w żydowskim tefilin, czyli w małych skórzanych pudełkach ze zwojami pergaminowymi, na których zapisano najważniejsze teksty Prawa Pięcioksięgu (por. Pwt 6. 4–8; 11. 13–21; Wj 13. 1–16). Pudełka te bowiem również umieszcza się na ramieniu i na czole, podobnie jak ,,znamię bestii”. Czyni się to tuż przed modlitwš, kiedy każdy pobożny Żyd przypomina sobie o pierwszym i największym przykazaniu:

,,Słuchaj, Izraelu! Pan [JHWH], Bóg nasz, Pan jeden jest. Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej siły swojej” (Mk 12. 29–30). A zatem w przypadku ,,znamienia bestii lub liczby jej imienia” mamy do czynienia z przeciwieństwem tego najważniejszego przykazania.

W jaki więc sposób poznać ,,liczbę człowieka” grzechu? Jest to możliwe tylko wówczas, gdy uwzględni się, że każda litera alfabetu greckiego lub hebrajskiego posiadała okreœlonš wartoœć liczbowš. Oznacza to, że imię to składa się z takich liter, które w postaci cyfr dajš liczbę 666. Bibliœci – szczególnie katoliccy – odnoszš zazwyczaj tę zagadkowš liczbę imienia do „cezara Nerona”. Bioršc jednak pod uwagę wszystkie pozostałe cechy Antychrysta oraz fakty historyczne, liczba ta wskazuje na tytuły, które noszš wyłšcznie papieże. Wymienić tu należy przynajmniej dwa takie tytuły, którym odpowiada wartoœć liczbowa 666. Najważniejszy tytuł papieży brzmi: ,,Vicarius Filii Dei” (Zastępca Syna Bożego) – V=5, I=1, C=100, A R I=1, U=5 S + F I=1, L=50, I=1,I=1 + D=500, E I=1 = 666 oraz ,,Latinus Rex Sacerdos” (Łaciński Król Kapłanów) – L=50, A T I=1, N U=5, S + R E X= 10 + S A C=100, E R D=500, O S

= 666. Oba te tytuły œwiadczš o żšdzy chwały i władzy poszczególnych papieży. Oto co o pierwszym z tych tytułów pisał pewien katolicki tygodnik: ,,Jakie litery znajdujš się na papieskiej tiarze i co oznaczajš? Oto one: VICARIUS FILII DEI, które w języku łacińskim oznaczajš Zastępcę Syna Bożego. Katolicy uważajš, że Koœciół, który jest widzialnš organizacjš, musi mieć widzialnš głowę. Zanim Chrystus wstšpił do nieba, wyznaczył œw. Piotra, aby pełnił rolę jego przedstawiciela… Stšd biskup Rzymu jako głowa Koœcioła otrzymał tytuł Vicarius Christi [Zastępca Chrystusa]” (Our Sunday Visitor, 1915). Gwoli œcisłoœci przypomnijmy, że zanim ten tytuł został przyjęty przez biskupów rzymskich, najpierw nosili go rzymscy cesarze chrzeœcijańscy, którzy uważani byli za namiestników Chrystusa. A zatem znamię bestii, jego imię i liczba tego imienia, to również znamię ,,obrazu bestii”, czyli potęgi, która jest odbiciem imperialnego Rzymu. Zewnętrznym zaœ wyrazem tego znamienia może być krzyż, który Konstantyn rzekomo zobaczył na niebie i który za sprawš cesarza jako znak przyjšł się w chrzeœcijaństwie. Krzyż ten ma wyrażać nie tylko męczeńskš œmierć Chrystusa, ale również wiarę w dogmat, który został sformułowany podczas soboru w Nicei (325) i w Konstantynopolu (381). Znakiem papiestwa (,,obrazu bestii”), a również Koœcioła-matki (,,matki wszetecznic i obrzydliwoœci ziemi” – Ap 17. 5) jest więc sprzeczny z pierwszym przykazaniem dogmat Trójcy, z którym nierozerwalnie wišże się znak krzyża i sama formuła wypowiadana w trakcie czynienia tego znaku: ,,W imię Ojca i Syna, i Ducha Œwiętego”. Zauważmy też, że czynienie tego znaku również wišże się z czołem i prawš rękš, którš wykonuje się ów znak (także namaszczenie chorego przez katolickiego księdza tak zwanymi œwiętymi olejami ma miejsce na czole oraz prawej ręce). Przede wszystkim zaœ nierozerwalnie wišże się z cesarzem Konstantynem (i jego następcami), który przyczynił się do przyjęcia znaku krzyża, Trójcy, a tym samym również do surowych restrykcji wobec wszystkich przeciwników nowej linii chrzeœcijaństwa, którš on sam wytyczył. Z powodu niewiary w Trójcę przeœladowano nie tylko Żydów i muzułmanów, ale również tych chrzeœcijan, którzy wierzyli w jedynego prawdziwego Boga (J 17. 3). Przez całe wieki dominacji papiestwa i jego Koœcioła na siłę ,,chrystianizowano” więc poszczególne kraje Europy, Afryki i Ameryki, które zmuszone były przyjšć ,,znamię i imię bestii”. Kto zaœ odrzucał chrzest w imię Trójcy lub zwierzchnictwo biskupa Rzymu, musiał liczyć się z przeœladowaniem, skazaniem na banicję, a najczęœciej z wyrokiem œmierci. W pewnym sensie przymus ten wcišż ma miejsce, bo czymże jest chrzest niemowlšt, jak nie swego rodzaju ubezwłasnowolnieniem?

Naciski na przyjęcie Trójcy nie zakończyły się więc w minionych wiekach. One trwajš. Nie ma bowiem ekumenizmu bez przyjęcia tego dogmatu. Kto odrzuca dogmat Trójcy, zostaje napiętnowany jako odstępca. Takiego pozbawia się nawet miana bycia chrzeœcijaninem. Dzieje się tak, chociaż w Biblii Bóg nigdy nie przedstawił siebie w postaci Trójcy. Żaden prorok ani Jezus czy też apostoł nie używał tego okreœlenia. Dlaczego? Ponieważ fałszywa nauka o Trójcy, jak i cały szereg pseudochrzeœcijańskich dogmatów, które powstały na przestrzeni wieków, były im absolutnie nieznane.

Cokolwiek by powiedzieć o papiestwie, jedno jest pewne: gdyby nie było papieży i papiestwa, nie byłoby przeœladowań, krucjat, inkwizycji, wielu wojen religijnych, poparcia dla faszystowskich rzšdów, milionów ofiar, w tym prawdopodobnie również holokaustu. Duchowieństwo katolickie nie miałoby zwišzków z władzami œwieckimi. Nie doszłoby też prawdopodobnie do zmiany Dekalogu, sformułowania dogmatu Trójcy, przyjęcia nauki o czyœćcu i odpustach, o przeistoczeniu, nie byłoby celibatu, chrztu niemowlšt i całego szeregu wierzeń i zwyczajów sprzecznych z Bibliš. A co za tym wszystkim idzie – nie byłoby oszustwa i wyzysku wiernych, trwajšcego już prawie XVII stuleci. Papiestwu nie leży bowiem na sercu dobro swoich poddanych, lecz władza, własne interesy, finanse, œwištynie i pałace oraz kult swoich œwiętych – fałszywych proroków.

Jak widać, istnieje wiele sposobów poznania i zdemaskowania Antychrysta. Można go poznać zarówno po owocach (Mt 7. 15) – krwawej historii – jak również po doktrynie sprzecznej z Bibliš, której uwieńczeniem jest bałwochwalczy kult biskupa Rzymu. Krótko mówišc: duch imperialnego Rzymu przeszczepiony został na papiestwo, które stopniowo przekształcone zostało na wzór dawnego Imperium. Papieże sš zatem spadkobiercami rzymskich cezarów. Nawet ich siedziba znajduje się na dawnym miejscu cezarów. Czy w obliczu tych faktów można nadal popierać kult Jana Pawła II oraz hołdować duchowieństwu rzymskiemu? Jezus powiedział: ,,Wystrzegajcie się uczonych w Piœmie, którzy chętnie chodzš w długich szatach i lubiš pozdrowienia na rynkach i pierwsze krzesła w synagogach, i pierwsze miejsca na ucztach; którzy pożerajš domy wdów i dla pozoru długo się modlš; tych spotka szczególnie surowy wyrok” (Mk 12. 38–40).

Bolesław Parma

 

 

"FAKTY I MITY" nr 42, 25.10.2007 r. PYTANIA CZYTELNIKÓW

OSTATECZNE SPUSTOSZENIE

Po przeczytaniu dwóch artykułów na temat Antychrysta zastanawiam się, czy pan nie przesadził, identyfikujšc papiestwo z Antychrystem i piszšc o totalnym odstępstwie Koœcioła rzymskokatolickiego. I jeszcze jedno: jeœli papiestwo jest „bestiš z czeluœci” (Ap 17. 8), a Koœciół „Niewiastš siedzšcš na bestii” (17. 3), jak to możliwe, by znienawidziło ono i spustoszyło własny Koœciół (Ap 17. 16)?

Chociaż wielu szczerym katolikom może wydawać się to nieprawdopodobne, szokujšce, a nawet bulwersujšce, teza o apostazji papiestwa oraz duchu Antychrysta, który przez całš historię papiestwa przejawiał się prawie we wszystkim, co biskupi Rzymu zamyœlali, głosili i czynili, nie jest przesadzona ani o jotę. Potwierdzajš to bowiem zarówno fakty historyczne, bo obnażajš system papieski jako system bezprawia, który przez wiele wieków był zdolny do największych zbrodni, jak i Biblia, którš Koœciół papieski od samego poczštku traktował wybiórczo. Prawda jest więc taka, że Koœciół rzymski tylko pozornie wydaje się wierny Chrystusowi, a w gruncie rzeczy jest Koœciołem odstępczym, zbudowanym na œmiertelnym człowieku – samozwańczej opoce – i jego przemijajšcym królestwie.

Takie sš fakty. Tych zaœ nie da się ukryć, chociaż Koœciół rzymski robi wszystko, aby zatuszować błędy doktrynalne lub zminimalizować okrucieństwa inkwizycji. Stšd koniecznoœć przypominania tego wszystkiego, o czym większoœć katolików ma albo mgliste pojęcie, albo nie wie wcale. A zatem krytyczne i demaskatorskie podejœcie do dominujšcego systemu religijnego, oparte na faktach historycznych oraz podstawach biblijnych, jest ze wszech miar konieczne, ponieważ fałszywi prorocy i apostołowie nie sš jakimiœ demonami z kopytami i rogami, ale sprytnie zakamuflowanymi „fałszywymi apostołami, pracownikami zdradliwymi, którzy tylko przybierajš postać apostołów Chrystusowych” (2 Kor 11. 13).

W takim też duchu brzmiš rady apostolskie: „Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy sš z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na ten œwiat” (1 J 4. 1); „Wszystkiego doœwiadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie” (1 Tes 5. 21) oraz: „Przemawiam jak do rozsšdnych: RozsšdŸcie sami, co mówię” (1 Kor 10. 15). Przykładem zaœ takiego postępowania sš biblijni Berejczycy, którzy nie przyjmowali słów apostoła Pawła bezkrytycznie, lecz „codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy majš” (Dz 17. 11).

Szczególnie należy to czynić, gdy słyszy się, że Koœciół rzymskokatolicki i jego głowa – papież – sš nieomylni. Przypomnijmy, że chociaż sformułowanie i ogłoszenie dogmatu o prymacie i nieomylnoœci osobistej papieża w sprawach wiary i moralnoœci nastšpiło dopiero podczas obrad Soboru Watykańskiego I w 1870 roku, to już papież Grzegorz VII (1073–1085) w dokumencie zwanym Dyktatem papieskim stworzył dlań podstawy. Oto kilka z jego sformułowań: „Tylko papież ma prawo być nazywanym biskupem powszechnym”, „Tylko jemu przysługuje prawo do ucałowania nóg przez władców”, „Zgodnie z Pismem œwiętym Koœciół rzymski nigdy nie błšdził i nigdy nie pobłšdzi” (w: Jan Wierusz Kowalski, „Chrzeœcijaństwo”). Zastanówmy się, czy w œwietle Pisma Œwiętego tezy te da się uzasadnić oraz czy doktryna Koœcioła rzymskiego ma podstawy biblijne. Oto tylko niektóre z fundamentalnych nauk Koœcioła papieskiego.

Po pierwsze – chociaż Koœciół rzymski twierdzi, że papież jest następcš apostoła Piotra, Zastępcš Syna Bożego, Najwyższym Kapłanem, Ojcem Œwiętym oraz nieomylnš głowš i opokš całego Koœcioła, twierdzenia te sš bezpodstawne. Biblia głosi bowiem, że Piotr był jedynie starszym wœród starszych (1 P 5. 1), był omylny jak każdy człowiek (Koh 7. 20), był krytykowany przez Jezusa (Mt 16. 21–23; 26. 40, 51–54) oraz ap. Pawła (Ga 2. 11–14), zaparł się Jezusa (Mt 26. 33–35, 69–75), był poddany kolegium apostolskiemu (Dz 8. 14) i nie godził się na to, aby ktoœ przed nim klękał (Dz 10. 26). Apostoł Piotr nigdy też nie używał takich pojęć jak „papież” lub „papiestwo” (w pierwotnej wspólnocie chrzeœcijańskiej takich okreœleń w ogóle nie używano). Według Biblii, jedynym Ojcem Œwiętym jest sam Bóg (Mt 23. 9; Ap 15. 4), jedynš zaœ głowš, fundamentem, poœrednikiem i arcykapłanem dla pierwszych chrzeœcijan był wyłšcznie Jezus Chrystus (Ef 1. 22; 1 Kor 3. 11; 1 Tm 2. 5), który też kategorycznie zabronił swoim uczniom wywyższania któregokolwiek z apostołów (Mt 18. 1–5; 20. 20–28; 23. 6–12; Mk 9. 33–37; 1 Kor 1. 10–17; 3. 4–13, 21–23). Innymi słowy, ap. Piotr nie był ani pierwszym papieżem, ani pierwszym biskupem Rzymu, ani opokš lub głowš pierwotnego Koœcioła, ani tym bardziej „ojcem œwiętym”. Wszystkie twierdzenia Koœcioła rzymskiego dotyczšce ap. Piotra i jego rzekomych następców sš więc bezpodstawne i nieprawdziwe, a katolicyzm zbudowany jest na fałszywej opoce.

Po drugie – sprzeczne z Bibliš jest również sakramentalne kapłaństwo. Twierdzenie Koœcioła, że Jezus ustanowił kapłanami dwunastu apostołów, nie znajduje bowiem potwierdzenia w Biblii. W Nowym Testamencie na ten temat nie ma nawet jednej wzmianki. Apostoł Paweł co prawda wymienił apostołów, proroków, ewangelistów, pasterzy, nauczycieli, biskupów (starszych) i diakonów, ale ani jednym słowem nie wspomniał o kapłanach (Ef 4. 11; 1 Kor 12. 28; 1 Tm 3. 1–19). Nowy Testament nie mówi więc o jakiejœ hierarchicznej organizacji kapłańskiej – podziale na kler i laików – a jedynie o powszechnym kapłaństwie wszystkich wierzšcych (1 P 2. 5, 9; Ap 1. 6; 5. 10). Kapłaństwo starotestamentowe, które głównie polegało na składaniu ofiar za grzechy ludzi, zostało wypełnione przez Jezusa, który ofiarował samego siebie (Mt 20. 28). A zatem to Jezus „sprawuje kapłaństwo nieprzechodnie, ponieważ trwa na wieki” (Hbr 7. 24). Stšd też kapłaństwo katolickie, posiadajšce rzekomo władzę rozkazywania samemu Bogu (patrz niżej), jest kolejnym dowodem wypaczenia i zafałszowania nauki Pisma. Warto zauważyć, że każdy rzymskokatolicki kapłan to – jak uczy Koœciół rzymski – Alter Christus, czyli drugi (inny) Chrystus, co w skali œwiata daje nam armię takich „innych Chrystusów”. Czy już sam ten fakt nie powinien dać Czytelnikom wiele do myœlenia? Wszak Jezus powiedział: „Baczcie, żeby was kto nie zwiódł. Albowiem wielu przyjdzie w imieniu moim, mówišc: Jam jest Chrystus i wielu zwiodš” (Mt 24. 4–5). Zważywszy, że Koœciół rzymski ma najwięcej wiernych i jest jedynym, który nazywa swoich kapłanów Alter Christus, że uzurpuje sobie moc i władzę większš od samego Jezusa Chrystusa, któremu rozkazuje zstšpić na ołtarze, zamienić się w kawałek chleba i być dotykanym przez tego „wszechwładnego kapłana”, a potem zostać spożytym przez każdego, komu tylko poda ów opłatek (często największym obłudnikom i oszustom), nie można mieć żadnych wštpliwoœci, że wszystko to nie ma nic wspólnego z pierwotnym chrzeœcijaństwem apostolskim.

Po trzecie – celibat, stopniowo wprowadzany przez biskupów Rzymu od IV wieku, a ostatecznie narzucony dekretem papieża Grzegorza VII w 1079 roku, jest czymœ, co jest nienaturalne, nieludzkie i niebiblijne. Wiadomo przecież, że apostołowie mieli żony (Mt 8. 14; Mk 1. 30; Łk 4. 38). Apostoł Piotr i bracia Jezusa nawet zabierali je ze sobš, kiedy udawali się w podróże misyjne (1 Kor 9. 5). Co więcej, Biblia wyraŸnie nakazuje, że biskup ma być żonaty – podobnie jak kapłani starotestamentowi (1 Tm 3. 2; Tt 1. 6). „Bo jeżeli ktoœ nie potrafi własnym domem zarzšdzać, jakże będzie mógł mieć na pieczy Koœciół Boży” (1 Tm 3. 5, por. Tt 1. 6). Wymuszanie celibatu jest więc nie tylko niezgodne z Bibliš, ale – jak napisał ap. Paweł – jest również dowodem odstępstwa, „przystania do duchów zwodniczych i słuchania nauk szatańskich” (1 Tm 4. 1–3).

Po czwarte – o odstępstwie Koœcioła rzymskiego od pierwotnego chrystianizmu œwiadczy kult Marii, „œwiętych” (zmarłych i żywych) oraz ich obrazów. Kult ten jest sprzeczny z pierwszym i drugim przykazaniem Dekalogu (Wj 20. 3–5). Warto przypomnieć, że to drugie przykazanie – zabraniajšce tworzenia jakichkolwiek wizerunków – Koœciół rzymski usunšł, kiedy w VIII wieku zaczęto czcić obrazy. Otwarło to drogę do handlu obrazami, szkaplerzami, posšgami, krzyżami, medalikami i różańcami. Biblia tego rodzaju praktyki nazywa bałwochwalstwem (Iz 44. 9–20). Jedno z ostrzeżeń mówi: „Strzeżcie usilnie dusz waszych (…), abyœcie nie popełnili grzechu i nie sporzšdzili sobie podobizny rzeŸbionej, czy to w kształcie mężczyzny, czy kobiety” (Pwt 4. 15–16). Niestety, Koœciół rzymski nie zważa na te przestrogi i dopuœcił do tego, że bałwochwalczy kult Marii i jej obrazów zajmuje pierwsze miejsce w życiu przeciętnego katolika. Jak to możliwe, że kult Marii, „œwiętych”, ich wizerunków z setkami pomników Jana Pawła II zajšł tak znaczšce miejsce w liturgii Koœcioła rzymskiego? OdpowiedŸ może być tylko jedna: stało się to za sprawš odstępstwa od Biblii, a więc za sprawš samych papieży. Potwierdza to m.in. rada udzielona przez kardynałów papieżowi Juliuszowi III (1550–1555): „Ze wszystkich rad, jakie możemy udzielić Waszej Œwištobliwoœci, uważaliœmy wreszcie poniższš za najważniejszš: Musimy zwrócić bacznš uwagę i z całej siły zapobiec, gdyż rozchodzi się o bardzo ważnš rzecz. Czytanie Ewangelii powinno być, na ile to tylko możliwe, jak najmniej dozwolone, szczególnie w nowoczesnych językach i w krajach, które podlegajš Twej władzy. To trochę, które zwykle przy mszy jest czytane, powinno wystarczyć i nikomu nie powinno być dozwolone czytać więcej. Tak długo, jak naród zadowala się małym, Twoim interesom będzie się powodzić, lecz z chwilš gdy naród zapragnie czytać więcej, zacznš Twoje interesy cierpieć. Pismo Œwięte jest tš ksišżkš, która bardziej niż jakakolwiek inna wywołuje przeciw nam opór i przypływ burzy, przez które my prawie zgubieni jesteœmy. Zaprawdę, gdy kto naukę Biblii pilnie bada i porówna z tym, co się dzieje w naszych koœciołach, znajdzie wkrótce sprzecznoœć i ujrzy, że nasza nauka bardzo często od Pisma Œwiętego się różni, a jeszcze częœciej jest z nim w wielkiej sprzecznoœci. A gdy naród to zrozumie, będzie nas bezustannie krytykować, aż się wszystko wyjawi, a wtedy będziemy przedmiotem wszechœwiatowego szyderstwa i nienawiœci. Jest to przeto konieczne, aby Pismo Œwięte od oczu narodu zostało usunięte, jednakże z wielkš ostrożnoœciš, ażeby nie wywołać wrzawy” (dokument z Biblioteki Narodowej w Paryżu, zamieszczony w tygodniku „The Truth” 3 listopada 1911 r. w Jerozolimie). Czy to też przesada?

A co z owym znienawidzeniem i spustoszeniem Koœcioła? Papiestwo stale pustoszyło i wcišż duchowo i finansowo pustoszy i rujnuje swoich wiernych. Przez całe wieki czyniło to na drodze odstępstwa od Ewangelii, przez uniemożliwienie wiernym korzystania z Biblii oraz przez wprowadzenie zgubnych wierzeń i wyzysk (np. piekło i czyœciec), z bałwochwalstwem na czele. Ale to nie wszystko. Jezus bowiem powiedział: „Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie” (Mt 6. 24). Podobnie jest z papiestwem, które zawsze bardziej zabiegało o zaszczyty, chwałę, mamonę i władzę niż o chwałę dla Boga. Żaden z papieży nie mógłby więc powiedzieć: „Nie przyjmuję chwały od ludzi” (J 5. 41). Skoro zaœ nie mogš tego powiedzieć, nie mogš też jednoczeœnie miłować Boga i tego wszystkiego, co tak naprawdę znajduje się w centrum ich uwagi. Tym samym nie sš też w stanie miłować swoich współwyznawców. Przyczyna leży bowiem w rozdwojeniu. „Każde [zaœ] królestwo, rozdwojone samo w sobie, pustoszeje, i żadne miasto czy dom, rozdwojony sam w sobie, nie ostoi się” (Mt 12. 25). Czy można się więc dziwić, że ostatecznie papiestwo znienawidzi i doprowadzi do całkowitego spustoszenia, ogołocenia i zniszczenia Koœcioła (Ap 17. 16)? Jeœli nastšpiło to w wymiarze duchowym, spisze też na straty i swoich wiernych. Czyniło tak zresztš nieraz, na przykład podczas rozbiorów Polski czy też podczas napaœci hitlerowskich Niemiec na nasz kraj. Papiestwo bowiem zawsze układało się z silniejszymi. Podobnie zresztš  jak Koœciół hierarchiczny, który najpierw kokietuje i zwodzi możnowładców, po czym ich zdradza. A zatem tam, gdzie intencje i podstawy sprzeczne sš z duchem Ewangelii, spustoszenie i całkowite zniszczenie to tylko kwestia czasu!

Bolesław Parma

 

 

"FAKTY I MITY" nr 44, 08.11.2007 r. PYTANIA CZYTELNIKÓW

MODLITWY ZA ZMARŁYCH

Z tego, co wiem, prawie wszystkie religie – z judaizmem włšcznie – i główne Koœcioły uznajš modlitwę za zmarłych. Dlaczego ewangelicznie wierzšcy chrzeœcijanie odrzucajš tę formę pomocy zmarłym? Co na ten temat w rzeczywistoœci mówi Biblia? Istnieje przecież nawet Koœciół spirytystyczny, który specjalizuje się w kontaktach z umarłymi.

To prawda, że w wielu religiach oraz w niektórych Koœciołach zanosi się modlitwy za zmarłych, a nawet do zmarłych. Praktyka ta wynika bowiem z wiary, że człowiek posiada nieœmiertelnš duszę, która po œmierci fizycznej bytuje samodzielnie i oczekuje na swoje wieczne przeznaczenie. Poglšd ten z kolei wišże się z ideš tzw. czyœćca, który w takiej czy innej postaci występował już w starożytnym Egipcie, Grecji, jak również w Rzymie. Prawdš więc jest, że ogromne rzesze wiernych różnych społecznoœci religijnych modlš się za zmarłych, a nawet płacš swoim duchownym za takie modlitwy i tzw. msze za zmarłych. Ale czy jest to zalecenie Pisma Œwiętego? Co na ten temat w rzeczywistoœci mówi Biblia?

Otóż Biblia nie zawiera ani jednego przykładu, a tym bardziej polecenia, aby modlić się za zmarłych. Nigdzie w tej księdze nie czytamy o tym, aby Żydzi modlili się za zmarłych. Co więcej, samo pojęcie duszy nieœmiertelnej długo było im obce, prawdopodobnie aż do czasu powstania Machabeuszy w II wieku przed Chrystusem, kiedy to pojawiła się też koncepcja modlitwy za zmarłych. Wzmiankę o tym znajdujemy w Drugiej Księdze Machabejskiej (12. 42–45), a więc w księdze apokryficznej, która – jak pozostałe księgi apokryficzne – nigdy nie została uznana przez Żydów za kanonicznš. Nie uznawał jej za takš również Jezus, a zatem ani apostołowie, ani pierwsi chrzeœcijanie. Natomiast Koœciół rzymskokatolicki za kanoniczne uznał je dopiero na soborze trydenckim w 1546 roku. Koncepcja duszy nieœmiertelnej i modlitwy za zmarłych pojawiła się więc w judaizmie bardzo póŸno i to pod wpływem filozofii greckiej. Biblia hebrajska (Stary Testament) milczy jednak zarówno na temat pojęcia nieœmiertelnoœci duszy, jak i modlitw za zmarłych. Nie milczy natomiast w kwestii praktyk spirytystycznych. Oto co czytamy w Księdze Izajasza: „A gdy wam mówić będš: RadŸcie się wywoływaczy duchów i czarowników, którzy szepcš i mruczš, to powiedzcie: Czy lud nie ma się radzić swojego Boga? Czy ma się radzić umarłych w sprawie żywych? A co dotyczy zakonu i objawienia: Jeżeli tak nie powiedzš, to nie zabłyœnie dla nich jutrzenka” (8. 19–20).

Powyższy tekst mówi o czterech sprawach. Po pierwsze – ostrzega przed próbš kontaktowania się ze œwiatem umarłych. Dlaczego? Najwidoczniej ze względu na możliwoœć zwiedzenia (por. 2 Kor 11.14), ale być może również z uwagi na ochronę przed oszustwem i wyzyskiem. Biblia mówi bowiem, że „kto zstšpił do krainy umarłych, nigdy już nie wróci do swego domu, a miejsce jego zamieszkania nie wie już nic o nim” (Job 7. 9–10, por. 14. 12, 21). Biblia jasno zaprzecza więc możliwoœci kontaktowania się ze zmarłymi. Po drugie – powyższy tekst zachęca do szukania rady u Boga. Po trzecie – uczy, że w sprawach wiary winno się polegać na prawie (Pięcioksięgu Mojżesza) i objawieniu (księgach proroczych), czyli działać tak, jak postępował Jezus i apostołowie (por. Mt 5. 17; 22. 29; Łk 24. 27, 44; 2 Tm 3. 15–16).

I wreszcie po czwarte – tekst ten nie daje żadnej nadziei tym, którzy głoszš doktrynę sprzecznš z Pismem Œwiętym, a więc również tym, którzy zajmujš się spirytyzmem. Biblia zakazuje bowiem wszelkich praktyk spirytystycznych. W Pištej Księdze Mojżeszowej czytamy: „Niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy swojš córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guœlarz, ani czarodziej, ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywajšcy zmarłych; gdyż obrzydliwoœciš dla Pana jest każdy, kto to czyni, i z powodu tych obrzydliwoœci Pan, Bóg twój, wypędza ich przed tobš. BšdŸ bez skazy przed Panem, Bogiem twoim. Gdyż te narody, które ty wypędzasz, słuchajš wieszczbiarzy i wróżbitów, a na to Pan tobie nie pozwolił” (Pwt 18. 10–14).

A co mówi Nowy Testament w kwestii wzywania zmarłych, czyli modlitw do nich? Na pewno możemy i winniœmy dziękować Bogu za naszych bliskich zmarłych (por. 1 Tes 5. 18), ale nic ponadto. Nowy Testament nie daje bowiem ku temu żadnych podstaw. Nie mówi absolutnie nic na temat modlitw za lub do zmarłych, a tym bardziej nie mówi o czyœćcu, który w rzeczywistoœci jedynie stwarza fałszywš nadzieję na zbawienie. Tak naprawdę Koœciół rzymskokatolicki – poprzez głoszenie wymyœlonych przez siebie nauk – prowadzi ludzi do zguby i jeszcze każe sobie za to płacić! Zauważmy, że Jezus ani razu nie wspomniał o jakiejkolwiek możliwoœci wpływania na wieczne przeznaczenie zmarłych. Chociaż On sam modlił się w różnych okolicznoœciach i w różnych intencjach (por. J 17, 9–15), nigdzie nie czytamy, aby kiedykolwiek modlił się za zmarłych lub by nakazywał to czynić.

Podobnie postępowali apostołowie. Na przykład ap. Paweł zalecał, „(…) aby zanosić błagania, modlitwy, proœby, dziękczynienia za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich przełożonych” (1 Tm 2. 1–2), ale ani razu nie wspomniał o modlitwach za zmarłych. Apelował, aby modlić się „za wszystkich œwiętych” (głoszšcych Słowo Boże), rzecz jasna żywych, i za niego (Ef 6. 18–19), ale nigdy nie zalecał modlitw do œwiętych zmarłych, z proœbš o ich wstawiennictwo u Boga, jak uczy Koœciół rzymski. Ten sam apostoł uczył bowiem, że jedynym poœrednikiem między Bogiem a ludŸmi, który też wstawia się za nami, jest Jezus Chrystus, a nie œwięci zmarli (por. 1 Tm 2. 5; Rz 8. 34; Hbr 7. 25; 1 J 2. 1).

Niektórzy uważajš jednak, że Jezus uczył o życiu po œmierci. Dowodem na to ma być przypowieœć o bogaczu i Łazarzu (Łk 16. 19–31). Twierdzš, że przecież i bogacz, i Łazarz, i Abraham mogli się kontaktować; mogli widzieć, słyszeć, mówić i odczuwać. Wielu więc interpretuje to opowiadanie dosłownie. Czy słusznie? Bynajmniej. Dosłowna bowiem interpretacja tej przypowieœci prowadzi raczej do absurdu, zamiast prawdy. Bo czyż na tym miałoby polegać szczęœcie zbawionych, że widzš i słyszš cierpišcych – wołajšcych o zmiłowanie? Jakie jest więc przesłanie tego podobieństwa? Przede wszystkim przypowieœć ta jest alegoriš i uczy, że życie wieczne nie zależy od dóbr doczesnych. Ich zaœ nagromadzenie nie musi być dowodem Bożego błogosławieństwa i Jego przychylnoœci – jak wierzyli Żydzi. Po drugie – przypowieœć ta uczy i ostrzega, że po œmierci nie ma już najmniejszej możliwoœci zmiany swojego położenia. A to oznacza, że modlitwy i msze za zmarłych nie majš żadnego znaczenia, ponieważ œmierć raz na zawsze przypieczętowuje los człowieka. Jak napisał autor Listu do Hebrajczyków: „Postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sšd”

(9. 27). A zatem historia o bogaczu i Łazarzu uczy, że o wiecznym losie decyduje każdy z nas z osobna, i to tu i teraz. „Oto teraz czas łaski, oto teraz dzień zbawienia” (2 Kor 6. 2). Nasz wieczny los po œmierci nie zależy więc od naszych bliskich – ich modlitw – lecz od nas samych, naszej postawy za życia oraz od „złożenia nadziei w Bogu żywym, który jest Zbawicielem wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzšcych” (1 Tm 4. 10). Po trzecie – przypowieœć ta uczy również, że jeœli ktoœ lekceważy objawienie Boże zawarte na kartach Pisma Œwiętego, nie może oczekiwać na jakiekolwiek inne objawienie lub Boży cud. Jezus bowiem powiedział: „Jeœli Mojżesza i proroków nie słuchajš, to choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzš” (Łk 16. 31).

O symbolicznym znaczeniu przypowieœci o bogaczu i Łazarzu œwiadczy również fakt, że Jezus nie mówił o natychmiastowej nagrodzie po œmierci. Przeciwnie, do jednego z przedniejszych faryzeuszów powiedział: „Odpłatę będziesz miał przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych” (Łk 14. 14). W innym zaœ miejscu czytamy: „Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszš głos jego; i wyjdš ci, co dobrze czynili, by powstać do życia; a inni, którzy Ÿle czynili, by powstać na sšd” (J 5. 28–29, por. J 6. 39–40; 14. 2–3; Mt 16. 27; Ap 22. 12). Wtedy to dopiero wielu „(...) zasišdzie do stołu z Abrahamem i z Izaakiem, i z Jakubem” (Mt 8. 11), a nie wczeœniej. Jezus kładł więc nacisk na zmartwychwstanie, a nie na jakšœ poœredniš formę życia po œmierci (Mt 22. 30; Mk 12. 25–27; Łk 20. 35–38). Podobnie zresztš czynili apostołowie. Na przykład ap. Paweł stwierdził, że jeœli nie ma zmartwychwstania, „daremna jest wiara wasza”, a „ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli”. Dlatego dodaje: „Jeœli umarli nie bywajš wzbudzeni, jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy” (1 Kor 15. 17–18, 32). Dla Pawła nie istniała więc żadna alternatywa poza zmartwychwstaniem. Dawał temu wyraz raz za razem. Również w takim miejscu jak Ateny, czyli w stolicy Grecji – w kraju, w którym powszechnie wierzono, iż człowiek tak naprawdę nie umiera do końca, ponieważ posiada duszę nieœmiertelnš. Apostoł Paweł nie próbował więc pogodzić koncepcji duszy nieœmiertelnej z ideš zmartwychwstania. Wręcz przeciwnie. Zamiast głosić o błogim odpoczynku po œmierci, głosił wyłšcznie o zmartwychwstaniu i przyszłym sšdzie (por. Dz 17. 30–32). Oto dlaczego „jedni naœmiewali się, drudzy zaœ mówili:

O tym będziemy cię słuchali innym razem” (w. 32). Irytowała ich bowiem żydowska idea zmartwychwstania. Najwidoczniej uważali, że ich koncepcja – nieœmiertelnoœci duszy – jest rozsšdniejsza. Apostoł Paweł nigdy jednak z tš koncepcjš się nie zgodził. Jego nauka w tej kwestii była jasna: jest œmierć i będzie zmartwychwstanie, po którym dopiero zbawieni zostanš „przyobleczeni w nieœmiertelnoœć” (1 Kor 15. 53). Pomiędzy nimi nie ma nic poœredniego. I takie było stanowisko apostoła. Nie pocieszał nikogo (ani on, ani żaden inny apostoł) koncepcjš nieœmiertelnej duszy, życiem po œmierci lub – jak kto woli – życiem po życiu, ale zawsze wskazywał na zmartwychwstałego Jezusa i zmartwychwstanie, do którego – jak uczył – ma dojœć z chwilš powtórnego przyjœcia Chrystusa (1 Tes 4. 13–18). Do tego czasu życie wierzšcych „jest ukryte wraz z Chrystusem w Bogu” (Kol 3. 3), a sami „umarli nic nie wiedzš” (Koh 9. 5), bo w krainie umarłych „nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mšdroœci” (Koh 9. 10).

Cokolwiek by więc powiedzieć o tzw. życiu po œmierci, jedno nie ulega wštpliwoœci: apostołowie nie przywišzywali wagi do ówczesnych teorii o stanie poœmiertnym człowieka. Nie modlili się też za zmarłych, lecz za żywych, i głosili, że œmierć definitywnie przypieczętowuje los każdego człowieka.

Ponadto Nowy Testament głosi: „Kto ma syna, ma życie; kto nie ma Syna Bożego, nie ma życia. To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyœcie wiedzieli, że macie życie wieczne” (1 J 5. 12–13). Innymi słowy: kto całš ufnoœć pokłada w Bogu i żyje zgodnie z Jego wolš, nie potrzebuje (gdy umrze) niczyich modlitw. Kto zaœ nie liczy się z Bogiem i postępuje wbrew Jego woli, temu nie pomogš żadne modlitwy. A zatem póki mamy czas, zamiast modlić się za zmarłych, módlmy się raczej za żywych, bo jedynie tym, a nie zmarłym, można pomóc.

Bolesław Parma

 

 

"FAKTY I MITY" nr 26, 05.07.2007 r. PYTANIA CZYTELNIKÓW

KIEDY WIARA JEST GRZECHEM?

Na podstawie rachunku prawdopodobieństwa zakładam, że Bóg istnieje. Zastanawiam się jednak nad tym, jak czuje się Bóg Ojciec, jeœli myœlenie zastępujemy wiarš. Czy nie jest tak, że taka wiara jest grzechem, a wiara fanatyczna – na przykład w wydaniu ojca dyrektora Rydzyka – grzechem ciężkim?

Rozpocznijmy najpierw od wyjaœnienia, czym wiara nie jest. Przede wszystkim wiara nie jest tożsama z przynależnoœciš religijnš. Podkreœlić to należy dlatego, że jeszcze dziœ (szczególnie w naszym kraju) bardzo często słyszy się takie pojęcia jak: ,,wiara katolicka”, ,,wiara ewangelicka”, ,,inna wiara” lub pytania w rodzaju: ,,Do jakiej wiary należysz?”. Z biblijnego punktu widzenia, takie ujęcie wiary nie ma żadnego uzasadnienia. Można bowiem należeć do tej czy innej wspólnoty religijnej, a być człowiekiem niewierzšcym. Można kultywować tradycje religijne, a w ogóle nie przykładać większej wagi ani do Boga, ani do pochodzenia i znaczenia poszczególnych praktyk religijnych. Można też wiedzieć prawie wszystko, czego uczy Koœciół, a nie znać kompletnie Biblii i nie zastanawiać się nad tym, w co się wierzy, nie mówišc już o osobistym doœwiadczeniu wiary. Krótko mówišc, można należeć do tego czy innego Koœcioła, być niewierzšcym albo też w większym lub mniejszym stopniu wierzyć we wszystko to, czego uczy dany Koœciół, a tak naprawdę nadal być człowiekiem nieposiadajšcym żywej wiary! A zatem prawdziwa wiara nie jest zależna ani od przynależnoœci do tej czy innej wspólnoty konfesyjnej, ani od praktyk religijnych, ani od posłuszeństwa duchowym przywódcom. Czym wobec tego jest wiara w biblijnym ujęciu?

Biblijny sens greckich i hebrajskich słów, zwykle tłumaczonych jako ,,wiara”, to zarówno œwiadome przyjęcie pewnych doktryn i zdarzeń, jak i ufne poleganie na Bogu, wyrażajšce się posłuszeństwem.

(…)

Kiedy więc wiara jest zgubna i grzeszna?

Przede wszystkim wtedy, gdy poprzestaje na deklaracjach i gdy człowiek przyjmuje tylko pozór pobożnoœci, podczas gdy jego życie jest jednym wielkim zaprzeczeniem ewangelicznej moralnoœci (por. 2 Tm 3. 5). W Liœcie œw. Jakuba czytamy, że tego rodzaju wiara jest martwa. ,,Bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa” (2. 26). Daremnš, szkodliwš i tym samym grzesznš jest więc wiara pusta, obojętna na potrzeby najbliższych (Jk 1. 27), bez miłoœci (1 Kor 13. 2; Ga 5. 6).

Daremna, szkodliwa i grzeszna jest również wiara, która jest sprzeczna z przesłaniem Pisma Œwiętego. Dotyczy więc nie tylko braku osobistej więzi z Bogiem i wrażliwoœci na potrzeby bliskich, ale również na przedkładaniu tzw. Tradycji nad Słowo Boże. Jezus powiedział: ,,Lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie. Daremnie mi jednak czeœć oddajš, głoszšc nauki, które sš nakazami ludzkimi. Przykazania Boże zaniedbujecie, a ludzkiej nauki się trzymacie” (Mk 7. 6–8). Przypomnijmy, że Biblia co najmniej w kilku miejscach przestrzega, aby niczego do niej nie dodawać i nie wypaczać jej przesłania (Pwt 4. 2; Prz 30. 6; Mt 5. 17–19; Ga 1. 6–9; Ap 22. 18–19). Mimo to Koœciół rzymskokatolicki przyjšł i ,,schrystianizował” wiele zwyczajów i œwišt pogańskich oraz wprowadził wiele własnych wierzeń i praktyk. Ten odstępczy proces rozpoczšł się już w II stuleciu po Chrystusie. Zapoczštkował go m.in. podział wiernych na kler i laików (II wiek po Chr., por. 1 P 2. 9), a następnie takie wypaczenia jak: chrzest niemowlšt (III w., por. Mt 3. 15–17; Dz 2. 37–38; 8. 26–39), kult krzyża (z 313 roku, por. Dz 17. 25), sojusz Koœcioła z państwem (IV w., Mt 22. 21), kult niedzieli (z 321 r., por. Mk 2. 27–28), ustanowienie dogmatu Trójcy Œwiętej (z 325–381 r., por. Mk 12. 29; J 14. 28; 17. 3), kult aniołów, œwiętych i ich wizerunków (z IV w., por. Wj 20. 4–6; Ap 19. 10) oraz dogmaty maryjne: pierwszy, uznajšcy jš za ,,matkę Boskš” (z 431 r., por. Łk 8. 21; 11. 27–28); drugi o jej wiecznym dziewictwie (z 1123 r., por. Mk 6. 3–4; Łk 2. 7; J 7. 5); trzeci o jej niepokalanym poczęciu (z 1854 r., por. Łk 1. 47; 2. 22–24; Rz 3. 23) i czwarty o jej wniebowzięciu (z 1950 r., por. J 3. 13; 1 Kor 15. 22–23). Wszystko to jest dowodem odstępstwa Koœcioła rzymskiego od wiary, ,,która raz na zawsze została przekazana œwiętym” (Jud 3). Nazywanie bowiem biskupa Rzymu ojcem œwiętym i nieomylnym, okreœlanie go takim m.in. tytułem jak pontifex maximus, budowanie mu pomników za życia i po œmierci, adoracja jego osoby, modlitwy do niego, ubóstwianie duchowieństwa katolickiego, celibat kapłanów i uznawanie ich poœredniczej funkcji, doktryna mszy œw. z tzw. przeistoczeniem, nauka o czyœćcu, piekle, spowiedzi usznej i pozostałych sakramentach, budowanie œwištyń, wprowadzenie szat liturgicznych z babilońskš tiarš, używanie wody œwięconej oraz wiele innych elementów wiary katolickiej nie ma najmniejszych podstaw biblijnych. Wszystkie te elementy posiadajš natomiast korzenie pogańskie.

Gdziekolwiek więc mamy do czynienia z występowaniem doktryn i zwyczajów sprzecznych z nauczaniem Chrystusa, ze zdrowym rozsšdkiem, z bezmyœlnym i œlepym podporzšdkowaniem się jakiejkolwiek instytucji koœcielnej (nie tylko katolickiej, ale każdej innej), tam mamy do czynienia z wiarš fanatycznš, karykaturš wiary ewangelicznej, a więc z czymœ szkodliwym, bo w rezultacie zgubnym dla jednostki, jak i dla społeczeństwa.

Tak więc istnieje ogromna różnica pomiędzy żywš wiarš a wiarš martwš. Jednš i drugš rozpoznać możemy po owocach (Mt 7. 20). Pierwsza wyraża się zmianš w życiu człowieka, której dokonuje Bóg i Jego Słowo. Wyraża się zaufaniem i poleganiem na Bogu oraz praktycznym chrzeœcijaństwem. Przynosi więc korzyœć zarówno osobie wierzšcej, jak i jego najbliższym (rodzinie) oraz społeczeństwu. Dodajmy bowiem, że ludzie ewangelicznie wierzšcy to ludzie odpowiedzialni, uczciwi, pracowici, spokojni, niezagrażajšcy komukolwiek; to ludzie błogosławišcy, a nie przeklinajšcy, to ludzie wolni od wszelkich nałogów i fanatyzmu. Przeciwieństwem takiej praktycznej wiary, wiary z Boga, jest jej karykatura, œlepa i fanatyczna wiara, która nie posiada żadnych racjonalnych ani biblijnych podstaw, którš cechuje zewnętrzna i hałaœliwa religijnoœć, fanatyzm, wszelkiego rodzaju uprzedzenia (fobie, antysemityzm), która jest przyczynš wszelkich nadużyć – od duchowych przywódców poczšwszy, a na zwyczajnych wiernych kończšc.

A zatem œwiadome trwanie w systemie religijnym, w wierze, która stoi w rażšcej sprzecznoœci z ewangelicznym przesłaniem, jest złe, grzeszne i prowadzi do zguby. Grzech jest bowiem przestępstwem prawa Bożego (1 J 3. 4), jest rozminięciem się z wolš Boga, z wiarš proroków, uczniów Pańskich, a w szczególnoœci z ,,wiarš Jezusa” (Ap 14. 12). Wierzyć więc bezpodstawnie jest szczytem fanatyzmu!

Bolesław Parma

 

 

„FAKTY i MITY” nr 50, 20.12.2007 r.: Nic dziwnego, skoro wyznań chrzeœcijańskich jest – jak podaje podręcznik – 20 800! A katolicyzm przez większoœć spoœród 20 799 pozostałych nie jest traktowany (z uwagi na jawne sprzecznoœci z Bibliš) nawet jak chrzeœcijaństwo.

 

 

„FAKTY I MITY” nr 6, 14.02.2008 r.

10 STWIERDZEŃ BEZBOŻNYCH

1. Stanowczo odrzucasz istnienie tysięcy bogów czczonych przez inne religie, ale czujesz się oburzony, gdy ktoœ odrzuca istnienie twojego boga.

 

2. Czujesz się obrażony i odczłowieczony, gdy naukowcy stwierdzajš, że człowiek pochodzi od zwierzšt, ale nie masz problemu z biblijnym twierdzeniem, że człowiek został stworzony z prochu.

 

3. Œmieszš cię politeiœci, ale wierzysz w Boga w trzech osobach.

 

4. Pšsowiejesz, słyszšc o okrucieństwach przypisywanych Allachowi, ale nawet okiem nie mrugniesz, słyszšc o tym jak to Bóg chrzeœcijan zabił wszystkie dzieci w Egipcie (Księga Wyjœcia) i zarzšdził wycięcie w pień całych grup etnicznych (Księga Jozuego), włšcznie z kobietami, dziećmi i drzewami.

 

5. Œmieszy cię hinduizm, w którym ludzie mogš być bogami, i mity greckie, w których bogowie spali z kobietami, ale wierzysz, że Duch Œwięty zapłodnił Maryję, która potem urodziła człowieka boga, który został zabity, zmartwychwstał i wstšpił w niebiosa.

 

6. Gotów jesteœ spędzić całe życie, szukajšc małych dziur w naukowych twierdzeniach na temat wieku Ziemi (kilka miliardów lat), ale wierzysz na słowo w daty zapisane przez kilku goœci z epoki bršzu, co sobie siedzieli w namiocie i wymyœlili, że Ziemia ma pewnie dopiero kilka tysięcy lat.

 

7. Wierzysz niezbicie, że cała populacja tej planety, z wyjštkiem tych, którzy wierzš w to samo co ty, będzie smażyć się w piekle po wieki. Mimo to uważasz, że twoja religia jest „tolerancyjna” i „miłosierna”.

 

8. Podczas gdy cała współczesna nauka, historia, geologia, biologia i fizyka nie zdołały cię przekonać, że Boga nie ma, paplanina jakiegoœ niedouczonego pacana to wszystko, czego ci potrzeba, żeby uwierzyć w jego istnienie.

 

9. 0,001 proc „wysłuchanych modlitw” to dla ciebie wielka opatrznoœć boża, a nie przypadek. Uważasz, że modlitwy skutkujš.

 

10. Wiesz o Biblii, chrzeœcijaństwie i historii Koœcioła dużo mniej niż agnostycy czy ateiœci – a mimo to nadal nazywasz się chrzeœcijaninem.

 

Wyłowił z sieci LK

[Z wieloma osobami logiczna dysputa jest stratš czasu, gdyż oni wszystko interpretujš tak, by potwierdzało to z góry założonš tezę (np. jeœli ktoœ wieży w krasnoludki, to dla niego nadgryziony chleb przez mysz będzie dowodem ich istnienia nawet wtedy gdy tš mysz złapie – bo to tak naprawdę krasnoludek który zamienił się w myszkę (a zdolnoœć do takiej cudownej przemiany dodatkowo zwiększa podziw, uznanie dla krasnoludków i dowodzi ich nadprzyrodzonych mozliwoœci)... Proszę się też zastanowić np. ilu ludzi tysišc lat temu uwierzyłoby chociaż w 1% współczesnych wynalazków – że będziemy je mieli i w dodatku sami je wymyœlimy i zrobimy bez pomocy bóstwa (jak oszacowano by prawdopodobieństwo [Jeœli prawdopodobieństwo jakiegoœ zdarzenia oszacowane jest np.: raz na miliard lat, to może się to zdarzyć za chwilę, albo nigdy, albo np. 10 razy – praktycznie.])... Tu większym problemem jest ludzka psychika i jej ograniczenia. I właœciwie na tym polu powinna odbywać się dyskusja. – red.

PS

PROSZĘ SIĘ ZASTANOWIĆ

By kogoœ przekonać do oczywistego, logicznego wniosku (że np. 10 + 10 = 20), nie trzeba używać nieznanych, niezrozumiałych, tajemniczo brzmišcych wyrażeń, argumentów, teorii, krzyczeć, straszyć, prać mózgu, wywierać stadnych presji, ubierać się w odróżniajšcy, robišcy wrażenie strój, stawiać robišcych wrażenie budowli itp. Ale jest to konieczne gdy chcemy kogoœ przekonać do innego wyniku...]

 

 

„FAKTY I MITY” nr 6, 14.02.2008 r.

DZIEWICTWO ALBO ZDROWIE

Religia, zwłaszcza katolicka, jest cerberem dziewictwa. Podczas szkolnych indoktrynacji wyznaniowych uczniów w Polsce instruuje się o koniecznoœci zachowania „czystoœci” aż po koœcielny œlub.

W USA z budżetu państwa przeznacza się setki milionów dolarów na wychowanie seksualne propagujšce abstynencje płciowš do chwili zamšżpójœcia lub ożenku. Wolni od religijnych fiksacji lekarze i seksuolodzy zdajš sobie sprawę z bałamutnoœci tych przykazań, ale w krajach takich jak nasz wolš przezornie milczeć, by nie œcišgać na siebie gniewu i retorsji Koœcioła. W stanach właœnie zakończono rozległy program badawczy, którego wyniki zostanš opublikowane w styczniowym wydaniu „American Journal of Public Health”. Sš doœć jednoznaczne i dobitne: im póŸniej nastšpi utrata dziewictwa, tym większe ryzyko problemów seksualnych. To konkluzje naukowców z Columbia University i New York Psychiatric Institute.

Osoby, które zainicjowały życie seksualne w wieku od 21 do 23 lat, doœwiadczajš częœciej zaburzeń seksualnych niż ich rówieœnicy, którzy zgrzeszyli wczeœniej. Komplikacje dotyczš zwłaszcza przedwczesnego wytrysku, niemożnoœci osišgnięcia podniecenia i orgazmu. Z klinicznego punktu widzenia stykamy się z wieloma póŸnymi dziewicami, które majš wielkie trudnoœci z satysfakcjonujšcym pożyciem seksualnym w ramach stałego zwišzku. Powodem, najogólniej mówišc, jest powstrzymywana na siłę burza hormonów.

TN

[Niech, łšcznie, setki milionów „szczęœliwców (w tym również zastępczych masturbatorów i masturbantek, homoseksualistów, zoofilów itp.)” podziękuje swoim czy/i innych nauczycielom (którzy, w znacznej częœci, sami w tym czasie zajmowali się orgiami seksualnymi)... – red.]

1. SEKS, ZESTAW INF. (ANTYNUDZIARSKI)(przed pierwszymi randkami...):

http://www.wolnyswiat.pl/1h5.html

 

 

JEZUS, O KTÓRYM NAUCZA KOŒCIÓŁ NIGDY NIE ISTNIAŁ

Dowody w nowej sensacyjnej ksišżce Roberta Haaslera (14,90 zł wraz z kosztem przesyłki)

ZAMÓWIENIA

Wydawnictwo Lux            tel. 0 501 312 736

40-001 Katowice                     0 32 280 04 63

skr. 1585

 

www.klubdavinci.eu 

klubdavinci@interia.pl

 

 

"FAKTY I MITY" nr 41, 19.10.2006 r.

GDYBY CHRYSTUS NIGDY NIE ISTNIAŁ...

Z Luigim Casciolim, autorem ksišżki „Bajka o Chrystusie”, rozmawiała Agnieszka Zakrzewicz.

– W swojej ksišżce „Bajka o Chrystusie” twierdzi pan, że Jezus Chrystus nie istniał. Wytoczył pan nawet proces przeciwko włoskiemu proboszczowi, który napisał w gazecie, że Chrystus był człowiekiem. Proces został umorzony we Włoszech, ale odwołał się pan do strasburskiego Trybunału Praw Człowieka. W jakim punkcie sš obecnie pana sprawy sšdowe?

– Sprawa sšdowa przeciwko proboszczowi Enricowi Righiemu została we Włoszech umorzona w styczniu. Miesišc póŸniej wraz z adwokatem Di Stefano odwołaliœmy się do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu i nasze odwołanie zostało przyjęte. Jak poinformował mnie mecenas Di Stefano, który ma olbrzymie doœwiadczenie w procesach międzynarodowych – trybunał strasburski powinien poinformować nas o dacie pierwszej rozprawy na przełomie wrzeœnia i paŸdziernika. Spodziewamy się, że zostanie ona wyznaczona na styczeń 2007 roku.

Pokładam duże zaufanie w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Wierzę, że dzięki jego orzeczeniu zostanie na nowo otwarty proces we Włoszech i ja będę mógł udowodnić przed sšdem, że Chrystus nie istniał i nie istnieje.

– Jak to się stało, że tak znany adwokat jak Giovanni Di Stefano i Studio Legale Internazionale di Roma zainteresowały się pana sprawš?

– Myœlę, że adwokat Di Stefano zainteresował się mojš sprawš, ponieważ on sam napisał ksišżkę o procesie Piłata oraz o tym, że z punktu widzenia prawa rzymskiego był to proces nieprawdopodobny.

– Jest pan ateistš i antyklerykałem do szpiku koœci. Skšd te przekonania?

– Ja urodziłem się ateistš i stałem się antyklerykałem. Moja rodzina była katolicka, ale bez przesady. Choć jako dziecko chodziłem do koœcioła, nie mogłem nigdy uwierzyć w to, że jakikolwiek bóg istnieje. Oczywiœcie, nie mogłem uwierzyć w to, co mówił ksišdz katecheta – dla mnie to były zawsze bajki dla dzieci. Ja nigdy nie lubiłem bajek – nie przeczytałem żadnej, oprócz „Pinokia”.

Przez wiele lat żyłem we Francji, gdzie byłem (i jestem nadal) członkiem Unii Ateistów. Osoba, która nie wierzy – bardzo często szuka motywacji dla swojego ateizmu i robi to bardziej skrupulatnie niż wierzšcy praktykujšcy, czytajšc Biblię od deski do deski. We francuskim piœmie ateistycznym natknšłem się po raz pierwszy na problem istnienia Chrystusa, co bardzo mnie zainteresowało. Od tego momentu zaczšłem studiować bardzo uważnie historię powszechnš oraz historię chrzeœcijaństwa i Koœcioła katolickiego, co doprowadziło mnie do napisania mojej ksišżki „Bajka o Chrystusie”.

– Jakie znalazł pan dowody na to, że Chrystus nigdy nie istniał?

– Moim zdaniem, postać Jezusa została zbudowana na postaci Jana z Gamali, syna Judy Galilejczyka i przywódcy bandy rewolucjonistów Bohanegers. Wojna żydowska, którš opisywał Flawiusz, zbiega się z okresem, w którym zaczęły powstawać księgi Nowego Testamentu. Józef Flawiusz – jeden z najbardziej wiarygodnych ówczesnych historyków – nigdy nie wspomniał o Jezusie, choć powinien, gdyby taka postać istniała. Wspomniał tylko o Janie Chrzcicielu i Jakubie Sprawiedliwym. Przede wszystkim imiona wszystkich uczniów Chrystusa sš tymi samymi imionami rewolucjonistów – na przykład Szymon Zelota to w rzeczywistoœci Szymon Bar Giona – jeden z dowódców rebelii przeciwko Rzymianom. Trudno myœleć, że istniały dwie podobne osoby.

– Być może Chrystus jest postaciš mitologicznš, jednak mogła ona być wzorowana na jednym z czterech braci Jakuba Sprawiedliwego, o których wspomina Nowy Testament...

– Nie rozumiem, dlaczego w takim wypadku Watykan milczy. Jeżeli posiada niepodważalne dowody na to, że Chrystus istniał – niech przedstawi je ludzkoœci. Blisko dwa miliardy chrzeœcijan zasługuje na prawdę. OdpowiedŸ musi być jasna i jednoznaczna – Chrystus istniał czy nie istniał? Jeżeli Watykan ocišga się, by udowodnić jego istnienie – to znaczy, że nie ma żadnych dowodów i wie dobrze, że syn Maryi i Józefa został wymyœlony, tak jak wymyœla się bohaterów bajek. W tym wypadku Koœciół okłamuje ludzkoœć, robišc to œwiadomie i z premedytacjš.

– Co będzie znaczyło dla ludzkoœci udowodnienie podczas procesu, że Chrystus nie istniał?

– To byłby koniec Koœcioła katolickiego. Udowodnienie tego w sšdzie będzie oznaczać z punktu widzenia prawnego anulowanie dogmatów, na jakich opiera się chrzeœcijaństwo. Nie będzie już można twierdzić, że Chrystus przybył na ziemię pod postaciš człowieka, by odkupić grzech pierworodny ludzkoœci. To również koniec Eucharystii. Żaden ksišdz, udzielajšc komunii, nie mógłby mówić już „Oto ciało Chrystusa”. Celebracja sakramentu Eucharystii stałaby się oszustwem œciganym prawnie. Koœciół nie mógłby twierdzić, że dogmat przemiany wina oraz chleba w krew i ciało Chrystusa jest prawdš. To tylko niektóre dogmaty, jakie musiałyby zniknšć, ponieważ sš fałszywe.

– Dlaczego jest pan tak uparty i chce iœć dalej?

– Koœciół katolicki od wieków nadużywa ignorancji ludzkiej, zmuszajšc ludzkoœć do wiary w rzeczy nieprawdziwe na podstawie Starego Testamentu i czterech wybranych Ewangelii. Ksišżka Dana Browna „Kod Leonarda da Vinci” sprawia Watykanowi wiele kłopotów, gdyż ludzie sš ciekawi i chcš poznać prawdę. Procesu ujawniania prawdy nie da się zatrzymać. Watykan musi pokazać œwiatu prawdziwe, niepodważalne dowody na istnienie Chrystusa, a nie tylko opowiadać bajki biblijne.

Strona internetowa Luigiego Casciolego: www.luigicascioli.it

 

„Chrystus nigdy nie istniał, został wymyœlony przez Koœciół katolicki i jest produktem fantazji, tak jak inni bohaterowie bajkowi” – tak twierdzi Luigi Cascioli, autor ksišżki „Bajka o Chrystusie”, która wywołała we Włoszech wiele zamieszania. Ksišdz Enrico Righi – proboszcz diecezji Bagnoregio, opublikował w jednym z włoskich dzienników artykuł, że Chrystus narodził się jako syn Maryi i Józefa i był prawdziwym człowiekiem z krwi i koœci. W odpowiedzi na publikację księdza Luigiego Casciolego 11 wrzeœnia 2002 roku złożył donos do prokuratury przeciwko Koœciołowi, który w osobie proboszcza Righiego wykorzystuje naiwnoœć osób trzecich i nakłania je do wiary w rzeczy fałszywe. 27 stycznia 2006 roku sšd w Viterbo umorzył sprawę, niezależnie od tego, że w czasie procesu ksišdz Righi nie przedstawił przed trybunałem żadnych konkretnych dowodów na to, że Chrystus istniał. Dodatkowo sšd obcišżył Casciolego kosztami procesowymi w wysokoœci 1500 euro. W marcu tego roku sprawš Casciolego zainteresował się mecenas Giovanni Di Stefano z najważniejszej międzynarodowej kancelarii adwokackiej (Studio Legale Internazionale di Roma), która zajmuje się takimi sprawami jak proces Saddama Husajna, Tareka Azziza czy w przeszłoœci dochodzenie w sprawie œmierci lady Diany i Roberta Calviego. 18 marca 2006 r. Di Stefano wystšpił w imieniu swojego mocodawcy do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

 

 

RELIGIA MIŁOŒCI...

 

„FAKTY I MITY”:

nr 38, 21.09.2001 r. KOMENTARZ NACZELNEGO

ŒWIĘCI OJCOWIE BIN LADENA

(...) Przypomnijmy tylko najważniejsze zbrodnie oprawców w sutannach oraz uœwięcone akty terroru dokonywane przez katolików œwieckich pod przewodem kapelanów. Zasada była taka sama, jak w islamskim dżihadzie – wieczne zbawienie za mordowanie niewiernych. Szacunkowe liczby ofiar uœredniam, bioršc za podstawę kilka Ÿródeł.

1096 – pierwsza wyprawa krzyżowa. Wymordowanie Żydów nad Renem i Dunajem – ponad 20 tys. ofiar;

1099 – krzyżowcy zdobywajš Jerozolimę – 50 tys. ofiar;

1202–1204 – czwarta krucjata na rozkaz papieża Innocentego III – 100 tys. ofiar;

1207 – armia Innocentego III wycina w pień katarów (30lat) – 100 tys. ofiar;

1226 – (pocz.) – Krzyżacy mordujš Prusów – 300 tys. ofiar;

1453 – z inicjatywy œwiętego Jana Kapistrana wymordowano Żydów na Œlšsku – 30 tys. ofiar;

1450–1750 – polowanie na „czarownice” na podst. bulii Innocentego VIII – 150 tys. ofiar;

1478 (pocz.) – papież Sykstus IVwysyła do Hiszpanii inkwizytora Torguemadę – 250 tys. ofiar;

1492–XVII w. – katolicy wyniszczajš ludnoœć Wysp Karaibskich – 3,5 miliona ofiar;

XVI–XVIII w. – misjonarze i żołnierze mordujš Indian Amazonii – 5,5 miliona ofiar;

XVI–XVIII w. – porwania niewolników w Afryce – 100 milionów ofiar;

1555–1559 – inkwizycja za czasów papieża Pawła IV – 800 tys. ofiar;

1568 (pocz.) – na rozkaz papieża Piusa V (póŸniejszy œwięty) inkwizycja hiszpańska zaczyna mordować protestanckich Niderlandczyków – 2 miliony ofiar;

1573 – noc œw. Bartłomieja (23/24.08), czyli rzeŸ hugenotów; Papież Grzegorz XIII odprawia mszę dziękczynnš, wybija medal pamištkowy i organizuje radosne festyny na ulicach (por. radoœć Palestyńczyków) – 25 tys. ofiar;

1648 – koniec wojen religijnych w Niemczech podsycanych przez papiestwo. (Innocenty X protestuje przeciwko ugodzie z protestantami) – 13 milionów ofiar;

1648 (pocz.) – pogromy żydów w Polsce – 100 tys. ofiar;

1941–  1945 – w Chorwacji rzšdzi Ante Pavelić popierany przez Piusa XII – 800 tys. ofiar.

 (...) Czarne wilki dopiero niedawno przybrały owczš skórę i nawołujš teraz do pokoju, miłoœci bliŸniego, przebaczania win. Modlš się za ofiary islamskiego terroryzmu zapominajšc o własnym... (...)

Jonasz     

 

 

nr 13, 28.03.2002 r. WYSPY WIELKANOCNE

(...) A może Karol Wojtyła przez lata ani razu nie zajrzał do archiwów watykańskich i nic nie wiedział o pamiętnikach mnicha tamże przechowywanych? Może nawet nie wie, że jeszcze w Roku Pańskim 1812 jezuita Coronil nakazywał katolickim żołnierzom wyruszajšcym przeciw indiańskim powstańcom w Wenezueli: „Zabijcie wszystkich powyżej siódmego roku życia”. Nie wie? Wszak w 1980 r. beatyfikował Jose de Anchieta, którego nazywał „bożym człowiekiem”, „pionierem ewangelizacji”, „apostołem Brazylii”, „wzorem dla całej generacji misjonarzy”. To ten sam „pionier ewangelizacji”, a tak naprawdę zwyrodniały morderca, który zwykł powtarzać słynne zdanie, że „miecz i żelazny pręt to najlepsi kaznodzieje”. W skutek takiej ideologii wymordowano w obu Amerykach więcej niż 50 milionów Indian. (...)

Marek Szenborn

 

 

nr 1, 11.01.2007 r.

KSIĽDZ LUDOBÓJCA

Kapłan katolicki Athanase Seromba skazany został przez Międzynarodowy Trybunał Kryminalny ONZ w Tanzanii na 15 lat więzienia za zbrodnie ludobójstwa, których dopuœcił się w roku 1994 w Rwandzie, kiedy ekstremiœci z plemienia Hutu wymordowali ponad pół miliona ludzi z plemienia Tutsi.

Seromba polecił napastnikom podpalić koœciół, w którym przed przeœladowaniami ukryło się dwa tysišce uchodŸców. Dowodził akcjš bojówkarzy Hutu, którzy wlali przez dach benzynę i wrzucili granaty. Do uciekajšcych strzelano. Następnie ksišdz Seromba nakazał zrównać koœciół z ziemiš.

Wielu innych księży i zakonnic ponosi winę za udział w ludobójstwie w Rwandzie. W ubiegłym miesišcu dobiegł końca proces zakonnicy, która pomagała bojówkarzom uœmiercić setki ludzi kryjšcych się w szpitalu. Dostała 30 lat. W roku 2001 dwie inne katolickie siostry zostały skazane w Belgii za pomoc w mordowaniu. Tysišce mieszkańców Rwandy, na wieœć o roli księży i zakonnic w masakrach, wyrzekło się wiary katolickiej.

Ks. Seromba zbiegł w roku 1994 do Konga, a stamtšd w roku 1997 do Włoch, gdzie przedstawił list polecajšcy byłego biskupa rwandyjskiego. Skierowany został do pracy duszpasterskiej we Florencji, gdzie aresztował go Interpol.

ZW

 

 

"FAKTY I MITY" nr 18, 05-11.05.2006 r.

MROCZNE KARTY HISTORII KOŒCIOŁA (3)

PRZEŒLADOWANIE CIAŁA

Przed kilku laty głoœny był film o mrocznych praktykach niektórych klasztorów dla „upadłych” niewiast.

Ponoć w tzw. „Pralniach magdalenek” żyło i zmarło 30 tysięcy kobiet, które dla ich „moralnego dobra” były tam umieszczane.

Specyfika tej drogi ku zbawieniu polegała na programowym trzebieniu kobiecoœci i człowieczeństwa. Do raju w niebie miały dojœć przez piekło na ziemi. Choć kardynał Tonini orzekł w imieniu Watykanu, że film „nie mówi prawdy o Koœciele”, to jednak tego rodzaju proceder był wykwitem wielowiekowej etyki katolickiej. Etyka ta pod wpływem życia i styku z innymi etykami i kulturami cywilizowała się, lecz od samego poczštku charakteryzował jš sprzeciw wobec ciała, który w klasztorach często stawał się brutalny i prymitywny. Wszelka asceza, łšczšca się nader często z uœwięconym sadomasochizmem, miała na celu zanegowanie œwiata realnego i człowieczeństwa na rzecz wirtualnego œwiata teologów i ojców Koœcioła. Była naturalnš konsekwencjš etyki katolickiej.

Niewiele jednostek ma wrodzone predyspozycje do życia w tak pojętej „œwiętoœci”, do gaszenia potrzeb i pragnień, do nastawienia się myœlami na zaœwiaty. Dlatego trzeba było wytoczyć ciężkie armaty przeciwko ciału, aby brutalnie zdusić te jego aspekty, które stojš na drodze katolickiej etyce. Ciało powinno być poniewierane, niedożywiane i niedomyte – wówczas zbliża się do Pana.

Oczywiœcie tylko pewna częœć chrzeœcijan zainteresowana była wcielaniem w życie podobnych ekstrawagancji. Niezdolnoœć do realizowania etyki katolickiej zaowocowała tym, że zainteresowani zaczęli skupiać się w klasztorach, a dla reszty przygotowano katolicyzm w wersji light, który i tak w swej okrojonej postaci był na tyle ponury obyczajowo, że większoœć wiernych zadowalała się zwykłš obłudš, ograniczajšc swš „katolickoœć” do praktykowania rytów, ale nie etyki.

Sensacja, jakš niósł ze sobš film „Siostry magdalenki”, czyli ukazanie dehumanizujšcego oblicza chrzeœcijańskich klasztorów (przynajmniej ich częœci), tak naprawdę na tym polegała, że działo się to jeszcze w XIX wieku.

Opowieœci o ekscesach mnichów i mniszek, o ich działaniach wymierzonych we własne ciało (względnie w ciała braci i sióstr), pojawiajš się od pierwszych wieków chrzeœcijaństwa, a ze szczególnš obfitoœciš cišgnš się przez œredniowiecze, by od czasów humanistycznego renesansu tracić na znaczeniu przez powolnš kompromitację nieludzkiej etyki i praktyki religijnej. Poczštków tego trudno doszukiwać się w przedstawionej w Ewangelii wspólnocie Jezusa, o którym Pismo powiada: „Patrzcie na tego żarłoka i opoja, tego przyjaciela celników i grzeszników” (Mt 11. 18–19).

Przez odwołanie się do pojęcia resentymentu (uraza wobec œwiata, żal do życia, które nie spełnia oczekiwań) etykę katolickš doskonale zdiagnozował Fryderyk Nietzsche: „Gardzi się tu ciałem, higienę odrzuca jako zmysłowoœć; Koœciół broni się nawet przed czystoœciš (po wypędzeniu Maurów pierwszym krokiem chrzeœcijan było zamknięcie łaŸni publicznych, których sama Kordoba liczyła 270). Chrzeœcijański charakter ma pewien zmysł okrucieństwa, wobec siebie i wobec innych; nienawiœć do inaczej myœlšcych; wola przeœladowania. Na pierwszym planie znajdujš się posępne i pobudzajšce wyobrażenia (...) dietę wybiera się tak, by sprzyjała zjawiskom chorobowym i rozdrażniała system nerwowy (...) czymœ chrzeœcijańskim jest nienawiœć do zmysłów, do radoœci ze zmysłów, do radoœci w ogóle”.

 

W pierwszych wiekach za ideał mnicha uchodził œw. Paweł z Teb. Miał się ubierać jedynie w liœcie palmowe. Jego następca na pustelni – œw. Antoni – żył w samotnoœci 90 lat, nigdy nie posiadł sztuki pisania i czytania, nigdy nie zmienił ubrania ani nie mył twarzy. Z kolei jego następca i uczeń – wielebny Ammon – wyprowadził już na pustynię 5 tysięcy mnichów. Był to niemal bez wyjštku margines społeczny, analfabeci, bankruci unikajšcy podatków, uciekajšcy przed służbš wojskowš, przed wymiarem sprawiedliwoœci oraz zbiegli niewolnicy. Częœć z nich liczyła na sławę „œwiętego” poprzez oddanie się ekstrawaganckiemu sposobowi życia.

Gromadne ucieczki na pustynię, aby w prymitywnych warunkach „pójœć za Jezusem”, zaczęły się od przełomu III i IV wieku. Były to uœwięcone furtki dla ucieczki przed prawdziwym życiem i odpowiedzialnoœciš. Choć przez wieki opowieœci o „dokonaniach” tych œwiętych mężów i niewiast w walce z własnym ciałem i człowieczeństwem cieszyły się niezwykłš popularnoœciš wœród adeptów katolickich zakonów różnej maœci, to jednak nie cieszyły się akceptacjš władz, a nawet niebezpiecznie balansowały między tym, co wolno, a czego nie. Już w 373 r. cesarz Walens wydał rozporzšdzenie nakazujšce wyłapywanie z pustyni wszystkich mnichów uchylajšcych się od płacenia podatków.

Życie mnicha traciło wszelkš naturalnoœć i swobodę, targane było obsesjš cielesnoœci i umartwiania: „WyobraŸnię wyposzczonych mnichów i ascetek zaludniajš demony, a cała asceza koncentruje się na walce z pokusš diabelskš. Modlitwie ustnej, polegajšcej na bezmyœlnym powtarzaniu na pamięć wyuczonych psalmów, przypisywano moc magicznš” (J.W. Kowalski).

 

Doœć wczeœnie klasztory i zakony przestały być miejscami walki jedynie z własnym ciałem. Braciom i siostrom, którzy sami nie potrafili odnieœć zwycięstwa nad diabłem, niesiono troskliwš braterskš pomoc.

Jednym z bardziej zasłużonych dla œwiętej tresury był w pierwszych wiekach chrzeœcijaństwa Szenute – opat z Atripe – jedna z głównych postaci wczesnego monastycyzmu i jeden z głównych aktorów soboru efeskiego z 431 r., który uznał tytuł Maryi Bogurodzicy. Jego współczesny biograf podkreœla, że wielebny ten – „o pięœci równie szybkiej co język” – wprowadził kary cielesne za nieposłuszeństwo i często (także własnoręcznie!) ćwiczył braci w cnocie posłuszeństwa tak ważnej dla zbawienia! Szenute nie bił jednak niewiast. Zostawiał to innym. Ograniczał się jedynie do starannego rozdzielnictwa kar. W tej sprawie zachował się jego bardzo osobliwy list, którego fragment przytaczamy: „(...) Sophia, siostra małego Starszego, o której donieœliœcie nam, że krnšbrnie oponowała i odpowiadała tym, którzy jš pouczali, i wielu [innym] bez powodu, i że starej wymierzyła cios w twarz lub w głowę: dwadzieœcia uderzeń. Dschenbiktőr, siostra małego Joannesa, o której donieœliœcie nam, że jej rozum i pojmowanie nie sš doskonałe: piętnaœcie uderzeń. Taese, siostra małego Pschaja, o której donieœliœcie nam, że pobiegła do Sansnő z przyjaŸniš i cielesnš pożšdliwoœciš: piętnaœcie uderzeń. Takus, która zwie się Hrebekka, a której usta nauczyły się przemawiać sposobem kłamliwym i próżnym: dwadzieœcia pięć uderzeń. Sophia, siostra Zachariasza: dziesięć uderzeń. I wiem ja za co. Jej siostra Apolle też sobie zasłużyła, żeby dostać kije. Ale majšc wzglšd na miłosierdzie Boże i bioršc pod uwagę okazywanš jej troskę, wybaczamy jej tym razem zarówno ów [zakazany] stosunek, jak też owš szatę, którš w swej próżnej żšdzy założyła (...). Wiem bowiem, że nie wytrzymałaby (uderzeń), gdyż jest bardzo gruba i tłusta (...). Sophia, siostra Josepha: piętnaœcie uderzeń.

I wiem ja za co. Sansnő, siostra Apy Hello, ta, która powiada: ťJa nauczam innychŤ: czterdzieœci uderzeń. Gdyż często spieszyła do swej sšsiadki z przyjaŸniš; często znów kłamała z powodu próżnych, przemijajšcych rzeczy, tak że czyniła szkodę swej duszy, której przecież niewart jest nawet œwiat cały, a cóż dopiero obraz, czara czy pucharek, dla których kłamie. Wszystkie te [uderzenia] wymierzy im starzec swymi rękami [tzn. osobiœcie] w nogi, będš przy tym siedziały na ziemi, a stara i Tahőm i inne starsze kobiety z nimi będš mu je trzymały A także owi starcy (...), trzymajšc prętami ich nogi, aż skończy je chłostać, tak jak i my na poczštku czyniliœmy. O tych jednak, które mu się w czymkolwiek przeciwstawiš, ma nam powiedzieć, gdy do nas przyjdzie; wtedy was pouczymy, co z nimi zrobić. Jeœli jednak chce im dać więcej uderzeń, dobrze; słuszne będzie, co uczyni. Jeœli zechce ich wymierzyć mniej, niech sam zdecyduje. Jeœli chce kogoœ wykluczyć, dobrze. Jeœli jednak jego serce jest zadowolone z niektórych spoœród was, tak że i tym razem chce wybaczyć (...) dobrze”.

 

Dziœ œwiat zachodni, włšcznie z Polskš, zarzucił już wszelkš „katolickoœć” w sferze etyczno-obyczajowej. Rad nie rad, Koœciół zdejmuje więc anatemy z kolejnych sfer życia, którymi dawniej tak bardzo się interesował. Ustępuje, albowiem dziœ jest to w zasadzie główny powód utraty wiernych w krajach rozwiniętych. Byt kształtuje œwiadomoœć – także Koœcioła.

Mariusz Agnosiewicz

www.racjonalista.pl

 

 

nr 3, 25.01.2007 r.

KOŒCIELNI OPRAWCY

W cišgu 100 dni w Rwandzie bestialsko uœmiercono jednš siódmš narodu – milion ludzi. Rozmiary tej hekatomby i sposób, w jaki jš wyciszono, dużo mówiš o mentalnej kondycji homo sapiens.

Tempo mordowania było trzy razy szybsze niż w przypadku Holokaustu, o którym nie zapomni się nigdy. Jednym z inspiratorów zagłady Żydów był Koœciół katolicki.

W historii masakry w Rwandzie – kraju, którego połowa mieszkańców wyznawała do 1994 roku katolicyzm – rola tego Koœcioła była jeszcze bardziej jasna i haniebna.

O zagładzie miliona ludzi, głównie z plemienia Tutsi, œwiat sobie na moment przypomniał, gdy media (oczywiœcie nie w Polsce) informowały (13 grudnia) o wyroku na ks. Athenase Serombę. Potem znów na to, co wydarzyło się przed 16 laty w Rwandzie, skwapliwie nacišgnięto całun zapomnienia. Ludzie nie lubiš żyć z poczuciem winy ani słuchać opowieœci, od których robi im się niedobrze.

Tymczasem mielšce mozolnie żarna wymiaru sprawiedliwoœci sš w ruchu, a Seromba nie jest jedynym katolickim sługš Bożym, który został napiętnowany. Proces kapelana armii, ojca Emmanuela Rukundy, rozpoczšł się w listopadzie 2006 r. Jeszcze w roku 2000 kary udało się uniknšć (brak niepodważalnych dowodów winy) biskupowi Augustinowi Misago, oskarżonemu o wysłanie z premedytacjš na œmierć dziewiętnastu uczennic z plemienia Tutsi.

Międzynarodowy trybunał ONZ nie jest jedynym sšdem, przed którym stajš duchowni. Ostatnio rwandyjski sšd skazał na 30 lat więzienia zakonnicę Theopister Mukakibibi, która odmawiała pożywienia, lekarstw i opieki pacjentom szpitala uniwersyteckiego, a potem wyrzuciła zeń pacjentów z plemienia Tutsi, wiedzšc, że czekajš na nich mordercy Hutu.

16 listopada ubiegłego roku sšd wojskowy zaocznie skazał ks. Wenceslasa Munyeshayaka, oskarżonego o gwałty i pomoc w ludobójstwie. Duchowny przebywa we Francji, a prokurator stara się o ekstradycję. Siostra Maria Kizito oraz jej przeorysza Gertrude Mukangango dostały w Belgii wyroki 12 i 15 lat więzienia za to, że wezwały bojówki Hutu, by rozprawiły się z uciekinierami Tutsi, którzy szukali schronienia w klasztorze. Zamordowano wówczas setki osób, w tym dzieci.

Nie słyszy się natomiast choćby o jedynym przykładzie odwrotnym: o księżach katolickich, którzy z narażeniem życia ratowali ofiary lub nawoływali do zaprzestania masakry. Jak do tego mogło dojœć w kraju o tak silnych strukturach katolickich?

Jednym z niewielu, którzy zadajš sobie takie pytania, jest wywodzšcy się z rodziny Tutsi jezuita, ojciec Elisee Rutagambwa, piszšcy w Boston College pracę o reakcji Koœcioła na rwandyjskš rzeŸ. Na kongresie teologów i etyków w Padwie stwierdził: „Zdumiewajšce, że współczesne nam ludobójstwo nie jest w centrum zainteresowania etyków. Teolodzy o tym nie mówiš, etycy unikajš tego tematu”. Rutagambwa stwierdził, że hekatombie w Rwandzie łatwo można było zapobiec i Zachód miał możliwoœć interwencji. Przypomniał też, że polaryzacja etniczna obu plemion była rezultatem polityki kolonizatorów belgijskich. Przedtem Hutu i Tutsi harmonijnie koegzystowali, ale kolonizatorzy stosowali znanš taktykę „dziel i rzšdŸ”, szczujšc jednych na drugich. Podobnie postępował Koœciół i Rutagambwa obarcza go współwinš za to, do czego doszło.

ZW

 

 

BÓSTWO SPRZYJA...

 

nr 11, 22.03.2001 r. PIELGRZYMKOWE PROBLEMY

(...) W 1979 r. miałem wštpliwš „przyjemnoœć” uczestniczyć, jako funkcjonariusz ROMO MSW (ówczesny odpowiednik ćwiczeń rezerwy MON), w zabezpieczeniu „nawiedzenia” naszej Ojczyzny przez imperatora z Watykanu i widziałem (upały do 30 stopni C w cieniu) przypadki wielu zasłabnięć w trakcie spotkań z naszym przedstawicielem obcego państwa. Po całej pielgrzymce nasi przełożeni poinformowali nas o ponad 50 œmiertelnych ofiarach zadeptań zasłabniętych osób przez ogarniętš ekstazš katolickiego uniesienia gawiedŸ (w GnieŸnie, w Częstochowie i Krakowie sam widziałem 4 takie wypadki). Rannych było kilka tysięcy. Przypuszczam, że w trakcie wszystkich „nawiedzeń” naszego kraju przez tego ŻYWEGO CZŁOWIEKA, a nie żadnego œwiętego, było tyle ofiar i rannych, że nikt nie odważył się o tych faktach poinformować naszego zdewociałego (na szczęœcie nie całego) społeczeństwa.

Marek z Podkarpacia

 

 

nr 7, 19.02.2004 r.

AGATA STRASZY

W Katanii na Sycylii w czasie

uroczystej procesji z relikwiami

œwiętej Agaty dwadzieœcia osób odniosło

rany, a jedna zmarła. Wszyscy

poszkodowani zostali stratowani

przez spanikowany tłum. Zamęt

wywołał człowiek, który – niosšc

œwięte szczštki – zwyczajnie

potknšł się i upadł. Wierni zapewne

pomyœleli, że Agata kopnęła go

w tyłek. Ciekawe swojš drogš, jak

potraktować tragicznš œmierć? Jako

męczeńskš? Czyli nowe relikwie

i tak w kółko...

A.C.

 

 

nr 1, 10.01.2008 r.

PIEKŁO ZWIERZĽT

Do królików, gęsi, kurczaków rzuca się kamieniami, aby je zabić. Katolickie zakonnice trudniš się produkcjš strzałek i kolorowych przyrzšdów do zabijania i znęcania się nad zwierzętami.

Co roku na hiszpańskich fiestach, organizowanych z okazji œwięta lokalnych patronów zabija się i torturuje tysišce zwierzšt. Zrzucenie żywej kozy z wieży koœcielnej, a potem dobijanie zwierzęcia pod koœciołem zakonnymi strzałkami to „uœwięcona tradycja”. Procederom takim przewodniczš nierzadko księża, a biorš w nich udział nawet małe dzieci. Podpalanie rogów żywego zwierzęcia nie należy do rzadkoœci. Rozszalałe z bólu i strachu zwierzę dobija się, uderzajšc jego głowš w mur. Rozbawieni katolicy cišgnš np. byka za ogon i po jakimœ czasie zabijajš już i tak ledwo żywe zwierzę. Często byki – jako synonimy rogatego szatana – oœlepia się, podpala, rzuca w nie strzałkami – oto katolicka zabawa. Młode zwierzęta sš często torturowane, a potem topione np. w morzu. Osiołki, szczególnie w okresie Wielkanocy, sš kamienowane i torturowane.

Hierarchowie katoliccy, mimo licznych protestów – np. WSPA (Œwiatowa Organizacja Zwierzšt), czy IFAW (Międzynarodowy Fundusz Pomocy Zwierzętom) – nie interesujš się tš sprawš, mimo iż wiele zwierzšt zabijanych jest w okolicy koœcioła lub na ich terenie.

Między innymi naukowcy Uniwersytetu Jagiellońskiego wystšpili kilka lat temu do papieża Jana Pawła II z listem i proœbš o pomoc zwierzętom w Hiszpanii, apelujšc, aby wpłynšł na kler. Niestety, papież nic nie zrobił w tej sprawie.

Dlaczego Koœciół nie robi nic, aby pomóc zwierzętom? Dlaczego ich nie szanuje? Bo według doktryny katolickiej majš one dusze œmiertelnš, inaczej niż „wspaniały” człowiek. Hipokryzja Koœcioła w tych dniach nabiera szczególnego oblicza. Miłoœć i szacunek do żywych istot to takie same bajki jak humanitarny ubój zwierzšt. Prawda jest taka, że z winy ludzi każdego roku ginš miliardy zwierzšt, więc powiedzenie „wesołych œwišt” nabiera jeszcze bardziej groteskowego charakteru.

Filip Barche

wieloletni inspektor ds. zwierzšt

Empathy for Animals

http://barche.blog.onet.pl

 

 

nr 25, 28.06.2007 r.

JP II SZANTAŻOWANY

We Włoszech dobiegł końca proces pięciu zwišzanych z mafiš podejrzanych, oskarżonych o zabójstwo „bankiera Pana Boga” – byłego dyrektora Banco Ambrosiano, Roberto Calviego.

Calviego znaleziono powieszonego pod londyńskim mostem w czerwcu 1982 r. Poczštkowo stwierdzono, że to samobójstwo, potem okazało się, że bankierowi ktoœ pomógł rozstać się ze œwiatem. Prokurator utrzymywał, że Calvi został zamordowany na polecenie mafiosa Pippo, a była to ponoć kara za defraudację mafijnych funduszy. Zabójstwo miało również zapobiec szantażowaniu przez Calviego wysoko postawionych osób z finansjery i œwiata polityki Włoch, zwłaszcza członków antykomunistycznej loży masońskiej P2, której bankier był członkiem. Ale nie tylko ich. W jego aktówce znaleziono dokumenty dowodzšce, że osobiœcie szantażował on papieża Jana Pawła II, grożšc ujawnieniem informacji mogšcych skompromitować Koœciół. W liœcie do Karola Wojtyły z 5 czerwca 1982 roku Calvi pisze: „Mogę ujawnić, że dostarczałem broni oraz innego ekwipunku pewnym południowoamerykańskim reżimom, by pomóc im w walce z naszymi wspólnymi wrogami. Mogę również wyjawić, że zaopatrywałem w fundusze ťSolidarnoœćŤ oraz przekazywałem pienišdze i broń innym organizacjom w Europie Wschodniej”.

Prokurator powołał na œwiadka mafijnego bossa Antonio Giuffrego, którego aresztowano w roku 2002. Powiedział on sšdowi, że Calvi oraz szef Banco Ambrosiano, arcybiskup Marcinkus, prali pienišdze mafii Cosa Nostra. Bank Watykański aktywnie uczestniczył w walce z komunizmem. Calvi i Marcinkus blisko współpracowali w tajnych politycznych operacjach, prowadzonych przy użyciu funduszy wysyłanych na konta zamorskich firm. Inny œwiadek, amerykański biznesmen Terence Byrne, dyrektor firmy zbrojeniowej Allivane International, sugerował, że jednš z przyczyn upadku Banco Ambrosiano był udział w eksporcie broni dla... Saddama Husajna.                                                                                                                                                                                            PZ

 

 

nr 30, 02.08.2007 r.

CHWAŁA PANU!

Koœciół ma problem w ustaleniu, czy za tragicznš œmierciš pielgrzymów stoi Bóg czy szatan. Tymczasem francuska prokuratura twierdzi, że to księża organizatorzy...

Zginęło 26 osób, a 24 odniosło obrażenia – częœć z nich wcišż walczy o życie. „Pojechali szukać Boga i znaleŸli go...” – zapewniał podczas mszy żałobnej wikariusz generalny Biskupa Polowego WP, ksišdz pułkownik Sławomir Żarski. To nieszczególna zachęta dla następnych pielgrzymek... Obecni na tej smutnej uroczystoœci przedstawiciele najwyższych władz państwowych z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele usłyszeli też, że ludzie, którzy rankiem 22 lipca zginęli we francuskich Alpach koło Grenoble, wracajšc z pielgrzymki po sanktuariach maryjnych w Europie, „jechali po to, by spotkać Boga. I oni go znaleŸli, on wyszedł im na spotkanie. Oni sš w niebie i chwała Panu, że w ten czas powołał ich do siebie” – pocieszał zebranych klecha.

– To byli œwięci, ludzie gotowi na spotkanie z Oblubieńcem. Sš już w niebie, bo Boga odnaleŸli, kończšc swojš pielgrzymkę na Ziemi – powiedział o zmarłych ks. Żarski, sugerujšc, że ci, którzy przeżyli wypadek, byli mniej godni...

Tymczasem francuska prokuratura szuka winnych i przesłuchała jednego z kierowców (drugi z nich, prowadzšcy pojazd w chwili wypadku, zginšł) oraz kilku lżej rannych pasażerów.

Z wstępnych zeznań œwiadków oraz rekonstrukcji przebiegu wypadku wynika, że:

* kierowca absolutnie nie miał prawa znaleŸć się na tej drodze. Ten wyjštkowo stromy jej odcinek jest wyłšczony dla transportu publicznego, o ile pojazdy nie majš specjalnego pozwolenia;

* stan techniczny autokaru wcišż jest badany, ale wiadomo już, że podczas długiego i ostrego zjazdu hamulce nie wytrzymały obcišżenia;

* objazd byłby o 30 kilometrów dłuższy, ale siedzšcy z przodu księża wymogli na kierowcy, żeby pojechał krótszš, górskš trasš, bo chcieli zobaczyć szlak, którym w 1815 roku cesarz Napoleon wracał z Elby. Kilku pielgrzymów natychmiast to podchwyciło. Zresztš parafianie wiedzš, kto rzšdzi, zwłaszcza na pielgrzymce...

--------------------------------------------------------------------------------

Premier Jarosław Kaczyński zapowiedział, że przeznaczy po 100 tys. zł dla każdej z rodzin osób poszkodowanych w wyniku wypadku autokaru we Francji.

– Wesprzemy ich dodatkowš kwotš, przekraczajšcš 10 tysięcy złotych – obiecuje szef gabinetu prezydenta Maciej Łopiński.

Polacy na forach internetowych zaczynajš pytać:

* „Czy ofiary zawalenia się hali w Katowicach i rodziny górników z Halemby też tak zostały docenione jak pielgrzymi?”;

* „Czy rodziny ofiar wypadków na polskich drogach, matki okaleczonych dzieci i sieroty, które straciły rodziców, będš dostawać porównywalne kwoty?”.

Odpowiadamy: 2 x NIE!

* „Czy Watykan, Episkopat lub parafia organizujšca wyjazd też zabezpieczš potrzeby bytowe rodzin pielgrzymów?”.

Odpowiadamy: TAK! Modlitwš.

* „Na ile ta nadzwyczajna hojnoœć polskiego rzšdu jest zwišzana z przewidywanymi, przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi?”.

Odpowiadamy: odpowiedzcie sobie sami!

--------------------------------------------------------------------------------

Przypomnijmy jeszcze:

* wrzesień 2005 r. – dziewięciu maturzystów z Białegostoku plus dwaj kierowcy autobusu wiozšcego ich na pielgrzymkę do Częstochowy. Spłonęli żywcem. Zginšł też kierowca tira, z którym zderzył się pojazd z pielgrzymami. 40 dziewczšt i chłopców zostało rannych. „Pan tak chciał” – wytłumaczyli tragedię koœcielni organizatorzy;

* czerwiec 2002 r. – nieopodal węgierskiego jeziora Balaton zginęło 20 polskich pielgrzymów do Medjugorie. Ok. 30 osób doznało obrażeń. „To szatan nie chciał pozwolić, by dotarli do Medjugorie! Chciał, żeby wszyscy zginęli!” – wyjaœnił na łamach Rydzykowego „Naszego Dziennika” œwiatowej sławy egzorcysta, ks. Gabriel Amorth.

Francuska prokuratura upiera się, że to jednak księża wymogli na kierowcy przejazd zakazanš trasš...

Dominika Nagel

 

 

nr 36, 11.09.2003 r. WYRZUCILI PAPIEŻA

Kilkanaœcie obrazów z Matkš Boskš i papieżem Janem Pawłem II, szarfy powitalne sławišce papieża oraz różańce znaleziono na wysypisku œmieci w Jaroszewie koło Żnina (woj. kujawsko-pomorskie). Okazało się, że przedmiotów kultu i dewocjonaliów w bezceremonialny sposób pozbyli się księża ze żnińskiego koœcioła pw. NMP Królowej Polski. Postępowanie w tej sprawie prowadzi żnińska Straż Miejska. A mieszkańcy miasta sš oburzeni. Dopiero teraz się im, biedakom, oczy otworzyły. Do tej pory nie wiedzieli, że dla ich duszpasterzy religia to biznes, a nie wiara.

R. Kraw.

 

 

CUDOWNA PRZEMIANA

Widziałem na własne oczy, jak podczas pielgrzymki z Rzeszowa do Częstochowy księża w jakieœ knajpie jedli w pištek schabowego i udko. Wykonali przedtem znak krzyża, mówišc: „było œwiniš, niech stanie się rybš”.                                                

marekxyz15@poczta.onet.pl

 

 

nr 44, 08.11.2007 r. FAKTY

Włoski historyk Sergio Luzzatto dowodzi (przytaczajšc relacje œwiadków i dokumenty), że ojciec Pio – „œwięty stygmatyk” kanonizowany przez JPII – był zwykłym oszustem, a jego krwawišce rany to efekt potajemnego stosowania kwasu fenolowego. Co więcej, zakonnik nader często uprawiał seks z kobitkami. Lecz co tam fakty... Watykan już zawył z oburzenia, a organizacje katolickie zapowiadajš procesy sšdowe przeciwko autorowi publikacji, bo, ich zdaniem, ojciec Pio cierpiał za miliony. Pewnie. A następnym w kolejce do œwiętoœci powinien być Rydzyk. On też cierpi. Za miliony!!!

 

 

OŒWIECONE NIEWINIĽTKO

W Aleksandrowie Łódzkim podczas rutynowej inspekcji latarni ulicznych pracownicy zakładu energetycznego odkryli niezidentyfikowane kable, które poprowadziły ich do... potężnych reflektorów zamontowanych na koœciele œœ. Rafała i Michała Archaniołów. Oœwietlały one cały wielki koœciół w centrum miasta przez 11 godzin na dobę. Kable natychmiast odcięto, a burmistrz miasta złożył na proboszcza Norberta Rudzkiego doniesienie do prokuratury. (...)                                                                                                                                                                                                                                               RK

[Teraz ksišdz ICH oœwieci..., kto tu rzšdzi, donoszšc na burmistrza do kurii. – red.]

 

 

PIĽTA KOLUMNA:

(...) Piorunujšcy proboszcz. (...) Pół roku temu grom z nieba walnšł  w proboszczowy przybytek  i uszkodził znajdujšcy się na wieży zegar. (...) Niedawno kolejny piorun uderzył w koœcielnš wieżę i uszkodził, trzy sterowane elektronicznie dzwony. (...)

 

 

KRZYŻ ZABIJA

Giewont – góra z najsłynniejszym polskim krzyżem – jest jednoczeœnie szczytem najbardziej narażonym na wyładowania atmosferyczne. Wielka stalowa konstrukcja œcišga pršd z nieba niczym elektroda. Od 1906 r. zanotowano aż 76 zgonów od pioruna, a w 1935 roku pięć osób zginęło tam jednoczeœnie w Œwięto Wniebowzięcia NMP. W 2001 r. potężna burza rozgoniła także procesję idšcš na szczyt, żeby uczcić rocznicę postawienia krzyża.                                          AC

[Wersja kor PEWNIE jest taka: widocznie Bóg tak chciał! Moje: ironiczna – radujmy się, były kolejne wniebowzięcia... (a może by tak ci członkowie kor, którzy prowadzš tam ogłupione „barany” poczekali pod krzyżem na wniebowzięcie...); œmiertelnie poważna – oczywiœcie w tym ciężko chorym - opanowanym przez kor - kraju nikt go nie zdemontuje!!! – red.]

 

 

ZABÓJCZA BROŃ

67-letnia Maddalena Camillo, mieszkanka małego miasteczka na południu Włoch, została zabita przez trzymetrowy krucyfiks, który spadł jej na głowę. (...)

 

 

nr 7, 15-21.02.2008 r.

NA DROGACH OPATRZNOŒCI

W wypadku samochodowym w Grabcu koło Zawiercia zginęły trzy osoby, a trzy inne odniosły poważne obrażenia. Ofiary poniosły œmierć na skutek zderzenia z... przydrożnš kapliczkš. To feralne spotkanie z sacrum poddajemy pod rozwagę zwolennikom budowy Œwištyni Opatrznoœci Bożej oraz pilotom awionetek.

AC

 

 

nr 34, 30.08.2007 r.

ŁASKA NIEBIESKA

Kolejny dowód braku opatrznoœci ze strony watykańskiego Boga – w katolickim Peru podczas trzęsienia ziemi zginęło przeszło 500 osób. W tym ponad 300 wiernych modlšcych się w koœciele w miejscowoœci Isa.

Tymczasem w Œwinoujœciu, na pogrzebie pielgrzymów ofiar katastrofy autokarowej we Francji, biskup powiedział, że ich nagła œmierć była tak naprawdę... łaskš, bo szybko poszli do nieba. Nie życzymy nikomu takich łask, nawet ks. biskupowi, który powinien się zdecydować, czy nadal modlić się w koœciele o „wybawienie od nagłej i niespodziewanej œmierci”, czy może... rzucić z mostu.

RK

 

 

nr 6, 8-14, 02. 2008 r.

Kilkadziesišt osób zginęło w Kongu i Rwandzie podczas trzęsienia ziemi. Większoœć to uczestnicy niedzielnych mszy, np. w Rwandzie 20 osób zmarło pod gruzami w zaledwie jednym koœciele. To kolejny dowód na działanie opatrznoœci bożej, która oszczędziła setki tysięcy wiernych.

 

 

nr 21, 27.05.2004 r.

WYSŁANNICY BOGA

Pobożne Polki zbliżały się do Boga,

bijšc swoje ciało do krwi

skórzanymi biczami. Pewien

œwięty prorok ogłosił się plenipotentem

Chrystusa na Polskę. Koœciół uznał

ich za godnych naœladowania.

Koœciół katolicki w XVI–XVIII

wieku prowadził – jakbyœmy to dziœ

powiedzieli – intensywnš kampanię

promocyjnš, aby opromienić

sławš wszelakich mistyków, ascetów

i dewotów. W niedługim czasie

koœcielni bohaterowie stawali

się popularni w całej Polsce i usunęli

w cień wielkich œwieckich reprezentantów

zarówno odrodzenia,

jak i pozytywizmu. Księża głosili,

że ludzie, którzy wyrzekali

się wszelkich przyjemnoœci życia

i umartwiali swoje ciało postem

i biczem, sš godni naœladowania,

bowiem mieli wizje, które zbliżajš

do Boga. I tak na przykład aurš

niezwykłoœci oraz wielkš czciš

cieszyła się Zofia z Kostków

Ostrogska, która po œmierci męża

œlubowała czystoœć i żyła tak

przez 32 lata. Ks. Jaroszewicz pisze

w wydanej w 1767 roku pracy

„Matka œwiętych Polska...”, iż owa

pobożna kobieta, kiedy jš niezbyt

poczciwe myœli naszły, „ciało swoje

dyscyplinami szpiczastemi aż do

krwi siekła, a w chorobie, kiedy sił

własnych nie stawało, której białogłowie

bić się kazała. Używała

i włosiennicy, nie tylko ostremi węzełkami,

ale i szpilkami natkanej”.

Pod względem samobiczowania

z pewnoœciš przebiła jš inna ulubienica

koœcielnych hagiografów.

Była niš Elżbieta Gostomska.

Uważano, że z boskiego daru była

wolna od pokus erotycznych, ale żeby

wzmocnić swe siły duchowe, na

swoim łożu kładła krucyfiks, a sama

na gołej ziemi spała. Biła się

skórzanš dyscyplinš cztery razy na

tydzień i odmawiała sobie posiłków.

Któregoœ dnia skatowała się ku

chwale Bożej tak okrutnie, że jej

spowiednik – mocno już przerażony

– schował bicze w obawie, że

straci dobrze płatnš „robotę”, kiedy

Gostomska się zabije. I cóż wtedy

zrobiła œwištobliwa niewiasta?

„(...) nie majšc się czym biczować,

pięœciami się tłukła, ciało na sobie

szarpała, włosy targała, ręce o ziemię

tak mocno biła, że jej aż palce

popuchły” (op. cit.).

W czasach saskich nastšpił istny

wysyp dewotek. W nadziei spotkania

z Wiekuistym, bogate dewotki

(przeważnie wdowy) dawały się

bezlitoœnie oszukiwać zakonnikom.

Bogobojni jezuici bezczelnie wykorzystywali

dewocję i naiwnoœć swoich

podopiecznych. Podam przykłady

najbardziej typowe dla jezuickiego

cwaniactwa.

Otóż bogata kanclerzyna koronna

Szembekowa z Babic œlubowała,

że wybierze się z pielgrzymkš do Jerozolimy

– do Grobu Pańskiego. Zakonnicy

tłumaczyli jej, że może nie

wytrzymać trudów tak intensywnej

podróży, szczególnie morskiej, i że

majš innš koncepcję. Obiecali załatwić

w Rzymie dyspensę

od œlubu i zezwolenie na

zamianę Jerozolimy na

podróż do dowolnie wybranej

miejscowoœci. Warunek

jednak był taki, żeby

Szembekowa przekazała

im wszystkie pienišdze,

które wydałaby na podróż

zamorskš. Naiwna

wdowa zgodziła się.

Wówczas przebiegli mnisi

wyliczyli odległoœć z Babic

do Jerozolimy i wyrachowali,

że Szembekowa powinna

podróżować około pięciu

lat, ale... w Babicach.

I tak kanclerzyna przez pięć

lat w pokutnych szatach, w towarzystwie

czterech zakonników,

„podróżowała”, obchodzšc w kółko

aleje babickiego parku, gdzie

mieœciła się jej rezydencja.

W tym samym czasie liczna grupa

jezuitów, zmienników czwórki „pielgrzymujšcej”

z kanclerzynš, ostro

balangowała w jej pałacu. Przez pięć

lat mieli wikt, opierunek, dziewki

folwarczne i wypchanš kiesę.

Jeszcze inny przykład bezczelnoœci

zakonników podaje Zbigniew

Kuchowicz: „Podobnie peregrynowała

podkomorzyna poznańska

Czartoryska, z tym że spacery odbywała

nie po parku, lecz po... pokoju!

Niezrównani jezuici postarali się

jednak, by otrzymała takie odpusty,

jak gdyby istotnie pielgrzymowała

do Jerozolimy”.

A ile zapisów pokutnych

poczynili wówczas

dewoci straszeni

smażeniem na piekielnym

ruszcie? Ich liczbę można próbować

ogarnšć, rachujšc majštki

odbierane obecnie od państwa

przez Koœciół.

Bywali też właœciciele

czterech klepek: wysłannicy

Boga. W połowie XVIII

wieku furorę robił podolski

szlachcic, niejaki Komorowski

(Komornicki). Ogłosił się

prorokiem, jedynym, który głosi

słowo bezpoœrednio przekazane

mu przez samego Boga. Objeżdżał

wsie i miasteczka na wózku

zaprzężonym w... kozy i budził sensację

swoim wyglšdem (długa broda,

zapuszczone włosy, przeraŸliwie

chudy, bo odżywiał się tylko

kozim mlekiem) i medytacjami na

temat marnoœci tego œwiata. Ponieważ

atakował również duchownych

za chciwoœć i gromadzenie

bogactw, jego kazania zdenerwowały

w końcu księży i wymogli na

biskupie Krasińskim, aby uspokoił

nawiedzonego. Biskup tak

skutecznie postraszył go więzieniem

na ziemi i ogniem piekielnym

po œmierci, że „prorok” zabrał

swój wózek z kozami i zaszył

się na jakiejœ zapadłej wsi.

Nie brakowało też szalbierzy

i hultai, którzy w celu wyłudzenia

od naiwnych prostaczków hojnej jałmużny

lub choćby kilkudniowego

utrzymania udawali, że doznajš cudownych

wizji albo obcujš z Matkš

Bożš i Chrystusem. Do najbardziej

znanych należał szlachciura

Wołyniecki, oszust i pijak. Znalazł

dosyć licznš grupę adoratorów, którzy

uznali go za „plenipotenta Chrystusa

na ziemiach polskich”. Wołyniecki

czynił „cuda” i uzdrawiał,

a miewał też wizje religijne. Koœciół

ogłosił go godnym naœladowania,

ale w końcu wydało się, że jest zwykłym

nacišgaczem.

Należy przypuszczać, że wœród

tych „wysłanników Boga” nie wszyscy

byli szalbierzami. Częœć z nich

z pewnoœciš cierpiała na chorobę

psychicznš. I rzeczywiœcie w niektórych

tego rodzaju chorobach występujš

iluzje, wizje i słyszy się głosy.

Tak to tłumaczy T. Bilikiewicz, autor

„Psychiatrii klinicznej”: „W œrodowisku

sfanatyzowanym może dojœć

do zamroczeń treœci religijnej z przeżyciami

zachwytu (ekstazy). Dezorientacja

w miejscu i otoczeniu może

się przejawiać jako pobyt w niebie

z nie dajšcymi się sprawdzić przeżyciami

wizyjnymi”.

Jest to możliwe szczególnie wtedy,

gdy „wizje” popierane sš przez

autorytety koœcielne i to nie tylko

w dobie kontrreformacji i póŸniej,

ale i dzisiaj. Krk nadal „promuje”

miejsca słynšce cudami, gdzie „ukazała”

się Matka Boża, œlepi odzyskali

wzrok, chromi władzę w nogach,

gdzie działajš siły nadprzyrodzone...

Promuje niepiœmiennych

pastuszków, którym Dziewica przekazywała

swe posłanie do ludzi. Dlaczego?

Zgrabna opowiastka wystarczy,

aby zbudować wystawne sanktuarium

(vide: Licheń), zwabić stada

naiwnych owieczek i doić z nich

szmal. I o to właœnie chodzi!

Andrzej Rodan

 

 

nr 4, 02.02.2006 r.

KRYMINOGENNA RELIGIA

Państwa z silnymi wpływami religii majš znacznie więcej rozmaitych problemów społecznych i gospodarczych niż kraje mniej religijne – wynika z badań przeprowadzonych przez Gregory’ego S. Paula, amerykańskiego naukowca z Baltimore.

Gregory S. Paul przeprowadził badania w 18 krajach uważanych za demokratyczne i badał zależnoœć pomiędzy religijnoœciš a nasileniem takich zjawisk jak morderstwa, kradzieże, choroby przenoszone drogš płciowš, rozwody, liczba aborcji, rozwodów itp. Amerykanin analizował natężenie poszczególnych nieszczęœć oraz religijnoœć społeczeństwa m.in. w USA, Kanadzie, Nowej Zelandii, Japonii, w Danii i pozostałych krajach skandynawskich oraz w kilku europejskich. Ponad wszelkš wštpliwoœć wyszło mu, że im więcej w danym państwie osób deklarujšcych się jako wierzšce i praktykujšce i im silniejsze wpływy religii na życie kraju, tym większe występujš problemy społeczne, głównie jeœli chodzi o przestępczoœć.

„Journal of Religion and Society” opublikował pełny raport S. Paula. Stoi tam in extenso, że społeczeństwa, w których jest wielu agnostyków, ateistów i osób bezwyznaniowych, majš o wiele mniejsze problemy – m.in. z przestępczoœciš – niż kraje, które w większym stopniu kierujš się tzw. wartoœciami. Najlepszym przykładem sš tu kraje skandynawskie, w których religia ma marginalne znaczenie, koœcioły nie majš żadnego wpływu na politykę i gospodarkę, a mimo to poziom przestępczoœci, w tym także korupcji, jest najniższy na œwiecie.

Na tle Skandynawii raport negatywnie wyróżnia USA – kraj, w którym wiele osób uważa się za głęboko religijne i w którym pod rzšdami Busha szybko wzrasta wpływ religii na życie i funkcjonowanie całego państwa. Okazuje się, że skala rozmaitych problemów społecznych oraz przestępczoœci w USA jest też zdecydowanie większa niż w Skandynawii oraz innych krajach demokratycznych. Gregory S. Paul porównywał jedynie tzw. kraje chrzeœcijańskie.

Z. Dunek, Kopenhaga

 

 

nr 12, 21-27.03.2008 r.

NO TO POD JAJECZKO!

ŒWIĽTECZNA ZAGŁADA

W niektórych rejonach œwiata konsekwencjš kultywowania katolickich tradycji zwišzanych ze œwiętami ku czci zmartwychwstania Chrystusa jest poważna dewastacja œrodowiska naturalnego.

I tak w Nikaragui wyginięcie grozi objętej œcisłš ochronš iguanie (jaszczurka), ponieważ gotowana z niej zupa uważana jest przez tamtejszych katolików za tradycyjnš potrawę postnš i spożywana powszechnie w czasie Wielkiego Tygodnia. Jeszcze większe spustoszenie w przyrodzie powodujš katolicy w Kolumbii. Co roku z okazji Niedzieli Palmowej wycinajš tysišce olbrzymich liœci palmy woskowej tylko po to, by pomachać nimi podczas tzw. procesji Niedzieli Palmowej oraz udekorować koœcioły. Przy okazji przyczyniajš się do wyginięcia znajdujšcej się pod ochronš papugi żółtouchej, dla której owe palmy stanowiš jedyne œrodowisko życia. W poœcie spożywajš iguany, a także jaja wydobywane... z żywych żółwi, które w ten sposób skazujš na œmierć w męczarniach w wyniku infekcji. I na nic zdajš się protesty ekologów, bo przecież katolicka tradycja – rzecz œwięta.

SK

 

 

nr 16, 26.04.2007 r. ZERO TOLERANCJI

Ona ma 4 latka, a on 75. Ona nie chciała na jego rozkaz modlić się w koœciele, a on za karę zamknšł to dziecko w ciemnej, wilgotnej piwnicy; sam zaœ udał się do œwištyni bić pokłony przed Bożš Rodzicielkš. To nie opowieœć z mroków œredniowiecza. To się działo kilka dni temu. W Polsce. W Suwałkach.

Histeryczny płacz dziewczynki usłyszeli na szczęœcie sšsiedzi i powiadomili policję. Drzwi garażu-piwnicy strażacy musieli forsować za pomocš specjalnego sprzętu. Staremu draniowi (został aresztowany) grozi teraz pięć lat więzienia. O ile Roman Giertych nie uzna, że represje na dziecku za brak skupienia w koœciele to bardzo interesujšca i innowacyjna forma wprowadzania programu „Zero tolerancji” dla „bezbożników”.

MarS

 

 

nr 19, 17.05.2007 r. RODZONA CÓRKA

Antyklerykalny sšd 24-godzinny w Rybniku skazał 70-letniš staruszkę za to, że za głoœno słuchała Radia Maryja. Sšsiedzi majš z kobitkš przechlapane, bo oprócz tego, że serwuje im studecybelowe „Rozmowy niedokończone”, rzuca w bawišce się dzieci workami z wodš i wyzywa je od bękartów z nieprawego łoża. Policjanci nie mieli lekko z krewkš staruszkš – najpierw rzuciła w nich inwalidzkš kulš, krzyczšc przy tym na całe gardło: „Agape satany!”. Kiedy w końcu udało się jš okiełznać i trafiła przed sšd, wyrok skomentowała jako spisek żydo-komunistyczno-masoński. Ojciec dyrektor powinien być dumny z takiej córy!

 

 

OFIARA SZATANA

Inżynier Waldemar W., bezkonfliktowy mieszkaniec Olsztyna, przyjaciel miejscowego proboszcza, parafialny aktywista… (...) ze szczególnym okrucieństwem zabił własnš matkę, brata, 2,5-rocznego synka, sšsiadkę i konkubinę, z którš zamierzał wkrótce zalegalizować zwišzek. Zabił, bo... na ich twarzach zauważył szatański grymas. (…)

Zabójca stawia opór. Szeœciu funkcjonariuszy z trudem zakuwa go w dwie pary kajdanek i krępuje kaftanem bezpieczeństwa. Wewnštrz porzuconego pod domem fiata rzuca się w oczy medalik z wizerunkiem Matki Bożej. W œwietle kodeksu karnego Waldemar W. jest praktycznie bezkarny. Chorobowe podłoże zdarzenia i ograniczona poczytalnoœć nie pozwalajš go nawet nazwać przestępcš. Trafi do szpitala psychiatrycznego o zaostrzonych œrodkach ostrożnoœci. Co pół roku biegli psychiatrzy będš opiniować stan jego zdrowia. Gdy diagnoza specjalistów wypadnie pozytywnie, decyzjš sšdu zostanie... zwolniony do domu. – Społeczeństwo powinno w takich przypadkach wykazać się tolerancjš i wybaczeniem takiego czynu – podkreœla psychiatra Lech Gšdecki.

Czy gdyby pan Waldek odpowiednio wczeœnie skorzystał z pomocy kasty egzorcystów, tak ostatnio modnej w Katolandzie, pięć osób żyłoby nadal? Jedno jest pewne – medalik nie zadziałał.

Damian Pluta

 

 

nr 14, 08.04.2004 r.

KSIĽDZ ZABIŁ KSIĘDZA

Ksišdz i seminarzysta zostali

aresztowani w brazylijskim mieœcie

Goiania pod zarzutem popełnienia

morderstwa. Ks. Moacir Bernardino

da Silva (l. 60) i kleryk

Darian Pinto de Freites (l. 28) sš

oskarżeni o otrucie innego księdza

– Adriana Moreira Curada, który

groził zdemaskowaniem ich romansu

oraz finansowych przekrętów.

Policja znalazła magazyny pornograficzne

i takież taœmy wideo

ukazujšce dobrodzieja da Silva na

plaży w towarzystwie chłopaków

– w tym wspomnianego seminarzysty.

Nie byli w habitach ani... w czymkolwiek.

Organa œcigania podsłuchały

także rozmowy telefoniczne

prowadzone ze służbowego numeru

księdza, podczas których umawiał

się na homoseksualne randki

z przyjaciółmi.

TN

 

 

nr 5, 08.02.2007 r. NIELUDZCY BISKUPI

W roku 2002 ktoœ zastrzelił dyrektora zakładu pogrzebowego w Hudson w stanie Wisconsin oraz jego współpracownika. Kiedy po dwóch latach œledztwa policja przybyła do koœcioła w Hurley, by zapytać ks. Ryana Ericksona, który w międzyczasie został tam przeniesiony z Hudson, czy jest on sprawcš morderstwa, duchowny powiesił się.

Jak się okazało, był on pedofilem recydywistš, a 39-letni dyrektor zakładu pogrzebowego Dan O’Connell był jednš z jego ofiar. Erickson zabił go, by uniknšć dekonspiracji. Drugiego człowieka duchowny zastrzelił, gdy tamten – zwabiony hałasem – przyszedł sprawdzić, co się dzieje. (...)                                      

PZ

 

 

nr 40, 11.10.2007 r. W IMIĘ OJCA I SYNA...

Ksišdz Daniel Corogeanu z Alba-Iulia (Rumunia) – w asyœcie czterech zakonnic – ukrzyżował ich koleżankę z klasztoru Œwiętej Trójcy, 23-letniš siostrę Irinę Cornici.

Ofiara została zakneblowana, przytwierdzona łańcuchami do krzyża i przez szereg dni pozbawiona wody i pożywienia, w wyniku czego zmarła.

Kapłan został skazany na 14 lat więzienia, zaœ zakonnice dostały po 8 lat. Corogeanu utrzymuje, że wszyscy sš niewinni. Ukrzyżowanie było częœciš egzorcyzmów majšcych wyzwolić siostrę od złego.

Obecnie łaskawy sšd zredukował wyrok dla księdza o połowę, także zakonnicom zmniejszono kary o 2 lata. Ukarano przy tym ortodoksyjnš diecezję Husi – musi wpłacić 3 tys. euro rodzinie ukrzyżowanej. Sprawa wywołała emocje i protesty przeciw „œredniowiecznym praktykom” tolerowanym przez Koœciół ortodoksyjny, do którego należy większoœć Rumunów.

CS

 

 

nr 49, 09.12.2004 r.

ZABÓJCZE RADIO

Dziennikarz Parmenio Medina,

który przygotowywał krytycznš ksišżkę

o kostarykańskim Radiu Maryja

z Gwadelupy, został zabity trzy lata

temu. Zgromadzone przez prokuraturę

dowody pozwoliły postawić

księdzu Minora de Jesús Calvie,

szefowi rozgłoœni, zarzut zaplanowania

morderstwa i współudziału

w zbrodni. Ksišdz Calvo czeka na

rozprawę. Tymczasem włodarze Krk

– w tym arcybiskup z San José,

Hugo Barrantes – publicznie sprzeciwiajš

się „atakom, jakie media przypuœciły

na Koœciół”, rozdmuchujšc

sprawę Mediny. Księża czujš się dyskryminowani

i obrażani.

Biedaczyska!

MW

 

 

nr 17, 03.05.2007 r.

KATOLICKA HISTERIA

Co najmniej kilkaset dziewczšt z ubogich rodzin, uczšcych się w jednej ze szkół katolickich na obrzeżach stolicy Meksyku, padło ofiarš zaburzeń psychicznych. Szkoła prowadzona przez zakonnice słynie z silnego rygoru. Zaburzenie jest nazywane przez lekarzy histeriš i objawia się m.in. atrofiš mięœni. To kolejny dowód na to, że Koœciół szkodzi zdrowiu!

MaK

 

 

„SUPER EXPRESS” nr 138, 14-15.06.2006 r.

OKRUTNE ZAKONNICE CHOWAJĽ TWARZ

– Żadnej skruchy! Wszystkiego się wypierajš. Zachowujš się bezczelnie! (...)

Matka Karolina (Zofia J., 53 l.) przełożona klasztoru i dwie jej pomagierski: siostra Barbara (Danuta K., 47l.) i siostra Łucja (Mirosława G., 47 l.) oskarżone sš o głodzenie innych zakonnic, bicie i znęcanie się nad nimi. (...)

Małgorzata Janczewska

 

 

nr 28, 19.07.2007 r.

MIŁOŒĆ BRATERSKA

48 zatrzymanych i setki rannych to bilans zamieszek pomiędzy chrzeœcijańskimi koptami a muzułmanami w Egipcie. Do tego rodzaju rozruchów – pod byle pretekstem – dochodzi nad Nilem niemal co roku. Do rozdzielenia skaczšcych sobie do gardeł wyznawców miłoœci bliŸniego policja musiała w tym roku użyć aż 35 specjalnych pojazdów opancerzonych.

AC

 

 

NIEBO W WODZIE

LaShuan Harris miała wobec swoich dzieci jak najlepsze intencje. Utopiła je w Zatoce San Francisco, bo... wierzyła, że posyła dzieci do nieba.

Kiedy szamotała się ze starszymi synami (6 i 12 lat), najmłodszy, 16-miesięczny, zaœmiewał się do rozpuku, bo myœlał, że to taka zabawa.

Zanim doszło do tragedii, matka Harris ostrzegała opiekę społecznš, że córka może skrzywdzić dzieci – niestety, zlekceważono jš. Dzieciobójczyni jest bardzo religijnš schizofreniczkš. Teraz grozi jej dożywocie. Tak bywa, gdy zamiast terapii medycznej dostaje się wyłšcznie religijnš.                                               ST

 

 

PRZED SĽDEM

Kolejna afera odkryta przez „FiM” znalazła swój finał w sšdzie! Katecheta ksišdz Franciszek Wróbel, który znęcał się psychicznie i fizycznie nad dziećmi („FiM” 26/2002) stanie przed sšdem 4 lutego 2003 roku. Proboszczowi z Pielgrzymki koło Złotoryi grozi od 3 miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolnoœci.             A.C.

 

 

NIE MA CUDÓW

W 6 amerykańskich szpitalach przeprowadzono najpoważniejsze i najbardziej kompleksowe badania, majšce na celu ustalenie wpływu modlitwy na stan chorych. (...) Po 30 dniach zespół lekarzy porównał wyniki, które wykazały niezbicie, że modlitwy nie odniosły żadnego pozytywnego skutku. W dwu grupach, które nie wiedziały, czy ktoœ będzie prosił Boga o ich powrót do zdrowia, odnotowano 52 proc. komplikacji pooperacyjnych, a w grupie chorych, którzy wiedzieli, że za ich pomyœlnoœć odprawiane sš modły, było 59 proc. powikłań.

MW

 

                                                                                                                                                                                                                     

„BÓG MNIE URATUJE!”...

...krzyknšł w niedzielne popołudnie mieszkaniec Kijowa i po linie spuœcił się do wybiegu dla lwów w miejskim zoo. Do tego zapewnienia sceptycznie podeszła lwica. Nieszczęœnik z przegryzionym gardłem już na zawsze stracił zapal religijny. (...)

JG

[Ale idiota. Wszystko na darmo – gdyby zrobił to w Polsce to już byłby œwiętym, który zginšł za wiarę. Żeby członkowie kor byli tak ofiarni..., ale oni... tacy głupi nie sš. – red.]

 

 

nr 49, 08-14.12.2006 r.: Mniej szczęœcia do Biblii miała 48-letnia Linda Long z London w stanie Kentucky. Jej koœciół, Holiness Church, praktykuje zabawy z jadowitymi wężami jako częœć rytuału mszy. Jest to wprawdzie zakazane pod karš studolarowej grzywny, ale Kentucky leży w sercu „pasa biblijnego” i liczy się tylko Pismo Œwięte, a nie prawo. Tym bardziej że motywem jest ustęp biblijny stwierdzajšcy, że ci, którzy naprawdę wierzš, mogš dotykać i brać w ręce jadowite węże bez żadnej dla siebie szkody, bo gady nie mogš ukšsić bożego człowieka.

Niestety, okazało się, że pani Long – mimo wielkiej nadziei – z wiarš była na bakier. Została ukšszona i mimo pomocy szpitalnej po 4 godzinach była już w drodze do królestwa niebieskiego lub gdziekolwiek indziej, gdzie została poœmiertnie skierowana.

ZW

 

 

O NAŒLADOWANIU JEZUSA...

(...) ...stała się ortodoksyjnš katoliczkš, przestrzegajšc skrupulatnie wszelkich kanonów wiary. To właœnie natchnęło jš pragnieniem przeprowadzenia – na wzór Chrystusa – 40 dniowej głodówki. W 23 dniu wyłšcznie wodnej diety organizm odmówił posłuszeństwa jej pobożnemu duchowi. Rodzina, która przed zgonem dodawała jej animuszu, utrzymujšc w przekonaniu, że przetrwanie o modlitwie i wodzie jest możliwe, oœwiadczyła, iż Rosaline zmarła, poœwięcajšc się Panu, „Mówiła, że jest dzieckiem Boga” – wspomina siostra... Materiał na œwiętš gotowy.                                                                                                             ST

[Oto wyższoœć ducha nad ciałem... Jak dobrze mieć katolickš rodzinę..., która dodaje otuchy. A jakby tak wszyscy poœwięcili się dla Pana... – red.]

 

 

MAŁA WIARA Niepowodzeniem zakończył się pokaz chodzenia po wodzie zorganizowany przez pewnego pastora zielonoœwištkowego z Gabonu. Młody duchowny na oczach grupy wiernych oczekujšcych cudu wszedł do rzeki i... utonšł. Pomoc z nieba nie nadeszła... (...)

[Też mi problem. Za kilkaset lat okaże się że nie tylko chodził, ale jeszcze uratował 12 tonšcych, którzy następnie zostali jego uczniami, póŸniej apostołami. A sam On poœwięcił się i dał się utopić, po czym wypłynšł, wpłynšł itd. – red.]

 

 

TRUPIE PACIORKI

Wiara w cuda o mały włos doprowadziłaby do wybuchu epidemii w Lichnowach koło Chojnic. Krewni zmarłego 39-letniego mężczyzny trzymali w domu jego zwłoki przez 59 dni, czyli tyle, ile jest paciorków w różańcu, i wierzyli, że trup zmartwychwstanie. (…)                                                           Roman Krawiecki

 

 

TEMU PANU PODZIĘKUJEMY

(...) W ubiegłym roku potężny krzyż jakby za karę upadł na proboszcza, ale mimo połamanych nóg wielebny nie odpuœcił ani jednej mszy, a forsiaste chrzty celebrował nawet z wózka inwalidzkiego (...)                                                                                                                                                              PR

 

 

W USA – DEKLARATYWNIE NAJBARDZIEJ RELIGIJNYM (OPRÓCZ POLSKI!) KRAJU ŒWIATA – ROŒNIE LICZBA OSZUSTW, WYŁUDZEŃ I KANTÓW NA TLE RELIGIJNYM. (...) W przedziale czasowym 1998-2001 przewalono już 2 miliardy. (...) Aby zorientować się, jak to koœcielne nauczanie realizuje się w praktyce, wystarczy spojrzeć, gdzie mieszkajš i czym jeżdżš  proboszczowie. Nie tylko w USA... (...) Nawet gdy defraudacje wychodzš na œwiatło dzienne, poszkodowani często odmawiajš współpracy z policjš, bo wcišż wierzš, że tacy religijni ludzie nie mogli ich oszukać.                 ST                                                                                        

 

 

nr 38, 23.09.2004 r.

DORADCA PAPY – KRYMINALISTĽ

Doradca prawny papieża i redaktor periodyku dotyczšcego

prawa kanonicznego – monsinior (prałat) Emilio Colagiovanni

– został skazany przez sšd federalny w USA na grzywnę 15 tys.

dolarów za pranie pieniędzy i udzielanie pomocy oszustowi Martinowi

Frankelowi w defraudacji kilkuset milionów dolarów należšcych

do amerykańskich firm ubezpieczeniowych.

84-letni oskarżony przyznał

się do winy i wyraził skruchę:

„Bardzo mi przykro, jeżeli kogoœ

skrzywdziłem”. Karę ma zapłacić

w cišgu 30 dni i do tej pory

nie wolno mu opuszczać USA.

Groziło mu do 10 lat więzienia.

Sędzia złagodził karę ze względu

na wiek i marny stan zdrowia

monsiniora.

Frankel założył pod egidš

Watykanu lewš fundację œw.

Franciszka z Asyżu („FiM”

27/2004) i odpalał Stolicy Apostolskiej

kasiorę za używanie jej

szyldu. Kupował firmy ubezpieczeniowe,

które następnie rujnował,

wydajšc pienišdze na swe

wystawne życie. Wiarygodnoœć

oszustwom zapewniał Colagiovanni,

który potwierdzał, że

Frankel posiada zabezpieczenie

w wysokoœci 1,2 mld dolarów

w Banku Watykańskim. W rzeczywistoœci

Frankel wpłacił tam

40 tys. dolarów. Gdy sprawa się

wydała, Frankel zbiegł z USA

i został ujęty po kilku miesišcach

w Niemczech. Ma zostać

skazany w przyszłym miesišcu.

Watykan utrzymuje, że nic

o defraudacji nie wiedział i nie

odniósł żadnych korzyœci materialnych.

Niepodważalne dowody

œledztwa mówiš jednak zupełnie

coœ innego. Władze czterech

stanów usiłujš pocišgnšć

Watykan do odpowiedzialnoœci,

posługujšc się paragrafem stworzonym

specjalnie do œcigania

przestępczoœci zorganizowanej:

odpowiedzialnoœć za współudział

w przestępstwie ponosi każdy jego

uczestnik, niezależnie od tego,

czy miał korzyœć majštkowš. TN

 

 

DOLCE... VITA (...) Ukradli oni co najmniej 8,6 mln dolarów z pieniędzy, które parafianie (Palm Beach to siedlisko milionerów) przekazali Koœciołowi na cele charytatywne. (...)

CS

 

 

nr 10, 16.03.2006 r.

SZWECJA Wybuchł skandal wokół szwedzkiego oddziału katolickiego Caritasu. Księża zdefraudowali wielkie rzšdowe pienišdze przeznaczone na pomoc dla Iraku. Szwecja, która dla krajów ubogich przeznacza równowartoœć ok. 10 mld. złotych rocznie, finansuje projekty realizowane przez organizacje pozarzšdowe.

 

 

ZŁODZIEJ ZAKONNY

Z biblioteki zakonu o.o. franciszkanów na warszawskim Nowym Mieœcie zginęło 231 ksišżek, m.in. niezwykle cenne starodruki niemieckie i łacińskie, encyklopedie pisane cyrylicš, księgi kanoniczne, dekrety cara Piotra I, a nawet antyczny zegar i stolik o dużej wartoœci. Po dwóch latach policja wykryła, że złodziejem był ówczesny... przełożony zakonu, ojciec Stanisław C. Ukradł, bo potrzebował na „dostatni” tryb życia ze swojš konkubinš Ewš B. Panienka próbowała starodruki sprzedać w Muzeum Narodowym i wpadła. Obecnie garuje w pierdlu, a jej franciszkański ojciec wolno lata po Warszawie.

 

 

nr 7, 23.02.2006 r.

INTERES ŻYCIA

Ksišdz Randal Radic przez 10 lat odprawiał nabożeństwa w najstarszej amerykańskiej œwištyni w miasteczku Ripon.

Wreszcie mu się znudziło. wpadł na pomysł, żeby koœciół sprzedać. Sfałszował więc dokumenty i uczynił się właœcicielem budynku. kupiec się znalazł, dał 525 tys. dolarów, za które duchowny kupił sobie bmw. (...)

TW

 

 

nr 29, 27.07.2006 r.

UCZUCIA RODZINNE

300 tysięcy dolarów – tyle zdefraudowała obrotna zakonnica, pracujšca w Biurze ds. Rodziny w archidiecezji Omaha.                                                    WZ

 

 

EUROENTUZJASTA

Dziesięć lat więzienia grozi księdzu, który rozprowadzał fałszywe euro. Policja nie wyklucza, że pleban był kurierem majšcym przetestować polski rynek zbytu. Euroentuzjasta zamiast czekać w areszcie na wyniki prokuratorskiego œledztwa, spędza ten czas w domu swej przyjaciółki – rzecz oczywista. (…)

 

 

KOŒCIELNE TUCZY

Prokuratorzy Watykanu majš coraz więcej pracy. Z roku na rok roœnie liczba przestępstw popełnianych zarówno przez turystów, jak i jego obywateli. W roku 2002 padł rekord: papiescy urzędnicy prowadzili 239 spraw. W cišgu ostatnich dwudziestu lat przeciętnie wszczynano 118–138 spraw rocznie. Większoœć aktów oskarżenia dotyczy okradania turystów. Ciekawe, że złodzieje najczęœciej „pracujš” podczas audiencji papieskich, kiedy – z uwagi na tłok – możliwoœć kradzieży jest ułatwiona. Czyżby bliskoœć setek konfesjonałów tak oœmielała złodziei?                                                                                                                             MP

 

 

PRZEWAŁ CHARYTATYWNY

Prokuratura bydgoska oskarżyła Henryka M. – przewodniczšcego Katolickiego Stowarzyszenia Służby Charytatywnej im. Błogosławionej Urszuli Ledóchowskiej – o zdefraudowanie 1,5 mln złotych z konta stowarzyszenia. Katolicka firma okazała się maszynkš do oszustw podatkowych: ofiarodawcy wpłacali jedynie 10 proc. deklarowanych kwot, a potwierdzenie i odpis od podatku (100-procentowy!) otrzymywali na całoœć. Przez konto stowarzyszenia miało przewinšć się w sumie 9 mln złotych! Każdy proboszcz w Polsce może robić takie przewały...                                                                                                         MaK

 

 

OSZUST W IMIĘ BOŻE

(…) Temida rozliczyła już wszystkich kapłanów, którzy usiłowali szybko zarobić furę kasy. Głównemu oskarżonemu – księdzu Bolesławowi Jewulskiemu (61 lat) z Połczyna-Zdroju – zarzucono wyłudzenie z Agencji Rynku Rolnego i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ponad 800 tys. złotych. (…)                                                                                                                                                                                                                       Piotr Sawicki

 

nr 6, 15.02.2007 r. SIÓDME PRZYKAZANIE

(…) Amerykański Uniwersytet Villanowa ogłosił wyniki przeprowadzonych badań. Okazuje się, że w 85 proc. diecezji katolickich w USA miało miejsce sprzeniewierzenie funduszy, czyli pogwałcenie przykazania „nie kradnij” i przestępstwo kryminalne. Zdefraudowane kwoty przekraczały każdorazowo pół miliona dolarów. (…) Tylko w jednym miesišcu – paŸdzierniku 2006 r. – wykryto 3 afery dotyczšce kradzieży ogromnych sum. W Delray Beach na Florydzie dwaj księża zdefraudowali 8,6 mln dolarów; pienišdze przepuœcili m.in. na wycieczki do Las Vegas. Kradli przez 40 lat i nie zwróciło to niczyjej uwagi.                           ZW

 

 

nr 8, 01.03.2007 r.: (…) Doprawdy, kwota ta jest doprawdy symboliczna w porównaniu z tym, czego dokonał 5 miesięcy wczeœniej kapłan tej samej diecezji, ks. Bob Ascolese, który buchnšł prawie milion. (…)                                                                                                                                                             JF

 

 

nr 10, 15.03.2007 r. KSIĽDZ SKOMPLIKOWANY

(…) Szanowany przez parafian Randal Radic ukradł i sprzedał całš 90-letniš œwištynię.

Najpierw podrobił dokumenty tak, że stwierdzały, iż jest jej właœcicielem. Następnie pod zastaw swej œwištyni zacišgnšł pożyczkę na 200 tys. dolarów. Potem za 100 tys. kupił sobie luksusowe BMW. W końcu opchnšł koœciół małżeństwu inwestorów za 525 tys. dolarów. (…)                                                                TN

 

 

nr 45, 15.11.2007 r.

DUCHOWNI W BIZNESIE

Idee wolnego rynku i zwišzanego z nim cwaniactwa przeniknęły do mas kleru. W ubiegłym roku przymknięto dwóch sędziwych, irlandzkich księży katolickich – Johna Skehana (80 lat) i Francisa Guinana (64 lata).

Oskarżono ich o defraudację 8,6 mln dolarów należšcych do Koœcioła.

Okazało się, że afera ma wymiar międzynarodowy: dwaj kapłani irlandzcy kradli w porozumieniu z księdzem z Florydy, Michaelem Hickeyem, dobrze znanym organom œcigania z notorycznych jazd po pijaku (po pištym zatrzymaniu w 1999 r. odebrano mu prawo jazdy na dobre). Prócz wydatków na dziewczyny, hazard, podróże zagraniczne i wykwintne życie trójka postanowiła łupy zainwestować. W tym celu utworzyła korporację o nazwie Shag Inc., która miała przynosić dochody, udzielajšc pożyczek na zakup nieruchomoœci.

Niestety, Shag Inc. zbankrutował. Duchownych irlandzkich zatrzymano, a teraz sš na wolnoœci za kaucjš i czekajš na rozprawę. Rozgrzeszanie i prowadzenie owieczek do Królestwa Niebieskiego jest jednak łatwiejsze niż prowadzenie dochodowej firmy.                                                                       PZ

 

 

"FAKTY I MITY" nr 32, 17.08.2006 r.

BISKUP W JAJO ZROBIONY

ŁOWICKI BISKUP POMOCNICZY PORĘCZYŁ 300-TYSIĘCZNY KREDYT DLA JEDNEGO Z PROBOSZCZÓW, A TEN ZNIKNĽŁ Z KASĽ, BO TERAZ KOŒCIÓŁ TO MU LOTTO.

Wraz z upływem czasu poznajemy coraz więcej szczegółów dotyczšcych ucieczki z kraju 65-letniego ks. Franciszka Augustyńskiego – proboszcza parafii Œwiętego Ducha w Łowiczu. Pisaliœmy o tym skandalu w „FiM” 22/2006, sugerujšc już kilka miesięcy temu, że powodem zniknięcia sutannowego były pienišdze, a być może także niekonwencjonalne upodobania seksualne.

W łowickiej kurii nikt wówczas nie chciał potwierdzić naszych przypuszczeń.

Ksišdz Augustyński zniknšł 17 marca br. Prawdopodobnie wyjechał do któregoœ z zachodnich krajów (według naszych ustaleń – do Anglii). Na lotnisku Okęcie odnaleziono jego samochód. Z parafialnej kasy znikły wszystkie pienišdze (proboszcz zbierał kasę na odrestaurowanie jednego z ołtarzy, a parafianie nie szczędzili grosza).

Teraz okazało się, że ks. Augustyński w jednym z banków wzišł kredyt wysokoœci 300 tys. zł, poręczony przez samego Józefa Zawitkowskiego – biskupa pomocniczego łowickiej kurii. Tak wysoki kredyt był wzięty pod zastaw... łowickiej œwištyni. Po ucieczce proboszcza parafii Œwiętego Ducha pienišdze musiała zwrócić łowicka kuria. Zgodnie z koœcielnymi przepisami, bp Zawitkowski nie miał prawa udzielać poręczenia – mógł to zrobić jedynie biskup ordynariusz i to po zasięgnięciu opinii m.in. diecezjalnej rady ekonomicznej (Koœciół jest w sprawie pieniędzy bardzo ostrożny). Biskup Zawitkowski żałuje swojej decyzji i wyjaœnia, że poręczył kredyt, gdyż parafia prowadziła szeroko zakrojone prace remontowe.

Prokuratura dopiero pod presjš mediów wszczęła œledztwo w sprawie kradzieży pieniędzy i zaginięcia kapłana. Zdaniem ks. kan. Stanisława Plichty, kanclerza łowickiej kurii, przez kilka miesięcy była to „wewnętrzna sprawa Koœcioła”. Pewnie tak, bo duchownym koło tyłków lata fakt, że skradzione pienišdze w przeważajšcej częœci pochodziły od parafian.

Przed kilku laty w łowickiej kurii milczeniem skwitowano także podobnie tajemnicze zniknięcie ekonoma diecezjalnego – ks. Krzysztofa Malczyka.

RP

 

 

PŁOMIENNE HOBBY RATUSZA

(...) W styczniu 2003 roku fanaberie rzšdców miasta skończyły się tragicznie, gdyż stajenkę – wraz z żywym inwentarzem – strawił ogień. (...) Wieczorem 15 lipca br. [2004 – red.] elementy [kolejnej (za 70.000 zł) – red.)] złożonej w LKJ szopki uległy spaleniu. (...)                                                  Kazimierz Ciuciurka

 

 

HOJNI ZA NASZE

W Gdańsku sfajczył się dach koœcioła œw. Katarzyny. Mówi się że straty sš ogromne. (...)                                                                                               MSZ

 

U CZARNYCH NA CZARNO

(...) Okazało się, że w seminarium policja dorwała Henryka P., zabójcę poszukiwanego listem gończym, a ten zeznał, iż pracował tam przez 4 lata... (...)  MarS

 

 

CZEKAM NA KANONIZACJĘ

(...) przez ponad 30 lat swojego zawodowego życia miałem stygmaty na dłoniach. Doœć regularnie, z częstotliwoœciš co najmniej raz na tydzień, pękała mi do mięœni skóra na wewnętrznych częœciach dłoni, w msh, w których - według œwiętych obrazków - Jezus z Nazaretu miał wbite gwoŸdzie przy krzyżowaniu. Z ran wyciekała krew i było to bolesne. (...) ...że jest to uczulenie na kredę. (...) Moja „œwiętoœć” skończyła się definitywnie po dwóch latach całkowitego zaprzestania działalnoœci nauczycielskiej. (...)

 

 

„NIE” nr 15, 12.04.2001 r.:

„Woda œwięcona, służšca do kropienia œwięconki, zawiera bakterie z grupy coli (norma przekroczona od 24 do 240 razy), oraz kolonie bakterii badane na agarze odżywczym (norma przekroczona od 9.5 do 28 razy) – wg analiz sporzšdzonych na zlecenie tygodnika „NIE” z marca 1994 r. („NIE” nr 15, z 1994 r.)

 

 

„FAKTY I MITY” 20.06.2002 r.

Z RĘKĽ W... KLOACE

Przebadaliœmy próbki wody z [przenajœwintszych (jak oni się wyrażajš, bezbożnicy jedni!... – red.] kropielnic na Jasnej Górze

(...) Bakterii grupy coli mamy w „naszej” wodzie całe 20 kolonii, a w wodzie, z którš majš stycznoœć ludzie, pod żadnym pozorem nie może być ani jednej. Prawdziwym „hitem” okazuje się jednak obecnoœć enterokoka  o nazwie paciorkowiec kałowy. Liczba jego kolonii, jest tak wielka, że biologom w ogóle nie udało się tego policzyć (stšd zapis „niepoliczalny”). Ogólna iloœć wykrytych w œwięconej wodzie paskuctw jest taka, że wielokrotnie przekracza dopuszczalne normy i uršga elementarnym zasadom higieny. (...) – „To jest  jakaœ okropna woda. Nie pamiętam , abyœmy mieli kiedyœ tak fatalnš próbkę. Właœciwie to nie woda, ale jakaœ chorobotwórcza mieszanina strasznych jadów” – powiedziała w rozmowie z dziennikarzem „FiM” pracujšca przy próbkach laborantka. (...) ... dowiedzieliœmy się, że paciorkowce (nie majš nic wspólnego z różańcem, choć – jak się okazuje – nie do końca...) mogš powodować zapalenie skóry, zapalenie zatok, szkarlatynę, ciężkie biegunki, goršczkę, wielodniowe wymioty, zmiany ropne w tkankach, zapalenie osierdzia. Zarazki coli zaœ to takie „przyjemniaczki”, które sš w stanie wywołać ostre zatrucia pokarmowe, ciężkie zapalenie płuc, a nawet trwałe uszkodzenie nerek mogšce się skończyć dożywotniš dializš pacjenta lub koniecznoœciš przeszczepu. Epidemia wywołana przez bakterie coli spowodowała kilka lat temu w Japonii œmierć kilkudziesięciu osób. (...) Tymczasem co dzień, co godzina, dziesištki tysięcy ludzi: zdrowych i ciężko chorych, czystych i brudnych, wprost z trasy pielgrzymkowej: czasem tuż po podtarciu się w polowych warunkach, wkładajš swoje dłonie do kropielnic wszystkich polskich koœciołów. Ršk tych potem nie myjš, bo zazwyczaj nie majš gdzie. Chwilę póŸniej podajš prawicę przyjaciołom, wycierajš buzię dzieciom, jedzš lody i hamburgery, przeliczajš i puszczajš w obieg banknoty. A paciorkowiec aż piszczy z radoœci i tylko czasem martwi się w ukryciu czy nie wyprzedzš go w dziele zniszczenia koleżanki – bakterie coli. Te zaœ spokojnie rozmnażajš się w brzuszkach. (...)

                                                                                                                                                                                                                       Marek Szenborn 

 

 

„FAKTY I MITY” nr 30, 29.07.2004 r.

BIEGUNKA CUD

Pod drewnianš kapliczkš

w Krasnobrodzie bije naturalne

Ÿródełko, z którego woda

miała podobno przywrócić zdrowie

Marii Zamoyskiej, póŸniejszej

Marysieńce Sobieskiej.

Wprawdzie kłam powszechnej legendzie

o nadprzyrodzonych właœciwoœciach

zdroju zadajš ekspertyzy zamojskiego

sanepidu, który regularnie

(ostatnio w czerwcu) w „cudownej

wodzie” wykrywa bakterie kałowe,

ale mało kto wierzy sanepidowi...

Mimo informacji – wielokrotnie zamieszczanych

we wszystkich lokalnych

mediach – o tym, że woda nie

nadaje się do picia, nikt nie przejmuje

się ostrzeżeniami. Zwłaszcza

w niedzielę do kapliczki „na wodzie”

tłumnie œcišgajš pielgrzymi z całej

Zamojszczyzny. Moczš nogi, przemywajš

oczy i nałogowo pijš skażonš

wodę. Rekordziœci potrafiš robić zapasy

na cały tydzień, napełniajšc wodš

nawet po kilkadziesišt trzylitrowych

butelek. Spożycie wody z pałeczkami

coli nie jest specjalnie groŸne

dla osób dorosłych, grozi co najwyżej

bólami brzucha i biegunkš. Może

być natomiast bardzo poważnym

zagrożeniem dla dzieci.         AK

 

[Co na to - i od czego jest - sanepid. Czyżby „œwięcone bakterie” nie szkodziły?!! Jeœli okaże się, że szkodzš to pewnie Bóg tak chciał... Więc niech tš „œwiętš wodę” spożyjš ci, którzy tak twierdzš! – red.]

 

 

"FAKTY I MITY" nr 45, 15.11.2007 r. PIĽTA KOLUMNA

KAPOTA SZYMONA

Do koœcioła Ojców Bernardynów w Krakowie sprowadzono (po konserwacji) płaszcz œw. Szymona z Lipnicy. Z wielkš czciš wniesiono go do œwištyni i umieszczono w klimatyzowanej gablocie. No i od razu tłumy wiernych zaczęły nawiedzać koœciół i modlić się do strzępu „œwiętoœci”, adorujšc przy okazji pojemniczek z kostkš zakonnika.

Kolejka wiernych na klęczkach, podchodzi do relikwiarza, pokornie go œlinišc. W ten sposób jedni zlizujš œliny innych... Co gorsza, do tej celebry – wołajšcej o pomstę sanepidu – cišgane sš też dzieci.

Braciszkowie chcieli również przycišgnšć wiernych, reklamujšc tryskajšce w przyklasztornym ogrodzie cudowne Ÿródełko, rzekomo odkryte przez Szymona. Jednak jak szybko je udostępnili, tak szybko musieli zamknšć – po kontroli sanepidu właœnie.

Szymon żył w XV wieku i umarł na cholerę (nie pomogła mu cudowna woda) właœnie dlatego, że w tych czasach przestrzeganie higieny było czymœ abstrakcyjnym. Jak widać, przykład œwiętego niczego „œlinotoków” nie nauczył.                                                                                                                            PP

 

 

„FAKTY I MITY” nr 8, 27.02.2003 r.

LUX WYJŒCIE

Szanowny Księże Prymasie.

Postawmy sprawę jasno: Jonasz

i Ksišdz Prymas macie ten sam interes

(w sensie polityczno-ekonomicznym,

rzecz jasna...). Spieszę

tedy wybawić obu moich chlebodawców

z owego kłopotu kolosalnego,

a jak wiemy, na imię mu „Trwam”.

Najpierw podsumujmy stan posiadania:

po stronie Radia Maryja (którego

„Trwam” ma być klonem) jest

11 milionów słuchaczy i „Nasz Dziennik”

na dodatek. Po stronie Jego

Ekscelencji jest natomiast całe g....

o nazwie Radio Józef, majšce tyluż

słuchaczy, ilu członków liczš rodziny

jego pracowników. „Zawsze dziewica”

nie tyle wygrywa z Józkiem,

ale – bšdŸmy szczerzy – nie ma

w nim żadnego konkurenta. Teraz

dojdzie „Trwam” i to już będzie bardzo

niedobrze, bo socjologowie

przewidujš, iż pojawienie się takiej

telewizji może o 30 procent zmniejszyć

liczbę wiernych w koœciołach,

a co to oznacza – Ksišdz Prymas

wie najlepiej. Poza tym, w dobie

wszechwładzy mediów, to już nie

Wasza Ekscelencja, ale Tadeusz Rydzyk

będzie de facto prymasem. Już

nim niemal jest – o czym obaj doskonale

wiemy.

Ale od czego ksišdz ma swojego

ulubionego felietonistę... Oczywiœcie,

że pospieszę z pomocš swojemu ukochanemu

prymasowi, oœwiadczajšc:

TELEWIZJA TRWAM dostała

koncesję od Krajowej Rady Radiofonii

i Telewizji bezprawnie,

co JE może łatwo sprawdzić i wykorzystać

dla własnych celów. Otóż

koncesje radiowe i telewizyjne mogš

(zgodnie z ustawš) otrzymywać

jedynie podmioty o nieposzlakowanej

opinii i przejrzystych finansach.

W celu sprawdzenia wiarygodnoœci

ubiegajšcej się o częstotliwoœć firmy

X angażuje się często nawet

ABW (dawny UOP). Nikt tego jednak

nie zrobił w odniesieniu do tworu

o nazwie Lux Veritatis, który to

właœnie ma emitować programy

„Trwam”. Dziwne!

Ale jak się nie pofatygowała

ABW, to ja się pofatygowałem.

Otóż Lux Veritatis jest fundacjš

(o czym już pisaliœmy) działajšcš

w całkowitej sprzecznoœci z polskim

prawem. Ustawa z 6 kwietnia

1984 roku stanowi bowiem jasno,

że fundacje majš obowišzek

składać coroczne sprawozdania finansowe

właœciwemu ministrowi

(właœciwemu ze względu na rodzaj

działalnoœci fundacji). W przypadku

LV jest to minister kultury. Ta

sama ustawa mówi, że jeœli fundacja

takie sprawozdanie zwyczajnie

sobie oleje, to sšd (na wniosek

ministra) ma obowišzek zawiesić

zarzšd fundacji i powołać

zarzšd komisaryczny, czyli swój.

Wydaje się jednak, że LV jest

w tym przypadku jakšœ œwiętš (nomen

omen) krowš, bowiem polskie

prawo ma dokładnie tam, gdzie kończš

się plecy Księdza Prymasa. Oto

bowiem mamy niezbite dowody (na

piœmie), że LV uporczywie i od lat

wzdraga się przed przedstawieniem

ministerstwu sprawozdań ze stanu

swojej kasy. Wiem, że ministerstwo

kilkadziesišt (sic!) razy zwracało się

do LV z monitami, ponagleniami

i przypomnieniami w tej sprawie. Istniejšca

od 1998 roku Lux Veritatis

przysłała dopiero 1 lutego 2003 r.

dwa sprawozdania za lata 2000 i 2001

(widocznie ktoœ się już tam trochę

spietrał). Na co szła gigantyczna kasa

katolickiej fundacji (setki poważnych

darczyńców) przez dwa poprzednie

lata – minister już się raczej

nigdy nie dowie. W biurze prasowym

Ministerstwa Kultury potwierdzono

nam, że LV ma gdzieœ ministerialne

ponaglania (czytaj błagalne

proœby) i sprawozdań za lata 1998

i 1999 już nie nadeœle. – A dlaczego

MK nie skierowało wobec tego

sprawy do sšdu, choć miało taki obowišzek?

– indagowaliœmy. – Trudno

powiedzieć – wieloznacznie stwierdziło

ministerstwo.

No więc jakby tak Ksišdz Prymas

wezwał na dywanik swojego ministranta

Millera, a ten póŸniej walnšł

pięœciš w stół ministra od kultury,

to w trymiga Lux Veritatis miałaby

zarzšd komisaryczny – a w konsekwencji

samorozwišzanie. Wasza

Ekscelencja też miałaby samorozwišzanie

problemu z „Trwam”. O czym

donosi zawsze niewierny, choć do

usług...

Marek Szenborn

 

 

O PRAWIDŁOWYM ŻYCIU SEKSUALNYM...

 

nr 17, 29.04.2005 r. KOMENTARZ NACZELNEGO

TYGRYS W KONSERWIE

(...) Klasa rzšdzšca w Koœciele – biskupi – doskonale  zdajš sobie sprawę, że obecnie mniej więcej połowa spoœród 400 tys. księży katolickich na œwiecie to homoseksualiœci (w USA, według anonimowego sondażu, nawet 60 proc.). Gdyby nie geje, papieski Koœciół  już dawno powróciłby do katakumb. Nikogo nie powinno to dziwić, bo cišgnš oni do swego naturalnego, męskiego œrodowiska – seminarium duchownego lub męskiego zakonu, gdzie stanowiš zawsze około 1/3 pierwszego rocznika. Częœć księżowskiego narybku zmienia swoje preferencje na homoseksualne pod wpływem œrodowiska. (...)

Jonasz                                                            

 

nr 1, 09.01.2003 r. WOLNA MIŁOŒĆ BLINIEGO

Dziwne, że choroby weneryczne nie doczekały się jeszcze w katolicyzmie „oficjalnej” wykładni. A przecież nikt tak ich nie rozpowszechniał jak właœnie rzymskie duchowieństwo… Choroba zwana syfilisem (kiłš) pojawiła się w chrzeœcijańskiej Europie w œredniowieczu, a przywlekli jš... pobożni krzyżowcy z Ziemi Œwiętej. (...) Bogdan Motyl www.alternatywa.com

 

 

nr 1, 09.01.2003 r. MNIEJSZE ZŁO

W ubiegłym miesišcu, za kaucjš 300 tys. dolarów, z bostońskiego więzienia wypuszczony został ks. Paul Shanley. Shanley oskarżony jest o 10 gwałtów i 6 aktów molestowania seksualnego nieletnich – od 5-latka poczynajšc. Miejscem przestępstw była m.in. parafia oraz konfesjonał. Zwolnienie z więzienia ks. Shanleya wywołało powszechne oburzenie. (...)

T.SZ.

 

 

nr 1, 09.01.2003 r. MORDERCY DZIECI

Zbiorowe gwałty, pedofilia, a nawet morderstwa – oto praktyki, którymi „umartwiali” się mnisi w jednym z amerykańskich klasztorów. (...)

Janusz Chrzanowski

 

nr 1, 09.01.2003 r. SUWAŁKI

Przed sšdem stanie Leszek S. urzędnik i działacz Akcji Katolickiej oskarżony o molestowanie pięciu dziewięcioletnich dziewczynek. Oskarżony jest żonaty, ma dwoje dzieci i kandydował w wyborach samorzšdowych z ramienia LPR.

Bóg, Dziewczynki, Honor, Ojczyzna.

 

 

nr 1, 09.01.2003 r. USA

Ksišdz Roman Kramek z diecezji elblšskiej stał się bohaterem œwišt Bożego Narodzenia za oceanem. W wieczór wigilijny aresztowano go pod zarzutem gwałtu na siedemnastolatce. Pomagał jej w ten sposób w przezwyciężeniu szoku spowodowanego wczeœniejszym molestowaniem seksualnym...

Toż to prawdziwy przełom w psychoterapii

 

 

nr 2, 16.01.2003 r.

RELIGIA Z GWAŁTEM

Akt oskarżenia przeciwko księdzu trafił do sšdu. I to nie w USA, lecz w Polsce. Prokuratura rejonowa w Wałczu oskarżyła sutannowego o zgwałcenie trzynastoletniej uczennicy. Miejsce: szkoła. Czas: zaraz po lekcji religii. Według psychologa, zeznania dziewczynki sš wiarygodne. Kuria stanęła na wysokoœci zadania i karnie przeniosła księdza do innej parafii. Za dochodzenie sprawiedliwoœci zapłacili, typowo po polsku, rodzice dziecka: sšsiedzi nie mogli im wybaczyć

„zamachu” na œwiętego kapłana i zmusili do opuszczenia miasta. Ciekawe, czy wyrok też będzie typowo polski?

PaS

 

 

nr 4, 24.01.2003 r.

PAWŁOWICZ SKAZANY

Blisko rok trzeba było czekać

na osšdzenie 39-letniego

księdza pedofila Wincentego

Pawłowicza. Sšd Rejonowy

w Łęczycy uznał artykuły w „Faktach

i Mitach” – opisujšce pedofilskie

praktyki wikarego z Witoni

– za prawdziwe i skazał zboczeńca

na 1 rok i 8 miesięcy więzienia.

W kolejce czekajš inni.

Przypomnijmy pokrótce sprawę

Pawłowicza, która zaczęła się

w kwietniu 1999 r., gdy matka jednego

z nieletnich mieszkańców

Witoni zastała swojego syna w łóżku,

podczas wymuszonego stosunku

z miejscowym wikarym. Chłopak,

podobnie zresztš jak kilku

innych jego kolegów, chodził na

plebanię, by pod okiem młodego

klechy uczyć się obsługi komputera.

Zamiast owej „nauki” klecha

organizował pedofilskie orgie,

które rejestrował za pomocš

kamery wideo. Filmy rozpowszechniał

póŸniej w Internecie. (…)

Okazało się, że „zabawiał”

się on z nieletnimi chłopcami

nie tylko na plebanii w Witoni,

ale także wywoził ich do

Szczecina i tam „wypożyczał” kolegom.

(...) Ryszard Poradowski

Marek Szenborn

 

 

nr 4, 24.01.2003 r.

ZAKONNICE GWAŁCĽ ZAKONNICE

Wobliczu skandalu seksualnego w USA obejmujšcego zarówno

diecezje, jak i podlegajšce im parafie, a także męskie

klasztory, mogło się wydawać, że oazš czystoœci i cnoty pozostajš

klasztory żeńskie. Niestety, nie.

Na poczštku stycznia 2003 roku

do prasy przedostał się raport

na temat życia w żeńskich klasztorach

opracowany przez zespół socjologów

i psychologów z Uniwersytetu

Saint Louis. Znajdujš się tam

rzeczy szokujšce.

Z badań wynika, że na 34 tys.

katolickich zakonnic w USA aż

13 600, czyli 40 procent, stanowiš

ofiary gwałtów lub innych form seksualnego

wykorzystywania. Przede

wszystkim przez księży oraz... inne

zakonnice. Zdaniem autorów raportu,

dane te sš zaniżone, gdyż u wielu

ofiar „strach przed ujawnieniem

gwałtu powodował, iż odmawiały

one udzielenia informacji osobom

prowadzšcym badania”.

Naukowcy z Uniwersytetu Saint

Louis przesłali kwestionariusze

do 2500 zakonnic, gwarantujšc im

anonimowoœć. Mimo to tylko 1164

siostry wypełniły ankiety. „Odniosłem

się do tego ze zrozumieniem

– napisał współautor raportu, prof.

John Chibnall – bowiem te kobiety

chcš pozostać lojalne wobec Koœcioła,

a jednoczeœnie zdajš sobie

sprawš z tego, że swojš krzywdš

musiałyby obarczyć koœcielne struktury,

którym poœwięciły całe życie”.

Około 30 procent amerykańskich

kobiet twierdzi, że były podczas

pracy molestowane seksualnie.

U zakonnic liczba ta wynosi 40 procent.

Klasztory żeńskie sš zatem

– w porównaniu ze œwieckimi zakładami

pracy – raczej oœrodkami

zepsucia seksualnego.

Liczba młodych Amerykanek,

które chciałyby poœwięcić się służbie

zakonnej, gwałtownie spada,

a żeńskie zakony szybko się starzejš.

Tylko 3 procent zakonnic jest

przed czterdziestkš, a 70 proc. sióstr

to kobiety po szeœćdziesištce.

Janusz Chrzanowski

(na podst. „St. Louis Post-Dispatch”, USA)

 

 

nr 6, 13.02.2003 r. W CHINACH TEŻ...

Ks. Michael Lau z Hongkongu został właœnie skazany za seksualne molestowanie 15-letniego ministranta. Odkrycie księżowskich upodobań seksualnych było dla parafian szokiem.

Lau zmusił chłopca do doodbytniczego stosunku płciowego co najmniej dwukrotnie. Władze koœcielne wiedziały o tym, ale nie zgłosiły przestępstwa, obawiajšc się

skandalu. (...)

TSz

 

 

nr 8, 27.02.2003 r.

DIABŁY I PAPIEŻE

Niektórzy z papieży to prawdziwi playboye. Jan XII

(955–963) cudzołożył i utrzymywał stosunki kazirodcze,

swojego kochanka (dziesięcioletniego chłopca!) wyœwięcił

na... biskupa, a potem tak się rozbestwił, że zamienił

koœciół œw. Jana Laterańskiego w... dom publiczny.

Finał jego żywota był tragiczny:

został przyłapany w łóżku in flagranti

przez zazdrosnego męża i zabity

przez niego łańcuchem. Leona

VIII (963–965), jego następcę, trafił

szlag w trakcie stosunku (piękna

œmierć męczennika miłoœci).

15-letnia Marozja „uwiodła” starszego

od niej o 30 lat papieża

Sergiusza III (904–911) i urodziła

mu syna, który 25 lat póŸniej został

papieżem Janem XI.

Po całej erze panowania

papieży przeklętych

nadeszła era papieży

rozpustników,

kiedy to Rzym, œwięte

miasto, zostało zamienione

w burdel,

oraz era rewolucji

seksualnej w żeńskich

zakonach.

Papież Sykstus

IV (1471–1484), największy

rozpustnik

swoich czasów, i Juliusz

II (1503–1513),

ojciec trzech córek,

zakładali w Rzymie

domy publiczne,

a papież Aleksander

VI (Rodrigo Borgia,

1492–1503) razem

z czwórkš dzieci oddawał

się wyrafinowanej

rozpuœcie. Utrzymywał

m.in. stosunki

seksualne ze swojš

córkš Lukrecjš (a ta

z kolei ze swymi braćmi),

współżył również

z młodziutkš Sciantiš,

narzeczonš swego brata,

a poza nimi miał też oficjalnš

kochankę. Była niš

Vanozza de Cattaneis,

matka jego czworga dzieci. Na dłużej

zwišzał się z Juliš Farneze. To tę właœnie

kochanicę papieża nazwano „małżonkš

Chrystusa”. Aleksander VI zapraszał

rzymskich notabli na watykańskie

orgietki, na których nagie prostytutki

tańczyły i oddawały się papieskim

goœciom. Zresztš

ladacznice i kurtyzany

przyczyniły się do rozwoju budownictwa

sakralnego. Na przykład

Klemens VII właœnie od nich nakazał

w 1523 r. œcišgnšć wysoki pieniężny

haracz na budowę Santa Maria

della Penitenza. Odwdzięczono

im się za to wtedy, gdy nadeszła

moda na stosy dla osób żyjšcych

seksualnie z diabłem – jedynie prostytutki

zatrudnione w domach publicznych

wolne były od podejrzeń

o spółkowanie z szatanem! Za papieża

Innocentego X (1644–1655)

jego konkubina, a jednoczeœnie

wdowa po jego bracie – Olimpia

Maidalchini zwana „papieżycš”

– ogłosiła w 1645 r., że rzymskie

prostytutki podczas oficjalnych uroczystoœci

mogš pojawiać się w karocach

i majš prawo do herbów.

„Papieżyca” wzięła je pod opiekę

z uwagi na otrzymane od nich bogate

upominki.

A jak wyglšdał oficjalny celibat

u duchownych niższego rzędu?

Podam zaledwie kilka z setek przykładów:

wizytacja klasztorów w Dolnej

Austrii (1563 r.) pozwoliła

stwierdzić, że przy dziewięciu mnichach

benedyktynach żyło siedem

konkubin, dwie żony, dziewiętnaœcioro

dzieci. Przy siedmiu kanonikach

klasztoru w Neuburg stwierdzono

trzy legalne żony, siedem

konkubin, sto pięćdziesięcioro czworo

dzieci! Nie inaczej było w zakonach

żeńskich: czterdzieœci zakonnic

w Aglar miało dziewiętnaœcioro

dzieci. W Auxonne osiem zakonnic

twierdziło, że zostały pozbawione

dziewictwa przez diabły.

Diabły podniecały

również œwiętš Katarzynę z Sieny

(1347–1380), patronkę Rzymu i zakonu

dominikanów. Wprowadzały

jš w erotyczny trans nie tylko

w celi, ale nawet w koœciele.

Zresztš œwiętej Katarzynie nie

Najwyższego Oblubieńca. Pierœcień

ten – widoczny tylko dla

œwiętej osoby – wykonany był...

z napletka Jezusa pozostałego po

obrzezaniu w ósmym dniu ziemskiego

bytowania boskiego syna.

Jedna z mniszek klasztoru Cambrai

(1491 r.) zeznała w œledztwie

„Œwiętej Inkwizycji”, że pozwoliła sobie

na wprowadzenie diabła do klasztoru

i... 434 razy miała z nim stosunek

seksualny. W Louviers diabelska

erotomania nawiedziła 18 mniszek

na 50 zamieszkałych w klasztorze.

Sławna przeorysza Magdalena

z Cordony (1554 r.) współżyła cieleœnie

z cherubinem Balbanem, który

dodatkowo przenosił jš na orgie

grupowe do klasztorów męskich,

gdzie oddawała się wszystkim, którzy

zapragnęli z niš seksu. Nienasycone

seksualnie diabły

pojawiały się wszędzie,

zarówno u urszulanek

w Loudun, jak i benedyktynek

madryckich.

Mniszki cambraiskie

w napadach żšdzy

i erotycznego szału

właziły na drzewa,

zwieszały się z gałęzi,

miauczały, wykonywały

ruchy kopulacyjne

i onanizowały się.

Ksišżę piekieł

niejedno miał imię:

właził pod suknie

w postaci kota liżšcego

wargi sromowe

(klasztor w Hensburgu),

zamieniał się

w gwałcšcego psa

(Kolonia), zaœ w Aix

sam Asmodeusz

zmuszał siostrę do

obnażania się, czynienia

ruchów lubieżnych.

Najsłynniejsza

inwazja seksualnych

diabłów (spopularyzowana

współczeœnie przez literaturę,

teatr, operę i film)

to słynne diabły z Loudun.

Znakomity pisarz Aldous

Huxley w powieœci „Diabły z Loudun”

okreœlił wszetecznš „współpracę”

zakonnic z diabłami jako

szok dla bywalców najpodlejszych

domów rozpusty w Europie.

Obłškane kobiety, żyjšce w celibacie,

wyczerpane buntem młodych

organizmów, przyznawały się

do współżycia płciowego z diabłami

zamienionymi w psy, koty,

księży, spowiedników, w języki

i usta swych klasztornych współtowarzyszek.

Wirujšcy seks kršżył po Europie

i atakował „nabożnych” mnichów,

księży, zakonnice i... papieży.

A dzisiaj widmo kršży nadal,

ale jest mniej widoczne lub

przemilczane i ma formę utrzymywania

„bratanic”, „gospodyń”, „kucharek”

lub przejawia się poprzez

onanizm, erotomanię i – niestety

– pedofilię.

Andrzej Rodan

 

 

nr 14, 10.04.2003 r.

KSIĽDZ, NASZ PAN

Prawie 20 proc. prostytutek przyznało, że ich klientami sš księża – wynika z pierwszych pełnych naukowych badań nad nierzšdem, przytoczonych przez „Newsweek”. Okazuje się, że to ulubiony klient, bo – jak mówiš dziewczyny – „nigdy nie narzeka, nie zrzędzi, a jak coœ mu się nie podoba, to płaci i zmienia dziewczynę”. Z raportu wyłania się prawdziwy obraz Polaka katolika. Jak ujawnia jedna z pracownic agencji usytuowanej w sercu osiedla, „czasami około godziny

23 mamy cztery psy przywišzane do parkanu”. To dobrzy mężowie wyszli z pupilami na spacer. Tyle że z wolnoœci korzystajš sami. W prawdziwe osłupienie wprawił jednak pracowników agencji sšsiad, który wpadł do nich ze œwięconkš w czasie ubiegłorocznej Wielkanocy. „Postawił na barze koszyczek, wbiegł na górę i... po 45 minutach wyszedł”. Widać katolicy nie przejmujš się naukami Koœcioła. „Nie robię nic złego – zwierza się z kolei jeden z mężów – to, że przytulę się raz na jakiœ czas do mojej dziewczyny w porcie Warszawa, daje mi siłę do przetrwania w małym miasteczku z żonš nauczycielkš i trzema córkami...”.

PaS

 

 

nr 14, 10.04.2003 r. W roku 2002 księża rzymskokatoliccy uprawiali seks na wszystkich kontynentach i we wszelkich możliwych odmianach. I dobrze. Tyle że ekspresja ich seksualnoœci często kolidowała z kodeksem karnym. Tak wynika z raportu amerykańskiej organizacji „Katolicy za Wolnym Wyborem”.

RAPORT WIĘKSZOŒCI, CZYLI... SEKSBOHATERZY

Obszerne opracowanie opisujšce 379 wybranych seksbohaterów – to swoista podróż dookoła œwiata œladami koœcielnej hipokryzji i obowišzkowego celibatu.

Autorzy raportu powołujš się prawie wyłšcznie na Ÿródła amerykańskie lub angielskie, a poza tym w podpunkcie „Polska” uwzględniajš jedynie ujawnionš przez „FiM” sprawę arcybiskupa Paetza. O kilkudziesięciu innych aferach seksualnych, opisanych przez nas, nie ma tam ani słowa. Jak rozumiemy zatem, aby uzyskać rzeczywistš liczbę koœcielnych afer erotycznych wykrytych przez œwiatowe media, należy pomnożyć przez kilkadziesišt powyższš cyfrę. Trzeba sobie także zdawać sprawę z faktu, że skandale ujawnione przez media to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Ta góra to zwłaszcza kraje i okolice ubogie, zacofane, gdzie a strach przed zemstš Koœcioła i ostracyzmem œrodowiska – wszechobecny. Przecież o masowym wykorzystywaniu seksualnym Afrykanek przez katolickich misjonarzy

dowiedzieliœmy się tylko dlatego, że ofiarš księży – wobec plagi AIDS – zaczęły padać także białe zakonnice z zachodniej Europy. Gwałcone kobiety wszczęły alarm wœród swoich rodzin, a te poinformowały prasę, a nawet polityków.

Dodać należy, że raport obejmuje doniesienia z jednego zaledwie roku – 2002! Daje to wyobrażenie o skali zjawiska i totalnej kompromitacji instytucji celibatu.

O wszystkich najgłoœniejszych sprawach pisaliœmy na bieżšco na naszych stronach międzynarodowych. Poniżej prezentujemy garœć mniej znanych, bulwersujšcych lub bardziej egzotycznych geograficznie seksskandali. że Koœciół wszędzie, nawet na Antypodach, jest taki sam: zakłamany aż do bólu, gotowy zrobić wszystko,

aby skandal ukryć i z obrzydliwej afery wyjœć obronnš rękš.

Argentyna – Virginio Isotton – oskarżany o molestowanie dziewczynek, które przygotowywał do pierwszej komunii. Przeniesiono go do innej diecezji, gdzie został proboszczem.

Australia – Gerald Ridsale – skazany na 18 lat więzienia za wykorzystanie seksualne 21 dzieci. Jedna z ofiar twierdzi, że kiedy poskarżyła się w 1993 r. na postępowanie duchownego jego przełożonemu, arcybiskupowi Pellowi, ten za milczenie zaoferował jej pienišdze.

Boœnia – Jozo Zovko – wykorzystywał seksualnie kobiety (często kalekie) pielgrzymujšce do sanktuarium w Medjugorie.

Brazylia – Salomao Soares de Oliveira – finansował jednoczeœnie cztery kochanki, w tym dwie niepełnoletnie.

Alexander Nicolaus Weber – były dyrektor katolickiej szkoły dla chłopców, wykorzystał w pokoju hotelowym szeœciolatka.

Chile – Victor Carrera Trivinio – zgwałcił brutalnie 13-letniš dziewczynkę. Koœcielny sšd skierował go na terapię i „pacjent” czym prędzej wyjechał do Włoch.

Na proœbę rodziny poszkodowanej Sšd Najwyższy Chile zażšdał od państwa włoskiego ekstradycji Trivinio.

Enrique Valdenbenito – oskarżony o zgwałcenie dwóch chłopców (9- i 10- -letniego). Mimo toczšcego się procesu, biskup pozostawił go na dotychczasowym stanowisku.

Kolumbia – Enrique Diaz Jimenez – prawdziwa seksgwiazda recydywy na międzynarodowš skalę! Oskarżony przed dekadš o masowe wykorzystywanie chłopców w czasie „praktyki duszpasterskiej” w USA (Nowy Jork), wyjechał za poręczeniem biskupa Brooklynu do Wenezueli. Po latach został aresztowany w Kolumbii za wykorzystanie dwóch miejscowych chłopców.

Irlandia – siostra Dominika (Nora Wall) – zakonnica oskarżona o seksualne wykorzystywanie dzieci. Dopuœciła się dwóch gwałtów w sierocińcu, gdzie była zatrudniona.

Meksyk – Nicolas Aguilar – oskarżony o molestowanie 60 (!) małoletnich w wieku 11–13 lat. Diecezja zaciekle broniła księdza, tłumaczšc go „problemami zdrowotnymi”.

Filipiny – Macario Apuya – zgwałcił 14-latkę.

RPA – Frank Goodall – oskarżony przez byłš zakonnicę o wielokrotny gwałt, skazany wyrokiem sšdu, nadal sprawuje funkcje duszpasterskie. Obecnie w Anglii.

Włochy – Margarito Reyes Marchena – oskarżony o molestowanie czwórki dzieci i osadzony w areszcie domowym. Niejako mimochodem, raport odkrywa nowe znaczenie słowa „katolickoœć”, czyli „powszechnoœć” – obecnoœć Koœcioła na całym œwiecie sprawia, że łatwo można przerzucać przestępców nawet z kontynentu na kontynent. Dzięki takiej katolickoœci duchowni skandaliœci unikajš kary doczesnej; z wiecznš radzš sobie za pomocš spowiedzi. Na zdrowy rozsšdek, po opublikowaniu raportu obrazujšcego łamanie celibatu na tak masowš skalę, hierarchia koœcielna powinna zapaœć się ze wstydu pod ziemię bšdŸ – przynajmniej – natychmiast zaprzestać publicznego wypowiadania się w kwestiach moralnych. Nic takiego się jednak nie stanie – purpuratów te wieœci nie zaskakujš, wszak znajš oni od zawsze dużo pikantniejsze historie z własnych, wewnštrzdiecezjalnych dochodzeń. Dla nich to bułka z masłem, integralna częœć życia

„jednego, œwiętego i apostolskiego Koœcioła”.

Adam Cioch

 

 

nr 15, 17.04.2003 r. HORROR W ZAKONIE

To, co się działo w superreligijnej, katolickiej Irlandii, ma charakter jeszcze bardziej skandaliczny niż zjawisko amerykańskie. W Irlandii pedofilia wœród duchowieństwa zwišzana jest z instytucjš domów dziecka i domów poprawczych, których prowadzenie państwo powierzyło zakonom katolickim. Kierowano do nich nieletnich, którzy weszli w konflikt z prawem, a także tych, których rodziców (zwłaszcza samotne matki) Koœciół uznał za nienadajšcych się do wychowania dzieci. Placówki te, przez nikogo niekontrolowane, stały się obozami koncentracyjnymi. Dzieci zmuszano do pracy ponad siły, a ich wynagrodzenia szły na konto zakonów. Nieletni harowali od œwitu do nocy w polu, w fabrykach, w piekarniach. Ich nadzorcy, zakonnicy, znęcali się nad nimi i wykorzystywali w charakterze seksualnych zabawek. (...)

T.S.

 

 

nr 17, 01.05.2003 r. PEDOFIL PRZED SĽDEM

Stało się wreszcie to, na co sprawiedliwoœć czekała pięć lat. Ksišdz Wincenty Pawłowicz – pedofil wykorzystujšcy seksualnie ministrantów – stanšł, za sprawš „FiM”, przed obliczem sšdu. Proces zboczeńca w sutannie nie wzbudził najmniejszego zainteresowania mediów.

Jak to zwykle bywa w przypadku sprawy z udziałem księdza, Sšd Rejonowy w Łęczycy wyłšczył jawnoœć procesu, co oznacza, że nie możemy relacjonować na bieżšco ustaleń Temidy. A jednak co nieco przeniknęło przez grubš œcianę sšdowej sali i dotarło do naszych uszu. Ustaliliœmy na przykład, że w pierwszym dniu zeznawało dziewięć osób, w tym pokrzywdzeni chłopcy i ich rodzice. Pawłowicz przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale usiłował pomniejszyć ich znaczenie (...) M.Sz., R.P.

 

 

nr 25, 26.06.2003 r.

POWTÓRKA Z PAETZA

Afera z arcybiskupem Paetzem, którš ujawniły „FiM”, już ucichła, ale mamy kolejnš. Ksišdz ze œcisłego kierownictwa Arcybiskupiego Seminarium

Duchownego w Poznaniu molestował seksualnie kleryka.

(…) Pytał, co myœlę o zwišzkach między mężczyznami i w pewnym momencie zaczšł mnie obejmować i pieœcić. Byłem jak sparaliżowany, nie wiedziałem, jak zareagować, a on do mnie: „Nie wykręcaj się, bo swój swojego zawsze pozna”. Byłem przerażony sytuacjš i oszołomiony. Do dzisiaj nie wiem, jak jego członek znalazł się w moich ustach. Trzymał mnie mocno za głowę. Wyrwałem się tuż przed „finałem” choć prosił, żeby mógł skończyć w ustach... Gdy wychodziłem

przypomniał, że nawet gdy jesteœmy sami mam zwracać się do niego „proszę księdza”.

Pomińmy szczegóły oralnego stosunku płciowego, które Marek P. relacjonuje bardzo skrupulatnie. Niejako w nagrodę ks. prefekt zakomunikował alumnowi decyzję o umorzeniu jego zadłużenia z tytułu czesnego.

– Wkrótce mieliœmy wyjeżdżać do przydzielonych nam parafii, aby pomagać przy liturgii Œwišt Bożego Narodzenia. Ksišdz prefekt na egzorcie uprzedzał, abyœmy nie ulegali pokusom homoseksualnym, bo „mamy ten problem w archidiecezji”. Dokładnie tak powiedział – wspomina Marek P.

Klerycy wrócili do seminarium 5 stycznia br. Marek P. bez trudu zaliczył sesję egzaminacyjnš (na dowód pokazuje mi indeks), jedynie ze œpiewem u ks. prałata

Szymona Daszkiewicza miał poważne kłopoty. – 31 stycznia rozpoczynała się przerwa międzysemestralna. Ksišdz prefekt wezwał mnie po raz kolejny. Powiedział, że ksišdz Daszkiewicz był jego prefektem w okresie seminaryjnym i do dzisiaj majš œwietny kontakt. Znów drzwi na klucz, odsuwanie stołu, by rozłożyć wersalkę i... konsekwentnie pomińmy szczegóły, tym razem doodbytniczego stosunku płciowego. BšdŸ co bšdŸ w indeksie Marka P. figuruje zaliczenie

œpiewu, opatrzone datš 5 lutego 2003 r. Kilka dni póŸniej doszło do „trzeciego razu”. – Kazał mi przyjœć, żeby omówić plan pracy na kolejny semestr, bo wcišż byłem seniorem. Gdy już się usatysfakcjonował, chwilę rozmawialiœmy. Ksišdz prefekt przyznał, że „popełniliœmy grzech, ale z tych do rozgrzeszenia”. Powiedziałem bardzo kategorycznie, że więcej się na to nie zgodzę, że nie potrafię tak dalej żyć. W takim zakłamaniu. Od tego czasu atmosfera wokół Marka P. zaczęła gęstnieć. Choć niektórzy koledzy z kursu ujawniali mu, że jest stałym obiektem dyskusji i pytań podczas scrutinium, oddychał z ulgš, bo ksišdz prefekt zdawał się o nim zapomnieć. Czasem, w póŸnych godzinach, przychodził jeszcze do pokoju swojego wychowanka i rozglšdał się jakby szukał jakiegoœ „haka”.

– Jeszcze 25 marca podczas odpustu seminaryjnego wszystko było w jak najlepszym porzšdku. Nazajutrz, z samego rana, zostałem wezwany do gabinetu księdza rektora. Przy rozmowie obecny był również ksišdz Magdziarz, ale się nie odzywał. Ksišdz Wygralak powiedział tak: „Doszedłem do wniosku, że twoim powołaniem nie jest stan kapłański i lepiej sobie poradzisz w œwiecie œwieckim”. Zapytałem o konkretny powód tej opinii. „Nie potrafiłbyœ żyć w czystoœci”

– odparł i dał mi dwie godziny na opuszczenie seminarium. „Nawet nie próbuj odwoływać się do arcybiskupa (Stanisława Gšdeckiego – dop. A.T.), bo to nic nie da” – przestrzegł, gdy już wychodziłem z gabinetu.

Rozmawiałam z Markiem P. przez wiele godzin, więc z jego zwierzeń ujawniam zaledwie fragment. Wybrany ku przestrodze rodziców oraz ich synów poddawanych w Poznaniu „testom z powołania kapłańskiego” przez seminaryjnego przełożonego. A może prokuratura zechce zbadać, czy przedstawione wydarzenia nie wyczerpujš znamion przestępstwa okreœlonego w art. 199 kodeksu karnego („Kto, przez nadużycie stosunku zależnoœci lub wykorzystanie

krytycznego położenia, doprowadza innš osobę do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynnoœci seksualnej albo do wykonania takiej czynnoœci, podlega karze pozbawienia wolnoœci do lat 3”)? A przy okazji – podobno arcybiskup Paetz ma się œwietnie…

Anna Tarczyńska

 

 

nr 26, 03.07.2003 r. OPĘTAŁ GO DIABEŁ

Za 45-krotne wykorzystanie seksualne chłopców i sprzeniewierzenie 85 tys. euro niemiecki ksišdz K. stanšł przed sšdem w Regensburgu.

46-letni zboczeniec w sutannie długo zaprzeczał pierwszym doniesieniom dzieci i rodziców na temat jego seksualnych wykroczeń. Nie odpowiadał też na stawiane mu przez policję i prokuratura zarzuty. Dopiero przed sšdem złożył szczegółowe oœwiadczenie, w którym przyznał się do wszystkich punktów oskarżenia (...) Opracowała Sandra Tarkowska

 

 

nr 26, 03.07.2003 r.

KOŒCIELNE OBOZY DLA INDIAN

KATOEKSTERMINACJA

Po tym, co spotkało Indian ze strony białych osadników i żołnierzy amerykańskich u zarania USA, należałoby oczekiwać, że odtšd władze tego kraju będš ich wyłšcznie głaskać i adorować. Tymczasem urzšdziły im coœ w rodzaju hitlerowskich obozów. Do pełnienia funkcji kapo zaangażowano katolickich księży i zakonnice.

W roku 1963, gdy Sonny One Star miał 6 lat, pod dom w rezerwacie Rosebud w stanie Płd. Dakota, w którym mieszkał z babkš, podjechał samochód i zabrał go do szkoły z internatem. „Babka od razu zaczęła zawodzić pieœń œmierci. Wszyscy wiedzieli, że sšsiedzi bezpowrotnie stracili dzieci uprowadzone do katolickich szkół, więc traktowali to jako podróż w jednš stronę, wyrok œmierci. Wtedy się zaczęły wszystkie moje niedole” – wspomina Sonny.

Przed kilku laty wódz plemienia Siuksów, ten sam Sonny One Star, zobaczył, że do drzwi jego domu w Rosebud Reservation podchodzi ks. Kenneth Walleman, były zarzšdca St. Francis Mission, szkoły z internatem prowadzonej przez jezuitów. Sonny chwycił strzelbę. „Nie mogłem się opanować. Cały się trzšsłem. Chciałem go zabić. Ksišdz uciekł”. Zaraz po przybyciu do internatu One Star dowiedział się, że nie wolno mu pisnšć słowa w języku plemiennym lakota, którym się posługiwał. Złapany na tym przestępstwie był bity jak wszyscy – wiosłem po gołych poœladkach. „To się zdarzało regularnie”. Wkrótce potem zaczęła się przemoc seksualna. Obmacywanie, zmuszanie do seksu oralnego, gwałcenie przez dwie zakonnice i pięciu zakonników. „Siedziałem cicho. Nigdy słowa nie pisnšłem”. Przerażała go zwłaszcza jedna z zakonnic, która dotykała go na siłę podczas przerw. „Wcišż czuję jej zapach, jej ręce. Straszna kobieta”. Molestowanie seksualne skończyło się, gdy One Star miał 8–9 lat. „Potem było już tylko wiosło. I pięœć. Ale to mogłem wytrzymać”.

Zaczšł pić jako nastolatek. Wpadł w alkoholizm. W roku 1990 poznał kobietę, która pomogła mu się uwolnić od nałogu; ożenił się, ma troje dzieci.

Po latach milczenia setki Indian zaczynajš mówić. Relacje o ich przeżyciach trafiły na łamy dziennika „Washington Post”.

Na przełomie XIX i XX wieku rzšd federalny opracował program przymusowej asymilacji Indian. Powołałdo życia specjalne szkoły z internatami, a niektóre z nich przejęli potem zakonnicy, głównie jezuici. „Ludzie, którzy nadzorowali szkoły, usiłowali zabić indiańskš kulturę” – stwierdza Charles Haines, profesor biologii na Haskell Indian Nation University w Lawrence w stanie Kansas, który od kilku lat bada historię szkół z internatami. Popularne niegdyœ hasło głosiło: „ZABIJAJĽC

INDIANINA, OCALASZ CZŁOWIEKA”. Metody ocalania były bezpardonowe. Jeszcze w latach 30. federalni agenci rozpoczęli przymusowe przesiedlanie dzieci indiańskich do internatów. Rodzinom, które się temu aktywnie sprzeciwiały, odbierano pomoc federalnš. Przed trzema laty zastępca sekretarza Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Kevin Gover, stwierdził w przemówieniu: „Najgorsze ze wszystkiego jest to, że Bureau of Indian Affairs popełniało akty gwałtu na dzieciach, zsyłajšc je do przyszkolnych internatów, gdzie były poddawane brutalnej przemocy fizycznej, duchowej, psychologicznej i emocjonalnej”.

Prof. Heines: „Katolickie szkoły były gorsze od federalnych. Ponad połowa dzieci z rezerwatów indiańskich Płd. Dakoty była przez całe dziesięciolecia do nich przymusowo wysyłana. Pastwienie się nad dziećmi odbywało się 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Tak naprawdę to nie były szkoły – to były obozy pracy”. Nieletni Indianie byli zmuszani do pracy na budowach i w polu, w gospodarstwach białych osadników.

W Kanadzie działy się podobne rzeczy. Byli uczniowie skierowali sprawę do sšdu; zakończyła się milionowymi odszkodowaniami i ustanowieniem rzšdowego

„funduszu restytucyjnego” w wysokoœci 240 mln dolarów.

Zarówno rzšd, jak i Koœciół w Kanadzie, przyznały się do nadużyć, gwałtu, wyzysku i przeprosiły ofiary. Lecz w USA panowała cisza – dopóki w ubiegłym roku nie eksplodował koœcielny skandal pedofilski. Księża i zakonnice rutynowo bili dzieci pasami do ostrzenia brzytew, wiosłami itp. – nierzadko do krwi. Starsze dzieci często zmuszano do bicia młodszych. Takie kary stosowano za moczenie łóżka czy rozmawianie w języku narodowym. Uczniów zamykano w szafach na

całe godziny, zmuszano do klęczenia, jedzenia szarego mydła. Jeden z uczniów wspomina, jak zakonnica zepchnęła go z trzeciego piętra zsypem do pralni za mówienie w języku plemiennym. Kilku innych opowiada, jak „propagatorzy dobrej nowiny” powiesili chłopaka za nogi, głowš w dół, na dzwonnicy – to była kara za to, że próbował uciec.

Księża i zakonnice uprawiajšcy pedofilię wykorzystywali dzieci już od 6 roku życia. Przemoc seksualna kończyła się z reguły wtedy, gdy ofiara była już na tyle silna, by mogła się bronić.

Sandy Wade spędziła młodoœć w internacie Misji œw. Pawła w rezerwacie Yankton. Jej 14-letni brat, Frank, zwierzył się kiedyœ, że

gwałcił go ksišdz. Gdy się poskarżył, wyrzucono go ze szkoły jako niereformowalnego. Zmarł w wieku 17 lat po przedawkowaniu narkotyków. „Frank miał zawsze ponadrywane uszy i posiniaczone od uszczypnięć zakonnic policzki” – wspomina jego siostra.

Sherwyn Zephier ubolewa, wspominajšc czas spędzony w internacie Misji œw. Pawła: „12 lat kar i tortur. (...) Starsi uczniowie usiłowali mnie gwałcić, gdy zobaczyli, że robi to zakonnica”.

Darrell Marcus, jeden z przywódców Siuksów w Rosabud, który był gwałcony i bity u œw. Franciszka, mówi: „Wcišż staram się to pojšć. Mogę to porównać

do tego, przez co przechodzili Żydzi albo Murzyni w czasach niewolnictwa”. Niektórzy jezuici i zakonnice przepraszali potem w listach. Inni idš w zaparte lub bagatelizujš problem. Niektórzy zmarli.

Siostra Miriam Shindelar, była nauczycielka od œw. Pawła, oficjalnie przeprosiła w imieniu parafii za historyczne nieprawoœci, jakich dopuszczano się w rezerwatach, i poprosiła „o wybaczenie tych, którzy zostali poszkodowani i zranieni”.

Siostra Mary Francis Poitra (przekroczyła osiemdziesištkę) okreœla oskarżenia wobec niej (fizyczne znęcanie się i przemoc seksualna) jako „plotki”. Twierdzi, że... „dzieci zasłużyły na wszystko, co je spotykało”!

77-letni ksišdz Joseph Gill był przez kilkanaœcie lat dyrektorem Misji œw. Pawła. Jest oskarżany przez byłych uczniów o sadystyczne bicie bez powodu, prawienie o Jezusie podczas trzymania ręki w majtkach dzieci i o molestowanie ich. „Jestem zaszokowany, pracowaliœmy w nadgodzinach. Było duże napięcie. Mieliœmy niedobory kadrowe” – wyjaœnia.

Setki byłych uczniów – ofiar szkół z internatami – wytoczyło właœnie rzšdowi federalnemu USA grupowy proces; domagajš się odszkodowania w wysokoœci

25 miliardów dolarów za rutynowe pastwienie się, powszechnš przemoc seksualnš i sadyzm. Pozew oskarża rzšd, że wynajšł Koœciół katolicki do prowadzenia internatów i płacił za to. Na poczštku lipca spodziewana jest fala oskarżeń przeciw klerowi, diecezjom i zakonom zaangażowanym w funkcjonowanie

placówek dla Indian. Departament Sprawiedliwoœci USA odmawia komentarzy w tej sprawie. Koœciół katolicki milczy.

Tomasz Wiszewski

 

 

nr 27, 10.07.2003 r. WIELKA BRYTANIA

Brytyjski polityk i działacz gejowski Peter Tatchell wezwał anglikańskiego arcybiskupa Yorku, Davida Hope’a (drugiego w hierarchii ważnoœci), do publicznego przyznania się, że jest gejem. To już dziesišty „zdemaskowany” biskup w karierze Tatchella.

Chyba już pora demaskować tych żyjšcych w czystoœci.

 

 

nr 28, 17.07.2003 r. WIARA POSZŁA W LAS

(…) Problem przemocy seksualnej duchownych jest w Australii równie poważny, jak w USA – stwierdzili delegaci na zjazd założycielski australijskiej filii powstałej w USA niezależnej organizacji wiernych dšżšcych do odnowy Koœcioła, Voice of Faithful (Głos Wiernych, która zrzesza obecnie 35 tys. członków w 21 krajach). „Fakty przedstawiajš się posępnie – oœwiadczył prezes filii australijskiej, prof. Jim Post. – Wiarygodne oskarżenia przeciw kilkuset księżom wysunęło w Australii ponad 1300 ofiar i sš to dane niepełne. Wzišwszy pod uwagę liczbę ludnoœci, sytuacja jest równie fatalna, jak w USA”. Tak więc rak toczšcy kler katolicki okazał się nieuleczalny i jeden Pan Bóg wie, jak długo jeszcze Koœciół z nim pocišgnie.                                                                                           Tomasz Wiszewski

 

 

nr 34, 28.08.2003 r.: (…) W roku 1966 szeœciu księży z Mount Carmel Orphanage [Kanada] zostało osadzonych za ponad 50 gwałtów na 17 nieletnich sierotach. (…)                                                                                                                                                                                                               Tomasz Wiszewski

 

nr 30, 31.07.2003 r.

BOŻE DZIECI

Każda pedofilska wpadka księdza spotyka się

zawsze z tš samš reakcjš biskupów: „Mój Boże,

gdybyœmy wiedzieli wczeœniej”. Mamy dowód,

że hierarchowie zwyczajnie łżš.

Księdza Jerzego Ubermana,

proboszcza parafii Podwyższenia

Krzyża œw. w Słowinie

(diec. koszalińsko-kołobrzeska),

zgubiła pazernoœć. – Nieopatrznie

powiedział jednej z nauczycielek, że

M. ukradł mu pięćdziesišt złotych.

Od tego się zaczęło – mówi policjant,

bioršcy udział w póŸniejszym

zatrzymaniu księdza.

Wzburzona wychowawczyni

chłopca (w dalszej częœci będę go

nazywała Andrzejem), a jednoczeœnie

koleżanka ks. Ubermana uczšcego

religii w tej samej szkole, wezwała

matkę 12-latka, żeby poinformować

jš o występku syna. Dzieciak

zbity przez matkę na kwaœne

jabłko przyznał, że od kilku miesięcy

otrzymuje od proboszcza gratyfikacje,

ale dobrowolne...

– Za co? – zapytała mama, nie

dowierzajšc synowi.

– Muszę tylko chodzić po plebanii

bez majtek. Najlepiej na

czworaka, bo ksišdz mówi, że chce

dobrze widzieć, co mam w pupie

– odpowiedział Andrzej.

Z jego dalszej relacji wynikało,

że był często kšpany przez proboszcza,

a gdy okolicznoœci nie sprzyjały

oglšdaniu odbytu, œwięty mšż zadowalał

się wkładaniem ręki w majtki

dziecka. Mruczał póŸniej z rozkoszy,

wšchajšc jš i oblizujšc.

Wychowawczyni oniemiała,

gdy pani M. powtórzyła jej zwierzenia

dziecka: „Pomyœlę, jak możemy

to rozwišzać” – wykrztusiła

Renata S.

Rankiem 29 maja br. anonimowy

informator zawiadomił Komendę

Powiatowš Policji w Sławnie, że

na terenie plebanii w Słowinie dochodzi

do aktów pedofilii. Wskazał

nazwiska trzech chłopców systematycznie

molestowanych przez ks.

Ubermana.

– Szefowie kazali udać się tam

niezwłocznie. Poczekaliœmy, aż

skończy odprawiać mszę i weszliœmy

do œrodka – opowiada policjant.

ZnaleŸli stosy czasopism gejowskich,

kaset wideo i filmów

DVD.

– Pierwsze uderzenie jest najskuteczniejsze,

więc od razu udaliœmy

się na rozmowy z dziećmi.

Włos się jeżył, gdy Andrzej M.

i Marek N. opowiadali o seksualnych

wyczynach klechy. Bez żadnych

ceregieli „trzepał się” przy

dzieciakach. Jednš rękš onanizował

ich, a drugš folgował sobie

– kontynuuje funkcjonariusz.

Postanowieniem Sšdu Rejonowego

w Koszalinie pedofil został

aresztowany na 3 miesišce

pod zarzutem „czynnoœci seksualnej

wobec małoletniego poniżej

15 lat” (art. 200 kk), zagrożonej

karš pozbawienia wolnoœci

do lat 10.

Œledztwo (sygn. akt II Ds.

1680/2003) prowadzone przez prokuratora

Adama Niedka ujawniło,

że zboczeniec w sutannie deprawował

dzieci również na swoich

poprzednich parafiach (Zarańsko,

a wczeœniej Białogórzyn). Miał

sprawdzonš metodę: „Najchętniej

wybierał ministrantów, a przy tym

chłopców z najbiedniejszych rodzin.

Obłaskawiał... a to piwkiem,

a to drobnymi kwotami i szukał

pretekstu, żeby zwabić ich na noc

na plebanię. Jednego z rodziców

uspokajał: ťZbyszek pomoże mi

w przygotowaniu opłatkówŤ, innemu

tłumaczył: ťZ samego rana wyjeżdżamy

na wycieczkę, niech się

przeœpi u mnieŤ. Gdy dzieciak był

już w łóżku atakował bez skrupułów”

– relacjonuje jeden z prokuratorów.

Tuż po aresztowaniu księdza

Ubermana kuria biskupia w Koszalinie

zakomunikowała ustami ks.

Krzysztof Zadarko, dyrektora Wydziału

Duszpasterskiego: „Jesteœmy

czyœci, bo nigdy dotšd nie wpłynęła

żadna skarga na księdza”.

Zdobyłam otóż dowody, że było

zupełnie inaczej, co jednoznacznie

obcišża biskupów odpowiedzialnoœciš

za tolerowanie

pedofilskich praktyk podopiecznego.

Ale po kolei.

Uczciwy ksišdz K. wspomina:

– Skłonnoœci Jurka już od 3 roku

seminarium nie były dla nas tajemnicš,

jednakże jemu podobni

tworzyli silnš, wpływowš grupę. Pasterz

(bp Ignacy Jeż, ordynariusz

diecezji w latach 1972–1992 – dop.

A.T.) mógł wyrzucić wszystkich lub

milczeć. Wybrał to drugie. Ksišdz

Uberman został wyœwięcony w 1978

roku. Miał wówczas 27 lat i gustował

w młodzieńcach w wieku od 16

do 18 lat spotykanych na plażach

lub spowiadajšcych się w konfesjonałach

nadmorskich kurortów. Łowił

na „stałe stypendium” (patrz

fragment listu), finansował wycieczki,

chłopakowi na wakacjach wspaniałomyœlnie

oferował kilkudniowy

darmowy wikt i opierunek na plebanii

w DŸwirzynie. Do

nastolatków zraziły go

jednak zbyt częste pomyłki

w ocenie szans na

seks. Szczególnie fatalnie

skończyła się przygoda

z Krzysztofem, jesieniš

1988 roku. Naiwny

młodzieniec przyjšł

zaproszenie, by przenocować

na plebanii, co

się działo dalej – wiadomo...

Po krótkiej walce

na pięœci Krzysztofowi

udało się wyzwolić, a oblicze

niezaspokojonego

gospodarza przez dwa

tygodnie uniemożliwiało

mu pokazanie się

przy ołtarzu. Stwierdził

wówczas, że dzieci sš o wiele bezpieczniejsze.

– Słyszałem, że jedna z ofiar jego

niepohamowanej żšdzy miała popękany

odbyt, a Jurek dużo zapłacił

rodzicom za milczenie – opowiada

ks. K.

Jednak niektórzy rodzice

otwarcie informowali biskupów

o pedofilskich praktykach kapłana.

Oto fragment relacji złożonej

„FiM” i podpisanej przez

Jana B.: „Po otrzymaniu wiadomoœci

o zdarzeniu (molestowanie dziecka

– dop. A.T.) w następnym dniu

pojechaliœmy z żonš do Szczecina

(państwo B. pomyłkowo sšdzili,

że ks. Uberman jest podwładnym

ordynariusza diecezji szczecińsko-

-kamieńskiej – dop. A.T.) na rozmowę

z tamtejszym biskupem. (...)

Obiecano nam spotkanie z biskupem

pomocniczym za... 3 dni! Kiedy

ostro nalegaliœmy, po 2 godzinach

zjawił się bp Stanisław Stefanek.

Zbulwersowani przedstawiliœmy mu

całe zajœcie pomiędzy naszym synem

a ks. Ubermanem...”.

Biskup Stefanek sporzšdził

krótkš notatkę, nakazał zdesperowanym

rodzicom zachować

milczenie, a opis zdarzenia przesłać

do bp. Jeża. Państwo B., jako

ludzie głęboko wierzšcy, dokładnie

podporzšdkowali się zaleceniom,

a pedofil... dalej grasował,

zmieniajšc jedynie parafie.

Czy on jeden?

– Słowino ma jakiegoœ pecha.

Wczeœniej były tam podobne kłopoty

z księdzem W.M., ale na szczęœcie

biskup zdšżył go przenieœć do

parafii w Œ., co pozwoliło uniknšć

skandalu – ujawnia ks. K.

Zmowa milczenia i pobłażanie

dewiantom w sutannach z pewnoœciš

nie jest wyłšcznš specjalnoœciš

biskupów koszalińsko-

-kołobrzeskich. Przypomnijmy tylko

ostatnio ujawnionych: ks. Edward P.

z Pszenna k. Œwidnicy, ks. Wincenty

P. z Witoni k. Łodzi (wytropiony przez

„FiM”), ks. Roman K. ze wsi Szyleny

k. Braniewa, ks. Wojciech C.

z Gdyni Chwarzna, ks. Michał M.

z Tylawy, ks. Mikołaj S. z Ostrowa

Wlkp., ks. Wojciech K. z Marek

k. Warszawy – wszyscy działali bez

jakiejkolwiek reakcji ze strony koœcielnych

zwierzchników.

O wiele bardziej zadziwiajš reakcje

sšdów. Jak już informowaliœmy

(„Kuria jego mać” – „FiM”

28/2003), 3 lipca Sšd Okręgowy

w Koszalinie podjšł skandalicznš

decyzję o zwolnieniu ks. Ubermana

z aresztu za poręczeniem

majštkowym w wysokoœci... 5 tys.

złotych! Jak przewidywaliœmy,

zboczeniec zniknšł. Na pytania policji

o miejsce pobytu podejrzanego,

kuria biskupia odpowiada: „Sami

chętnie byœmy się dowiedzieli. Chcemy

go gdzieœ umieœcić, ale nie wiemy,

jak się skontaktować”. Ks. Ubermana

nie widziano również w miejscu

stałego zameldowania (Zarańsko

42, koło Drawska Pomorskiego).

Czy już wyjechał za granicę?

Nie wiadomo. Dlatego ostrzegamy

wszystkich małolatów odpoczywajšcych

nad Bałtykiem: nie dajcie

się zaprosić na przejażdżkę czerwonym

volkswagenem golfem o num.

rej. ZDRA 637. Adwokata ks. Ubermana,

mec. Piotra Ziętarskiego,

pragniemy z kolei uprzedzić, że docierajš

już do naszej redakcji sygnały

o próbach finansowego „oddziaływania”

na rodziców pokrzywdzonych

dzieci. Jesteœmy w stałym kontakcie

z prokuraturš.

Anna Tarczyńska

(...) A teraz jest jeszcze jedna propozycja. Otóż na poczštku wrzeœnia był

w DŸwirzynie pewien kapłan, który postanowił miesięcznie ofiarować komuœ

stypendium w wysokoœci 500 zł i pytał czy bym kogoœ nie znalazł komu by

się to przydało więc wtedy pomyœlałem o Tobie. On będzie te kwoty pieniężne

przeze mnie przekazywał. Myœlę, że i ta suma pieniężna się przyda Tobie.

Oczekuję odpowiedzi i serdecznie pozdrawiam

ks. Jerzy.

 

 

nr 32, 13.08.2003 r.

OCHRZCZONE MAŁPY

Aż do lat 70. XX wieku dzieci australijskich aborygenów były porywane przez państwo. Miały wyrosnšć na ludzi „cywilizowanych”... Podobnie postępowali hitlerowcy wobec polskich dzieci z Zamojszczyzny. (…) Wraz z dwiema siostrami została odebrana rodzicom i umieszczona w katolickim przytułku w Beagle

Bay. Rytm życia wyznaczał porzšdek dzienny: 6.30 – modlitwa poranna; 7.00 – msza w koœciele; 7.30 – œniadanie składajšce się z owsianki (tylko dla tych, którzy byli na mszy); 8.30 – modlitwa przed zajęciami szkolnymi; 11.00 – główna częœć zajęć, czyli nauka katechizmu; 12.30 – modlitwa na zakończenie zajęć szkolnych, po niej obiad, który składał się z kawałka chleba posmarowanego smalcem; 13.00–18.00 – praca w pralni obsługujšcej plebanię i miejscowy szpital; 18.00 – odmawianie różańca; 19.00 – modlitwa przed i po kolacji (osłodzona woda z mškš). „Od wczesnego dzieciństwa byłam wykorzystywana seksualnie, fizycznie i psychicznie – wspomina Carol. – Gdy po wieczornej modlitwie dziewczynki układały się do snu, zjawiał się zazwyczaj jeden z księży i wybierał któršœ z nas. Gdy raz poskarżyłyœmy się zakonnicom, że księża nas gwałcš, usłyszałyœmy, że mamy milczeć. Z przytułku wyniosłam przekonanie, że nie należy nigdy sprzeciwiać się księżom”. Podobne doœwiadczenia były udziałem Evie, która tuż po urodzeniu została zabrana do katolickiego przytułku w Tennant Creek. Szefem był ksišdz, który wykorzystywał seksualnie dzieci. Gdy jedna z dziewczynek zaszła w cišżę, została zabrana z przytułku, a jej nazwisko zniknęło z rejestru, jakby nigdy tam nie mieszkała. Œlad po niej zaginšł... (…)                                                                                                                          Jacek Chrzanowski

 

 

nr 41, 16.10.2003 r.

UWAGA, WIELEBNI!

Że co? Że nie czytacie „Faktów

i Mitów”? Wiemy, że czytacie,

a ten artykulik przestudiujcie

szczególnie starannie. Jeœli nie

odnaleŸliœcie w nim siebie, nic

straconego…

W Ostrowie Wlkp. dwojgu młodym

ludziom, którzy wybrali się na

grzyby w rejon Lasów Antonińskich,

zamiast prawdziwka wyrósł jak spod

ziemi ksišdz pedofil. Łatwo sobie wyobrazić,

jakie było ich zaskoczenie,

gdy natknęli się na kopulujšcego

w zaroœlach Michała M. – znanego

im proboszcza jednej z ostrowskich

parafii.

– To było przy Czarnym Lesie.

Jego partnerem był mały chłopiec.

Z pewnoœciš nie miał więcej niż 12

lat – twierdzš naoczni œwiadkowie

sekscesu i opisujš dalszy bieg wypadków:

– Pierwszy uciekł dzieciak,

w tym czasie ksišdz szukał schronienia

za drzewami.

Widzowie tej sceny starali się dyskretnie

wycofać. Przy drodze zauważyli

jeszcze samochód proboszcza.

O incydencie napisała lokalna

„Gazeta Ostrowska”, nie ujawniajšc

wszakże nawet inicjałów jurnego

plebana. Czytam oto, że młodzi

ludzie „...nie wiedzš, co zrobić. Oboje

sš wierzšcy, szanujš swojego księdza.

Do tej pory nie mówili i nie myœleli

o nim inaczej jak ťsuperksišdzŤ.

Jednoczeœnie pojawia się w ich głowach

przekonanie, że wiara i Koœciół

nie usprawiedliwiajš takich zachowań”.

Zwierzyli się dziennikarzowi, ale

czy odważš się zeznawać w prokuraturze,

która czeka na formalne doniesienie

o przestępstwie? Wštpliwe.

– Afera już jest, ale ukręcš jej

łeb, bo proboszcz ma w mieœcie œwietne

układy. A poza tym, na tych młodych

ludzi spadłby niesłychany ciężar.

Na prowincji ksišdz jest nietykalny

i tylko samobójca odważy się

przeciwko niemu zeznawać – twierdzi

jeden z miejscowych notabli.

No właœnie!

Spraw tego typu lub podobnych

mam w podręcznym archiwum kilkanaœcie.

Nie upubliczniamy ich, gdy

poszkodowani zastrzegajš sobie anonimowoœć.

chcš powiedzieć prokuratorowi tego,

z czego zwierzajš się dziennikarzowi.

Nie jesteœmy wszechmocni,

więc w pierwszej kolejnoœci podejmujemy

sprawy w naszej ocenie najważniejsze.

Pozostałe odkładamy na

niższš półkę. W tym czasie ktoœ cierpi,

a my wiemy i milczymy z powodu

braku druzgocšcych dowodów.

Paskudne uczucie.

Postanowiłam więc opublikować

kilka „żółtych kartek” zredagowanych

tak, by redakcji nie narazić na przegrany

proces (ach, ty ironio losu!)

o zniesławienie zboczeńców, ale żeby

zainteresowani księża zrozumieli,

że o nich mowa. Żywię nadzieję, że

jeœli uprzytomniš sobie, iż sš „na celowniku”

– ich ofiary odetchnš z ulgš.

A zatem uwaga, wielebni!

Księże Stanisławie z diecezji

wrocławskiej – gdy jeszcze uczyłeœ religii,

uwielbiałeœ sprawdzać (w ramach

higieny?), czy dzieci majš czyste

majteczki. Teraz œcišgasz do mieszkania

wagarowiczów, upijasz ich i zabawiasz

się. Jesteœ ostrożny, ale znamy

już adres twojej garsoniery w Bielawie,

gdzie wymykasz się z położonej

niedaleko wiejskiej parafii.

Księże Michale z diecezji toruńskiej

– „szczupły, wysoki brunecie,

178/70/18 cm, poszukujšcy chłopców

do uprawiania seksu”. Już wiemy, kto

kryje się za anonsem w prasie gejowskiej.

I przestań się wreszcie przechwalać

tymi rzekomymi „18 cm”...

Ojcze Marku z Legnicy – twoje

wyprawy „łowieckie” pod Zgorzelec

wkrótce wyjdš na œwiatło dzienne.

Ojcze Bogdanie z tego samego

zakonu – zgadnij, kto cię zdradził?

Tomek, Leszek, a może Rafał?

Księże Marianie, krajowy duszpasterzu

pewnej struktury oœwiatowej

– chcesz spokojnie dożyć 60.? Odczep

się od chłopców w wieku szkolnym!

Księże Antoni z diecezji elblšskiej

– myœlisz, że temu upoœledzonemu

młodzieńcowi nikt nie uwierzy?

Być może. Ale wiedz, że gdy zapytałam

go, czy bardzo bolało w łóżku

z księdzem, odpowiedział: – Tak

mocno nie, ale księdza bolało, bo sapał

i stękał...

Księże Pawle z Wrocławia – w

skoro afiszujesz się z... nastoletnim

ministrantem. Jeœli jeszcze raz

będzie u ciebie nocował, to samochód

który mu kupiłeœ, może

spłonšć, bo Krzysztof, ten cherubinek,

jest szalenie zazdrosny.

Niech to na razie wystarczy.

Ale słuchajcie, chłopaki. Nie obiecuję

wam, że to ostrzeżenie jest

równoczeœnie rozgrzeszeniem.

Może tak, a może nie. Myœlcie

i drżyjcie (również ci, których nie

wymieniłam), bo choć nie jestem

żadnym Zorro czy innym Janosikiem,

spadnę wam na kark w najmniej

oczekiwanym momencie.     A.T.

 

 

nr 41, 16.10.2003 r.

SZTAFETA NA MALCIE

(…) Inny z molestowanych znalazł

się w prowadzonym przez zakonników

domu, gdy miał 9 lat. Od tego

czasu był systematycznie (kilka razy

w tygodniu) seryjnie gwałcony

doodbytniczo przez sztafetę kilku

księży. Trwało to aż do ukończenia

przezeń 18 lat. Obecnie cierpi

na depresję, kilkakrotnie usiłował

popełnić samobójstwo i nie jest

na razie zdolny do zwišzków z kobietami.

Kuria œwiadoma była tych praktyk,

ale nie informowała policji, nakazujšc

– zgodnie z instrukcjš papieża

Jana XXIII z roku 1962

– trzymanie przestępstw w tajemnicy.

Jeden z zakonników, uczestnik

grupowego gwałtu, został bezterminowo

wysłany do Watykanu, by uniknšć

œcigania przez prawo. Prokuratura

planuje wydanie międzynarodowego

nakazu aresztowania.               T.W.

 

 

nr 42, 23.10.2003 r.

TYSIĽC ZGWAŁCONYCH

Władze diecezji Covington

w stanie Kentucky przez

równo pół wieku stosowały tę

samš, wypróbowanš strategię

gry w kotka i myszkę z ofiarami

księży i organami œcigania.

Nieustanne roszady duchownych

pedofilów. Z parafii do parafii, a potem

do następnej. (…) Wstępne

podsumowania dokonań „sług bożych”

w diecezji Covington wyglšdajš

tak: około tysišca zgwałconych

dzieci oraz co najmniej 40

księży (10 proc. obsady diecezji)

oskarżonych o pedofilię. Powtórzmy:

to sš dopiero szacunki wstępne.

Rozmiary i systematyczny charakter

kryminalnych dokonań œwiętych

mężów skłoniły sędziego Jaya

Bambergera do przyznania wytoczonym

sprawom statusu oskarżenia

zbiorowego. Jest to sprawa bez

precedensu. Żaden sędzia w USA

nie podjšł jeszcze podobnej decyzji

w stosunku do Koœcioła – decyzji

uznajšcej tę instytucję (a nie

poszczególnych jej członków) za

przestępczš. Pan Bóg nierychliwy...

                                              T.W.

 

 

nr 45, 13.11.2003 r.: (…) Przewodniczšcy konferencji biskupów filipińskich, bp Orlando Quevedo, twierdzi, że w cišgu 20 lat dwustu księży popełniło przestępstwa seksualne. Ostatnio zawieszono kolejnych 34 kapłanów.                                                                                                                    T.Sz.

 

 

nr 45, 13.11.2003 r. ALE KANGUR!

W Australii zmierza ku końcowi proces najgorszego z wykrytych

dotšd przestępców seksualnych – 59-letniego recydywisty

– księdza Michaela Glennona.

Od roku 1986 do 1991 brutalnie

zgwałcił co najmniej piętnaœcioro

dzieci; niektóre miały

mniej niż 10 lat.

9 tygodni po warunkowym wypuszczeniu

na wolnoœć (odsiadywał

karę za gwałt i pedofilię)

zgwałcił w samochodzie 10-letniš

dziewczynkę. Trzem chłopcom,

Aborygenom, powiedział, że wprowadzi

ich w męskoœć według starego

rytuału. Pierwszym stopniem

było pieszczenie księżowskiego

pršcia. Wyższe stopnie obejmowały

masturbację i seks analny.

„Glennon działał z wyjštkowš

premedytacjš, nie okazywał cienia

skruchy i nie rokuje żadnych

nadziei na rehabilitację. Był przekonany,

że prawo nie odnosi się

do niego” – skonstatował sędzia

i wyraził przekonanie, że oskarżony

powinien pozostać w więzieniu

do czasu, kiedy osišgnie wiek,

w którym nie będzie zagrażał innym

ludziom.                               TSz

 

 

nr 45, 13.11.2003 r. ZAMKNIĘTE WROTA

Znana hollywoodzka scenarzystka Elizabeth Anderson napisała

coœ, co być może zostanie zekranizowane. Z tym, że nie na

pewno, a jeœli już, to nie od razu, bo Koœciół dostał szału.

Rzecz nazywa się „Storming the

Gates of Heaven” („Kołaczšc do

wrót nieba”). Anderson opowiada w

niej, jak w wieku 7 lat była seksualnie

torturowana i okaleczana przez

zakonnice w szkole katolickiej dla

dziewczšt... (...)

LF

 

 

nr 49, 11.12.2003 r.: (...) Koœciół zdobył się na przeprosiny wobec wiernych za postępki filipińskich księży. Hierarchowie przyznali, że około 200 kapłanów popełniło przestępstwa seksualne. (...)

L.F.

 

 

2004 r.:

nr 1, 08.01.2004 r. MADE IN FRANCJA

W Polsce mięliœmy arcybiskupa Paetza, a Francuzi dostali „na gwiazdkę” trzeciego rangš hierarchę archidiecezji Chambery, który do przeszło 40 lat gwałcił dzieci. (...)

 

 

nr 8, 26.02.2004 r.

WAŃKA-WSTAŃKA

Był sobie ksišdz. Patrick O’Shea się zwał, bo to się działo

w Ameryce. Wielebny Patrick rzšdził parafiš œw. Cecylii

w San Francisco i wszyscy byli szczęœliwi. Zwłaszcza ks. O’Shea,

bo kariera układała mu się nad podziw: został doradcš abpa Johna

Quinna, czyli prominentnš figurš w archidiecezji.

Potem nagle strzelił grom i idyllę

szlag trafił. Karierę takš pięknš

i œwištobliwš też. Okazało się, że

duszpasterz jurnoœć do póŸnych lat

zachował i w wieku 62 lat oskarżono

go o molestowanie seksualne

dziewięciu ministrantów. Na tym

gniew boży nie ustał. Wyszło też na

jaw, że zdefraudował 260 tys. dolarów,

które wierni kładli na tacę,

sšdzšc, iż otwierajš sobie wrota

Królestwa Niebieskiego.

W końcu sprawiedliwoœci stało

się zadoœć i kapłan powitał rok 2000

za kratkami. Dwa lata póŸniej go

wypuszczono, bo sędzia doszedł do

wniosku, że 224 zarzuty o przemoc

seksualnš uległy przedawnieniu.

Ale pojawiło się trzech nowych

chłopców, którzy zeznali: – Tak, to

ten, to on nam to robił. Więc znów

do kicia. Nie na długo wszelako.

Tym razem Sšd Najwyższy znów

zgłosił zastrzeżenia dotyczšce

przedawnienia. Nad ks. O’Shea wymiar

sprawiedliwoœci pochylił się

właœnie po raz kolejny. 4 lutego sšd

skazał go na 4 lata odsiadki za nowo

wykryte molestowanie i defraudację

187 tys. baksów.

Znów wyjdzie za rok i znów

go wsadzš, i znów...

L.F.

 

 

nr 9, 27.02.2004 r.: (...) Z nieoficjalnych danych wiadomo, że siostry zakonne około 50 razy częœciej niż inne kobiety molestujš dzieci...

 

 

nr 10, 05.03.2004 r. RAPORT ZAMKNIĘCIA

Opublikowany 27 lutego br. raport w sprawie koœcielnego skandalu seksualnego w USA podsumowuje: 4392 księży skrzywdziło 10 667 dzieci, gwałcšc je lub w inny sposób wykorzystujšc seksualnie. To oczywiœcie tylko czeœć prawdy. (...) Raport obejmuje tylko znikomš częœć przestępstw seksualnych popełnionych przez księży, bo tylko niewielki procent ofiar wystšpiło ze skargami, a z 613 skarg tylko 7 proc. stało się przedmiotem policyjnego œledztwa. Większoœć skandali była tuszowana na szczeblu parafii. (...)

 

 

nr 12, 25.03.2004 r.

KLUB CHŁOPCÓW

Rodzice molestowanego seksualnie

dziecka z Chicago

poszli prosto do tamtejszego

kard. Josepha Bernardina i zagrozili

procesem. – Tylko spróbujcie!

Z Koœciołem nikt nie wygrał,

a koszty procesu zrujnujš

was – ostrzegł kardynał.

Takie postawienie sprawy kazało

rodzicom zastanowić się nad

dalszym postępowaniem. Było to

jeszcze przed ujawnieniem skandalu

pedofilskiego i ludzie nie wierzyli,

że słudzy boży mogš tak się

zabawiać. Po namyœle zaangażowali

prywatnego detektywa. Ten po

jakimœ czasie poinformował ich, że

dziecko padło ofiarš nie pojedynczego

kapłana, ale zorganizowanego

gangu homopedofilów, grasujšcych

w Chicago. Organizacja istniała

pod nazwš The Boys Club.

Wkrótce potem informacje o klubie

księży nadeszły również z innego

Ÿródła.

Pewna kobieta opowiedziała

o swym zwišzku z Francisem

Pellegrinim. Był on profesorem

chicagowskiego college’u oraz koœcielnym

organistš i szefem chóru.

Wyznał pewnej niewieœcie miłoœć

i poprosił jš o rękę. Przyznał się jednoczeœnie,

że wczeœniej miał homoseksualny

romans z księdzem należšcym

do Klubu Chłopców. Zakończył

ten rozdział w swym życiu, gdy

dowiedział się, że kapłani z klubu

to nie homoseksualiœci angażujšcy

się w seks z dorosłymi partnerami,

ale przestępcy molestujšcy dzieci

z biednych rodzin. Pellegrini zawiadomił

o tym archidiecezję i umówił

się na rozmowę z jednym z jej

czołowych notabli. W przeddzień

spotkania został zamordowany: znaleziono

go w domu z wielokrotnymi

ranami kłutymi i rękami zwišzanymi

drutem kolczastym.

Ks. Andrew Greeley, powszechnie

znany pisarz katolicki

i psycholog, autor wielu ksišżek dotyczšcych

kleru i jego hm... przywar,

napomykał o Klubie Chłopców

w kilku swych pracach: „Nie

ma żadnych przeciw nim dowodów,

bo nikt się nie skarży, zaœ koledzy

duchowni ich nie zadenuncjujš

– pisał. – Gang jest bardzo sprytny...

zawsze był. Ale gdy powinie im

się noga, gdy któryœ z nich zostanie

aresztowany, wszystkie inne skandale

stanš się przy tym dziecięcš igraszkš.

To niebezpieczna grupa. Sš podstawy,

by przypuszczać, że odpowiadajš

za co najmniej jedno morderstwo

oraz za zabójstwo mordercy.

Czy się ich boję? Niezbyt. Oni wiedzš,

że w bezpiecznym miejscu zdeponowałem

dowody przeciwko nim.

Stanowię dla nich większe zagrożenie

po œmierci niż za życia”.

Tajemnicš ks. Greeleya była zainteresowana

organizacja reformatorów

Koœcioła, Roman Catholic

Faithful (RFC): „Uznajemy

zwierzchnictwo Ojca Œwiętego i biskupów,

ale nie będziemy stać bezczynnie;

nie będziemy też œlepo ich

słuchać” – głosi deklaracja programowa.

Organizacja ta apelowała,

by Greeley ujawnił, co wie. Jeden

z jej głównych aktywistów, ksišdz

Alfred Kunz, został znaleziony

z poderżniętym gardłem w szkole

za swym koœciołem. RFC zdemaskowała

stronę pornograficznš

w Internecie („Anioły œw. Sebastiana”),

prowadzonš niemal otwarcie

przez grupę księży homoseksualistów.

Grupa liczyła 53 członków,

a należał do niej także południowoafrykański

biskup Reginald

Cawcutt. Watykan podszedł do jego

hobby wyrozumiale. To nastawienie

zmieniło się o 180 stopni,

gdy biskup oœwiadczył, że wszyscy

Afrykańczycy „geje, heteroseksualiœci

i inni, powinni się nauczyć prawidłowo

używać kondomów”. Dopiero

wówczas bp Cawcutt został

zmuszony do rezygnacji...

T.Sz.

 

 

nr 13, 26.03.2004 r. KSIĘŻE SEKSCESY (...) że ujawnione dane (...) sš zaniżone. Diecezje podawały liczby wedle własnego uznania i nikt obiektywny nie kontrolował ich archiwów. (...) ponadto nie wiadomo, ile skarg zniszczyli bšdŸ usunęli z diecezjalnych archiwów sami księża – czasem na polecenie biskupów. (...)

                                                                                                                                                                                                                                             TN

 

 

nr 21, 21.05.2004 r.: (...) ...przez całe lata maltretowały i wykorzystywały seksualnie powierzone swojej opiece... głuchonieme dzieci.

 

 

nr 30, 29.07.2004 r. ADWOKAT

(...) Według nadkomisarza

Mirosława Micora, rzecznika

prasowego Komendy Miejskiej

Policji w Łodzi, ofiarami pedofila

były również inne dzieci. Nieoficjalnie

dowiedzieliœmy się, że sprawa

ma punkty wspólne z aferš

„łowców” z warszawskiego Dworca

Centralnego, wyciszonš m.in.

dlatego, że pojawił się w niej znany

katolicki moralista i reżyser filmowy

Krzysztof Z. – W kręgu

wtajemniczonych kochanków znajduje

się co najmniej dwóch księży

diecezji łódzkiej – poinformował

„FiM” jeden z łódzkich policjantów.

Kuria biskupia odmówiła nam

jakichkolwiek komentarzy w tej

sprawie. Dało się odczuć, że w ogóle

nie majš czasu, żeby pogadać.

Czyżby czyœcili archiwa po wpadce

w austriackim seminarium?

AT

 

 

nr 39, 30.09.2004 r.

KRONIKA PEDOFILSKA

Watykan zawiesił w działalnoœci duszpasterskiej

księdza z Namibii. Hans-Peter Nagel

był od 10 lat proboszczem w parafii w Khorixas.

Trzy dziewczynki w wieku 8–13 lat

oskarżyły go o gwałty na plebanii i w koœciele.

Sprawa się wydała, bo kapłan był też fotografikiem.

Jak się okazało, niezbyt mšdrym – gromadził

przecież dowody przeciw sobie. (...)

Wielebny gwałciciel liczy sobie... 78 wiosen. (...)

JF

 

 

nr 39, 30.09.2004 r.

AZYL ZBOCZKÓW

(...)

Dziennikarze z „Dallas”

w trakcie rocznego œledztwa namierzyli

ponad 200 księży œciganych

za przestępstwa seksualne,

którzy zostali przerzuceni

przez zwierzchników za granicę!

(...) Wczeœniej odmówił komentarza

na temat ponad 200

księży ukrywanych przed

odpowiedzialnoœciš

karnš w różnych

krajach œwiata.

Osobš władnš rozwišzać

problem jest biskup diecezji rzymskiej,

czyli papież.

Ale Jan PawełII to stara,

solidna firma; on dobrzewie,

co to znaczy nie kalać własnego

gniazda.

Piotr Zawodny

 

 

nr 44, 04.11.2004 r.: (...) 34 tys. zakonnic doznało przemocy seksualnej ze strony księży. (...)

JF

 

 

nr 44, 04.11.2004 r.

BISKUP GWAŁCICIEL

Thomas Dupre, 70-letni biskup diecezji Springfield w stanie

Massachusetts, w lutym niespodziewanie uciekł z diecezji,

a dzień póŸniej podał się do dymisji. Dlaczego?

Powód oficjalny: zły stan zdrowia.

Dzień wczeœniej pismo „Republican”

zarzuciło mu, że w drugiej

połowie lat 70., kiedy był proboszczem,

gwałcił małoletnich

chłopców. 27 wrzeœnia Dupre stanšł

przed sšdem. Prokurator odstšpił

jednak od oskarżenia, bo

okres przedawnienia przestępstwa

w tym stanie wynosi tylko 6 lat

i doszedł do wniosku, że nie będzie

mógł wykazać zaistnienia

okolicznoœci, które anulowałyby

przedawnienie.

Przemoc seksualna miała charakter

regularny i trwała lata: jednš

z ofiar Dupre zaczšł wykorzystywać

w 1976, drugš zaœ – w 1979

roku. Zanim w 1980 r. został mianowany

biskupem (za zasługi!) zapytał

poszkodowanych, czy będš

milczeć. Zgodzili się, ale kiedy biskup

zaczšł ostatnio moralizować

na temat niemoralnoœci zwišzków

i œlubów homoseksualnych – nie

wytrzymali kleszej obłudy. Po przejœciu

na emeryturę Dupre ulokował

się w St. Luke Institute, katolickim

szpitalu dla księży pedofilów

i alkoholików. Diecezja nie komentuje

tej sprawy, tylko rzecznik

oœwiadczył, że były szef jest traktowany

jako osoba o nienagannej

reputacji. Przysługuje mu pełna

emerytura, samochód, zwrot kosztów

podróży etc. (...)      TN

 

 

2005 r.:

 

nr 1, 13.01.2005 r.

PEDOFIL KOCHA DZIECI

Na 93 lata pozbawienia wolnoœci skazał brazylijski sędzia Marcelo Siqueira 60-letniego księdza pedofila. Ks. Alfriedi Eduardo Bompani wykorzystywał swoje stanowisko dyrektora domu pomocy dla ubogich dzieci, aby molestować seksualnie nieletnich podopiecznych (co najmniej czternaœcioro). Jako najważniejszy dowód winy posłużyły pamiętniki, w których pedofil szczegółowo opisywał swoje przestępstwa. Ksišdz Bompani był również proboszczem jednej z parafii w mieœcie Sorocaba, ale zaraz po pojawieniu się pierwszych oskarżeń został przez arcybiskupa José Lamberta odsunięty od sprawowania tej funkcji... do opieki nad dziećmi.

MW

 

 

nr 6, 17.02.2005 r.

OSKARŻONY POBŁOGOSŁAWIONY

(...) Wczeœniej 41 osób wystšpiło z 48 oskarżeniami przeciw 17 księżom diecezji Davenport, co kosztowało Koœciół 9 mln dolarów odszkodowania. Wówczas „œwięty człowiek” nie został wymieniony jako oskarżony.

Obecne władze diecezji twierdzš, że bp Soens jest na emeryturze i nie sprawuje żadnych funkcji. Odmawiajš jednak wytłumaczenia, dlaczego jego nazwisko i numer telefonu figurujš w ksišżce informacyjnej diecezji, która zresztš wcišż utrzymuje jego gabinet. W listopadzie Soens był na odprawie u papieża, który mu pobłogosławił.

W innych diecezjach nie jest lepiej. W Albany ofiara molestowania seksualnego biskupa Howarda Hubbarda zagroziła, że zabije go, jeœli zostanie uniewinniony. Kardynałowi nowojorskiemu Edwardowi Eganowi udało się w ostatniej chwili uniknšć sšdowego przesłuchania pod przysięgš, które mogłoby się dlań niedobrze skończyć. Koœciół sięgnšł do kieszeni i nieujawnionš kwotš zakneblował usta oskarżycielowi księdza pedofila, do tego recedywisty, którego szefem i aniołem stróżem był ówczesny bp Egan. Nie ma oskarżenia, nie ma procesu, nie ma przesłuchania. Alleluja i do przodu!

TW

 

 

nr 6, 17.02.2005 r.

PRZEGRAŁEŒ? ROZBIERAJ SIĘ!

W Bostonie rozpoczšł się proces jednego z najbardziej drapieżnych kapłanów pedofilów.

74-letni ks. Paul Shanley jest odpowiedzialny za gwałty i molestowanie seksualne co najmniej 24 dzieci. Odpowiada jednak tylko za gwałcenie oralne i gwałcenie palcem wsadzanym w odbytnicę, bo w przypadku pozostałych przestępstw nastšpiło przedawnienie. Ochrona, jakš zboczeńca otoczyli zwierzchnicy z kardynałem Bernardem Lawem na czele, okazała się skuteczna – przez lata mógł bezkarnie gwałcić dzieci. Ofiara, która dziœ oskarża Shanleya w sšdzie, była przezeń gwałcona przez 6 lat. Przemoc seksualna miała miejsce w koœcielnej ubikacji, na plebanii, nawet w konfesjonale. Grał z chłopcem w karty, a potem mówił: „Przegrałeœ, rozbieraj się”. Wielokrotnie powtarzał: „Jeœli poskarżysz się, i tak nikt ci nie uwierzy”. Byłemu księdzu (został zeœwiecczony przez papieża) grozi dożywocie. W ubiegłym roku, w rezultacie procesu z powództwa cywilnego, archidiecezja bostońska wypłaciła ofierze pół miliona dolarów odszkodowania.

TN

 

 

nr 8, 25.02.2005 r. CISZA PRZED BURZĽ (...) Oskarżenie zawiera również postulat wyeliminowania wpływu Konferencji Biskupów USA oraz jego agend na edukację i opiekę nad dziećmi. Powołujšc się na stwierdzenie zamieszczone na stronie internetowej Konferencji, że w latach 70. 10 proc. wszystkich księży dopuszczało się przestępstw seksualnych na dzieciach... (...)

Tomasz Wiszewski

 

 

nr 25, 30.06.2005 r.: (...) Koszty afery pedofilskiej rosnš wszędzie, np. w Irlandii. (...) W cišgu ostatniego półrocza liczba poszkodowanych wzrosła z 5071 do 6300 i wcišż roœnie w tempie 50 skarg tygodniowo. (...)

PZ

 

 

nr 30, 04.08.2005 r. W TYM DOMU STRASZY

Placówka Caritasu gniazdem pedofilów. W koœcielnym sierocińcu gwałcono i molestowano seksualnie upoœledzone umysłowo dzieci. (...)

Helena Pietrzak

 

 

nr 41, 20.10.2005 r. DIABŁY W SUTANNACH (...) Trzy lata po eksplozji skandalu zwišzanego z pedofiliš księży amerykańskich i ochraniajšcych ich biskupów z Bostonu wybuchła właœnie jeszcze większa afera. Tym razem w Filadelfii. (...) 

 

 

nr 49, 15.12.2005 r.  (...) PORADNIK PEDOFILA Watykan we wrzeœniu przysłał specjalnš komisję dochodzeniowš. W swym raporcie stwierdza, że wedle jej oszacowań, około 10 proc. brazylijskich duchownych popełniło przestępstwa seksualne. A 10 proc. to... 1700 kapłanów! (...)

 

 

„POLITYKA” nr 2, 15.01.2005 r.

Specjalna koœcielna komisja dochodzeniowa ustaliła, że od 1950 r. W USA ponad 4 tys. księży dopuœciło się przestępstw seksualnych wobec ponad 10 tys. nieletnich. (...)

[„Ponad” to po katolicku pewnie znaczy drugie tyle. Tš resztę udało się postraszyć, przekonać, w imię wiadomo kogo, czego... - przenajœwintszych interesów - by się zamknęli.

Pedofili by niebyło gdyby te antychrystusowe redakcje ło tym nie pisali! I wtedy wszyscy prawdziwie wiezoncy rodzice przyprowadzali/posyłali przenajœwintszym ksiundzom dzieci, całowali ich po rękach i dawali pienišdze na ewangelizację w imię Jezusa Chrystusa oczywiœcie. No!... – red.]

 

 

2006 r.:

nr 2, 19.01.2006 r. WŁOSKI TEMPERAMENT

Były opat klasztoru z miejscowoœci Farneta w Toskanii, 44-letni ksišdz Pierangelo Bertagna, który od lipca przebywa w areszcie domowym, przyznał się do molestowania kilkudziesięciu chłopców.

Duchowny zeznał przed sšdem, że zaczšł wykorzystywać dzieci jeszcze jako seminarzysta i robił to przez cały okres 6-letniej posługi kapłańskiej. Opat został zawieszony w pełnieniu swoich funkcji po ujawnieniu gwałtu na 13-latku.

W sumie 39 rodzin złożyło doniesienie o molestowaniu swoich dzieci przez Bertagnę.

Włoskie media podkreœlajš, że jest to pierwszy skandal pedofilski w tamtejszym koœciele katolickim. Pierwszy ujawniony...                     MW

 

 

nr 4, 02.02.2006 r.

HOMOFRATRZY

Czystka u bonifratrów. Wylatujš gaduły, które nie potrafiš utrzymać języka za zębami. I w ogóle niczego tam nie potrafiš utrzymać.

Praca w szpitalach, domach opieki, a zwłaszcza ziołolecznictwo to „znak firmowy” bonifratrów, czyli katolickich duchownych z Zakonu Szpitalnego œw. Jana Bożego. „Do naszego Zakonu przyjmujemy młodzieńców w wieku od 18 lat, którzy pragnš uœwięcić siebie, służšc Bogu w drugim człowieku, a szczególnie w chorym, cierpišcym i ubogim” – czytamy w informatorze ichniego Duszpasterstwa Powołań.

18-letni Zbigniew z Opola dokładnie o tym marzył, gdy z doœwiadczeniem ministranta i œwietnš opiniš proboszcza wstępował w 2004 r. do tzw. postulatu, czyli pierwszej klasy zakonnej „szkoły przetrwania” w Prudniku. Tam miał się przekonać, czy wybrał właœciwie, zaœ przełożeni (Kuria Prowincjalna oo. Bonifratrów we Wrocławiu) – czy chłopak im się nadaje. Dwa razy „tak” dawało promocję do klasy następnej: dwuletniego nowicjatu, którego pomyœlne zaliczenie czyniło kandydata bonifratrem pełnš gębš.

Zbyszek nie dotrwał do końca nowicjatu. Zaczęli mieć na niego oko, gdy kategorycznie przeciwstawił się próbom molestowania seksualnego przez chutliwych współbraci. Przepadł z kretesem na egzaminie z dyskrecji w sprawie panujšcej w klasztorze rozwišzłoœci seksualnej niektórych zakonników...

– Już pierwsze tygodnie w Prudniku były dla mnie szokujšce – rozpoczyna swš opowieœć Zbyszek.

– Seks okazał się głównym tematem wykładów prowadzonych przez mistrza postulatu, ojca Kazimierza Wšsika, naszego przełożonego, będšcego też przeorem klasztoru. Zamiast uczyć się reguł życia zakonnego oraz zasad liturgii, czytaliœmy na głos Kamasutrę i ksišżki o podobnej tematyce, całymi godzinami analizujšc póŸniej zjawisko orgazmu u kobiety. Nic to jednak wobec wszystkiego, co działo się pod skrzydłami naszego prowincjała, brata Karola Siembaba, a czego byłem œwiadkiem we Wrocławiu. Najpierw podczas dwumiesięcznych rekolekcji, na które pojechaliœmy w paŸdzierniku 2004 roku, a póŸniej – w czerwcu 2005 roku – podczas kilkudniowych uroczystoœci zwišzanych z przyjęciem do nowicjatu i przywdzianiem po raz pierwszy sutanny...

Na imieninach brata Mateusza chłopak siedział przy stole obok brata Donata (imiona zmienione). Gdy alkohol uderzył Donatowi w tętnicę, Zbyszek poczuł na kolanie jego rękę:

– Zaczšł przesuwać łapę coraz wyżej, więc się odsunšłem. Ale on po chwili spróbował ponownie i od razu złapał mnie za przyrodzenie. Odszedłem od stołu, bo nie wiedziałem, jak się zachować, a towarzystwo w ogóle nie zwracało uwagi na zaloty œlinišcego się Donata. Szczęœliwie zaryglowałem na noc drzwi, bo ktoœ próbował wejœć do sypialni. Podczas kolejnych nocy kilkakrotnie budziło mnie kołatanie, choć przebywanie zakonników w cudzym pokoju było kategorycznie zakazane. Teoretycznie...

A w praktyce?

– Gdy brata Mateusza odwiedzał pewien seminarzysta od klaretynów (we Wrocławiu mieœci się Dom Formacyjny Misjonarzy Klaretynów – dop. red.), który czasem zostawał też na noc, wówczas prowincjał ze œmiechem mówił, żeby tym dwóm „nie przeszkadzać w zabawie”. Słynny w Polsce zielarz ojciec Jan Grande-Majewski, który bardzo się mnš we Wrocławiu opiekował i nawet podarował na obłóczyny sutannę, skarżył mi się, że w pokoju, gdzie przyjmuje pacjentów, zastał kiedyœ dwóch braci podczas uprawiania seksu.

Zbyszek opowiada dalej: – Podczas spaceru na własne oczy widziałem brata Anzelma (imię zmienione) wychodzšcego ze znanego we Wrocławiu klubu gejowskiego „H2O”, potem tego samego zakonnika wymykajšcego się nocš w negliżu z sypialni wspomnianego Donata, a następnie całujšcego się z Mateuszem w klasztornym magazynku z żywnoœciš...

Po powrocie do Prudnika chłopak opowiadał o swoich wrażeniach z pobytu w centrali œlšskiej prowincji bonifratrów ojcu Łukaszowi Chruszczowi – mistrzowi nowicjatu.

– To wspaniały kapłan, wielkiego serca, rozumu i wiary. Wiem, że przedstawił Rzymowi dramatycznš sytuację w zakonie. Ojciec generał Pascual Piles Ferrando dowiedział się o rozwišzłoœci bonifratrów również od sprzštajšcej w klasztorze

pani Marty G., siostry profesora filozofii od franciszkanów. Ta wielce oddana Koœciołowi kobieta wielokrotnie zwracała prowincjałowi uwagę na niemoralnoœć moich współbraci, aż wreszcie wiosnš 2005 roku opisała generałowi przejawy „publicznego praktykowania homoseksualizmu” przez brata Mateuszem i tolerowanie tych zachowań przez przełożonego. Krótko póŸniej została zwolniona z pracy, a prowincjał rozpoczšł polowanie na pozostałych œwiadków. Eksmitowani zostali z Wrocławia o. Romuald Wróbel, cysters pełnišcy obowišzki kapelana w szpitalu należšcym do bonifratrów, a 26 wrzeœnia 2005 r. opuœcił klasztor (na żšdanie prowincjała) 70-letni o. Jan Grande-Majewski.

Trzy dni póŸniej Zbyszek został wezwany przed oblicze brata Karola Siembaba...

„Rozmowa rozpoczęła się o godz. 11.50. Jej pretekstem był nieprawdziwy zarzut posiadania przeze mnie – wbrew obowišzujšcym w zakonie regułom – telefonu komórkowego. Wyjaœniłem tę kwestię, po czym o. Karol zadzwonił do mojej mamy, ażeby się upewnić, czy mówię prawdę. Zostałem następnie zapytany: ťCo w Prudniku wiecie na temat Wrocławia?Ť. Odpowiedziałem zgodnie z prawdš, że brat Mateusz sprowadza księdza klaretyna i sypia z nim (...). Że bracia z Wrocławia uprawiajš między sobš seks i chodzš do domów publicznych dla homoseksualistów, co sam na własne oczy widziałem”... – czytamy w oœwiadczeniu, którego oryginał Zbyszek przesłał 29 wrzeœnia 2005 r. na ręce nuncjusza apostolskiego w Polsce, arcybiskupa Józefa Kowalczyka (dokument tej samej treœci otrzymał generał bonifratrów o. Pascual Piles Ferrando. Żaden z hierarchów nie udzielił dotychczas odpowiedzi na skargę oraz nie zainteresował się propozycjš złożenia wyczerpujšcych zeznań w sprawie obyczajów panujšcych wœród wrocławskich bonifratrów).

– Na zakończenie rozmowy prowincjał oznajmił, że wydala mnie z zakonu, bo... spiskowałem przeciwko niemu wraz z mistrzem nowicjatu bratem Łukaszem. Zażšdał, abym natychmiast zdjšł sutannę, rzucił mi 500 złotych na „nowš drogę życia”, oddał częœć dokumentów i kazał opuœcić klasztor w Prudniku – relacjonuje młodzieniec.

Jego matka, Alicja, dodaje:

– Walczyliœmy póŸniej bezskutecznie o ten habit, bo to przecież pamištka. Został zakupiony z prywatnych funduszy ojca Grandego, a prowincjał twierdził, że strój jest własnoœciš zakonu i odmówił zwrotu. Zażšdałam też uzasadnienia powodu usunięcia syna z nowicjatu, gdyż syn starał się o przyjęcie do Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego w Puszczykowie koło Poznania, ale odmówili mu ze względu na jakšœ tajemniczš „bardzo złš opinię”, do której nie mieliœmy wglšdu.

„Kilka razy prosiłam pisemnie O. Karola Siembaba o uzasadnienie powodu usunięcia mojego syna z zakonu, jednakże do tej pory nie uzyskałam wyjaœnienia. Uważam, że mój syn ma powołanie do życia zakonnego i jego niemiłe doœwiadczenia z homoseksualistami w klasztorze oo. Bonifratrów we Wrocławiu powinny pójœć w zapomnienie”... – napisała kobieta 10 stycznia 2006 r. do generała zakonu, przesyłajšc dokument „do wiadomoœci” nuncjusza oraz abpa Alfonsa Nossola, ordynariusza opolskiego. I znowu brak reakcji!

A tymczasem w Prudniku... Mówi kolejny były mnich, brat Adam (imię – na jego proœbę – zostało zmienione): – Zostałem usunięty z zakonu 3 stycznia 2006 roku. Brat Siembab wezwał mnie do Wrocławia i w obecnoœci ojca Wšsika oznajmił, że to już koniec. Dlaczego? – „Nie muszę ci mówić, ale skoro się upierasz, to po prostu byłeœ niegrzeczny wobec prowincjała”, odpowiedział. Po dwóch latach żarliwej służby rzucił mi, jak prostytutce za przysługę, 1000 złotych na drogę i kazał się wynosić. A tak naprawdę poszło o to, że odmówiłem podpisania oœwiadczenia, że w zakonie wszystko gra jak w zegarku i nie dochodzi do żadnych ekscesów homoseksualnych. Gdy skandal zaczšł nabierać rozgłosu, Siembab wymuszał na wszystkich takie deklaracje. Nie podpisałem, bo przecież musiałbym skłamać.

Adam w okresie nowicjatu prowadził – w ramach swojej formacji duchowej i na polecenie mistrza (o. Łukasza) – dziennik, w którym miał obowišzek notować naganne, jego zdaniem, zachowania współbraci. Sięga do najœwieższych zapisków:

„5 paŸdziernika 2005 r.: brat Maksymiusz (imię zmienione – dop. red.) łapał mnie dzisiaj za krocze, ponawiajšc wczeœniejszš propozycję stosunku seksualnego (...). 16 grudnia 2005 r.: brat Maksymiusz namawiał mnie, żebym mu zrobił ťmasaż pałkiŤ. Dzisiaj znowu przebrał się i paradował po klasztorze w kobiecych ciuszkach”... Pomińmy notatki z wczeœniejszych zdarzeń, bo trudno doprawdy znaleŸć jakieœ nieobsceniczne.

Jak przedstawionš sytuację oceniajš bonifratrzy z zakonnego „œwiecznika”?

– Nic nie wiem i nie udzielam żadnych informacji. Proszę się zwrócić do kurii prowincjalnej. Szczęœć Boże! – odpowiedział nam o. Kazimierz Wšsik, przeor klasztoru w Prudniku.

– A co was tam, w Łodzi, interesujš bonifratrzy z Wrocławia? – zdumiał się prowincjał o. Karol Siembab.

Gdy wreszcie zdołaliœmy mu wytłumaczyć, rzekł:

– Nie będę uzasadniał decyzji personalnych, gdyż usunięcie z zakonu na etapie nowicjatu należy do mojej swobodnej oceny. Problemy obyczajowe, molestowanie? Nic o tym nie wiem. Gdzie można znaleŸć ojca Grandego? Nigdzie go nie znajdziecie, a poza tym zakazałem mu udzielania wywiadów, więc z pewnoœciš nic wam nie powie. A kto mógłby? Mój rzecznik prasowy. Czyli? No, właœciwie to ja, ale zastanowię się dopiero wtedy, gdy zwrócicie się do mnie z pytaniami na piœmie.

Zwróciliœmy się oczywiœcie, bo jakże nie zadać pytań, które cisnš się na usta po wysłuchaniu zwierzeń dwóch młodych ludzi, którzy zafascynowani bonifraterskim ziołolecznictwem, dotarli do krateru…

Anna Tarczyńska

 

 

nr 4, 02.02.2006 r.

ZE ŒWIATA:

O, W MORDECHAJ!

Znany rabin nowojorski – Mordechaj Tendler – jest w tarapatach. Został oskarżony przez 43-letniš Adinę Marmelstein o oszustwo i molestowanie seksualne, „przekraczajšce wszelkie granice przyzwoitoœci i dobrych obyczajów”.

Zaraz po tym zgłosiły się kolejne panie, dołšczajšc podobne zarzuty. Rabin – posiadajšcy żonę i oœmioro dzieci – od lat zwabiał kobiety do swego gabinetu pod pretekstem sesji terapeutycznych. Twierdził, że jest Mesjaszem, molestował je, kazał zaspokajać się oralnie, a potem nakazywał trzymanie wszystkiego w tajemnicy pod groŸbš zawieszenia w prawach członka synagogi. Rabin zaklina się, że jest niewinny, ale jego przełożeni podziękowali mu za usługi.                   TN

 

SKARGA DIABLICY

W Wielkiej Brytanii duchowni katoliccy pokazujš, że majš libido jak się patrzy.

Przed sšdem w Liverpoolu stanšł ks. Jeremiah McGrath, lat 62, oskarżony o zgwałcenie w ubiegłym roku 12-letniej dziewczynki.

Z kolei w Szkocji prasa przytacza relację dziewczyny, która opowiada, jak została zgwałcona w katolickim sierocińcu przez księdza, gdy miała 8 lat. Najpierw, stosujšc przemoc, molestowała jš seksualnie zakonnica. „Krzyczałam z bólu i przerażenia. Zakonnica odkrzykiwała, że jestem diablicš. Potem zmusiła mnie, abym się nachyliła do przodu, a ksišdz mnie zgwałcił”. Trwało to kilka lat.

W końcu zakonnica zdała sobie sprawę, że ofiara zaszła w cišżę. „Z wœciekłoœci skopała mnie. Ksišdz parafialny, do którego zwróciłam się o pomoc, także molestował mnie seksualnie, potem podstawił mnie innemu pedofilowi”.

Jakimœ cudem ofiara zachowała wiarę.

PZ

 

PASTOR CHCE LODA

Pastor Lonnie Latham był biczem bożym na homoseksualistów.

Latham goršco popierał dyrektywę swego Koœcioła, wzywajšcš wszystkich gejów i lesbijki, by wstšpili na drogę heteroseksualizmu. Majš szansę na zbawienie, „jeœli zaakceptujš Jezusa Chrystusa jako swego zbawcę i odrzucš grzeszny, destruktywny styl życia”. No i zbawienie 59-letniego sługi bożego stanęło pod wielkim znakiem zapytania.

Policja z Oklahoma City robiła akurat obławę na męskie prostytutki i ich klientów w rejonie znanym z tego typu usług. Któż złożył pozujšcemu na homopanienkę policjantowi zamówienie na zrobienie loda? Pastor Latham we własnej osobie. „To była pułapka” – oœwiadczył z godnoœciš, opuszczajšc areszt po wpłaceniu kaucji.

TN

 

HIGIENISTA

Ksišdz salezjanin Frank Gerard Klep z Australii „specjalizował” się w molestowaniu wyłšcznie dzieci chorych. Zgwałcił lub napastował co najmniej dziesięciu chłopców w wieku 12–17 lat, przebywajšcych w izbie chorych prowadzonego przez zakon Rupertswood College w Sunbury.

Jedna z ofiar wspomina, że ksišdz – po tym jak jš wykorzystał – zastrzegł, żeby nikomu nic nie mówiła, bo może mieć kłopoty. Inny chłopak obudził się w nocy, gdyż poczuł, że duchowny œcišga mu spodnie od piżamy i myje członek gšbkš i ciepłš wodš. 12-latek opowiadał, jak Klep wpatrywał się w jego penis, wyjaœniajšc, że szuka brudu.

Psycholog orzekł, że ks. Klep był seksualnie niedojrzały, gdy jako 18-latek wstępował do zakonu.

TW

 

 

nr 6, 16.02.2006 r. ZE ŒWIATA

UPADEK Z OŁTARZA

Ojciec Fedele Bisceglia jest we Włoszech osobš ze wszech miar publicznš i ogromnie popularnš.

To założyciel franciszkańskich „oaz”, schroniska i centrum pomocy dla samotnych matek, byłych więŸniów, nielegalnych imigrantów, prostytutek i biednych. Prowadził pracę misyjnš w Afryce, troszczšc się o trędowatych i zakładajšc szpitale. 69-letni duchowny z charakterystycznš białš brodš był częstym goœciem w telewizji. Wszyscy Włosi œledzili historię aktorki porno Luany Borgii, którš nawrócił na wiarę i skłonił do wstšpienia do klasztoru. Kandydat na œwiętego... wydawałoby się.

Nagle – grom z jasnego nieba: Bisceglia został aresztowany, a razem z nim jego asystent – ks. Antonio Gaudio! I to z jakiego powodu! Oto zakonnica oskarżyła obydwu o zwałcenie jej i innych kobiet podczas orgii seksualnej w schronisku w Cosenzie (Kalabria).

„Ta kobieta jest szalona. Wszystko zmyœliła. Nie przyznaję się do winy – oœwiadczył ks. Bisceglia. – Jestem przeœladowany jak Jezus Chrystus”.

Ha, niezupełnie... Policja poddała zakonnicę psychiatrycznym badaniom, które wykazały, że jej zdrowie psychiczne nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Trzy inne kobiety również potwierdzajš jej zeznania. Podczas rewizji u księdza znaleziono amatorskie firmy pornograficzne nakręcone w schronisku. Analiza rozmów telefonicznych również zdaje się potwierdzać wersję zakonnicy.

Chyba nie będzie drogi na ołtarze...

CS

 

 

nr 6, 16.02.2006 r. ZE ŒWIATA

„BÓG JEST MIŁOŒCIĽ”

Watykan z właœciwym sobie rozmachem opublikował pierwszš encyklikę Benedykta XVI. Swoje rozważania papież poœwięca miłoœci. O licznych wybrykach i skandalach seksualnych, jakich dopuszczajš się księża i zakonnicy, nie wspomina.

Do zdajšcego się nie mieć końca pocztu pedofilów w sutannach oraz tych, którzy pedofilów w sutannach kryli, dołšczył ostatnio niejaki Basil Hume, były arcybiskup Westminsteru.

Dzięki Bogu kardynał Hume nikogo już nie skrzywdzi, gdyż latem 1999 roku odszedł do Domu Ojca, gdzie może porozmawiać na interesujšce tematy z wieloma sobie podobnymi.

Tymczasem kilka tygodni temu ujawniono tajemnicę skrzętnie dotšd skrywanš przez brytyjski Koœciół katolicki – oto kardynał Basil Hume przez 30 lat tolerował zaspokajanie zboczonych chuci seksualnych księży i kleryków wykładajšcych w Ampleforth College, najbardziej znanej katolickiej szkole w Wielkiej Brytanii. Bici i gwałceni byli nawet kilkuletni chłopcy, najczęœciej mieszkajšcy w internacie. Znacznš częœć ofiar łotrów w sutannach i habitach stanowiły dzieci osierocone lub półsieroty, skazane na katolickie wychowanie.

Duński dziennik „Jyllands Posten”, donoszšc o seksualnych wyczynach wykładowców Ampleforth College, napisał: „Przez dziesištki lat księża i klerycy seksualnie wykorzystywali chłopców… na masowš skalę”.

Pierwsze sygnały o „nieprawidłowoœciach” dotarły do policji już kilka lat temu. Jednak ostateczne potwierdzenie pojawiło się w listopadzie 2005 r., gdy 72-letni mnich Piers Grant-Ferris przyznał przed sšdem w Leeds, że wykorzystywał seksualnie co najmniej 15 uczniów Ampleforth College. Proceder trwał dziewięć lat, aż do roku 1975. Seksualne ofiary mnicha miały od 8 do 10 lat. A ponieważ zakonnik Piers Grant-Ferris był nie tylko homoseksualistš, ale także sadystš, więc w celu osišgnięcia większej satysfakcji seksualnej bił niektórych chłopców, zanim ich zgwałcił.

Nieżyjšcy już kardynał Basil Hume najpierw sam był uczniem w Ampleforth College. Następnie został mnichem i szybko awansował w koœcielnej hierarchii. Z Ampleforth College rozstał się dopiero wtedy, gdy mianowano go arcybiskupem opactwa westminsterskiego. Po upływie kolejnych kilku lat został kardynałem, a jego pieczy powierzono cały katolicki Koœciół w Anglii i Walii.

Prowadzšcy œledztwo doszli do przekonania, że przez 30 lat, gdy w Ampleforth College miały miejsce przypadki seksualnego wykorzystywania uczniów, Basil Hume – wykładowca i członek dyrekcji – doskonale o wszystkim wiedział. Wymowa zachowanych dokumentów szkolnych, do których wglšd uzyskali œledczy, jest w tej kwestii jednoznaczna. Jednak kardynał Hume ponad dobro bitych i gwałconych uczniów stawiał dobre imię Koœcioła. W œwietle ustaleń œledztwa nowego znaczenia nabiera zakończenie jego ksišżki o pracy teologicznej z dziećmi (wydana w roku 1997). Napisał bowiem, że ma „pewne wyrzuty sumienia w zwišzku z tym, w jaki sposób potraktował kiedyœ niektórych ludzi”.

Wyglšda na to, że wieœci o zasługach Basila Hume’a dla Koœcioła katolickiego nie dotarły do naszego ukochanego Ojca Œwiętego, bowiem ominęła kardynała „kara” podobna do tej, jaka spotkała byłego bostońskiego arcybiskupa Bernarda Lawa. Ten ostatni również przez dziesištki lat krył podległych sobie zboczeńców i pedofilów w sutannach, a gdy w końcu w USA grunt zaczšł mu się palić pod nogami, Jan Paweł II uczynił drania najpierw wysokim urzędnikiem Kurii Rzymskiej, a w roku 2004 dał mu znakomitš fuchę archiprezbitera rzymskiej Bazyliki Matki Boskiej Większej.

„Bóg jest miłoœciš” to – trzeba trafu – tytuł pierwszej encykliki papieża Benedykta XVI. Papież pisze w niej między innymi, że bez oparcia w wierze miłoœć zostaje sprowadzona do seksu, a człowiek staje się towarem. I wie człowiek, co mówi – to przecież refleksja prosto z jšdra Koœcioła.

Z. Dunek

 

 

nr 10, 16.03.2006 r.

ŻYCIE SEKSUALNE BISKUPÓW

Bez większego rozgłosu posuwa się do przodu sprawa, która może oznaczać otwarcie nowego rozdziału skandalu zwišzanego z przemocš seksualnš w Koœciele katolickim.

Jak pisaliœmy przed kilkoma tygodniami, w sšdzie federalnym na Manhattanie 53-letni ksišdz Bob Hoatson ze stanu New Jersey, który sprawuje opiekę nad ofiarami pedofilii duchownych, wytoczył sprawę przeciwko kardynałowi nowojorskiemu Edwardowi Eganowi, Howardowi Hubbardowi, biskupowi Albany, i arcybiskupowi Johnowi Myersowi, szefowi diecezji Newark. Powód skarży się, że został zawieszony w funkcjach i nie może pełnić swych obowišzków kapelana katolickich organizacji dobroczynnych w Newark, co ma być zemstš za to, że ujawniał ukrywanie przestępstw seksualnych kleru przez zwierzchników i zabierał głos w imieniu poszkodowanych. Największš bombš było jednak oœwiadczenie ks. Hoatsona, że „osobiœcie wie”, iż kardynał oraz dwaj biskupi sš aktywnymi homoseksualistami. Zapowiedział, że jest w posiadaniu „dowodów z pierwszej ręki” na potwierdzenie zarzutów.

Hoatson ma własne doœwiadczenia w zakresie przestępstw seksualnych. W wieku 22 lat, gdy był w zakonie Christian Brothers, molestowało go seksualnie dwóch mnichów. Kiedy poskarżył się przełożonemu, ten... też zaczšł się do niego dobierać.

W roku 2003 Hoatson składał zeznania w przesłuchaniach zorganizowanych przez legislaturę stanowš Nowego Jorku, podczas których krytykował biskupów za osłanianie księży pedofilów. Od tego czasu zaczęły się jego problemy.

Powód zastrzega, że w przypadku seksu wœród kleru nie chodzi mu o „stosunki seksualne dorosłych za obopólnš zgodš”. Uważa natomiast za bardzo groŸne to, że hierarchowie bojš się postępować surowo z przestępcami seksualnymi w habitach w obawie przed własnš dekonspiracjš w identycznych sprawach.

Ksišdz Hoatson zapewnił, że długo zastanawiał się nad sformułowaniem tych zarzutów, ale doszedł do wniosku, że nie może tego uczynić w inny sposób, jak tylko w publicznym pozwie, bo inaczej Koœciół zareagowałby surowymi konsekwencjami wobec niego, a oskarżenie nie wydostałoby się poza œciany gabinetów purpuratów.

Ów ksišdz nie jest pierwszym, który podjšł temat homoseksualizmu najwyższych dostojników koœcielnych. Spekulacje na ten temat kršżyły od lat, ale do czasu wybuchu afery w roku 2002 nikt nie odważył się o tym głoœno napomknšć. W lutym 2004 roku Andrew Zamay poinformował media amerykańskie, że jego brat w liœcie pożegnalnym przed popełnieniem samobójstwa pisał o stosunkach seksualnych z bp. Hubbardem. Nie był jedyny: Hubbard uprawiał seks z innymi homoseksualistami, w tym z trzema księżmi oraz nieletniš męskš prostytutkš. Biskup był też stałym bywalcem gejowskich barów, a także chodził „na chłopców” do Washington Park w Albany. W odpowiedzi na zarzuty bp Hubbard wynajšł byłš prokurator do roli adwokatki, a ta po czteromiesięcznym œledztwie uznała, że „brak wiarygodnych dowodów” na potwierdzenie oskarżeń. W obiektywnoœć prowadzšcej dochodzenie trudno jednak wierzyć, szczególnie że otrzymała od biskupa 2,2 mln dolarów.

Ks. Hoatson twierdzi, że kard. Egan miewał sporadyczne romanse gejowskie od czasów seminarium, zaœ abp Myers miał stosunki z homoseksualistami w okresie minionych 5 lat. Jeœli chodzi o Hubbarda, to adwokat ks. Hoatsona pozwolił dziennikarzom nowojorskiej gazety „Village Voice” obejrzeć wideo z zapisem zeznań dwu mężczyzn, którzy twierdzš, że jako nastolatkowie oddawali mu się za pienišdze. Hoatson żšda odszkodowania w wysokoœci 5 mln dol.; kwotę tę planuje spożytkować na utworzenie całodobowego duszpasterstwa dla ofiar kapłanów pedofilów.

Richard Sipe, były ksišdz, wykładowca uniwersytecki i znany ekspert w dziedzinie przestępstw seksualnych oraz homoseksualizmu duchownych, uważa, że pozew ks. Hoatsona może mieć historyczne znaczenie. Twierdzi nie bez racji, że niezwykle rzadko się zdarza, by ksišdz oskarżał przed sšdem kardynała i biskupów.

Anne Barret Doyle z organizacji Bishop Accountability (Odpowiedzialnoœć Biskupów) potwierdza, że działacze i eksperci powszechnie podzielajš poglšd, iż hierarchowie dlatego osłaniajš podwładnych molestujšcych seksualnie i naruszajšcych celibat, bo sami obawiajš się dekonspiracji. W marcu 2004 roku biskup Springfield Thomas Dupré pospiesznie podał się do dymisji i zbiegł z diecezji, kiedy skonfrontowano go z dwoma mężczyznami, których podobno molestował seksualnie, gdy byli nieletni. Bpa Dupré ostro krytykowano za osłanianie 14 podległych mu księży oskarżanych o przestępstwa pedofilskie.

Michael Mendol, działacz organizacji gejowskiej Dignity New York, mówi, że księża homoseksualiœci nie chcš wypowiadać się w sprawie aktywnoœci seksualnej biskupów, „bo naraziliby swš pozycję w diecezji”.

Kiedy wieœć o procesie wytoczonym przez ks. Hoatsona rozniesie się, inni kapłani mogš pójœć w jego œlady. Oczywiœcie, nie można nie doceniać wpływów tuzów w rodzaju kard. Egana: proces może zostać anulowany, zanim się rozpocznie i nabierze rozgłosu. Adwokaci trzech oskarżonych hierarchów już o to zabiegajš, wykorzystujšc formalne i proceduralne kruczki prawne.

Piotr Zawodny

 

 

nr 11, 17-23.03.2006 r. POLSKA PARAFIALNA

WYSOKA KURIO...

Wiecie dlaczego w Katolandzie nigdy nie wybuchnie skandal pedofilski z udziałem księży, choćby taki jak w USA – państwie szanujšcym prawo? Dlatego, że wœród polskich kapłanów nie ma przestępców. Sš tylko nieszczęsne „ofiary prowokacji”. Kolejna antyksięża prowokacja właœnie ma miejsce w Głogowie.

Tam też przeprowadza się praktyczny test na usprawnienie trzeciej władzy – trwajš próby, by rzecz całš przekazać sšdowi kurialnemu i tym samym odcišżyć państwowy wymiar sprawiedliwoœci.

Ministrant parafii Miłosierdzia Bożego w Głogowie (woj. dolnoœlšskie, diecezja zielonogórsko-gorzowska) zjawił się niedawno wraz z rodzicami w prokuraturze. Opowiedział o niechcianym, męsko-męskim zwišzku intymnym z 40-letnim księdzem Bogdanem (imię zmienione), od 2002 r. wikariuszem tejże parafii i nauczycielem religii w jednej z miejscowych szkół.

O co konkretnie chodziło? Ponieważ pani Liliana Łukaszewicz – rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy – w rozmowie z „FiM” zasłania się „dobrem pokrzywdzonego”, zdani jesteœmy na wersje nieoficjalne.

Otóż jedna (Ÿródło policyjne) mówi, że wielebny zabawiał się chłopcem, zanim ten zdšżył skończyć 15 lat (zagrożenie karš do 12 lat więzienia). Inny nasz informator (Ÿródło koœcielne) utrzymuje, że z młodzieńcem (jednak nieco starszym) ksišdz Bogdan kopulował za pienišdze, czyli „doprowadzał małoletniego do obcowania płciowego (...), nadużywajšc zaufania lub udzielajšc mu korzyœci majštkowej...” (do 5 lat odsiadki). Ani jedna, ani druga wersja nie kwestionuje samego faktu bzykania chłopaka. Niezależnie od tego, która z nich odpowiada tej zapisanej w tajnych aktach, pewne jest, że zgłoszony czyn miał charakter kryminalny.

 

Po odebraniu zawiadomienia o przestępstwie prokurator założył rękawiczki. Nie chodziło, oczywiœcie, o lęk przed AIDS, lecz sytuację o wiele bardziej dla prokuratorskiej kariery niezdrowš – o naruszenie prestiżu kapłana katolickiego... Najpierw więc rutyna – urzędowe potwierdzenie poczytalnoœci skarżšcego. Na jedno z przesłuchań wezwano biegłego psychologa. Niestety, jego ekspertyza była jednoznaczna: chłopak nie łże. Prokuratura musiała więc przystšpić do etapu drugiego – przepytania personelu parafii.

Mimo zachowania najdalej idšcej ostrożnoœci i nieprawdopodobnych starań o dyskrecję – zupa się wylała. Gdy jeszcze rzecz pojawiła się w „Gazecie Lubuskiej”, to już cały Głogów wiedział, że „pewien młody ksišdz” z parafii Miłosierdzia Bożego ma poważny problem.

Wywołany do tablicy szef jurnego kapłana – ksišdz proboszcz kanonik Janusz Idzik – ujawnił lokalnej opinii publicznej, że choć ta wiadomoœć spadła na niego „jak grom z jasnego nieba”, zdšżył już – razem z „pewnym młodym księdzem” – być na rozmowie u ordynariusza biskupa Adama Dyczkowskiego.

Co uzgodnili w kurii? Można się domyœlić, że księżš wersję wydarzeń. Jaka to wersja? Jak to – jaka? Napad na Boga, Koœciół i w ogóle prowokacja!

„Ktoœ namówił tego ministranta, by złożył w prokuraturze nieprawdziwe doniesienie. Oskarżany ksišdz wykonuje normalnie wszystkie swoje obowišzki, gdyż zapewnił mnie, że zarzuty sš czystš prowokacjš” – oœwiadczył ks. Idzik na antenie głogowskiego Radia Elka. Dodał też, że... prokuratura niepotrzebnie miesza się do sprawy, bo bardziej właœciwym organem jest... sšd koœcielny!

„Wiem, że rodzice chcš oddać jš w ręce biskupa, a nie sšdów œwieckich” – stwierdził kanonik. Zapewnił, że „Koœciół wzišł już to w swoje ręce”, a rodzina chłopaka „zmanipulowanego przez wrogie Koœciołowi siły”, wkrótce stawi się na przesłuchaniu w kurii biskupiej (sic!). Jesteœmy dziwnie spokojni, że rodzice chłopaka podpiszš każdy kwit, że to one – te siły – rozum im odebrały...

Zresztš pleban sam przyznał, że po uzyskaniu informacji o prowadzonym postępowaniu „rozmawiał” zarówno z rodzicami, jak i pokrzywdzonym ministrantem. Widać był przekonujšcy, gdyż ministrant wraz z rodzinš zawiadomili œledczych, że wycofujš oskarżenie przeciwko księdzu Bogdanowi.

To nie zmienia jednak sytuacji prokuratury, a nawet pogarsza jš. Do obowišzku sprawdzenia, czy zgłoszenie odpowiadało prawdzie, dochodzi także dyspozycja wymierzona w księdza Idzika w art. 239 par. 1 kodeksu karnego: „Kto utrudnia lub udaremnia postępowanie karne, pomagajšc sprawcy uniknšć odpowiedzialnoœci (...), podlega karze pozbawienia wolnoœci od 3 miesięcy do lat 5”.

Pani prokurator-rzecznik Łukaszewicz podziela nasz poglšd, choć... częœciowo:

– Skoro wpłynęło zawiadomienie, prokuratura ma obowišzek wyjaœnić je do końca. W każdym razie w sprawie nie doszło jeszcze do przełomu, który pozwoliłby na decyzję o przedstawieniu zarzutów bšdŸ umorzeniu postępowania.

Jeœli jednak chodzi o sprawdzenie, czy „zapobiegliwoœć” księdza Idzika nie narusza przepisów, trwa cisza.

 

W niedzielę 5 marca szef parafii Miłosierdzia Bożego przeprowadził spektakularnš akcję majšcš zneutralizować przykry „zapach” wokół ks. Bogdana:

– Normalny cyrk zrobił podczas mszy. Najpierw kazał wikaremu uroczyœcie przysięgać, że „nigdy nie zrobił krzywdy dziecku”, a potem sam przyjmował od dzieci życzenia urodzinowe – relacjonuje nam jeden z uczestników nabożeństwa.

– Aktyw parafialny rozpuszcza po mieœcie pogłoski, że molestowany seksualnie chłopak to w gruncie rzeczy mitoman leczšcy się psychicznie. Czuje się wyraŸnie, że przygotowujš sobie i prokuraturze grunt pod odmowę wszczęcia œledztwa.

W maju, jak będš zmiany wikariuszowskie, biskup gdzieœ tego księdza Bogdana przeniesie i będzie po sprawie – prognozuje policjant, proszšc o anonimowoœć.

 

Kilka słów udało nam się zamienić również z księdzem Bogdanem. Zaproponowaliœmy, żeby zdemaskował prowokatora, który próbuje go oczernić. Niestety...

– Nie udzielam żadnych informacji ani komentarzy na temat kierowanych ku mnie oskarżeń o molestowanie. Proszę zwrócić się w tej sprawie do rzecznika prokuratury – powiedział.

To się nazywa zaufanie do organów œcigania, że krzywdy nie zrobiš...

Anna Tarczyńska

 

 

nr 13, 06.04.2006 r. IRLANDIA MOLESTOWANA! (...) Dopuœcili się przestępstw na ponad 350 dzieciach. Dane ujawnione przez prominentnego hierarchę, arcybiskupa Diarmuida Martina, zostały przez media uznane za bardzo poważne. (...) Z badań wynika, że 25 proc. mieszkańców ultrakatolickiej Irlandii doœwiadczyło przemocy seksualnej w dzieciństwie.

TW

 

 

nr 14, 13.04.2006 r.

SEKS, KŁAMSTWA I KASETY WIDEO

BURDEL NA KÓŁKACH

(...)

Wydaje się zastanawiajšce, dlaczegóż to Jarosława Kaczyńskiego boli wyłšcznie przedmiotowoœć kobiet, a zapomina o młodych mężczyznach (często chłopcach jeszcze) „pracujšcych” w agencjach dla panów...

Odwiedziliœmy jeden z takich lupanarów. Charakterystycznym, bo specjalizujšcym się w zaspokajaniu namiętnoœci księży.

Gdańska Starówka, elegancka kamienica, blisko najbardziej znanego turystom deptaku Długi Targ (zobowišzaliœmy się wobec naszych rozmówców, że nie ujawnimy dokładnego adresu ich „firmy”). Jak tam trafiliœmy? Wskazówek udzielił nam młodzieniec zdradzany przez ks. Marka (imię zmienione), wikariusza jednej z parafii dekanatu Gdańsk Południe, liczšcy na to, że dzięki „FiM” niewierny kochanek wróci na drogę cnoty...

Ba, ale my – jak niejednokrotnie deklarowaliœmy – dorosłym facetom pod kołdrę nie zaglšdamy, więc potraktowaliœmy wizytę w rzeczonym przybytku wyłšcznie poznawczo.

Ogromny salon z „plazmš” i wideotekš filmów podkręcajšcych emocje, gustowna sypialnia, barek z trunkami...

– Wynajmujemy to mieszkanie od prywatnego właœciciela za dwa tysišce złotych miesięcznie, plus oczywiœcie media. Niby dużo, ale przecież mamy ekskluzywnych klientów. Cennik? 200 złotych za pierwszš godzinę i 150 za każdš następnš, jeœli spotkanie odbywa się tutaj. Jeœli na plebanii, dochodzi jeszcze koszt przejazdów. Księża preferujš całonocne imprezy, więc wypłacajš około tysišca złotych. Mamy duży wybór chłopaków, ale trochę brakuje nam takich bardziej męskich, typu „pakero”, i „dresów”, bo większoœć duchownych właœnie za takimi przepada. Chłopakom szczególnie atrakcyjnym i spoza Trójmiasta gwarantujemy locum, a nawet ochronę – wtajemniczajš nas dwaj „dyżurujšcy” w agencji młodzieńcy.

Zapytani o urzędujšcego w pobliżu znanego w Polsce księdza prałata, mówiš:

– On bardzo rzadko brał kogoœ z zewnštrz. Jeżeli już, to tylko za granicš. Pracuje u nas były ministrant z jego parafii. Opowiadał, że prałat najchętniej wyjeżdżał na „seksy” do Włoch.

Czy obsługujš również pedofilów?

– Absolutnie nie. Nasz najmłodszy callboy ma 16 lat. Œwietnie zarabia, bo kocha się w nim na zabój proboszcz dużej parafii w Gdyni. Bywa, że nieznany nam klient telefonuje, proszšc o kogoœ jeszcze młodszego, ale sš to prawdopodobnie prowokacje policji.

A jak odnajdujš ich duchowni?

– Z pewnoœciš nie obsługujemy całej diecezji. W sumie korzysta z naszych usług może ze dwudziestu... Ot, jeden drugiemu przekaże namiary i dalej samo się kręci.

Młodzieńcy sš na bieżšco z politykš i znajš najnowsze koncepcje obyczajowe prawicowych stróżów moralnoœci:

– Wyglšda na to, że nas one nie dotyczš, bo przecież chodzi im o kobiety. A zresztš, mogš nam „Kaczory” skoczyć, bo i tak większoœć obrotów stanowiš wizyty domowe. Co najwyżej będziemy wspólnie z klientami odmawiać koronki w intencji jeszcze lepszych pomysłów. Każdš 69 razy...

 

Zakończmy komentarzem odnalezionym wœród kilku tysięcy (!) wypowiedzi internautów, zadziwiajšco zgodnie wyœmiewajšcych strategię walki ze zbrodniczym nierzšdem: „Prostytutka nie jest najstarszym zawodem œwiata. Starszym jest polityk. Czym się różniš? One, za pienišdze dajš to, co obiecujš. A politycy? Ani odrobinę nie spełniajš gwarancji przedwyborczych, a cišgle ich utrzymujemy i nie chcš z tego, szakale, zrezygnować. Mówię do nawiedzonych posłów: – Prostytutka, bez zawoalowanej moralnoœci, jest stokroć uczciwsza od was...”.

Dominika Nagel, ST

 

 

nr 21, 01.06.2006 r. ZE ŒWIATA

ZWYRODNIAŁE MIŁOSIERDZIE

Nawet w katolickiej Irlandii to skandal i wstyd. Œledztwu i przesłuchaniom przed rzšdowš Komisjš do Badania Przestępstw na Dzieciach poddawane sš liderki zakonu sióstr miłosierdzia.

Sisters of Mercy od dziesięcioleci prowadziły sierocińce i domy poprawcze w Irlandii. Prowincjałka zakonu, siostra Margaret Casey, i jej współpracowniczki przyznajš, że w domu w Neftonforbes stosowano kary fizyczne. Nie mogš zaprzeczyć dokumentacji departamentu edukacji, która stwierdza, że dzieci miały sińce na całym ciele, wszy, przewlekłe choroby, były nieleczone. Małe dzieci nie miały butów. „Już za to przepraszałyœmy” – mówiš ze zdziwieniem siostrzyczki. W zakonie nikt nie dbał o edukację dzieci, a okazywanie im uczuć było zakazane. Kluczowš sprawš było posłuszeństwo, które wymuszano biciem. Siostry nie wiedzš, jak to się stało, że po takim biciu pięcioro dzieci zmarło.

Z kolei siostry przełożone ze „szkoły przemysłowej” œw. Wincentego w Goldenbridge zaprzeczajš, aby celowo powodowały poważne rany u dzieci. Prowincjałka siostra Helena O’Donoghue zaprzecza, jakoby dzieci były okreœlane numerami. Jeœli nie dawano im wody, to z obawy, by nie moczyły poœcieli. Œlady od oparzeń na całym ciele dzieci były przypadkowe. Na szczęœcie siostrę prowincjałkę wsypuje była kierowniczka œw. Wincentego, siostra Fabiana. Twierdzi, że „generalnš zasadš było okrutne postępowanie i karanie przesadne nawet jak na standardy owego czasu”. Siostra Fabiana mówi: siostra Bernardine była „paranoidalnš schizofreniczkš, kobietš kostycznš i twardš, która prowadziła rzšdy terroru”. Opinię Fabiany potwierdza inna kierowniczka obiektu, siostra Xaviera, przedstawiajšca szefowš jako osobę „szorstkš, agresywnš, nieobliczalnš”.

Na pytanie, dlaczego wystosowały przeprosiny do byłych wychowanków, skoro wszystko było w porzšdku, odpowiadajš: „Jak wszędzie indziej dzieci cierpiały i nie można było temu zapobiec”. Cóż, ziemia to nie raj.

TN

 

nr 21, 01.06.2006 r.

PEDOFIL W TRAWNIKACH

Na pięć lat do więzienia pójdzie 38-letni ksišdz z Trawnik koło Lublina za gwałty na dziesięcioletniej dziewczynce. Doszło do tego latem 2003 r. oraz zimš roku następnego.

W lutym br., po zgłoszeniu w prokuraturze przez rodziców, Mirosław W. został aresztowany. Oskarżony sam wystšpił o wymierzenie takiej kary. Wyrok nie jest prawomocny.

TC

 

 

nr 22, 08.06.2006 r.

MŁOT NA DEWIANTÓW

Nazywa się Patrick Wall i jest byłym benedyktynem. Obecnie tropi duchownych, którzy sš ukrywani przez przełożonych po skandalu seksualnym zwišzanym z molestowaniem nieletnich.

Kiedy już takiego odnajdzie, wręcza mu pisemne oœwiadczenie ofiary złożone pod przysięgš, a okreœlajšce udział księdza w przestępstwie. Dokument może być póŸniej wykorzystany w sšdzie. Sam Wall przez lata był w Koœciele tzw. strażakiem. Jego rola polegała na gaszeniu pożaru, czyli przejmowaniu – na polecenie biskupa lub generała zakonu – obowišzków duchownych molestantów i dbanie o to, by sprawa nigdy nie ujrzała œwiatła dziennego.

Benedyktyna przerzucano z parafii do parafii. W 1998 r. opuœcił stan duchowny i zajšł się ekspertyzami w kwestii nadużyć seksualnych popełnianych przez księży. Wraz z innym byłym benedyktynem i prawnikiem kanonicznym opublikował niedawno ksišżkę pt. „Seks, księża i tajne instrukcje. Seksualne wykorzystywanie w dokumentach Koœcioła katolickiego na przestrzeni 2 tysięcy lat”, informujšcš, że afery seksualne duchownych sš tak stare jak stary jest Koœciół i od wieków przez niego tuszowane. Na poparcie swojej tezy autorzy powołujš się na dwa dokumenty wydane przez Kongregację Doktryny i Wiary (z 1962 i 2001 roku), propagujšce rozwišzywanie gigantycznego problemu po cichu, w murach samej instytucji. Demaskatorzy udowadniajš też, że przed wiekami duchowni molestujšcy nieletnich byli karani surowiej niż obecnie. „Księga Gomory” – traktat z XI wieku – mówi, że po wykryciu skłonnoœci seksualnych księży i odbyciu przez nich stosownej kary (batożenie, smarowanie twarzy plwocinš) mieli dozgonny zakaz przebywania z młodymi. Obecnie jest zupełnie inaczej. W Stanach Zjednoczonych spoœród 5 tys. kapłanów pedofilów skazano „aż” 150.

Mar

 

 

nr 25, 23-29.06.2006 r. POLSKA PARAFIALNA

EFEKT KRAWCZYKA

Pewien naiwny ksišdz przedstawił biskupowi Orszulikowi nazwiska i zestawienie dokonań najbardziej aktywnych homoseksualnie kapłanów diecezji łowickiej. Na liœcie znalazło się kilka znakomitoœci. Donosiciel został zmuszony do wyemigrowania z Polski...

Znikajšcy duchowni stali się już znakiem firmowym diecezji łowickiej. Jedni przepadajš bezpowrotnie, starannie opróżniwszy wczeœniej kasę kurialnš bšdŸ parafialnš. Do czołowych przedstawicieli tego nurtu zaliczyć można byłego diecezjalnego ekonoma księdza kanonika Krzysztofa Malczyka – „Poszukiwany (ksišdz), poszukiwana” (gotówka), „FiM” 16/2004 – oraz księdza prałata Franciszka Augustyńskiego, niedawnego wikariusza generalnego, czyli osobistoœci najważniejszej po biskupie („Teraz mu to lotto!” – „FiM” 23/2006). Inni, jak na przykład wielokrotnie przez nas opisywany pedofil ks. Wincenty Pawłowicz, owszem, odnajdujš się, jednak dopiero po latach... spędzonych w więzieniu.

Ale sš też w diecezji kapłani zmuszeni do ucieczki. Czarne owce, które nie uważały w seminarium na wykładach i po wyœwięceniu wydawało im się, że mogš coœ w „swoim” Koœciele zmienić...

 

Figurujšcy w spisie łowickiego duchowieństwa 36-letni ks. Robert Krawczyk nie ma adresu. Przy jego nazwisku jest tylko kraj pobytu: Niemcy. Dlaczego wyjechał z Polski?

– Usiłował walczyć z funkcjonujšcym w kurii lobby homoseksualnym. Posunšł się nawet do tego, że sporzšdził listę najaktywniejszych kapłanów tej orientacji i zaniósł jš biskupowi Alojzemu Orszulikowi, który był jeszcze wówczas (do wiosny 2004 r. – dop. red.) ordynariuszem. Już po kilkunastu dniach Robert zaczšł otrzymywać telefony z pogróżkami, wœród których obietnice „urwiemy ci jaja” były najdelikatniejsze. Gdy się żegnaliœmy, powiedział, że musi uciekać, bo go wykończš psychicznie. Bał się nawet zostawić adres – wspomina były ministrant parafii katedralnej Wniebowzięcia NMP i œw. Mikołaja w Łowiczu.

Ks. Krawczyk trafił do tej prestiżowej parafii w 2000 r., zaledwie rok po œwięceniach, co dowodziło, że znalazł się na tzw. szybkiej œcieżce awansowej. Pech chciał, że zbytnio wzišł sobie do serca rozgorzałš wkrótce aferę arcybiskupa Juliusza Paetza. Efekt? Emigracja i schronienie w Niemczech.

Udało nam się go odnaleŸć w okolicach miejscowoœci Bielefeld, gdzie jest wikariuszem jednej z tamtejszych parafii (archidiecezja Paderborn). Zapytaliœmy, kogo konkretnie wpisał na wręczonš bp. Orszulikowi listę:

– Mogę jedynie powiedzieć, że kilku bardzo wpływowych i utytułowanych kapłanów... Nie chcę prowokować zamętu poprzez ujawnienie szczegółów. Uczyniłem to wobec mojego biskupa i spotkało mnie póŸniej mnóstwo przykroœci. Boję się nie tylko o siebie, ale zwłaszcza o pozostawionš w kraju rodzinę, bo już dotknęło ich wiele niezasłużonych krzywd wyrzšdzonych przez ludzi Koœcioła. Wkrótce po œwięceniach zorientowałem się, że w diecezji jest niewyobrażalna iloœć gówna. W swojej niezmierzonej naiwnoœci dałem to na piœmie oraz opowiedziałem o wszystkim biskupowi. PóŸniej już nie miałem spokoju, więc po prostu musiałem wyjechać. Czy wrócę? Nigdy! – stwierdza kategorycznie ks. Krawczyk w rozmowie z „FiM”.

Powtarza w ten sposób swojš wypowiedŸ cytowanš 16 sierpnia 2005 r. w niemieckim dzienniku „Westfalenpost”, kiedy to pytany o plany duszpasterskie (tuż przed przeniesieniem z parafii w Menden do Bielefeldu) był pełen wahań, ale jednego absolutnie pewien: choćby go krojono w plasterki, nie wróci pod jurysdykcję polskich biskupów („Ich werde nicht wieder zurück nach Polen gehen”).

Ksišdz Robert nie powiedział nam zbyt wiele, ale mamy w kurii łowickiej sprzymierzeńca, który go wyręczył: – Wielokrotnie słyszałem od księży z kilkunastoletnim stażem w kapłaństwie, że aby awansować, trzeba dać dużš kasę księdzu Augustyńskiemu lub dupy księdzu W. Nie macie pojęcia, ilu w tej chwili płacze, że zapłacili, a prałat zwiał z pieniędzmi za granicę. Z kolei ci najmłodsi żalili się, że niektórzy proboszczowie o skłonnoœciach homoseksualnych załatwiajš sobie w kurii ładnych wikarych, nie dajšc im póŸniej spokoju, częstokroć skutecznymi zalotami. Problem w tym, że ci napastowani nawet nie majš komu się poskarżyć, bo rzecz dotyczy bardzo ważnych w diecezji osobistoœci, takich jak... (personalia znane redakcji). Krawczyk zebrał te wszystkie informacje i podał ordynariuszowi nazwiska oraz przykłady. Postawił go w wyjštkowo niezręcznej sytuacji. Co pasterz miał zrobić? Wywołać kolejnš aferę w Koœciele? Biskup Orszulik uprzedził zainteresowanych, żeby uważali, ale też ujawnił, kto na nich doniósł. Od tej chwili zdrajca nie miał już życia w diecezji, a „efekt Krawczyka” dał młodym księżom znakomitš lekcję...

Jeden z wykładowców seminarium duchownego uzupełnił:

– W diecezji jest kilka kół wzajemnej adoracji. Zabawiajš się we własnym gronie, bo tak bezpieczniej. Gdy proboszcza małej parafii odwiedzajš koledzy, osoby postronne niczego nie podejrzewajš. Niektórzy jednak przesadzajš. Nawet taka znakomitoœć, jak ksišdz W., u którego często nocuje młody kapłan i włóczš się razem po różnych imprezach, a nawet łażš na spacery, trzymajšc za ršczkę! Z kolei do księdza R. przyjeżdżali, gdy był jeszcze w Ż..., tacy trzej wyfiokowani z archidiecezji warszawskiej i normalne orgie się wówczas odbywały. Ministranci żartowali: „Chcesz się zabawić – idŸ do wikarego”. A co na to biskupi? Orszulik, gdy zgłoszono mu zastrzeżenia wobec ewidentnej homoseksualnej orientacji jednego z alumnów, odparł: „Pokażcie mi, jaki przepis prawa kanonicznego złamał, to go wyrzucę”. Chłopak dobrowolnie odejœć nie chciał i został wyœwięcony. Z kolei Dziuba (Andrzej, aktualny ordynariusz – przyp. red.) wcišż jeszcze liczy, że zostanie następcš Glempa i boi się rozwišzywania jakichkolwiek problemów grożšcych skandalem.

A może biskupom pomógłby znany pogromca homoseksualistów Wojciech Wierzejski z Ligi Polskich Rodzin?

Anna Tarczyńska

 

 

nr 25, 23-29.06.2006 r. POLSKA PARAFIALNA

PEDOFIL ZA OŁTARZEM

Sšd w Koszalinie nie miał wštpliwoœci – ksišdz Jerzy U. molestował nieletnich. Skazano go na dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy.

Biskup zabrał więc ludziom księdza sprzed oczu, wysłał go do Barcina koło Słupska, gdzie spokojnie odprawia msze. Tylko miejscowi sš niespokojni. O swoje dzieci.

Trzy lata temu w Słowinie policja znalazła u ks. U. kompromitujšce materiały. Udowodniono mu molestowanie nieletnich z terenu całego powiatu. Dostał dwa lata w zawiasach. Proboszcz, który przyjšł U. pod dach swojej plebanii, nikomu nie mówił, że księdza Jerzego cišgnie do małolatów. Tylko ludzie dziwili się, że ten akurat ksišdz nie uczy religii.

W końcu jednak i tak wszystko musiało się wydać. Miejscowi sš oburzeni na proboszcza i biskupa, ale tylko po kštach, bo oficjalnie bojš się podskoczyć. Rzecznik kurii koszalińsko-kołobrzeskiej Andrzej Żołyniak tłumaczy, że ksišdz odprawia msze, bo jest księdzem, a do Barcina trafił jako rezydent, czyli nie ma nic do gadania. Ma kontemplować i pracować nad sobš pod pilnym nadzorem proboszcza. Kuria uważa więc, że wszystko jest w porzšdku... Do następnego razu?

 

 

nr 25, 23-29.06.2006 r.

CZYSTA PROWOKACJA

Prokuratura w Głogowie zdecydowała się w końcu na przedstawienie zarzutów księdzu Markowi B., wikariuszowi parafii Miłosierdzia Bożego w Głogowie, nakładajšc na niego również zakaz nauczania religii.

Decyzja nie była łatwa, gdyż – jak już informowaliœmy („Wysoka kurio” i „Cud mniemany” – „FiM” 11, 18/2006) – duchowny podejrzany jest o „dopuszczenie się czynnoœci seksualnych” oraz „obcowanie płciowe” z nieletnim ministrantem (zagrożone karš do 5 lat pozbawienia wolnoœci).

Dodatkowe zaœ dla prokuratury utrudnienie stanowiło życzenie ks. Janusza Idzika, szefa Marka B., przekazania sprawy pod jurysdykcję sšdu... koœcielnego. „Oskarżany ksišdz wykonuje normalnie wszystkie swoje obowišzki, gdyż zapewnił mnie, że zarzuty sš czystš prowokacjš” – grzmiał pleban na antenie głogowskiego radia.

Œledztwo wykazało, że ks. Marek wielokrotnie goœcił nastolatka w mieszkaniu na plebanii. I choć wikary stanowczo zaprzecza, jakoby dochodziło wówczas do intymnych zbliżeń, biegły psycholog nie znalazł najmniejszej luki w zeznaniach wykorzystywanego seksualnie chłopca.

Akt oskarżenia ma w najbliższych dniach trafić do sšdu. Kto wie, może ten uzna swojš niewłaœciwoœć i przekaże sprawę biskupowi?

AT

 

 

nr 28, 20.07.2006 r. REKORDZISTA

Na wokandę sšdu w kanadyjskiej prowincji Ontario wchodzi 3 sierpnia sprawa księdza Charlesa Sylvestre’a. Rekordzisty pod każdym względem. Bo to i wiek mocno dojrzały (83 wiosny), i dokonania budzšce zadumę.

W latach 1954–1990 duchowny zapisał na swym koncie 47 ofiar – kobiet. Były w wieku 9–14 lat. Sylvestre gwałcił je, obmacywał i molestował seksualnie na wszelkie sposoby. Prokurator wysuwa przeciw niemu 61 zarzutów. Przestępstwa popełniał wszędzie, gdzie przemieszczali go zwierzchnicy: w parafii Sarnia, potem London, Chatham i Pain Court. W ubiegłym miesišcu do organów œcigania zgłosiły się nowe ofiary z nieznanymi wczeœniej oskarżeniami.

TW

 

 

nr 29, 27.07.2006 r.

LIGA ŁGARZY

W „New York Timesie” poœród komentarzy i opinii ukazało się ogłoszenie Katolickiej Ligii Praw Religijnych i Obywatelskich. Celem jest przedstawienie afery pedofilii księży oraz chronišcych ich dostojników koœcielnych w fałszywym œwietle i wybielenie Koœcioła jako instytucji.

Autor ogłoszenia, przewodniczšcy Ligii fundamentalista religijny William Donohue, cytuje dane z oficjalnego raportu: „81 proc. ofiar to mężczyŸni, w większoœci młodzieńcy, którzy przeszli już dojrzewanie”. W tym samym czasie w telewizji NBC zapewniał: „Zbyt wielu aktywnych seksualnie gejów trafiło do kapłaństwa i czas się ich pozbyć. Kryzys przemocy seksualnej to skandal homoseksualny, nie pedofilski”.

Sęk w tym, że Donohue kłamie, a Koœciół udaje, że tego nie słyszy. Raport, na który się powołuje, sporzšdzony w oparciu o studium specjalistów z John Jay College of Criminal Justice konkluduje jednoznacznie: spoœród 6089 poszkodowanych przez księży, którzy byli przestępcami seksualnymi recydywistami, dwie trzecie było w wieku poniżej 14 lat, a 20 proc. miało mniej niż 10 lat.

Dalej w ogłoszeniu Donohue łże tak: „Szacowany poziom przestępstw seksualnych popełnianych przez nauczycieli na uczniach szkół jest 100 razy wyższy niż w przypadku księży”. Wynika z tego, że w krajobrazie wszechogarniajšcej dewiacji kler jest jedynym prawie niewinnym œrodowiskiem (100 razy mniej winnym niż inne). Donohue wzišł swe przekonujšce czytelnika dane z powietrza.

Ponadto pisze on, że w roku 2005 było tylko 21 nowych oskarżeń, co ma œwiadczyć, że duchownym ręce służš już tylko do modlitwy. Teoretycznie dane sš prawdziwe. Z tym tylko, że pochodzš one z tego, co dobrowolnie, bez żadnej kontroli zewnętrznej, ujawnili biskupi diecezji, i to nie wszyscy. Szczegóły afer pedofilskich w Filadelfii i Chicago, które zostały niedawno ujawnione, wskazujš, jak wiele spraw Koœcioła pozostaje wcišż w tajemnicy. Treœć ogłoszenia i kampania umniejszania winy Koœcioła i jego hierarchów, której ogłoszenie jest częœciš, pokazuje raz jeszcze, że Koœciół i realizujšce jego dyrektywy organizacje œwieckie nie zmieniajš priorytetów. Najważniejszym z nich jest obrona instytucji.

TW

 

 

nr 29, 27.07.2006 r.

MILION ZAMIAST MODLITWY

Nie widać końca pedofilskich skandali w amerykańskim Koœciele.

Tym razem afera ujrzała œwiatło dzienne za sprawš ks. Roberta Hoatsona, który oskarżył kilku najwyższych rangš hierarchów – m.in. kardynałów z Nowego Jorku i Waszyngtonu Egana i Mc Carricka – o czynnš pedofilię. Na skutek tych oskarżeń arcybiskup Bostonu, Sean O’Malley, zapowiedział objazd koœciołów archidiecezji i spotkania z ofiarami księżowskiej chuci. Heatson napisał więc do niego list tej treœci: „Czy mogę prosić o pełnš uwagę? Jestem księdzem, ofiarš pedofilii duchownych i reprezentantem setek podobnych jak ja. Celem tego listu jest proœba, by zaniechał pan dziewięciu spotkań modlitewnych, planowanych w parafiach archidiecezji, i zaprzestał wysyłania listów z zaproszeniami na nie. Aprobuję pańskie poczynania pojednawcze, ale jestem przekonany, że nie rozumie pan wcišż, jak należy postępować z ofiarami, z przemocš, jakiej doznali, i z naszym posttraumatycznym stresem. Dla większoœci modlitwa jest niemożliwoœciš, bo każde napomknienie o Bogu, księżach, modlitwie, przywołuje urazy na nowo. Po otrzymaniu pańskich listów niektórzy z moich podopiecznych powrócili do nadużywania alkoholu, narkotyków, wróciły samobójcze myœli. Te listy na nowo uwolniły wspomnienia koszmarnych przeżyć, wstyd, poczucie winy. Przemoc z ręki księży na nowo ożyła. Zamiast jeŸdzić po parafiach, niech pan opublikuje listę wszystkich bostońskich duchownych przestępców z ich aktualnymi miejscami pobytu. Zamiast serwować modlitwy pojednania i pokuty, niech pan sišdzie za biurkiem i wystawi czek na milion dolarów dla założonej przeze mnie organizacji Rescue & Recovery International. Dzięki temu miałbym czym zapłacić za psychoterapię poszkodowanych, mógłbym znaleŸć mieszkanie dla bezdomnych ofiar księży, pokryć koszty ich kuracji odwykowej, zapłacić komorne lub kupić im jedzenie”.

PZ

 

 

nr 30, 03.08.2006 r.: BISKUPI POD LUPĽ (...) Co najmniej 18 biskupów w USA wiarygodnie oskarżono o przestępstwa seksualne przeciwko nieletnim. (...)

TW

 

 

nr 30, 03.08.2006 r.

PASTERZE I ETYCY

Antypolski układ przypuœcił wyjštkowo perfidny atak na Koœciół. W cišgu zaledwie kilku ostatnich dni lipca za kratki trafiło czterech pedofilów: dwóch księży katolickich, koœcielny oraz przełożony ministrantów.

W Płońsku (woj. mazowieckie, diecezja płocka): „Policjanci wydziałów: dochodzeniowo-œledczego i kryminalnego Komendy Stołecznej Policji zatrzymali 30-letniego Jarosława N. W trakcie przesłuchania mężczyzna przyznał się do rozpowszechniania przez Internet treœci pornograficznych z udziałem nieletnich (co najmniej 364 pliki zdjęciowe). Komputer, z którego korzystał, zabezpieczono. MężczyŸnie grozi kara do 5 lat pozbawienia wolnoœci” – głosi oficjalny komunikat, przemilczajšc fakt, że ów tajemniczy „mężczyzna” jest znanym księdzem diecezji płockiej, zaœ policyjna akcja miała miejsce na terytorium wielce w Płońsku szanowanej parafii œw. Maksymiliana Kolbego.

(...)

Poszukiwany listem gończym 37-letni ks. Piotr T., do niedawna proboszcz z Dębnicy koło Człuchowa (woj. pomorskie, diecezja pelplińska), wpadł w ręce policji. O spektakularnej ucieczce plebana wraz z 15-letnim uczniem gimnazjum w Starogardzie Gdańskim pisaliœmy w „Proboszczu na gigancie” („FiM” 21/2006). W toku œledztwa wyszło na jaw, że nie tylko molestował seksualnie ministrantów, ale też poił alkoholem oraz udostępniał narkotyki. Przed awansem na proboszcza w Dębnicy ksišdz T. był (do połowy 2005 r.) wikariuszem parafii œw. Katarzyny Aleksandryjskiej w Starogardzie Gdańskim, gdzie patronował rozbitej przed kilku dniami siatce pedofilskiej, wykorzystujšcej małoletnich ministrantów.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliœmy, „sprawa ma charakter rozwojowy”, gdyż dzieci „wypożyczano” również księżom z innych parafii, nie tylko diecezji pelplińskiej...

 

 „W Starogardzie Gdańskim zatrzymano 59-letniego koœcielnego i 24-letniego szefa ministrantów. Sš podejrzani o molestowanie chłopców poniżej 15 lat, ministrantów z tej samej parafii. 59-latka zatrzymano na terenie parafii, a 24-latka w miejscu pracy. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że przestępstwa miały miejsce od 1996 r. do 2005 r. Do molestowania dochodziło na terenie parafii. Do tej pory ustalono dziesięciu pokrzywdzonych. Niewykluczone, że może być ich więcej. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty z art. 200 par. 1 (czynnoœci seksualne z małoletnim), za co grozi kara pozbawienia wolnoœci do lat 10, 59-latkowi także z art. 208 (rozpijanie małoletniego), ponieważ jak wynika z ustaleń policjantów, wielokrotnie dostarczał alkohol nieletnim i nakłaniał do jego spożycia” – komunikuje pomorska policja.

Koœcielny Waldemar G. oraz prezes ministrantów Tomasz J. (pracownik Wydziału Kultury, Sportu i Promocji Regionu Starostwa Powiatowego w Starogardzie) przyznali się do zarzucanych im czynów. Zabawiali się z nieletnimi ministrantami w pomieszczeniach parafialnych, a najmłodsza z ofiar miała zaledwie 11 lat...

– Pracuję w wymiarze sprawiedliwoœci od 26 lat i dotšd nie zetknšłem się z tak odrażajšcš i bulwersujšcš sprawš – powiedział sędzia Zbigniew Ałaszewski z Sšdu Rejonowego w Starogardzie, gdzie zapadła decyzja o zastosowaniu 3-miesięcznego aresztu wobec podejrzanych.

Proboszczem parafii œw. Katarzyny Aleksandryjskiej jest ksišdz kanonik Roman Walkows, członek Rady Kapłańskiej diecezji pelplińskiej, sędzia Sšdu Biskupiego i wykładowca etyki w miejscowym wyższym seminarium duchownym...

 

Biskupi Bernard Szlaga (Pelplin) i Stanisław Wielgus (Płock) nie komentujš incydentów w podległych sobie diecezjach. Niepotrzebnie chowajš głowę w piasek, gdyż wytłumaczenie jest, a z racji powszechnoœci stosowania również im powinno być znane. Proponujemy szybko przecišć wštpliwoœci wiernych i ogłosić, że „taka kumulacja wydarzeń w okresie... (tu sugerujemy wstawić jakšœ pasujšcš datę z kalendarza liturgicznego) nie może być przypadkiem itd.”, a cała historia jest brudnš robotš wrogiego Koœciołowi układu.

Anna Tarczyńska

 

 

nr 32, 17.08.2006 r.

MASOWANIE MINISTRANTA

Ksišdz Marek B., 41-letni wikariusz parafii Miłosierdzia Bożego w Głogowie, zasiadł na ławie oskarżonych pod zarzutem doprowadzenia małoletniego ministranta do obcowania płciowego i poddania się „innym czynnoœciom seksualnym”. Incydent miał miejsce 23 stycznia 2006 r. na plebanii: „Ksišdz Marek zrobił mi herbatę z alkoholem. Musiał dużo wlać, bo byłem oszołomiony. Potem zaproponował, żebym położył się na łóżku, to zrobi mi masaż. No i wtedy właœnie ťtoŤ się stało. Wykorzystał mnie, a w gruncie rzeczy to chyba nawet zgwałcił. PóŸniej proponował jeszcze, żebym został u niego na całš noc” – zeznał ministrant.

Ksišdz odpowiada z wolnej stopy. Prokuratura zakazała mu kontaktów z małoletnimi.

AT

 

 

nr 32, 17.08.2006 r.

ZARAZA W AFRYCE

W Republice Południowej Afryki toczy się dochodzenie w sprawie 32 przypadków przemocy seksualnej księży katolickich wobec nieletnich.

Sekretarz generalny Konferencji Biskupów RPA Vincent Brennan oœwiadczył w ubiegłym tygodniu: „Zdajemy sobie sprawę z tego problemu. Koœciół jest bardzo zatroskany. Nie ma w nim miejsca dla nikogo, kto molestuje seksualnie młodych”.

Stan rzeczy jest taki sam jak wszędzie – skargi na poszczególnych księży napływały latami i były ignorowane przez ich zwierzchników. Gdy bywało już tego za dużo, kapłana wysyłano na leczenie (czasem do USA), po czym umieszczano w nowej parafii z zapewnieniem, że już jest zdrowy... I przestępstwa zaczynały się od poczštku.

Jednym z największych recydywistów był 65-letni ks. James McCauley. Jego proces miał się rozpoczšć we wrzeœniu, ale kapłan zginšł w wypadku samochodowym. Drugi pedofil z Cape Town, ks. Patrick Thornton, dziwnym trafem również zginšł nagle w wypadku.

W USA w 90 procentach ofiarami księży sš małoletni chłopcy, podobnie w Australii, Niemczech i innych krajach; w Ameryce Łacińskiej i Afryce gwałcone sš przede wszystkim nastoletnie dziewczynki. A w Polsce?

JF

 

 

nr 32, 17.08.2006 r.

TYSIĽC OFIAR

Księży pedofilów było w Irlandii znacznie więcej, niż dotychczas sšdzono. W cišgu ostatnich piętnastu lat katoliccy sutannowi z diecezji w Dublinie mogli zgwałcić nawet tysišc dzieci. Jak wynika ze œledztwa specjalnej komisji rzšdowej, tylko w diecezji Ferns w latach 60. ubiegłego wieku 2002 księży dopuœciło się 100 aktów seksualnej przemocy wobec dziewczšt i chłopców. Pedofilska afera podkopuje autorytet tutejszego Koœcioła, co powoduje masowe odejœcia wiernych.

RP

 

 

nr 32, 17.08.2006 r.

MADONNA ZAPŁAKAŁA NAD PEDOFILAMI

Nasze życie jest pokorš, walkš i pokutš – zapewniał w roku 2003 Walter Christey z teksańskiego klasztoru Christ of the Hills (Chrystus Wzgórz).

– Wszystkie kary, które nas spotykajš w życiu, pochodzš z ręki miłujšcego Boga...

Dziœ, siedzšc w więziennej celi wraz z trzema braćmi zakonnymi, Christey wolałby, by mu tych słów nie przypominano. No bo zamiast pokory, walki i pokuty była lubieżnoœć, dziecięca pornografia, narkotyki, oszustwa i przestępstwa; zamiast Chrystusa – na wzgórzu rozsiadł się szatan, a kary pochodzić będš nie z ręki miłujšcego Boga, lecz sędziego.

O tym, że coœ jest poważnie nie tak w klasztorze położonym między Austin i San Antonio, miejscowa policja dostawała informacje już od ponad 10 lat. Wreszcie – 25 lipca – funkcjonariusze weszli do klasztoru z nakazami aresztowania i rewizji oraz oskarżeniem o molestowanie chłopca. Na tym nie koniec. Mnichom zarzuca się zorganizowanš przestępczoœć, fałszerstwa pocztowe i wyłudzanie pieniędzy. Pedofilia nie ograniczała się do jednego dzieciaka. Mnisi zwabiali do klasztoru wielu chłopców pod pretekstem uczenia ich życia zakonnego. Uczyli... homoseksualnego.

Biskup Michael Jakimczyk przyznaje teraz, że podczas odwiedzin klasztoru widział małoletniego chłopca w stroju mnisim. Mówi, że „nie wyglšdało to dobrze i poczuł się nieswojo”. Zapewniono go, jak twierdzi, że bracia starajš się przekazać młodym smak życia zakonnego i wszystko jest w porzšdku. Jakimczyk mówi, że sprawy nie badał i nic z tym nie zrobił, bo klasztor nie był w jego jurysdykcji, a wizyta miała charakter kurtuazyjny.

Jednym z oskarżonych jest 61-letni przeor Samuel Greene, który założył klasztor w 1980 roku. Z powodu złego stanu zdrowia znajduje się pod œcisłym nadzorem w areszcie domowym. Wczeœniej dostał wyrok 10 lat nadzoru sšdowego za molestowanie seksualne 14-letniego kandydata na mnicha podczas nowicjatu w roku 2000. Podczas œledztwa przyznał się do przestępstw wobec innych dzieci. Klasztor słynšł z obrazu Matki Boskiej, która roniła krwawe łzy. – Cud – mówili pobożni i wierzyli w to. Tysišce cišgnęły pielgrzymkami do œwiętego miejsca, napływały pienišdze i proœby o modlitwę. – To kant – stwierdził miejscowy szeryf. – Ten płaczšcy obraz to oszustwo majšce na celu œcišgnięcie ludzi, w tym dzieci, i zdobycie pieniędzy. Sam przeor Greene przyznał w końcu, że numer z płaczšcš ikonš to pic.

Cudowna Matka Boska jest dziœ w komisariacie jako dowód rzeczowy, podobnie jak komputery i wyposażenie biura klasztoru. Po najeŸdzie policji został tam tylko odŸwierny, który już nawet nie zamyka drzwi przed myszkujšcymi dziennikarzami. Wstyd jak jasna cholera...

Aresztowani mnisi mówiš, że Bóg daje im siłę, a policja – że będš go potrzebować.

TN

 

 

nr 33, 24.08.2006 r.  ŁAJDACY SPOD KRZYŻA W Wielkiej Brytanii toczy się postępowanie karne przeciwko instytucjom i osobom odpowiedzialnym za bestialskie znęcanie się i przestępstwa seksualne wobec dzieci z zaburzeniami emocjonalnymi, które mieszkały (a raczej były więzione) w obiekcie pod nadzorem Koœcioła katolickiego St. William’s Community Home w Market Weighton. (...) Panował tam brutalny reżim, a sami duchowni dopuœcili się niesłychanej liczby przestępstw seksualnych oraz aktów fizycznego znęcania się nad chłopcami w wieku 10-16 lat. Trwało to 30 lat, do czasu zamknięcia instytucji. (...)

PZ

 

 

REKORDZIŒCI (...)

Katolicki ksišdz Harry Monroe stoi przed sšdem stanu Indiana pod zarzutem popełnienia w cišgu czterech lat ponad 50 gwałtów na tym samym chłopcu. Kapłan poił go przedtem alkoholem i dawał marihuanę. (...) 83-letni ks. Charles Sylwestre, zasiadajšc (w koloratce!) na ławie oskarżonych kanadyjskiego sšdu, wypowiedział 47 razy słowo „winny”, przyznajšc się do popełnienia gwałtów na właœnie tylu małoletnich dziewczynkach. (...)

TN

 

 

nr 40, 06-12.10.2006 r.

ZBRODNIA I KARA

Jednš ze œwiatowych sensacji ostatnich dni jest film telewizji BBC o katolickich księżach pedofilach.

Brytyjscy dziennikarze, którzy słynš z niezwykłej rzetelnoœci, zarzucili w nim obecnemu papieżowi, a byłemu kardynałowi Ratzingerowi, że tuszował haniebny proceder. Niby nic nowego, bo o sprawie w cišgu ostatnich kilku lat pisaliœmy kilkakrotnie (m.in. „FiM” 34/2003). Ale...

W studiu TVN odbyła się dyskusja na ten temat. Wœród zaproszonych goœci był m.in. redaktor Szymon Hołownia z „Rzeczpospolitej”. Ten twierdził, że wszystko jest rozdmuchanš sensacjš, bo pedofile zdarzajš się w każdym zawodzie, więc w księżowskim także. W tym momencie prowadzšcy program dziennikarz zaoponował:

– Może i tak, ale ich kryli biskupi, przenoszšc z parafii na parafię, gdzie zboczeńcy nadal mogli uprawiać swój proceder. Hierarchów nie spotkała za to żadna kara.

– Na razie nie spotkała, ale niewštpliwie spotka – zapewnił głupkowato Hołownia.

– Tak? A jaka? – zainteresował się TVN-owiec.

– Będš się smażyć w piekle.

Oto kluczowy fragment tajnej „Instrukcji” papieża Jana XXIII, którš sumiennie wprowadzał w życie kard. Ratzinger:

„(...) wszyscy i każdy z osobna przed trybunałem w jakimkolwiek charakterze stojšcy lub gdyby kto z racji swego urzędu o sprawie tej (przestępstw seksualnych księży – przyp. red.) uzyskał wiedzę, zobowišzany jest do zachowania najœciœlejszej tajemnicy, która jest traktowana jako tajemnica Œwiętego Urzędu, wszędzie i wobec każdego, pod groŸbš ekskomuniki latae sententiae (...)”.

MarS

PS Całkowity bojkot BBC ogłosił Roman Giertych nazywajšc materiał wyemitowany przez stację „brudnym atakiem, który uršga zasadom kultury”. – Nie będę odtšd nigdy rozmawiał z ich redaktorami – oœwiadczył wicepremier.

Tłum zasmuconych dziennikarzy BBC, czekajšcych cierpliwie od wielu dni w kolejce po wywiad, odszedł ze zwieszonymi głowami. Na londyńskiej giełdzie akcje brytyjskiej telewizji i radia lecš na łeb, na szyję...

 

 

nr 43, 02.11.2006 r. OJCIEC DUPOWNY

We Włoszech aresztowano 81-letniego księdza. Duchowny okazał się pedofilem, a do tego alfonsem.

Zamknięto też jego dwóch wspólników. Kapłan prowadził koło San Marino schronisko dla bezdomnych, do którego zgłaszało się wielu nieletnich nielegalnych imigrantów. Dostawali alternatywę: albo zostanš prostytutkami, albo odda się ich w ręce władz. Ksišdz przez rok molestował seksualnie 16-letniego chłopaka, a potem sprzedał go właœcicielowi pewnej restauracji. Młodocianych imigrantów oferował swym klientom po 100–200 euro za stosunek.

ST

 

 

nr 45, 16.11.2006 r. ŻYCIE PO RELIGII

NOSIŁ WILK RAZY KILKA...

Po raz kolejny jedna z czołowych gwiazd amerykańskiego „zagłębia biblijnego” podała się do dymisji po ujawnieniu skandalu obyczajowego. Podobna przykroœć spotkała głównego watykańskiego specjalistę od „leczenia homoseksualizmu”. Homospisek czy po prostu szyderstwo losu?

Ostoja chrzeœcijańskiego fundamentalizmu i konserwatyzmu, czyli stany południowe USA, nie ma w ostatnich latach wiele szczęœcia. Jak tylko rozbłyœnie jakaœ gwiazda na firmamencie religijnego show-biznesu, pouzdrawia trochę chorych, powypędza demony, dorobi się paru milionów dolarów, to już musi podawać się do dymisji: jak nie skandal finansowy, to molestowanie sekretarki... Oczywiœcie, dla częœci ich wyznawców nie jest to żaden problem. Zawsze wyjaœniš sobie, że szatan atakuje oddane sługi Boże ze zdwojonš energiš, a nie wszystkie z nich sš w stanie owe srogie napaœci demoniczne odeprzeć. Ludzie o niezbyt głębokiej wierze pomyœlš jednak, że być może cała działalnoœć owych gwiazd była hochsztaplerkš obliczonš na finansowe wykorzystanie naiwnych.

Tak czy inaczej, kolejnš gwiazdš, która podała się do dymisji, jest Ted Haggard, pastor liczšcej kilkanaœcie tysięcy wiernych kongregacji Koœciół Nowego Życia w Colorado Springs. Nic nie wiadomo o stanie jego konta, ale wiadomo, że jego zbór należšcy do tzw. nowych koœciołów charyzmatycznych głosił ewangelię sukcesu, czyli wiarę we wzajemnš zależnoœć religijnoœci i dochodów finansowych. Haggard był nie tylko znanym kaznodziejš, ale także przewodniczšcym Narodowego Stowarzyszenia Ewangelicznych Chrzeœcijan, potężnej i wpływowej, liczšcej 30 milionów wiernych organizacji promujšcej konserwatywne wartoœci i kreacjonizm.

Tak się jakoœ składa, że na poczštku lat 90. w Lublinie osobiœcie zetknšłem się z misjonarzami zboru wielebnego Haggarda, którzy penetrowali Wschodniš Europę po upadku komunizmu w poszukiwaniu nowych wiernych. Jednš z najbardziej zabawnych i, jak sšdzę, szkodliwych praktyk uprawianych przez ludzi Haggarda było wyganianie demonów. Widzieli diabła wszędzie – wystarczyło, że któryœ z uczestników nabożeństwa był zbyt smutny, zbyt apatyczny lub przyznał, że podobajš mu się osoby tej samej płci, a już egzorcyzmowano z niego demona smutku, œmierci lub zboczenia. Można się z tego, i słusznie, œmiać, ale strach

pomyœleć, że ktoœ może żyć w przeœwiadczeniu, że zachodzšce w nim naturalne procesy psychiczne sš efektem zamieszkiwania diabła, a nawet całych stad demonów. Dla bardziej wrażliwych osób taka wiara może zakończyć się przecież poważnymi problemami psychicznymi.

Pech chciał, że wielebny Haggard, mšż i ojciec pięciorga dzieci, podał się do dymisji z wszystkich zajmowanych przez siebie funkcji po ujawnieniu przez Mike’a Jonesa, chłopca utrzymujšcego się z prostytucji, że pastor spotykał się z nim regularnie co miesišc przez trzy lata. Haggard na poczštku wszystkiemu zaprzeczył, póŸniej przyznał, że w tym, co mówi Jones, jest wiele prawdy, i że swojš homoseksulanoœciš „zmagał się przez całe dorosłe życie”. Wyglšda na to, że wyznawcy pastora widzšcy wszędzie diabły zapomnieli wygnać je ze swojego szefa. Na koniec wyrzucili ze swojego koœcioła zdemaskowanego i żałujšcego za grzechy pastora.

W tym samym czasie w paryskim sšdzie złożono doniesienie. Otóż doktor Tony Antarella, ksišdz, psychoanalityk i czołowy watykański ideolog w kwestii „leczenia homoseksualizmu” jest oficjalnym doradcš Watykanu w sprawach zdrowia i rodziny. Miał on wykorzystywać seksualnie byłego pacjenta, nastolatka pochodzšcego z pobożnej rodziny katolickiej. Ksišdz doktor dokonywał przestępstw podczas sesji leczniczych, którymi obiecał „uzdrowić” chłopca z homoseksualizmu... W tym samym czasie katolickie, krytyczne wobec Watykanu czasopismo „Golias” opublikowało wspomnienia Daniela Lamarca, byłego kleryka, który także był leczony przez watykańskiego hochsztaplera... Z podobnym skutkiem. Lamarc poskarżył się kardynałowi Paryża, słynnemu arcybiskupowi Jeanowi-Marie Lustigerowi, który obiecał zajšć się sprawš. Jak to zwykle bywa, skończyło się na obietnicach.

Zapowiada się wielki skandal, bo ksišdz Antarella jako psychoanalityk dostarczał Koœciołowi pojęć użytecznych w robieniu z homoseksualistów chorych. To on ogłosił, że geje i lesbijki cierpiš na „narcystyczne skłonnoœci”, to on wymyœlił „głębokš niedojrzałoœć” psychicznš, na którš rzekomo chorujš. Co teraz pocznie Koœciół bez swojego głównego specjalisty, który okazał się w końcu chory na wymyœlone przez siebie choroby? Czy Watykan poszuka sobie innego psychoanalityka? Tyle że kolejnego takiego skandalu œwiat już może nie przeżyć... Ze œmiechu.

Marek Krak

 

 

nr 50, 21.12.2006 r. WSZYSTKO NA SPRZEDAŻ

Koœciół katolicki na Alasce wcišż nękany jest procesami sšdowymi za seksualnš  przemoc kleru i żeby pokryć grzywny, wyprzedaje co się da. (...) ... który już jako dyrektor liceum, ujawnił publicznie, że w dzieciństwie molestował go ks. Frank Murphy. Po tym wyznaniu Podvin popełnił samobójstwo. Inny kapłan, Robert Wells, przez 8 lat gwałcił dziewczynkę. Zaczšł, gdy miała 7 lat. Z kolei w diecezji Fairbanks ponad 100 osób wytoczyło dziesięciu księżom i zakonnikom procesy o przestępstwa seksualne. (...)                                                                                                                                                  CS

WŁOCHY/RZYM

Seksaferę majš także Włosi – katolicy jak my… Upubliczniono dane sondażu Instytutu Statystyki ISAT dotyczšce skali wymuszania usług seksualnych w zamian za stałe umowy o pracę. Ofiarami tego procederu mogło paœć nawet 900 tysięcy kobiet.

Wstrętne! U nas jest to absolutnie ni do pomyœlenia… żeby ktoœ prowadził podobne badania.

 

 

2007 r.:

nr 1, 11.01.2007 r. SIOSTRA POŻĽDANIA

Zakonnica, 78-letnia Norma Giannini została oskarżona o molestowanie seksualne dwu uczniów katolickiej szkoły podstawowej w Milwaukee, której dyrektorem była przed laty. Dochodzeniowcy policzyli, że w cišgu czterech lat dopuœciła się około 200 przestępstw seksualnych na 13-letnich chłopcach.

CS

 

 

nr 2, 18.01.2007 r. DUSZPASTERZ PEDOFILA

Gazeta brytyjska „Observer” opublikowała rezultaty swojego œledztwa, które pokazuje, jak biskupi Koœcioła katolickiego bronili przestępców seksualnych.

Ksišdz David Crowley brutalnie i agresywnie gwałcił przez kilkanaœcie lat ministrantów. Jednym z nich był 10-latek „Paul”, siłš zmuszany przez 4 lata, aż do roku 1995, do stosunków seksualnych. Obecnie oskarża biskupa Leeds Davida Konstanta o zatajanie dowodów, że Crowley jest drapieżnym pedofilem.

W roku 1987, jak pokazujš dokumenty, Kanstant został poinformowany, że ks. Crawley poi ministrantów alkoholem i zmusza do usług seksualnych. (…) Biskup wysyła więc księdza na kurację i za kilka miesięcy znajduje mu nowš pracę w Devon. Zaczyna się to samo, więc Crawley przenoszony jest do nowych parafii, gdzie wcišż poluje na nieletnich i gwałci ich – nawet po ceremonii pogrzebowej. W roku 1998 Crowley pracujšcy akurat jako szpitalny kapelan został aresztowany i skazany na 9 lat więzienia. Przyznał się do gwałcenia i molestowania małoletnich chłopców. Przez 11 lat!

CS

 

 

nr 2, 18.01.2007 r. KOLEJNY KAMYK LAWINY

(…) Tak jak w poprzednim oskarżeniu (sprawa trafiła do sšdu we wrzeœniu) – chodzi o œwiadome chronienie przez kardynałów księdza pedofila. Tego samego: Nicholasa Aguilara, który zgwałcił lub molestował seksualnie ponad szeœćdziesięcioro dzieci w Meksyku i USA.

Tym razem ks. Aguilar – który wcišż się ukrywa w Meksyku – oskarżony został o to, że przed 10 laty popełnił przestępstwa seksualne w diecezji Tehuacan. Ofiarš był trzynastoletni chłopiec. Duchowny zagroził mu, że jeœli piœnie słowo o tym, co miało miejsce, życie jego matki oraz innych członków rodziny będzie zagrożone. Rodzice dowiedzieli się jednak o molestowaniu syna i zgłosili to na policję. Żadnej reakcji. Koœciół w Meksyku był – i wcišż jeszcze jest – œwiętš krowš.         JF

 

 

nr 4, O1.02.2007 r. CICHO SZA?

(…) Po raz pierwszy biskupi Kanady opracowali regulamin postępowania w sprawach molestowania nieletnich przez kler w roku 1992, kiedy rzšd prowincji Ontario wypłacił 40 mln dolarów odszkodowania 1600 ich bitym i wykorzystywanym ofiarom. (…)

TN

 

 

nr 7, 22.02.2007 r. JEBADEŁKA

Prokuratura oskarżyła Piotra T. – byłego proboszcza z Dębnicy na Pomorzu – o pedofilię, gwałt oraz rozpijanie i narkotyzowanie nieletnich. W cišgu 10 lat duszpasterz miał wykorzystać seksualnie kilkunastu młodych ministrantów. Z chłopięcego haremu księdza miał korzystać także koœcielny (59 lat) oraz szef ministrantów (24 lata).

MaK

 

 

nr 7, 22.02.2007 r. WSADZILI KSIĘDZA

Sšd Rejonowy w Przysusze zapuszkował na dwa miesišce 62-letniego duchownego podejrzanego o zgwałcenie 17-latka. Ksišdz, po pijaku, przewrócił chłopca i nakazał mu odbycie stosunku seksualnego pod groŸbš pobicia. (...)

AC

 

 

nr 7, 22.02.2007 r. NIEREFORMOWALNI

Ks. George Chaanine (52 l.) z parafii Our Lady of Las Vegas przez kilka dni był poszukiwany listem gończym. Wreszcie go schwytano. Sędzia nakazał aresztowanie pod zarzutem usiłowania morderstwa na tle seksualnym. Chaanine napadł w biurze parafialnym Michaelinę Bellamy i butelkš bił jš po głowie. Potem zaczšł dusić, aż prawie straciła przytomnoœć. Jednoczeœnie macał jš po piersiach i gdzie indziej. Uwolniła się, szarpišc duchownego za jšdra i gryzšc. (…) Ks. Bedoya przemocš trzymał zwišzanego, zgiętego w pół 35-letniego mężczyznę i gwałcił go doodbytniczo.

TN

 

 

nr 10, 15.03.2007 r. ZNÓW PEDOFIL

(…) 27 marca policjanci zatrzymali 47-letniego księdza Antoniego W., proboszcza z tej miejscowoœci, oskarżonego o wykorzystywanie seksualne nieletnich chłopców – mówi Mieczysław Orzechowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. Kilka dni póŸniej sšd rejonowy zastosował wobec podejrzanego trzymiesięczny areszt. Kapłanowi postawiono dwa zarzuty: pierwszy dotyczy kilkakrotnego wykorzystywania seksualnego szesnastolatka w zamian za korzyœci majštkowe, drugi zaœ – kilkakrotnego doprowadzenia czternastolatka do obcowania płciowego i innych czynnoœci seksualnych. Do zdarzeń tych dochodziło w ubiegłym roku. (...)

RP

 

 

nr 11, 22.03.2007 r.: W archiwum „FiM” doliczyliœmy się grubo ponad setki polskich księży pedofilów (takich z „certyfikatem”), o których pisaliœmy w cišgu ponad 7 lat istnienia gazety.

 

 

nr 20, 24.05.2007 r. WIELEBNY SALEM

Na obszernš listę duchownych, którzy splamili dobre imię katolickiego Koœcioła, wpisał się ks. Michael Sprauer. Bardzo oryginalna to karta.

Otóż wielebny Sprauer z Salem w stanie Oregon był kapelanem w więzieniu stanowym. Jednak jego działalnoœć dalece wykraczała poza obowišzki kapelańskie. Sprauer przemycał kokainę i marihuanę do mamra i tymi dobrami bożymi częstował więŸnia Thomasa Ha, który w zamian oddawał mu się seksualnie w ubikacji kaplicy więziennej. „Mówił, że mnie kocha i będzie o mnie dbał” – zeznał Ha. Czy to miłoœci i dbałoœci było za mało, czy też pojawiły się inne komplikacje, nie wiadomo, w każdym razie Ha poskarżył się władzom, że znajduje się w sytuacji: ćpanie za kopulowanie.

Wówczas okazało się, że kapłan jest obiektem innego œledztwa: oskarżony został o przemoc seksualnš wobec trzech chłopaków osadzonych w domu poprawczym. Gdy tylko zamykano ich za niewłaœciwie zachowanie do izolatki, przybiegał ks. Sprauer i namawiał do wzajemnej masturbacji oraz lodoróbstwa.

Sprauer, obecnie wikary u œw. Józefa w Salem, zaprzecza zarzutom. No bo cóż innego ma robić!

CS

 

 

nr 23, 14.06.2007 r.

CHOROBA ZAWODOWA?

60-letni koœcielny z parafii œw. Katarzyny w Starogardzie Gdańskim, Waldemar G., został skazany przez sšd na 6 lat więzienia. Ale na wyrok w tej samej sprawie czeka również 38-letni ksišdz Piotr T. Koœcielny ma na koncie upijanie alkoholem i molestowanie 13 ministrantów, zaœ duchowny odpowiada m.in. za zgwałcenie ministranta („FiM” 30/2006). To kolejny proces ludzi Koœcioła, wykorzystujšcych seksualnie dzieci.

PS

 

 

nr 28, 19.07.2007 r. SIOSTRA KONTRA BRACIA

(…) Zarzuty koncentrujš się głównie na szkole z internatem dla chłopców, którš zakon prowadził w Christchurch w Nowej Zelandii. Przeciw mnichom wysunięto 121 zarzutów o molestowanie seksualne i znęcanie się nad nieletnimi. Mulvihill zorientowała się w sytuacji podczas inspekcji w Nowej Zelandii wraz z prowincjałem, bratem Peterem Burke’em. (…)                                                                                                                                                                                             PZ

 

 

nr 42, 25.10.2007 r. SIOSTRY NA BAKIER Z BOZIĽ

(...) Dzięki jego poczynaniom wykryto ponad 60 przestępstw seksualnych, których sprawczyniami były siostry zakonne. (...)

JF

 

 

nr 44, 08.11.2007 r.

OFIARA OFIARĽ

Gazeta „Desde La Fe”, wydawana przez archidiecezję Mexico City, wydrukowała artykuł bioršcy pod obcasy Joaquina Aguilara, który jako nastolatek był gwałcony przez księdza majšcego na koncie przestępstwa seksualne wobec pięćdziesięciorga dzieci.

Obecnie kapłan ukrywa się w Meksyku, a Aguilar wytoczył mu proces. Współoskarżeni sš kardynałowie Roger Mahony z Los Angeles i Norberto Rivera z Mexico City.

(... ) Udowodniono już, że Rivera i Mahony z pełnš œwiadomoœciš kryli pedofila. W Meksyku, który jest drugim po Brazylii największym krajem katolickim, nikt nie wie, jak wielu księży popełniło przestępstwa seksualne. Szacuje się, że liczba ta może być ogromna, lecz dotšd obowišzywało milczenie.                                 PZ

 

 

nr 47, 29.11.2007 r. FAKTY

Tego nie zobaczycie w TVParafialnej. Zakon jezuitów wypłaci Eskimosom z Alaski gigantyczne odszkodowanie, 50 milionów dolarów, w zwišzku ze skargami o molestowanie seksualne. Dziennikarze „Los Angeles Times”, którzy dotarli do opisów jezuickich misji, twierdzš, że misjonarze zmuszali do obcowania seksualnego (w tym do zbiorowych orgii) nawet stuprocentowš populację chłopców z niektórych eskimoskich wiosek...

 

 

nr 47, 29.11.2007 r.

DWA LATA, JAK DLA BRATA

Ksišdz molestował seksualnie 9-letniego chłopca. Choć dostał za to dwa lata więzienia, wypoczywa sobie w luksusowym koœcielnym domu opieki. Tymczasem dzieciak i jego najbliżsi majš dzisiaj gorzej niż w kryminale...

Reprezentację pedofilów występujšcych w czarnych barwach polskiego kat. Koœcioła wzmocnił przed kilkunastoma dniami kolejny, doœwiadczony (31 lat

w kapłaństwie) zawodnik. To 57-letni ksišdz Piotr D., proboszcz parafii œw. Ducha we wsi Werdun (gmina Tarczyn, archidiecezja warszawska), skazany 31 paŸdziernika 2007 r. na dwa lata więzienia za molestowanie seksualne małoletniego chłopca.

Proces toczšcy się przed Sšdem Rejonowym w Grójcu był tajny przez zrozumiały „wzglšd na dobro ofiary” oraz całkiem niezrozumiały „wzglšd na dobre imię kapłana”. Przybliżymy okolicznoœci tej sprawy, ponieważ stwierdziliœmy ponad wszelkš wštpliwoœć, że sytuacja dziecka jest znana i szeroko – nieprzychylnie dla niego! – komentowana w paskudnie sklerykalizowanym œrodowisku, gdzie wcišż mieszka wraz z rodzinš.

--------------------------------------------------------------------------------

Dramat Krzysia rozpoczšł się we wrzeœniu 2003 r. Chłopiec miał wówczas 9 lat i uczęszczał do publicznej Szkoły Podstawowej w Suchostrudze, gdzie ks. Piotr D. był nauczycielem religii. Suchostruga leży w obrębie parafii Werdun, więc proboszcz miał częste okazje do „zajęć pozalekcyjnych” z uczniami. Najchętniej poœwięcał swój czas właœnie Krzysiowi, przy każdej nadarzajšcej się okazji uczšc go anatomii i przeprowadzajšc doœwiadczenia majšce uprzytomnić dziecku, co może zdziałać ręka w majtkach...

Tak było aż do póŸnego lata 2006 roku, kiedy to 12-letni już chłopiec zaczšł dobrze rozumieć, w co bawi się jego duszpasterz. Nauczył się też skutecznie unikać kontaktów t˜te-ŕ-t˜te – sprzyjajšcych zboczonym zachciankom plebana.

Wiosnš 2007 r. Krzyœ został dosyć ostro sponiewierany przez księdza Piotra podczas lekcji religii. Katecheta rzucił nim o œcianę i wyszarpał za uszy, tłumaczšc to póŸniej swojš nadmiernš reakcjš na „wyzywajšce zachowanie” ucznia.

Krzyœ przestał chodzić do szkoły. Poczštkowo nie chciał ujawnić przyczyny rodzicom, aż wreszcie przez łzy wyznał im, czego doœwiadczał w zaciszu plebanii parafii œw. Ducha.

Zawiadomiona o sprawie Prokuratura Rejonowa w Grójcu zareagowała wzorowo. Gdy biegły psycholog orzekł, że chłopiec w najmniejszym stopniu nie konfabuluje, œledczy wzięli wielebnego na spytki.

„Ten gówniarz perfidnie kłamie!” – zarzekał się na wszystko ks. Piotr D. podczas przesłuchań.

Jakoœ mu nie uwierzyli i usłyszał zarzuty. Żeby zaœ uniemożliwić podejrzanemu mataczenie oraz próby wpływania na pokrzywdzonego, grójecka prokuratura wystšpiła o areszt tymczasowy, co sšd bez wahania zatwierdził i 16 sierpnia werduński proboszcz poszedł siedzieć.

– Œledztwo utwierdziło nas w przekonaniu, że podejrzany molestował seksualnie dziecko oraz znęcał się nad nim fizycznie. Gdy 19 wrzeœnia skierowaliœmy do sšdu akt oskarżenia, ksišdz wcišż jeszcze przebywał w areszcie – przedłużonym do 5 listopada. Ponieważ ostatecznie przyznał się do winy, odbyła się tylko jedna rozprawa, na której zapadł wyrok skazujšcy. Domagaliœmy się czterech lat więzienia, dostał zaledwie dwa. Sšd uchylił też dotychczasowy œrodek zapobiegawczy, dzięki czemu ksišdz mógł tego samego dnia wyjœć na wolnoœć. Prawdopodobnie będziemy składać apelację, ale ostateczna decyzja zapadnie po sporzšdzeniu przez sšd pisemnego uzasadnienia wyroku – ujawnił nam jeden z grójeckich prokuratorów.

--------------------------------------------------------------------------------

Czy to kwestia przypadku, że wielebnemu wymierzono dokładnie dwa lata, a nie – dajmy na to – dwa i pół?

– To nie jest przypadek, lecz wymowny sygnał, że jeœli znajdzie bystrych lekarzy i Koœciół pomoże, to w ogóle nie trafi już do więzienia. Otóż kodeks karny wykonawczy powiada, że sšd odracza wykonanie kary pozbawienia wolnoœci w wypadku „choroby psychicznej lub innej ciężkiej choroby uniemożliwiajšcej wykonywanie tej kary, do czasu ustania przeszkody”. Jeżeli zaœ odroczenie wykonania kary nieprzekraczajšcej 2 lat trwało przez okres co najmniej jednego roku, sšd może warunkowo zawiesić jej wykonanie. Chodzi więc teraz o jakšœ dobrš chorobę i wsparcie ze strony hierarchii koœcielnej, majšcej – o czym nie wszyscy wiedzš – niebagatelne wpływy w sšdownictwie – wytłumaczył nam doœwiadczony warszawski sędzia.

Jego prognozę potwierdza fakt, że zaraz po wyjœciu z kryminału ks. Piotr D. ciężko zaniemógł i „leży w szpitalu”. Tylko tyle zdołaliœmy dowiedzieć się w warszawskiej kurii metropolitalnej. Na co zaniemógł, gdzie się leczy? Tego już nam nie powiedziano, więc rozejrzeliœmy się tu i ówdzie, odnajdujšc byłego proboszcza (jego miejsce w parafii werduńskiej zajšł ksišdz kanonik Józef Jędrzejewski, dotychczasowy wikariusz parafii œw. Szczepana w Raszynie) w Pilaszkowie nieopodal Warszawy.

Wygodny pokój z łazienkš i telefonem w archidiecezjalnym Domu Opiekuńczo-Leczniczym Opatrznoœci Bożej, czuła opieka pielęgniarska, masaże, hydroterapia, piękny park wokół... – bez wštpienia wygodniej niż w więzieniu.

--------------------------------------------------------------------------------

Tymczasem Krzyœ oraz jego najbliżsi majš w okolicach wsi Werdun i Suchostrugi przechlapane.

– Atmosfera jest tutaj zatruta niebywałym klerykalizmem. Nie wiem, czy to przypadkiem nie jest robota nowego proboszcza, bo miejscowi dewoci jednym głosem lansujš opinię, że dzieciak ma zadatki na kryminalistę i złożył fałszywe zeznania, żeby z jakichœ powodów zemœcić się na „wspaniałym duszpasterzu”. W ogóle nie dociera do nich, że ksišdz Piotr przyznał się do molestowania seksualnego. Jestem po prostu załamana faktem, że w tej szkalujšcej Krzysia akcji biorš też udział niektórzy nasi nauczyciele. Owszem, chłopak sprawiał w podstawówce drobne trudnoœci wychowawcze, miał też kłopoty z naukš, ale ani większe ani mniejsze niż jego rówieœnicy – zapewnia „FiM” jedna z nauczycielek.

Anna Tarczyńska

tarczynska@faktyimity.pl

 

 

nr 48, 06.12.2007 r. PRZYPADEK BISKUPA

(...) Bp. Priamo Tejeda stanšł przed sšdem w Sarasocie oskarżony o to, że przez 11 lat zmuszał do stosunków 42-letniego imigranta z Kuby – ostatni raz w roku 2005. Gwałcił go, szantażujšc aresztem i deportacjš. (...)

PZ

 

 

2008 r.:

 

nr 1, 10.01.2008 r. SPOTKANIE Z „JEZUSEM”

Włosi majš nowš koœcielnš aferę – tym razem zwišzanš z pedofilem w sutannie. Okazał się nim powszechnie znany i szanowany we Włoszech ksišdz Pietrino Gelmini (lat 82), który molestował swoich podopiecznych, co dopiero teraz wyszło na jaw. Kapłana oskarża się o zgwałcenie przynajmniej oœmiorga dzieci z założonej przez niego wspólnoty dziecięcej „Spotkanie”. Oczywiœcie, miało chodzić o „spotkanie z Jezusem”...

BS

 

 

nr 1, 10.01.2008 r.

51-letni franciszkanin Ryszard Œ. siedzi od kilku dni w jeleniogórskim areszcie. I czeka na proces oraz wyrok oœmiu lat więzienia, co daj Boże... i sędzio. Tyle mu się należy za rozpowszechnianie w internecie czegoœ, co nawet wœród pedofilów uważane jest za haniebne: pornografii z udziałem dzieci i zwierzšt. Mamy nadzieję, że współwięŸniowie zaspokojš wszelkie zachcianki ojca Rysia.

 

 

nr 2, 17.01.2008 r.

DZIECI BRATA MNIEJSZEGO

Sš takie kraje na œwiecie, gdzie na ulicach roi się od bezpańskich psów, a dziecko można sobie kupić za kilka dolarów. Istny raj dla zboczonego misjonarza!

W ostatnim dniu minionego roku Sšd Rejonowy w Jeleniej Górze aresztował na trzy miesišce ojca Ryszarda Œ. z krakowskiej prowincji Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (popularnie zwanych franciszkanami) podejrzanego o rozpowszechnianie treœci pornograficznych z udziałem dzieci i zwierzšt. (...)

– Na tym etapie œledztwa trudno o precyzyjnš odpowiedŸ, ale prawdopodobnie nie musiał się zbytnio trudzić, bo w Asunción tanich dziecięcych „aktorów” i piesków „statystów” jest pod dostatkiem – zauważa policjant.

„Dwunasto-, trzynastoletnie dziewczyny często sš zmuszone do prostytucji.

Anna Tarczyńska

 

 

nr 5, 01-07.02.2008 r. POLSKA PARAFIALNA

MIĘDZYNARODÓWKA

Koœciół jest powszechny.

Pedofilia – siłš rzeczy – też...

Ksišdz Grzegorz G., wikariusz parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w podbydgoskiej Nowej Wsi Wielkiej (archidiecezja gnieŸnieńska), został oskarżony o molestowanie (...)

Chłopiec złożył już zeznania, których wiarygodnoœć nie podlega kwestii – dowiedzieliœmy się nieoficjalnie w bydgoskim sšdzie (ofiary przestępstw seksualnych majšce mniej niż 15 lat przesłuchuje nie prokuratura ani policja, lecz sšd w obecnoœci biegłego psychologa, i tylko jeden raz, o ile nie wyjdš póŸniej na jaw nowe, istotne okolicznoœci).

Ponieważ chodzi o księdza i sprawa jest tajna jak nie wiem co, niewiele więcej powiedziano nam oficjalnie.

– Pozostawmy na boku opinię biegłego psychologa i zaznaczmy, że ciężar gatunkowy zeznań dziecka nie do końca przekonuje nas, czy rzeczywiœcie popełniono przestępstwo, co oczywiœcie nie pozwala w tej chwili na postawienie jakichkolwiek zarzutów księdzu G. Œledztwo prowadzone jest więc „w sprawie”, a nie „przeciwko osobie” i wnikliwie analizujemy wszystkie okolicznoœci oraz poszukujemy dalszych dowodów, które pozwolš wyraŸniej potwierdzić zarzuty lub je obalš – zapewnił „FiM” Włodzimierz Marszałkowski, zastępca szefa prokuratury Bydgoszcz-Południe prowadzšcej postępowanie w sprawie domniemanego molestowania seksualnego.

Trudno kwestionować tę ostrożnoœć, skoro rzecz jest jeszcze „ciepła”, a œledztwo wszczęto zaledwie przed kilkoma dniami. Mamy jednakowoż nadzieję, że prokuratura przeœledzi w swojej wnikliwoœci całš koœcielnš karierę ks. Grzegorza G. i odpowie m.in. na pytanie, co sprawia, że ten 43-letni duchowny po 18 latach kapłaństwa nie otrzymał dotychczas probostwa, a jako wikariusz nie zagrzewa miejsca w żadnej parafii, staczajšc się na coraz to mniej znaczšce?

– Tylko od 2005 roku zaliczył już trzy: Słupcę, Mogilno i Nowš Wieœ Wielkš, a w całej swojej dotychczasowej karierze zwiedził już bodajże dziewięć parafii. Słyszałem, że przez nadmierne powodzenie u niewiast, ale w Słupcy, gdzie opiekował się ministrantami, ludzie szyli mu buty, że nadmiernie zaprzyjaŸnił się z jednym z tych chłopców. Abstrahujšc zaœ od plotek: widać gołym okiem, że nieustannie go przerzucajšc, arcybiskup Henryk Muszyński daje wyraz jakimœ tylko sobie znanym obawom – zauważa proboszcz z okolic Włocławka, który wspólnie z ks. Grzegorzem studiował w tamtejszym seminarium duchownym.

 

Kanada leży tysišce kilometrów od Polski, ale klimat tam jakiœ znajomy, by nie rzec identyczny z nadwiœlańskim. Nie do wiary? Ano przekonajmy się, bo wielce to będzie kształcšce doœwiadczenie...

14 stycznia 2008 r. sšd w Ontario skazał na cztery lata więzienia 72-letniego ks. Bernarda Prince’a – byłego sekretarza generalnego Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary (Propaganda Fide) i serdecznego – jak wyszło na jaw w procesie – przyjaciela papieża Jana Pawła II. Wœród dodatkowych dolegliwoœci nałożonych przez sšd na bardzo wpływowego onegdaj w Watykanie kapłana znajdujemy: obowišzkowe przekazanie próbki DNA do narodowego banku danych, 20-letni wpis na ogólnodostępnš listę przestępców seksualnych, zakaz wstępu na baseny, do parków i wszelkich innych miejsc, gdzie „zwyczajowo przebywajš dzieci poniżej 14 roku życia”.

Cóż tak rozsierdziło kanadyjskš Temidę? Trzynastu molestowanych seksualnie lub zgwałconych chłopców (głównie ministrantów) w wieku 9–16 lat. Smutnš ciekawostkš jest fakt, że większoœć dzieci pochodziła z polskich rodzin

żyjšcych w Wilnie (prowincja Ontario) – enklawie zamieszkanej przez Kaszubów. Niektórzy z nich tak dalece ufali katolickiemu księdzu, że pozwalali mu... spać w jednym łóżku ze swoimi pociechami!!!

Ks. Prince przyjechał na rozprawę z Rzymu, gdzie zamieszkał po przejœciu na emeryturę. Przyznał się do prawie wszystkich zarzutów. Nie będziemy tu opisywać, co wyczyniał z dziećmi, bo sš to opisy drastyczne. Zwróćmy uwagę na ujawnione przed sšdem inne okolicznoœci:

¤ Gdy starsza siostra jednego z chłopców powiadomiła o molestowaniu seksualnym brata dyrekcję katolickiej szkoły, w której ks. Prince nauczał, ten został po 2 tygodniach... przeniesiony przez ordynariusza diecezji Pembroke, biskupa Williama Josepha Smitha, na innš placówkę;

¤ Ksišdz Prince nie doczekał w Kanadzie żadnych awansów, był wielokrotnie przerzucany z parafii na parafię („to dowód, że hierarchia koœcielna wiedziała o występkach oskarżonego” – przekonywał sšd Rob Talach, prawnik reprezentujšcy ofiary), aż wreszcie trafił do oddziału Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary w Toronto;

¤ Po którymœ tam z kolei gwałcie na dziecku ks. Prince’a „zesłano” w 1991 r. do... Watykanu, gdzie wkrótce zaczšł robić karierę na posadzie sekretarza generalnego Dzieła i gdzie w glorii ulubionego współpracownika papieża Polaka przeszedł w 2004 r. na emeryturę.

 

 

nr 7, 15-21.02.2008 r. POLSKA PARAFIALNA

BRATNIA DUSZA

Na ogrodzeniu okalajšcym franciszkański klasztor w Pakoœci znajduje się gablota, a w niej plakat z napisem: „Życie to nie gra, udowodni ci to FRA!”. Dobitnie przekonało się o tym miejscowe dziecko – ofiara seksualnych zachcianek jednego z mnichów...

(...) W kronice policyjnej styczniowych „Wiadomoœci Pakoskich” (periodyk wydawany przez Radę Miasta) ukazała się maleńkim drukiem taka oto notatka:

„Prokuratura Rejonowa w Inowrocawiu nadzoruje œledztwo przeciwko Krzysztofowi P., podejrzanemu o czyn z art. 200 par. 1 kodeksu karnego. Sprawa dotyczy jednej osoby pokrzywdzonej. Na wniosek prokuratury Sšd Rejonowy w Inowrocławiu zastosował wobec podejrzanego œrodek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Decyzja ta nie jest prawomocna, gdyż Krzysztof P. złożył od niej odwołanie do Sšdu Okręgowego w Bydgoszczy”.

(...) Sšd w Inowrocławiu przesłuchał chłopca stosunkowo szybko, a biegły nie miał żadnych zastrzeżeń do jego prawdomównoœci.

– Ten dzieciak jest niesłychanie wrażliwy, szczery, uduchowiony i bardzo wierzšcy. Można by nawet rzec, że fanatycznie religijny. Traktuje wielebnych jak autentycznych bezpoœrednich łšczników z Panem Bogiem. Tym większy więc przeżywał dramat, że jeden z nich wyładowywał na nim swoje chore chucie seksualne – mówi „FiM” osoba znajšca kulisy œledztwa.

(...) Franciszkanie z Pakoœci przekonujš wiernych, że aresztowanie ich konfratra jest „szytš grubymi nićmi” prowokacjš. Reguła zakonna mnichów – w rozdziale VII „O nakładaniu pokuty braciom grzeszšcym” – powiada, żeby „się nie gniewali i nie oburzali z powodu czyjegoœ grzechu, bo gniew i oburzenie sš dla nich samych i dla innych przeszkodš w miłoœci”, więc raczej nie doczekamy się, żeby potępili brata S.

Pytani o niego tubylcy milknš, i tylko na forum internetowym można znaleŸć wpisy typu:

„W Pakoœci był już franciszkanin złodziej, którego niby wyrzucono, a teraz œwiadczy usługi duszpasterskie w czarnej sutannie. Był również odmiennie zorientowany seksualnie, a także taki, który zmajstrował œpiewajšcej w koœciele dziewczynie dziecko i w ťnagrodęŤ przeniesiono go w okolice miejsca zamieszkania swojej lubej, aby miał blisko do potomka. Teraz mamy pedofila. Zaczynam się wstydzić, że tu mieszkam...”.

Anna Tarczyńska, St

 

 

 

nr 9, 06.03.2008 r.

OMERTA VATICANA

Od czasu serii skandali pedofilskich w USA, kiedy runęła tama blokujšca ujawnianie jakichkolwiek informacji niekorzystnych dla wizerunku Koœcioła katolickiego – potok szokujšcych wieœci nie ustaje.

Media nie bojš się (choć jeszcze nie we wszystkich krajach) ujawniać prawdy o obyczajach „sług bożych”, policja nie waha się prowadzić œledztw, a sędziowie coraz częœciej – zwłaszcza w USA – wydajš wyroki skazujšce.

Najpierw wycišgnięto na œwiatło dzienne skandal pedofilski, który wcišż nie zamierza odejœć w przeszłoœć, potem wierni dowiedzieli się, że liderzy diecezji i wyższe szarże watykańskie robiš co mogš, by afery tuszować i chronić winnych. Następnie okazało się, że duchowni na masowš skalę sprzeniewierzajš pienišdze parafian. Ukradzione i wydane na prywatne cele konsumpcyjne kwoty idš w miliony dolarów. Potem ujawniono, że niektórzy kapłani sš zapalonymi internautami i œlęczš przed komputerami zapatrzeni w dziecięcš pornografię. Niewykluczone, że zaczyna się odsłaniać kolejny aspekt koœcielnych tajemnic.

W połowie lutego diecezja Forth Worth w Teksasie poinformowała, że 71-letni ks. Philip Magaldi, który molestował seksualnie co najmniej pięciu nieletnich chłopców w dwu stanach, jest od przynajmniej 5 lat nosicielem wirusa HIV. Co gorsza, doskonale o tym wiedział. Magaldi był księdzem w licznych parafiach przez prawie 40 lat. Istniejš uzasadnione obawy, że liczba jego ofiar jest ogromna. Ilu chłopców zaraził? Na razie diecezja informuje tych pokrzywdzonych, którzy się ujawnili.

O zainteresowaniach Magaldiego przełożeni wiedzieli od lat. W roku 2006 – gdy wszystko się wydało – jego proboszcz prosił wiernych o wybaczenie, że nie poinformował policji, gdy odkrył dziecięcš pornografię na komputerze parafialnym używanym przez podwładnego. Magaldi odsiedział krótki wyrok za defraudację funduszy koœcielnych, po czym... wysłano go na kolejnš parafię.

Obecnie przebywa w oœrodku dla księży emerytów. Diecezja nie chce ujawnić gdzie. Cosa nostra solidarna do końca.

ZW

 

 

nr 11, 14-20, 03.2008 r.

PROBOSZCZ SKAZANY

Sšd Okręgowy w Słupsku podtrzymał wyrok skazujšcy wobec proboszcza z Dębnicy (koło Człuchowa), księdza Piotra Tomaszewskiego („FiM” 7/2007), oskarżonego o molestowanie seksualne ministranta, gwałt, rozpijanie małoletniego oraz jego dwóch kolegów, namawianie nastolatków do samobójstwa i podawanie im narkotyków, a także przywłaszczenie ponad 27 tys. zł z parafialnej kasy.

27 listopada 2007 r. Sšd Rejonowy w Człuchowie skazał za te czyny 39-letniego księdza Tomaszewskiego na 4 lata więzienia i czteroletni zakaz kontaktowania się z molestowanym nastolatkiem. Od wyroku odwołała się zarówno prokuratura, jak i obrońca Piotra T.

Sšd Okręgowy uznał obie apelacje za „oczywiœcie, bezzasadne”. „Orzeczony wyrok jest słuszny, sprawiedliwy i zgodny z prawdš materialnš” – powiedziała w uzasadnieniu sędzia Jadwiga Miklińska. Wyrok jest prawomocny.

RK

 

 

nr 17, 01.05.2008 r. KOŒCIÓŁ POWSZEDNI

ZUPA WYLANA

Kilka dni temu przed sšdem w Regensburgu (rodzima diecezja B16) stanšł kolejny pedofil w sutannie.

Ksišdz Peter K. został oskarżony o wieloletnie molestowanie ministranta (11 lat) i skazany na 3 lata więzienia. Jak się podczas procesu okazało, zboczeniec jest recydywistš, skazanym już w 2000 roku za podobne czyny na karę 12 miesięcy pozbawienia wolnoœci w zawieszeniu na 3 lata. Mimo to w 2004 roku otrzymał z ršk biskupa G.L. Müllera kolejne probostwo i nieskrępowany dostęp do pracy wœród młodzieży. Fakt ten wywołał burzę medialnš w całych Niemczech oraz protesty znacznej częœci społeczeństwa – między innymi laickiej organizacji wiernych „Wir sind Kirche„ (My jesteœmy Koœciołem). Purpurat, jak przystało na watykańskiego generała, odwrócił kota ogonem, krzyczšc o „ataku na Koœciół poprzez sztuczne nagłaœnianie sprawy”.

Roman Mainka

 

 

 

 


"FAKTY I MITY" nr 17, 01.05.2008 r.

FAKTY

Jarosław Gowin, gwiazda PO, stwierdził, że pedofilia wœród księży to „przypadki skrajnie marginalne, nawet pojedyncze”. Jego zdaniem, „przytłaczajšca większoœć patologii, łšcznie z pedofiliš, zdarza się w zwišzkach nieformalnych”. Gowin kłamie. Z kilku badań statystycznych wynika, że najwięcej przypadków pedofilii jest w tzw. normalnych, pełnych rodzinach (ponad 70 proc.), na drugim miejscu sš duchowni (11 procent... ujawnionych), a po nich nauczyciele. W rodzinach niepełnych lub w konkubinatach do tego rodzaju praktyk dochodzi rzadko (6 procent).

 

 

„WPROST” 16.02.2003 r.

SEJM PRZECIW PEDOFILOM

(...) Jego zwierzchnik biskup Wojciech Zdzisław K. od kilku lat pomagał dzieciom z biednych i patologicznych rodzin, głównie z warszawskiej Pragi. Organizował dla nich wycieczki nad morze, na Mazury, wyjœcia do kina. Zapraszał też dzieci do swojego domu. Biskup K. okazał się pedofilem. W ubiegły pištek został aresztowany. Zatrzymano go w Jeleniej Górze, gdzie prowadził zimowisko. W pomieszczeniach, które biskup K. zajmował, znaleziono zdjęcia i filmy pornograficzne z jego udziałem. Podobne materiały odkryto u jego rodziny w Elblšgu. (...) Podejrzewa się, że ofiarami biskupa K. padło ponad sto dzieci. (...) Piotr Kudzia, Grzegorz Pawelczyk

 

 

„WPROST” nr 4, 25.01.2004 r.: Z badań przeprowadzonych pod kierunkiem prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza wynika, że aż 35 proc. kobiet i 29 proc. mężczyzn przyznaje się, że byli w dzieciństwie molestowani seksualnie.

 

 

„WPROST” 16.12.2001 r.

MIĘDZYNARODÓWKA PEDOFILÓW

(...) RACHUNEK CIERPIEŃ

Skutki seksualnego wykorzystywania w dzieciństwie często ujawniajš się dopiero po latach. - Osoby takie cierpiš na depresję, nerwice, seksualne obsesje, majš trudnoœci ze znalezieniem życiowego partnera - tłumaczy seksuolog prof. Zbigniew Lew-Starowicz. – Konsekwencjš molestowania dzieci bywa także „osobowoœć wielokrotna”, objawiajšca się między innymi ogromnymi wahaniami nastrojów. Dzieci zmuszane do seksu cierpiš na stany lękowe, majš skłonnoœci samobójcze – dodaje Zbigniew Izdebski.

– Ogromnym problemem jest to, że dzieci same zaczynajš organizować ciche grupy œwiadczšce usługi pedofilom. (...)

Jarosław Knap Współpraca: Ewa Ornacka

 

 

www.wprost.pl Forum:

ęłęóAutor: Redemptorasta

Data: 2008-02-05 20:26

O bujnym życiu seksualnym kleru rzymsko-katolickiego napisano już niejednš ksišżkę. Tę jednak napisali... tym razem księża.
„Seks, księża i tajne kody: Dwutysišcletnia historia i tropy przemocy seksualnej w Koœciele katolickim" - tak brzmi tytuł dzieła, które napisali: ks. Thomas Doyle (specjalista prawa kanonicznego w ambasadzie watykańskiej w Waszyngtonie), AWR o. Sipe (mnich (benedyktyn, psychoterapeuta, autor studium o seksualizmie księży w USA, ekspert w dziedzinie przestępstw seksualnych księży) oraz o. Patrick Wall (benedyktyn i ksišdz, występujšcy jako konsultant prawny w setkach procesów w sprawach o przestępstwa seksualne). W oparciu o dokumenty przeanalizowane z iœcie benedyktyńskš skrupulatnoœciš, po przeprowadzeniu wywiadów z przeszło dwoma tysišcami ofiar księży pedofilów, autorzy dowodzš, że przemoc seksualna to choroba toczšca Koœciół niemal od jego zarania. Jego liderzy - wbrew oficjalnym deklaracjom - dobrze o niej od wieków wiedzieli i próbowali różnych metod wykarczowania problemu, ale - jak widać - bezskutecznie.
„Sednem tego skandalu jest tajnoœć - stwierdza o. Sipe. - To ona zapewniła atmosferę, w której patologia mogła się rozprzestrzeniać". Do tego „moralny autorytet", Pan na Watykanie, Wielki Œwięty Ojciec Œwięty Jan Pawel II wydaje w 2001 roku dokument „Sacramentorum Sanctitatis Tutela" wraz z tajnš instrukcjš. Chyba go sam Szatan do tego nakłonił. Instrukcja ta nakłada na hierarchię duchownš nakaz milczenia (ukrywania) w sprawach zwišzanych z przypadkami molestowania seksualnego (również małoletnich) przez kler. Co to jest, jeœli - nie zwykle, obrzydliwe powszechne przestępstwo?! Oczywiœcie, hierarchowie koœcielni, jak i fanatyczni, moherowi wyznawcy jarmarcznych obrzšdków, znajdš i na tę okolicznoœć milion usprawiedliwień.

BBC: Stolica Apostolska tuszowała pedofilię w Koœciele
PAP http://wiadomosci.wp.pl/kat,1371,wid,8532452,wiadomosc.html?ticaid=126da

Mimo głoœnych przypadków ujawnienia pedofilii wœród księży w 2002 roku, Stolica Apostolska nie zaprzestała stosowania polityki, której efektem było tolerowanie podobnych nadużyć w innych krajach. Watykan zamiast stanšć wyraŸnie po stronie ofiar, tuszował ich krzywdę - twierdzi Colm O'Gorman autor programu "Sex Crimes and the Vatican" nadanego przez telewizję BBC.

Według O'Gormana, który jako 14 letni chłopiec sam był molestowany przez księży w Irlandii i obecnie kieruje organizacjš charytatywnš pomagajšcš dzieciom w takich sytuacjach, odpowiedzialnoœć za to ponosi kardynał Joseph Ratzinger, który przez 20 lat odpowiadał za egzekwowanie tajnej instrukcji Watykanu Crimen Sollicitationis.
Instrukcja z 1962 roku pod groŸbš ekskomuniki nakazywała milczenie pokrzywdzonym dzieciom, duchownym badajšcym zarzuty przeciwko księżom i œwiadkom. Kardynał Ratzinger miał jš dodatkowo wzmocnić nalegajšc, by wszelkie przypadki pedofilii wœród księży odsyłać bezpoœrednio do Watykanu.

Najgłoœniejsze przypadki pedofilii wœród księży wyszły na jaw w 2002 roku w diecezji bostońskiej w USA i w diecezji Ferns w hrabstwie Wexford w Republice Irlandii. W USA powołano grupę przeglšdowš (National Review Board), która opracowała zalecenia dotyczšce ochrony dzieci, zaœ w Irlandii utworzono specjalnš komisję, która w paŸdzierniku 2005 roku opublikowała głoœny raport (Ferns Report).
Watykan był bierny wobec prób wyjaœnienia tych spraw i nie podjšł żadnych działań, by zapobiec ich wystšpieniu w innych krajach, np. w Brazylii, gdzie ksišdz nazwiskiem Tarcisio Tadeu Spricigo został ukarany przez sšd w wyniku działań policji, a nie Stolicy Apostolskiej.
Zdaniem autora raportu, biskupi diecezjalni tuszowali przypadki pedofilii wœród księży zgodnie z tajnš instrukcjš i przenosili księży winnych nadużyć do innych parafii. Przyjęcie przez koœcioły w USA, Irlandii oraz w Anglii i Walii wytycznych o ochronie dzieci jest skutkiem ich oddolnej inicjatywy, a nie odgórnych działań Watykanu.
Inny zarzut O'Gormana dotyczy chronienia przez Watykan i działajšce w Rzymie zakony siedmiu księży poszukiwanych listami gończymi w USA. Jeden z nich Joseph Henn z Phoenix w Arizonie przebywał w zamkniętym klasztorze, z którego zbiegł i najprawdopodobniej ukrywa się we Włoszech.
Nikt z hierarchów koœcielnych nie odniósł się do tych twierdzeń, ponieważ, według autora programu, nie chciał w nim wystšpić.
Program nie zawiera też żadnej wzmianki o Janie Pawle II, ani o jego konsekwentnym stosunku do pedofilii wœród kleru, którego wynikiem było wykluczenie kilku księży ze stanu duchownego i dymisja biskupa Ferns Brendona Comisky'ego.
Wczeœniej O'Gorman nakręcił inny głoœny telewizyjny program o skandalach w diecezji Ferns, na terenie której sam mieszkał w dzieciństwie.

 

C.D.N...

 

 

"FAKTY I MITY" nr 23, 14.06.2007 r.

PRAWDA ICH WYZWOLI?

Włosi oniemieli, bo zobaczyli w telewizji, jak obrzydliwe zepsucie toczy Watykan. Polakom taki szok raczej nie grozi...

Centrala katolickiego Koœcioła otrzymała ciężki cios, gdy wieczorem 31 maja 2007 r. publiczna włoska telewizja RAI zaprezentowała – mimo licznych protestów prawicowych polityków i organizacji – film „Sex, crimes and Vatican”. Jak już onegdaj informowaliœmy, pod tym wszystko mówišcym tytułem brytyjska BBC wyprodukowała dokumentalny obraz o katolickich księżach pedofilach i ich ofiarach. Co istotne: film pokazuje też nieciekawš rolę papieża Benedykta XVI, odegranš w okresie, gdy był „tylko” kardynałem Josephem Ratzingerem. Miał wówczas swój niezbywalny wkład w tuszowanie przestępstw na tle seksualnym, popełnionych przez koœcielnych funkcjonariuszy.

Kardynał działał w oparciu o zadekretowanš przez papieża Jana XXIII słynnš już tajnš instrukcję „De modo procedendi in causis de crimine sollicitationis” z 16 marca 1962 r., o której jako pierwsi w Polsce napisaliœmy w 2003 r. („Haniebny dokument” – „FiM” 34, 35/2003). Przypomnijmy, że byliœmy także jedyni, bowiem inne media nie oœmieliły się nawet bšknšć, iż przez dziesištki lat (do 2001 r., czyli również pod rzšdami „sancto subito” Jana Pawła II...) biskupów katolickich całego œwiata obowišzywał rozkaz:

„Wszyscy i każdy z osobna przed trybunałem w jakimkolwiek charakterze stojšcy lub gdyby kto z racji swego urzędu o sprawie tej (przestępstw seksualnych księży – dop. red.) uzyskał wiedzę, zobowišzany jest do zachowania najœciœlejszej tajemnicy, która jest traktowana jako tajemnica Œwiętego Officjum (od 1965 r. przemianowanego na Kongregację Nauki Wiary, kierowanš przez kard. Ratzingera w latach 1981–2005 – dop. red.), wszędzie i wobec każdego, pod groŸbš ekskomuniki latae sententiae”.

Pogróżkami smażenia się w piekle egzekwowano też milczenie pokrzywdzonych dzieci, duchownych badajšcych w procesach kanonicznych zarzuty przeciwko księżom pedofilom oraz œwiadków tych kryminalnych zachowań, które miały pozostać wewnštrzkoœcielnš tajemnicš. W przywołanej instrukcji czytamy bowiem m.in.:

¤ „Ponieważ sprawy, o których tu mowa, muszš być traktowane z wielkš rozwagš, należy zajmować się nimi w sposób jak najbardziej tajny (...) i powinny zostać skazane na wieczystš ciszę” (ust. 11);

¤ „Przysięga dotyczšca zachowania tajemnicy musi być złożona także przez oskarżajšcych oraz przez tych œwiadków, którzy ujawniajš zachowania księdza (...). Winno się poważnie ostrzec oskarżajšcego kapłana, że jest on, z wszystkimi innymi, zagrożony suspendowaniem a divinis (kara zakazu wykonywania władzy œwięceń – dop. red.) z chwilš i na mocy samego faktu złamania przysięgi” (ust. 13);

¤ „W każdym przypadku sędzia powinien pamiętać, że nigdy nie powinno się wymuszać przysięgi mówienia prawdy na oskarżonym” (ust. 53);

¤ „Wszystkie oficjalne komunikacje zawsze powinny być czynione z zachowaniem tajemnicy Œwiętego Officjum, ponieważ w najwyższym stopniu dotyczš one dobra Koœcioła” (ust. 70).

 

Papieska, tajna instrukcja narusza drastycznie prawo karne każdego państwa (ukrywanie ciężkich przestępstw i przestępców), a także narusza wszelkie konwencje praw człowieka.

BBC po raz pierwszy publicznie pokazała „Sex, crimes and Vatican” na swojej antenie w paŸdzierniku 2006 r., wywołujšc w Polsce histerycznš reakcję „osoby” wicepremiera Romana Giertycha.

– Uważam, że ten atak brutalny, który został przeprowadzony przez BBC, uršga wszelkim zasadom rzetelnoœci dziennikarskiej i wszelkim zasadom kultury obowišzujšcej w cywilizowanym, zachodnim œwiecie. I stšd, z mojej strony, jako osoby, ogłaszam po prostu całkowity bojkot tej instytucji dopóty, dopóki stacja nie przeprosi za swoje skandaliczne zachowanie – oznajmił LPR-owski arbiter elegantiarum, o mały włos nie doprowadzajšc zrozpaczonych Brytyjczyków do fali zbiorowych samobójstw...

Zapowiadana emisja filmu we Włoszech wywołała panikę wœród tamtejszych „giertychów” i przykoœcielnych organizacji:

¤ Michele Santoro – znany dziennikarz i autor programu publicystycznego „Annozero”, podczas którego miano pokazać film – został oskarżony o podżeganie do nienawiœci wobec Koœcioła;

¤ Isabella Bertolini – deputowana prawicowej partii Forza Italia – zaapelowała do telewidzów o wyłšczenie odbiorników, co ma być formš bojkotu RAI;

¤ Tommaso Barbato – senator postchadeckiej partii UDEUR – zażšdał natychmiastowego ustšpienia dyrektora telewizji publicznej.

Na niewiele się to wszystko zdało i – mimo ostrego sporu w samym kierownictwie RAI – Włosi obejrzeli wstrzšsajšcy dokument ilustrujšcy m.in.:

¤ zbrodnicze wobec dzieci dokonania seksualne setek duchownych katolickich;

¤ ochronę zapewnianš im przez nad wyraz tolerancyjnych przełożonych (jednym z nich jest biskup Brendan Comiskey, do 2002 roku ordynariusz diecezji Ferns w Irlandii, gdzie ujawniono ok. 100 przestępstw pedofilskich popełnionych przez 21 księży);

¤ ukrywanie przez Watykan i działajšce w Rzymie zakony siedmiu księży pedofilów, poszukiwanych w USA listami gończymi.

 

Po zakończeniu projekcji filmu w programie „Annozero” wystšpili:

¤ rektor Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego biskup Rino Fisichella, który bardzo ładnie wyraził solidarnoœć z ofiarami księży pedofilów i zaapelował o zgłaszanie wszystkich przypadków podobnych „zbrodni”. Ostro wszakże zaprotestował przeciwko przypisywaniu Benedyktowi XVI jakichkolwiek win, gdyż w Watykanie „nie ma i nigdy nie było zmowy milczenia” w sprawie pedofilii. Wœród ofiar „garstki” przestępców w sutannach biskup wymienił także... kat. Koœciół, zdyskredytowany przez czarne owce w jego szeregach;

¤ znany we Włoszech ksišdz Fortunato Di Noto, który zwrócił uwagę na fakt, że zjawisko pedofilii nie omija żadnego œrodowiska, dlatego skupianie się na kat.

Koœciele można interpretować jako element walki z tš instytucjš.

Z odrębnš krytykš filmu BBC wystšpił ks. Federico Lombardi – rzecznik prasowy Watykanu. Przyznał, że autor (Irlandczyk Colm O’Gorman, który jako 14-letni chłopiec był molestowany przez kilku księży) porusza wydarzenia dramatyczne, ale w sposób „ewidentnie stronniczy”.

Nikt z duchownych nie odniósł się do danych przedstawionych przez prowadzšcego program Santoro, ujawniajšcych że włoski Koœciół kat. zbadał... zaledwie dziesięć spoœród mniej więcej tysišca ujawnionych przypadków pedofilii wœród księży.

Ks. Lombardi zapewnił jednakże, iż „w Koœciele istnieje wola spojrzenia w twarz problemom w sposób bezstronny”...

 

Dlaczego – jak wyżej stwierdziliœmy – „Sex, crimes and Vatican” nie ma szans, by oszołomić Polaka? Wcale nie w tym rzecz, że w dajšcej się przewidzieć przyszłoœci film ten nie zostanie nad Wisłš pokazany.

Oto przy okazji ujawnionego przez nas niedawno („Barwy ochronne” – „FiM” 8/2007) o których sekscesach pisaliœmy tylko w 2006 r. Doliczyliœmy się oœmiu pedofilów i dwóch gwałcicieli (tu ofiarami byli ministrant i studentka załatwiajšca w parafii wyjazd na rekolekcje).

W bieżšcym roku doborowe grono łotrów wzmocnili kolejni księża: Dariusz K. z diecezji płockiej (molestowanie seksualne kleryków) oraz Robert S. z koszalińsko-kołobrzeskiej (rozpowszechnianie pornografii dziecięcej).

Przywykliœmy już, że polscy pedofile w sutannach nie na długo wypadajš z duszpasterstwa. Przykładowo:

¤ ks. Jerzy U. (proboszcz ze Słowina, woj. zachodniopomorskie) skazany w 2004 r. na dwa lata więzienia w zawieszeniu (!) za robienie ministrantom takich rzeczy, o których O’Gormanowi nawet by się nie œniło. Otrzymał też 5-letni zakaz pracy z młodzieżš. Pleban właœnie zwrócił się do koszalińskiego Sšdu Rejonowego o skrócenie embarga, bo... nie ma œrodków do życia, zaœ nauczanie religii to wszystko, co umie;

¤ mimo protestów prokuratury, Sšd Okręgowy w Słupsku uchylił areszt tymczasowy wobec ww. ks. Roberta S. Uznano, że skoro przyznał się do winy, to nie ma potrzeby trzymać niebożštka w zamknięciu...

A co na to rodzimi purpuraci?

Raptem jednemu arcybiskupowi, Józefowi Życińskiemu, zdarzyło się w ubiegłym roku wysłać list do matki 10-letniej dziewczynki z przeprosinami, za „nieodpowiedzialne zachowania” księdza Mirosława W. (pedofil z parafii w Trawnikach), które „stały się przyczynš cierpienia dziecka”.

Anna Tarczyńska

 

 

 

 

 


„FAKTY I MITY” nr 21, 27.05.2004 r.

WYSŁANNICY BOGA

Pobożne Polki zbliżały się do Boga,

bijšc swoje ciało do krwi

skórzanymi biczami. Pewien

œwięty prorok ogłosił się plenipotentem

Chrystusa na Polskę. Koœciół uznał

ich za godnych naœladowania.

Koœciół katolicki w XVI–XVIII

wieku prowadził – jakbyœmy to dziœ

powiedzieli – intensywnš kampanię

promocyjnš, aby opromienić

sławš wszelakich mistyków, ascetów

i dewotów. W niedługim czasie

koœcielni bohaterowie stawali

się popularni w całej Polsce i usunęli

w cień wielkich œwieckich reprezentantów

zarówno odrodzenia,

jak i pozytywizmu. Księża głosili,

że ludzie, którzy wyrzekali

się wszelkich przyjemnoœci życia

i umartwiali swoje ciało postem

i biczem, sš godni naœladowania,

bowiem mieli wizje, które zbliżajš

do Boga. I tak na przykład aurš

niezwykłoœci oraz wielkš czciš

cieszyła się Zofia z Kostków

Ostrogska, która po œmierci męża

œlubowała czystoœć i żyła tak

przez 32 lata. Ks. Jaroszewicz pisze

w wydanej w 1767 roku pracy

„Matka œwiętych Polska...”, iż owa

pobożna kobieta, kiedy jš niezbyt

poczciwe myœli naszły, „ciało swoje

dyscyplinami szpiczastemi aż do

krwi siekła, a w chorobie, kiedy sił

własnych nie stawało, której białogłowie

bić się kazała. Używała

i włosiennicy, nie tylko ostremi węzełkami,

ale i szpilkami natkanej”.

Pod względem samobiczowania

z pewnoœciš przebiła jš inna ulubienica

koœcielnych hagiografów.

Była niš Elżbieta Gostomska.

Uważano, że z boskiego daru była

wolna od pokus erotycznych, ale żeby

wzmocnić swe siły duchowe, na

swoim łożu kładła krucyfiks, a sama

na gołej ziemi spała. Biła się

skórzanš dyscyplinš cztery razy na

tydzień i odmawiała sobie posiłków.

Któregoœ dnia skatowała się ku

chwale Bożej tak okrutnie, że jej

spowiednik – mocno już przerażony

– schował bicze w obawie, że

straci dobrze płatnš „robotę”, kiedy

Gostomska się zabije. I cóż wtedy

zrobiła œwištobliwa niewiasta?

„(...) nie majšc się czym biczować,

pięœciami się tłukła, ciało na sobie

szarpała, włosy targała, ręce o ziemię

tak mocno biła, że jej aż palce

popuchły” (op. cit.).

W czasach saskich nastšpił istny

wysyp dewotek. W nadziei spotkania

z Wiekuistym, bogate dewotki

(przeważnie wdowy) dawały się

bezlitoœnie oszukiwać zakonnikom.

Bogobojni jezuici bezczelnie wykorzystywali

dewocję i naiwnoœć swoich

podopiecznych. Podam przykłady

najbardziej typowe dla jezuickiego

cwaniactwa.

Otóż bogata kanclerzyna koronna

Szembekowa z Babic œlubowała,

że wybierze się z pielgrzymkš do Jerozolimy

– do Grobu Pańskiego. Zakonnicy

tłumaczyli jej, że może nie

wytrzymać trudów tak intensywnej

podróży, szczególnie morskiej, i że

majš innš koncepcję. Obiecali załatwić

w Rzymie dyspensę

od œlubu i zezwolenie na

zamianę Jerozolimy na

podróż do dowolnie wybranej

miejscowoœci. Warunek

jednak był taki, żeby

Szembekowa przekazała

im wszystkie pienišdze,

które wydałaby na podróż

zamorskš. Naiwna

wdowa zgodziła się.

Wówczas przebiegli mnisi

wyliczyli odległoœć z Babic

do Jerozolimy i wyrachowali,

że Szembekowa powinna

podróżować około pięciu

lat, ale... w Babicach.

I tak kanclerzyna przez pięć

lat w pokutnych szatach, w towarzystwie

czterech zakonników,

„podróżowała”, obchodzšc w kółko

aleje babickiego parku, gdzie

mieœciła się jej rezydencja.

W tym samym czasie liczna grupa

jezuitów, zmienników czwórki „pielgrzymujšcej”

z kanclerzynš, ostro

balangowała w jej pałacu. Przez pięć

lat mieli wikt, opierunek, dziewki

folwarczne i wypchanš kiesę.

Jeszcze inny przykład bezczelnoœci

zakonników podaje Zbigniew

Kuchowicz: „Podobnie peregrynowała

podkomorzyna poznańska

Czartoryska, z tym że spacery odbywała

nie po parku, lecz po... pokoju!

Niezrównani jezuici postarali się

jednak, by otrzymała takie odpusty,

jak gdyby istotnie pielgrzymowała

do Jerozolimy”.

A ile zapisów pokutnych

poczynili wówczas

dewoci straszeni

smażeniem na piekielnym

ruszcie? Ich liczbę można próbować

ogarnšć, rachujšc majštki

odbierane obecnie od państwa

przez Koœciół.

Bywali też właœciciele

czterech klepek: wysłannicy

Boga. W połowie XVIII

wieku furorę robił podolski

szlachcic, niejaki Komorowski

(Komornicki). Ogłosił się

prorokiem, jedynym, który głosi

słowo bezpoœrednio przekazane

mu przez samego Boga. Objeżdżał

wsie i miasteczka na wózku

zaprzężonym w... kozy i budził sensację

swoim wyglšdem (długa broda,

zapuszczone włosy, przeraŸliwie

chudy, bo odżywiał się tylko

kozim mlekiem) i medytacjami na

temat marnoœci tego œwiata. Ponieważ

atakował również duchownych

za chciwoœć i gromadzenie

bogactw, jego kazania zdenerwowały

w końcu księży i wymogli na

biskupie Krasińskim, aby uspokoił

nawiedzonego. Biskup tak

skutecznie postraszył go więzieniem

na ziemi i ogniem piekielnym

po œmierci, że „prorok” zabrał

swój wózek z kozami i zaszył

się na jakiejœ zapadłej wsi.

Nie brakowało też szalbierzy

i hultai, którzy w celu wyłudzenia

od naiwnych prostaczków hojnej jałmużny

lub choćby kilkudniowego

utrzymania udawali, że doznajš cudownych

wizji albo obcujš z Matkš

Bożš i Chrystusem. Do najbardziej

znanych należał szlachciura

Wołyniecki, oszust i pijak. Znalazł

dosyć licznš grupę adoratorów, którzy

uznali go za „plenipotenta Chrystusa

na ziemiach polskich”. Wołyniecki

czynił „cuda” i uzdrawiał,

a miewał też wizje religijne. Koœciół

ogłosił go godnym naœladowania,

ale w końcu wydało się, że jest zwykłym

nacišgaczem.

Należy przypuszczać, że wœród

tych „wysłanników Boga” nie wszyscy

byli szalbierzami. Częœć z nich

z pewnoœciš cierpiała na chorobę

psychicznš. I rzeczywiœcie w niektórych

tego rodzaju chorobach występujš

iluzje, wizje i słyszy się głosy.

Tak to tłumaczy T. Bilikiewicz, autor

„Psychiatrii klinicznej”: „W œrodowisku

sfanatyzowanym może dojœć

do zamroczeń treœci religijnej z przeżyciami

zachwytu (ekstazy). Dezorientacja

w miejscu i otoczeniu może

się przejawiać jako pobyt w niebie

z nie dajšcymi się sprawdzić przeżyciami

wizyjnymi”.

Jest to możliwe szczególnie wtedy,

gdy „wizje” popierane sš przez

autorytety koœcielne i to nie tylko

w dobie kontrreformacji i póŸniej,

ale i dzisiaj. Krk nadal „promuje”

miejsca słynšce cudami, gdzie „ukazała”

się Matka Boża, œlepi odzyskali

wzrok, chromi władzę w nogach,

gdzie działajš siły nadprzyrodzone...

Promuje niepiœmiennych

pastuszków, którym Dziewica przekazywała

swe posłanie do ludzi. Dlaczego?

Zgrabna opowiastka wystarczy,

aby zbudować wystawne sanktuarium

(vide: Licheń), zwabić stada

naiwnych owieczek i doić z nich

szmal. I o to właœnie chodzi!

                              Andrzej Rodan

 

 

"FAKTY I MITY" nr 10, 15.03.2007 r.

KOPERNIK BYŁA OSZUSTKĽ!

POLSKIE WYKSZTAŁCIUCHY BIADOLĽ, BOLEJĽ I SĽ ZAŻENOWANE, ŻE Z WYBORÓW NA WYBORY, Z KADENCJI NA KADENCJĘ STER RZĽDÓW POLSKI TRAFIA W RĘCE CORAZ GŁUPSZYCH OSOBNIKÓW. NO TO NIECH SIĘ CIESZĽ, ŻE NIE ŻYJĽ W AMERYCE.

Republikański kongresmen stanowy z Teksasu – Warren Chisum – przedstawia się jako kreacjonista. W odróżnieniu od innych (stan prezydenta Busha hojnie w nich obrodził) Chisum jest kreacjonistš walczšcym. Rozesłał do wszystkich 149 stanowych kongresmenów memorandum przedstawiajšce teorię Darwina jako... żydowski spisek. „Niepodlegajšce dyskusji dowody – czytamy – które przez długi czas były tajone, lecz teraz stajš się dostępne dla każdego, pokazujš jednoznacznie, że tzw. œwiecka nauka ewolucyjna o tym, że Wielki Wybuch sprzed 15 miliardów lat to alternatywna teoria wobec kreacjonizmu, jest dziełem faryzejskiej religii. Ponieważ bazuje ona na ťpismach rabinówŤ, nie może być zgodnie z prawem nauczana w szkole, bo to sprzeczne z konstytucjš”.

Przy bliższych oględzinach okazuje się, że kongresmen Chisum nie jest autorem tych słów, a tylko je rekomenduje, wychwalajšc autora Bena Bridgesa, republikańskiego kongresmena z Georgii, za „udostępnienie informacji w tej ważnej kwestii”. Ale i Bridges nie jest ojcem owych głębokich przemyœleń. Narodziły się one w mózgownicy i wyszły spod pióra Marshalla Halla, który sprawuje zaszczytnš funkcję prezesa Fair Education Founation. Z całoœciš jego dorobku intelektualnego można zapoznać się na stronie internetowej www.fixedearth.com. Treœci tam wykładane wprawiłyby w zazdroœć red. Michalkiewicza i jego ideowych pobratymców z Rydzykowej stajni. Z cišgu psychopatycznych analiz można się dowiedzieć, że większoœć naukowych odkryć to żydowski spisek. Zdemaskowanemu i znokautowanemu Darwinowi towarzyszš „fizyk kabalista i oszust Albert Einstein” oraz Kopernik, którego też ujawniono jako kłamcę i Żyda.

Niewiara Halla w ewolucję to maleńkie piwko przy jego innych poglšdach naukowych: „Biblia uczy, że Ziemia jest stacjonarnym i nieruchomym centrum małego wszechœwiata złożonego ze Słońca, Księżyca i gwiazd, które kršżš wokół niej dzień w dzień. Wszelkie dowody pochodzšce z obserwacji oraz eksperymentów, matematyki oraz innych dziedzin prawdziwej nauki potwierdzajš nauczanie biblijne”.

Dopóki prawdy objawione kršżyły w kręgu konserwatywnych przedstawicieli ludu Ameryki, nikt z tego afery nie robił. Ale gdy memorandum rozpowszechniane przez Chisuma wpadło w ręce żydowskiej Ligi Przeciw Zniesławieniom, sytuacja gwałtownie się odmieniła, bo Liga narobiła ogromnego rwetesu. Chisum uderzył w skruchę i przepraszał, że mógł kogoœ obrazić. Bridges poszedł w wykręty i zwalał wszystko na Halla. Hall, niepomny œwiatopoglšdowej solidarnoœci, wyjawił, że kongresmen wiedział doskonale o wszystkim, zgadzał się, a zresztš jego – Halla – żona była szefem kampanii wyborczej Bridgesa.

Tak toczy się podskórne życie moralno-intelektualne na rozległych obszarach Ameryki. Wprawdzie nikt tam jeszcze nie wpadł na pomysł koronowania Jezusa na króla USA czy powołania partii Matki Boskiej, ale i żaden z intelektualno-religijnych tytanów IV RP nie wstrzymał Ziemi, poruszywszy Słońce, oraz nie zażšdał zlustrowania Kopernika i potępienia go jako wroga Biblii.

Imbecyle wszystkich krajów – łšczcie się!

JF

 

 

"FAKTY I MITY" nr 40, 11.10.2007 r. ŻYCIE PO RELIGII

JEGO EKSCELENCJA KŁAMIE

Wiadomo, że to złodziej najgłoœniej krzyczy: „Łapać złodzieja!”. Ten stary numer zastosował właœnie pewien katolicki arcybiskup.

Koœciół katolicki w Afryce nie ma łatwego życia. Wielu pamięta mu, że jest kolonialnym importem, implantowanym na Czarnym Lšdzie pod osłonš karabinów i europejskiej, czyli obcej władzy. Często wytyka się mu także, że nawet współczeœnie pozyskuje wiernych w niegodziwy sposób, wykorzystujšc pienišdze i dary z krajów zamożnych dla mamienia ubogich na ogół Afrykańczyków.

Ale te zarzuty to nic w porównaniu ze złš opiniš, jaka towarzyszy watykańskiej religii w zwišzku z jej stanowiskiem wobec AIDS. Odmawianie przez Rzym chorym prawa do używania prezerwatywy i potępianie jej rozpowszechniania wœród ludzi jeszcze zdrowych budzš powszechnš w Afryce odrazę, zgorszenie, wstręt. Janowi Pawłowi II nigdy nie zapomniano tam fanatycznego potępiania kondomów – jedynego w miarę skutecznego ratunku przed dżumš XX i XXI wieku. Koœciół obarcza się tam współodpowiedzialnoœciš za rozmiary epidemii, która w niektórych okolicach na południu kontynentu objęła ok. 40 procent dorosłej populacji! Co wobec tego robi kler? Winę za tę katastrofę zwala na... zakażone rzekomo prezerwatywy i... leki na AIDS.

Lokalny przywódca Koœcioła, arcybiskup Francisco Chimoio z Mozambiku – ku osłupieniu œwiatowej opinii publicznej – winš za masowe zachorowania na AIDS w Afryce obarczył anonimowe „dwa kraje europejskie, które celowo wytwarzajš prezerwatywy z wirusem HIV”, a następnie wysyłajš je w formie pomocy humanitarnej do Afryki. Chimoio nie wyjaœnił jednak, w jaki sposób można „zakazić” prezerwatywę rzeczonym wirusem. Wiadomo przecież, że wirus ów funkcjonuje, nie liczšc warunków laboratoryjnych, właœciwie wyłšcznie w organizmie człowieka. Poza jego obrębem ginie po czasie liczonym zaledwie w godzinach, nawet nie dniach czy tygodniach. Nie istnieje więc żadna możliwoœć trwałego zakażenia prezerwatyw wirusem HIV, nawet gdyby jakiœ szaleniec bardzo chciał to zrobić. Nie zrażony absurdalnoœciš (lub niewiedzš) własnych słów arcybiskup stwierdził dalej, że wymordowanie Afrykańczyków darmowymi prezerwatywami jest œwiadomym zamiarem Europejczyków, którzy za pomocš zbrodniczych forteli chcieliby ponownie skolonizować wyludniony kontynent...

Mało tego! Zdaniem arcybiskupa, w antyafrykańskim spisku uczestniczš także firmy farmaceutyczne, które rozprowadzajš leki antyretrowirusowe (zwalczajšce wirus HIV), także umyœlnie zakażone. Absurd to nie mniejszy jak w przypadku prezerwatywy – nie da się przecież przechować trwale wirusa w pastylce.

Można by powiedzieć, że to tylko majaczenia wariata. Nie sšdzę. A to dlatego, że na końcu wypowiedzi Chimoio wezwał Afrykańczyków do wiernoœci małżeńskiej lub, w przypadku ludzi samotnych, trwania w „czystoœci”, twierdzšc, że to jedyne, skuteczne œrodki chronišce przed chorobš.

Zatem kłamstwa o zakażonych prezerwatywach i lekach nie były zwykłymi bredniami. Miały zniechęcić do korzystania z leków i zabezpieczeń na korzyœć propagowanych przez Koœciół „metod” zapobiegania AIDS. To sš metody w przypadku większoœci ludzi niemożliwe do zastosowania. Nie przypadkiem w samym Mozambiku zakażeni HIV i chorzy na AIDS stanowiš aż 16 procent społeczeństwa. Zasianie wštpliwoœci w stosunku do prezerwatyw i lekarstw ma ludzi rzucić w ramiona Koœcioła i zwiększyć skutecznoœć jego wskazań. A że z powodu porzucenia leczenia i zaniechania stosowania kondomów umrš niepotrzebnie dodatkowe tysišce ludzi? Co to obchodzi katolickiego arcybiskupa! On ma przed sobš zadanie nadprzyrodzone do wykonania: utrzymanie i zwiększenie pozycji Koœcioła. Ludzie zawsze byli tu tylko œrodkami do celu.

Marek Krak

 

 

„FAKTY I MITY” nr 6, 07.02.2003 r.

PRAWDZIWA HISTORIA

Na obszarze Œlšska doszło w 1910

roku do niecodziennego zdarzenia.

W pewnym hucznym weselu

uczestniczyło kilku księży. Na przeznaczony

dla nich stół obsługa znosiła

różne smakołyki i wytrawne napoje.

Po pewnym czasie biesiadnikom

rozwišzała się mowa, zaczęli się przechwalać,

kto z nich ma naiwniejsze

„owieczki”. Dwaj z nich bardzo się

chełpili, po pewnym czasie dołšczył

się trzeci: – Wštpię, koledzy, czy któryœ

z was ma parafię głupszš niż moja.

Gdybym im powiedział „jedzcie

siano”, jestem pewien, że je zjedzš.

Œmiech i niedowierzanie współbraci

były impulsem do tego, by stanšł

zakład o dosyć wysokš sumę. Sytuacja

miała się rozegrać w przyszłš

niedzielę w koœciele u trzeciego księdza.

W następnš niedzielę w koœciele

zebrali się parafianie. Miejscowy

proboszcz kazał o Dziecištku Jezus

leżšcym w żłobie i nie zapomniał

wspomnieć o wielkim znaczeniu

siana. Swoje kazanie zakończył życzeniem,

żeby parafianie spożyli za ołtarzem

kawałek siana i nie zapomnieli

zasilić parafialnej kasy, która znajduje

się przy żłóbku. Wszyscy szli

w rzędach za ołtarz, brali siano i żujšc

je, dopełniali parafialnš skarbonkę.

Koledzy proboszcza zakład

przegrali. Oczywiœcie, mentalnoœć

współczesnych wierzšcych

jest chyba na wyższym poziomie,

ale kto wie...

               Sladecek Vladimir, Czechy

 

Pole tekstowe:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„FAKTY I MITY” nr 41, 10.10.2003 r.

PRAWO

PIERWOKĽPIELI

Józef Kardynał Glemp cieszy się

œwietnym zdrowiem m.in. dzięki

kuracjom w Busku Zdroju (chociaż

podobno trochę popuszcza...).

Za sprawš tych prymasowskich,

zdrowotnych kšpieli, tryskajš wigorem

całe zastępy wiernych!

W najstarszym budynku uzdrowiska

Busko Zdrój – znanym i ekskluzywnym

sanatorium „Marconi”,

jest częstym goœciem. Czeka na niego

mnóstwo ludzi. Prymas – prawdziwy

HIT uzdrowiska!

ON przyjeżdża tu, by zażyć kšpieli

w (chronionym tajemnicš technologicznš)

jakimœ roztworze siarki.

Ona, ta siarka, pełni wszak

w nauczaniu Koœcioła istotnš rolę.

Najbardziej cenne dla bezcennego

przecież zdrowia jest poznanie daty

przyjazdu œwištobliwego męża.

Z najwyższš niecierpliwoœciš czeka

więc stale kilkadziesišt pań, które

skłonne sš za tę wiadomoœć zapłacić

każde pienišdze.

A czemuż to? A temuż, że owe

damy robiš wszystko, aby przyjechać

do Buska w tym samym terminie co

kardynał. Potem warujš pod drzwiami

gabinetu, gdzie ON pluszcze się

w wannie (w pieszczocie pian...).

Licytacja zaczyna się, nim zdšży

osuszyć swe pół boskie a pół ludzkie

ciało. Chodzi o prawo „pierwokšpieli”

po prymasie – kosztuje ono sporo.

Prawo „drugokšpieli” można już

kupić za dobry koniak. Taniocha!

Wprawdzie sanatoryjne przepisy

BHP zabraniajš wpuszczania do tej

samej kšpieli kolejnych amatorów, ale

przecież ordynarne spuszczenie w kanał

roztworu œwiętych olejów i błogosławionego

potu byłoby stratš niepowetowanš

i, rzecz prosta, zwykłym

marnotrawstwem. Nawet gdy eminencja

trochę popuœci, to bakteriobójcze

działanie siarki załatwia sprawę.

A zresztš – bšdŸmy szczerzy – czyż

prymasowskie siki już same w sobie

nie sš œwięte? Nie wiemy też, jak siarka

działa na małe, ogoniaste żyjštka,

które nawet męskoœć glempowa powinna

produkować. Na wszelki wypadek

można by choć raz zrobić słabszy

roztwór, a wtedy... kto wie, może

Pan Bóg pobłogosławi w kšpieli niepokalanym

poczęciem!

Rozmodlone panie (z dziennikarskiego

obowišzku dodajmy, że okreœlane

sš przez niewiernych pensjonariuszy

niesłusznym mianem „zidiociałych

dewotek”), zawišzały nieformalny

komitet czcicielek glempowych popłuczyn,

którego zadaniem jest m.in.

pilnowanie kolejki do Glempowego

Zdroju – Ÿródła łask wszelakich.

Teraz, już jako niemal legalna

organizacja, wystšpiły do zdumionych

członkiń personelu sanatorium

„Marconi” z bardzo interesujšcš

inicjatywš. Chodzi o to, by kšpano

GO w większej wannie (ekstremistki

przebškujš nawet o basenie). Ponieważ

wcišż œwiętokradztwem byłoby

wylewanie do œcieków siarkowego

roztworu z Glempa, nawet po

wymoczeniu w nim choćby 50 pań,

kobitki wymyœliły, by zużyty roztwór

przelewać na koniec do butelek.

„Œwięta woda” z Buska Zdroju

sprzedawana w parafiach całego Katolandu

łacno wspomoże budowę

Œwištyni Glempowej Opatrznoœci!

No i mamy kolejnš relikwię...

pierwsze jednak były „siki œwiętej Weroniki”.

Anna Tarczyńska, Marek Szenborn

PS – Jaja sobie robicie, wszak to

nawet w Polsce nie jest możliwe! – zakrzyknie

ten i ów Czytelnik „FiM”.

Nic podobnego! Otóż opisaliœmy (co

prawda żartobliwie) NAJŒWIĘTSZĽ

prawdę.

 

 

„FAKTY I MITY” nr 11, 18.03.2004 r.

KREW NA KOMŻY

Za pomocš chłosty i kar pieniężnych wymusza się

chodzenie do koœcioła! Uczestnicy nabożeństwa bijš

się po plecach twardymi, rzemiennymi kańczugami,

plecy spływajš krwiš, krew obficie skrapia posadzkę

koœcielnš i siedzšcych w ławkach ludzi, a widzowie

wpadajš w ekstazę.

Polska wieku XVII–XVIII,

stawiana dotšd za wzór

chrzeœcijańskiej doskonałoœci,

jeœli chodzi o masowoœć

praktyk religijnych i przywišzanie

do Koœcioła – jest tylko mitem!

Ówczesne przekazy historyczne informujš,

że kler nagminnie skarżył się

na swych parafian – ganił ich słabš

znajomoœć chrzeœcijańskich zasad religijnych

oraz nikłš więŸ między wiernymi

a Koœciołem. Praktyki katolickie

były przez masy plebejskie „odbębniane”,

wiara była gorzej niż powierzchowna

i mało kto przejmował

się groŸbami, czyœćcem, piekłem, karami

poœmiertnymi czy zapowiedziš

klštw. Plebani ze szczególnš gorliwoœciš

straszyli staruszków na łożu œmierci

mękami, aby ci zapisywali parafiom

lub zakonom całe majštki w zamian

za odprawianie mszy gregoriańskich.

Majštki te – skonfiskowane przez państwo

po II wojnie – kler odebrał sobie

obecnie z nawišzkš.

Nie było również szacunku dla

œwištyń i ich wyposażenia sakralnego.

Koœcioły były regularnie okradane,

a za dowód tego może posłużyć

wycišg z księgi miejskiej Kalisza, gdzie

ksišdz skarży się na swoich parafian:

„(...) którzy mi wiele razy koœciół okradali,

skrzynię złupali i skarbonę, nie

przepuszczajšc i koœcielnym rzeczom,

kiedy z obrazu Matki Boskiej różne insygnia,

to jest korale, pierœcienie srebrne

skradli, które rzeczy potem poznawano

na niewiastach...”.

Zdarzało się, że sprytni hultaje

udajšcy proroków, ludzi œwiętych, wędrowali

po wsiach i zbierali od naiwnych

datki na Koœciół. Potem uciekali,

gdzie pieprz roœnie i po pewnym

czasie pojawiali się w innym rejonie

kraju ze swojš „religijnš” misjš. Byli

i autentyczni bigoci, którzy uwierzyli

w swoje posłannictwo – na przykład

Florian Rzewuski modlił się

prawie przez dzień cały i „w zapamiętaniu

modlitewnym unosił się do góry

i zawisał w powietrzu”. Najbardziej

znany z ascezy i cnoty był

Józefat Kuncewicz, który „mięsa

przez lat dwadzieœcia i pięć zakonnego

życia swego nie jadł,

na gołej ziemi albo we włosiennicy

pospolicie sypiał, paskiem

żelaznym œciskał. Białogłowa

jedna nierzšdna do

jego komórki przyszedłszy, do

grzechu go namawiać poczęła,

czy to chcšc cnoty Józefata

doœwiadczyć, czy też lubieżnoœci

swojej dogodzić. Zgromił jej niewstyd

Józefat, a gdy to bezwstydnej niewiasty

nie poprawiło, postronkiem jš

osmagawszy od siebie odpędził” (F. Jaroszewicz,

Matka œwiętych Polska,

1767 r.).

Ale były to wyjštki, które nie czyniš

reguły, bowiem większoœć parafian

nie miała cnót religijnych, nie

chodziła do koœcioła, a więc nie przysparzała

„dutków” klechom. Stšd też

księża nadzwyczaj często skarżyli się

na wiernych, że nie znajš pacierza,

nie potrafiš wymienić przykazań, nie

uczęszczajš na nabożeństwa, a u spowiedzi

nie byli od lat dziesięciu, dwudziestu.

Bezbożnictwo (spowodowane

głównie koœcielnš obłudš i krytycyzmem

wobec kleru) było tak powszechne,

że władze koœcielne w porozumieniu

ze œwieckimi próbowały

za pomocš grzywny lub pod karš chłosty

wyegzekwować uczęszczanie do

koœcioła czy przystępowanie do spowiedzi.

I w ten sposób uczono płytkiej,

demonstracyjnej pobożnoœci bez

żadnej głębszej refleksji. Zwraca na

to uwagę Schulz w ksišżce „Podróże

Inflantczyka z Rygi do Warszawy

i po Polsce w latach 1791–1793”, piszšc,

że „zarówno włoœcianie, mieszczanie,

niższa szlachta, odbierała religię

mechanicznie i w tych właœnie klasach

panuje pod pozorem religii ťnajopłakańsza

ciemnotaŤ”.

Już w drugiej połowie XVII wieku

rozplenił się w Polsce kult maryjny,

który całkowicie przesłonił Boga.

Matka Boska w 1656 roku została

ogłoszona Królowš Korony Polskiej

i od tej pory wznoszono mnóstwo koœciołów

pod jej wezwaniem, fundowano

kaplice, figury i cudowne obrazy.

Tych ostatnich było ponad 500,

w tym połowa „płakała” rzewnymi

łzami nad bezbożnoœciš Polaków. Koœciół

przystšpił więc do ofensywy

i starał się działać na podœwiadomoœć

wiernych, aby przycišgnšć ich do koœciołów.

W œwištyniach wystawiano

na widok publiczny szczštki œwiętych

patronów, kontynuujšc wczesnoœredniowieczny

kult relikwii. W Krakowie

dominikanie „mieli” nie tylko

szczštki z Krzyża Œwiętego i trzy ciernie

z korony Chrystusowej, ale nawet

ziemię nasiškniętš jego... krwiš.

W okresie póŸniejszym krakowscy dominikanie

doszli chyba do wniosku,

że nie jest to wystarczajšca iloœć „skarbów”,

które znajdowały się w ich posiadaniu

i jeszcze dorzucili... mleko

z piersi Matki Bożej, którym karmiła

maleńkiego Jezusa.

Czczono więc takie relikwie jak...

czaszka œw. Rozyny w krakowskim

koœciele Wniebowzięcia czy czaszki

œœ. Konstantego i Ambrożego w koœciele

œw. Małgorzaty, a na prowincji

relikwiami bywały prawdziwe „perełki”:

na przykład w Żywcu – koœci

głowy œw. Krzysztofa, goleń œw. Krescentego

i piszczele œw. Wita. Zapobiegliwy

kler zadbał również o to, by

wœród relikwii znalazła się nawet ziemia

z miejsca, gdzie Bogarodzica...

zaszła w cišżę (?), czyli z miejsca,

w którym Jezus został niepokalanie

poczęty! Koœciół starał się uzasadnić

swš wielowiekowš tradycję nawet poprzez

pokazywanie maluczkim... ciał

dzieci zabitych przez Heroda! Niewiarygodne,

ale prawdziwe!

Odrębnš koœcielnš akcjš organizowanš

w czasie Wielkiego Postu

były procesje tzw. kapników. Nazwa

tej ponurej „imprezy” pochodzi od

płóciennych szarych kap, którymi nakryci

byli uczestnicy procesji. Na czele

w cierniowej koronie szedł, dŸwigajšc

krzyż, bosy pokutnik uosabiajšcy

Chrystusa. Za nim około stu,

a czasem i więcej kapników z pochodniami

i rzemiennymi (często nawet

drucianymi) dyscyplinami w rękach.

Widowisku temu przyglšdały się tysišce

ludzi, a było się czemu przyglšdać,

bo pokutnicy bili się z całej siły

po plecach twardymi, rzemiennymi

kańczugami. Niektórzy widzowie popadali

w ekstazę, inni – w stany mistyczne,

ale większoœć traktowała to

jako rozrywkę. Zbigniew Kuchowicz

tak opisuje to makabryczne widowisko:

„Sieczono się tak z całych sił około

kwadransa, plecy pokutników spływały

wkrótce krwiš, która obficie broczyła

na kapy, posadzkę koœcielnš,

a nawet skrapiała siedzšcych w ławkach

ludzi. Chłostano się z przerwami

pięć razy w cišgu nabożeństwa,

nic więc dziwnego, że po takiej męczarni

ciała kapników porozrywane

były do żywego mięsa. Skrwawieni,

oblani potem, półomdlali przystępowali

do ucałowania krucyfiksu,

a wreszcie parami opuszczali koœciół”.

Kapłan prowadzšcy nabożeństwo

czyœcił komżę spryskanš

krwiš i widowisko było skończone.

Tym bardziej udane, im więcej

krwi było na komży.

Żeby podnieœć dramaturgię

tych makabrycznych ceremonii

– organizowano również procesje

z udziałem kobiet. Ale w tym

przypadku skutek był odwrotny

od zamierzonego, gdyż samobiczowanie

się kobiet nabierało cech

erotycznych. Jędrzej Kitowicz

w swym „Opisie obyczajów za panowania

Augusta III” pisze, że odsłonięte

niewieœcie ciało, często ponętne

i cienka, przeœwitujšca bielizna

„wizerunek miłosny zamiast pokutnego

wystawujšc”.

Koœciół działał więc na podœwiadomoœć

wiernych, a urzšdzajšc tego

typu widowiska o charakterze „religijnym”,

œwietnie reżyserował zbiorowš

naiwnoœć wiernych, aby zebrać

jeszcze większš kasę. Nie dziwota

więc, że wkrótce zaczęły powstawać

kapišce złotem œwištynie z marmurowymi

ołtarzami, fascynujšce wiernych

swš wielkoœciš i przepychem,

a to znowu rozwišzywało sakiewki.

Koœcielny etap burzy i naporu minšł,

ale rozpoczęły się czasy innych

metod i równie perfekcyjnego otumaniania

wiernych. I tak to trwa do

dnia dzisiejszego. Ale księża skarżš

się na nas w dalszym cišgu...

Andrzej Rodan

 

 

„FAKTY I MITY” nr 20,25.05.2006 r. Z DZIEJÓW KOŒCIELNEJ GŁUPOTY

DZIADY KALWARYJSKIE

Newton wykrył prawo grawitacji, Franklin ujarzmił piorun, Laplace dociekał powstania œwiata, Darwin – powstawania gatunków, astronomia udowodniła wielkoœć zamieszkałych œwiatów, fizyka i chemia – prawidłowoœć w przyrodzie, a chłop polski wali co roku na Kalwaryę, bije się w piersi i oczekuje cudu. I tak od trzystu lat!

„Naprzód” (sierpień 1902) tak pisał o pielgrzymkach do „cudownego obrazu i kaplic” przy klasztorze Bernardynów w Kalwarii:

„Trzysta lat Kalwaryi! Dojeżdżamy do stacyi. Z wagonów wysypujš się na peron nieprzejrzane tłumy, strojne w barwne suknie. Tłum kłębi się i faluje. Z wagonów wynoszš ludzi chorych, ułomnych, sparaliżowanych; i oni spodziewajš się uzdrowienia, gdy odmówiš przepisanš liczbę pacierzy lub wypijš wodę z cudownej sadzawki w Betsaidzie. Twarze kobiet, mężczyzn i dzieci ogorzałe, oczy zamglone i zapatrzone w dal, usta rozchylone, twarze wykrzywione potężnš sugestyš, jednem słowem – ekstaza religijna.

Same miasteczko Kalwarya, położone u stóp œwiętej góry, przypomina o tyle Palestynę, że goœci w swoich, powiedzmy eufemistycznie, murach, kilkadziesišt rodzin żydowskich, trudnišcych się tak samo jak mieszczanie maœci chrzeœcijańskiej, handlem i uprzyjemnianiem pielgrzymom chwil pobytu. Naokoło rynku rozłożyły się sklepy, kramy, hotele i domy zajezdne.

Masowy œpiew rozprasza wszelkie wštpliwoœci, porywa ze sobš w górę, t.j, do klasztoru OO. Bernardynów. Po 15 minutach wspinania się w górę stajemy wreszcie u bram klasztoru. Przed nami wzniesiona jest brama tryumfalna z napisem witajšcym pielgrzymów. Poza bramš rozpoœciera się olbrzymi plac, na którym koncentruje się całe życie handlowe i umysłowe Kalwaryi. Pod względem konstytucyjnym panuje na placu przed koœciołem absolutna swoboda. Sprzedawane sš setkami tysięcy cudowne bibułki Matki Boskiej z Campocavallo i pierœcionki srebrne, które leżały rzekomo przy cudownym pierœcieniu ametystowym w Perugii. Z jakš łapczywoœciš konsumujš pielgrzymi literaturę odpustowš, œwiadczy fakt, że cudowne bibułki ks. Siedleckiego połykane bywajš w niezliczonej iloœci. Biedak, który całe życie głodował, połyka zamiast chleba bibułkę, która jest tańszš, łagodniejszš w smaku i jak zapewnia ks. Siedlecki, o wiele skuteczniejszš.

Właœciciele kramów sš rozgoryczeni z powodu praktyk zarzšdu klasztoru. Kramarze wynajęli miejsca pod swoje kramy za stosunkowo znaczne pienišdze. Mimo to ks. Bernardyni głoszš wprost z ambon, aby pštnicy nie kupowali u kramarzy, tylko u nich, przy ich stolikach. Kalwarya jest wielkim przedsiębiorstwem i walczy ze swymi słabszymi konkurentami w sposób przyjęty w œwiecie kapitalistycznym.

Silne wrażenie na pštnikach wywołuje obraz przedstawiajšcy morderstwo rytualne. Na obrazie widać grupę żydów ubranych w strój rytualny i uzbrojonych w ostre narzędzia. Na miednicy zaœ znajduje się ciało dziecka, któremu krew bucha z rozmaitych miejsc. Dziecko spoglšda boleœnie i łagodnie ku niebu, co jednak nie wzrusza okrutnych żydów.

Przed obrazem gromadzš się tłumy ludzi i słuchajš objaœnień przewodników, którzy nie żałujš czarnych kolorów, ażeby morderców dziecka przedstawić we właœciwem œwietle. Słuchacze, a zwłaszcza kobiety, sš wzruszone opowiadaniem i wybuchajš płaczem... Wiele cudów dzieje się przy cudownej sadzawce w Betsaidzie – tak zapewnia kronika klasztorna.

Do sadzawki tej, doœć szczupłej, cisnš się liczni pielgrzymi. Chorzy obmywajš w niej swoje rany; inni znów czerpiš z niej konewkami i dzbankami, pijš cudownš wodę na miejscu, a nadto zabierajš jš do domu. Piszšcy te słowa oglšdał naocznie i słyszał zapewnienia od wiarygodnych osób, że wodę z sadzawki, zanieczyszczonš odpadkami chorych, pije ludnoœć okoliczna. Władze sanitarne patrzš na to wszystko obojętnie – jakkolwiek nie jest obojętnem roznoszenie bakteryj chorobotwórczych po całej zachodniej Galicyi! Stosunki zdrowotne na Kalwaryi sš wprost przerażajšce. Ani zarzšd klasztoru, ani władze sanitarne nie poczyniły żadnych przygotowań, aby setki, tysišce ludzi przybyłych z rozmaitych stron uchronić od wybuchu jakiejœ zakaŸnej choroby. Noc przebyta w Kalwaryi, wœród œpišcych pštników, wywołuje wprost potworne wrażenie. Po lasach otaczajšcych klasztor, po norach mieszkalnych, szopach leży w nocy gęsto obok siebie tysišce ludzi, tak mężczyzn, jak kobiet i dzieci. Na tem samem miejscu œpiš i załatwiajš swoje potrzeby naturalne. Fetor, który unosi się nad tem całem obozowiskiem, jest nie do zniesienia. Że i moralnoœć nie jest przytem zbyt œciœle obserwowanš, rozumie się samo przez się. Dziwnš, a jednak bardzo częstš jest ta kombinacja podniecenia religijnego i seksualnego”.

Zachowano pisownię zgodnš z oryginałem.

Dysten

 

 

"FAKTY I MITY" nr 25, 28.06.2007 r. MROCZNE KARTY HISTORII KOŒCIOŁA (61)

WSZYSCY ŒWIĘCI BALUJĽ W NIEBIE?

Oto dalsza częœć wykazu katolickich œwiętych, wœród których znajdziemy masochistów, zabójców, ludzi z zaburzeniami psychicznymi. Po prostu idealne wzory do naœladowania dla wiernych...

Œw. Ferdynand III Kastylijski. Król Kastylii zmarły w 1252 r. był, jak powiadajš, człowiekiem głębokiej wiary, ufundował wiele biskupstw, koœciołów i katedr, co – według papieża Klemensa X, który kanonizował króla ponad czterysta lat po jego zgonie – wyczerpywało wszystkie znamiona człowieka œwiętego. Ksišdz Stanisław Musiał zauważył jeszcze, że „był tak pokorny, iż własnoręcznie nosił szczapy drewna na stosy, na których palono heretyków”.

Œw. Angela z Folingo (1248–1309) piła wodę po myciu trędowatych. „Nigdy nie piłam z takš rozkoszš – mówiła. – Pewnego razu kawałek strupiastej skóry trędowatego utknšł mi w gardle. Zamiast go wypluć, zadałam sobie wiele wysiłku, żeby go przełknšć i udało mi się. Miałam wrażenie, że przyjęłam komunię. Nigdy nie potrafię wyrazić rozkoszy, jaka mnie ogarnęła”.

Œw. Katarzyna ze Sieny (ok. 1347–1380), włoska mistyczka i stygmatyczka, tercjarka dominikańska; doktor Koœcioła; orędowniczka idei krucjaty, w 1939 r. ogłoszona patronkš Włoch. Biczowała się trzy razy dziennie: raz za grzechy swoje, drugi raz za grzechy cudze, trzeci raz – za grzechy umarłych. W ekstazie zaręczyła się z Jezusem (utrzymywała, że dostała od niego nawet œlubny pierœcień) i twierdziła, że zdarzało się jej pić mleko z piersi Maryi. Odegrała znaczšcš rolę politycznš. Tak pisał o niej Rajmund z Kapui (jej spowiednik): „Byłem œwiadkiem, jak została przekształcona w mężczyznę z małš bródkš, a ta postać, w którš została nagle przemieniona, była postaciš samego Jezusa Chrystusa”. A tak w swych „Żywotach œwiętych” pisał Piotr Skarga, dla zbudowania i zachęcenia wiernych do naœladownictwa: „Żelaznego na gołym ciele pasa używała. Trzykroć się na dzień żelaznym łańcuszkiem, na wzór œw. Dominika, biczowała tak, że krew z ramion œciekała na nogi... Chcšc jednak matka nieco jej przerwać on ostry żywot, wzięła jš ze sobš do cieplic; lecz ona tam w goršcš wodę siarczystš, czego nie widziała matka, kładła się i więcej ucierpiała, aniżeli od wszystkiego biczowania...”.

Bł. Dorota z Mštowów (1347–1394), mistyczka; córka kolonistów holenderskich; w 1393 r. na własne życzenie została zamurowana w celi przy katedrze w Kwidzynie.

Œw. Jan Kanty, patron Uniwersytetu Jagiellońskiego, Jan z Kęt (1390–1473), filozof, teolog; w 1767 roku kanonizowany; w latach 1421–1429 kierował szkołš bożogrobców w Miechowie; od 1429 roku był profesorem filozofii, a następnie teologii w Akademii Krakowskiej; relikwie Jana Kantego spoczywajš w konfesji w krakowskim koœciele akademickim œw. Anny (wzniesiony po jego beatyfikacji w 1680 r.). W XVIII wieku, skutkiem pokłosia walk z jezuitami (którzy chcieli zlikwidować Akademię Krakowskš), władze uniwersytetu uznały, że uczelnia powinna mieć swojego œwiętego patrona. Zapewne w celu lepszej na przyszłoœć protekcji przed zakusami duchowieństwa... Któż mógł się nadawać? Oczywiœcie Jan Kanty – profesor. Rozpoczęły się starania o kanonizację. Cišgnęły się bardzo długo i kosztowały majštek. Wreszcie trybunał kanonizacyjny zażšdał jeszcze dodatkowych pism Jana Kantego, œwiadczšcych o jego œwiętoœci (tzn. spolegliwoœci względem Koœcioła). Wysłano je czym prędzej do Rzymu. I tu nastšpiła katastrofa – okazało się, że pretendent nie doœć, że nie jest œwiętym, to jeszcze okrutny zeń heretyk. Dlaczego? Wywiedziono z nadesłanych pism, że Kanty był zwolennikiem koncyliaryzmu. Niestrudzeni profesorowie znowu wysupłali pienišdze, opłacili sowicie adwokata w Rzymie, a ten doradził im, żeby senat napisał do trybunału kanonizacyjnego wyjaœnienie, że zaszła pomyłka, że niby wysłano pismo... innego Jana. Tak też zrobiono. Nowe „pisma” Jana ukazywały go goršcym zwolennikiem wszechwładzy papieża. W ten właœnie sposób Jan Kanty został œwiętym uniwersyteckim. Symboliczna była procesja kanonizacyjna, która maszerowała, kiedy w Krakowie stały już obce wojska. „Uniwersytet traci majštek, żeby kanonizować swojego profesora, a jednoczeœnie Rzeczpospolita przestaje istnieć” – napisał Aleksander Krawczuk.

Œw. Pedro Arbules – Hiszpan, morderca, okrutny inkwizytor, zginšł w 1485 r. Kanonizowany w 1867 roku przez Piusa IX, a fakt ten stanowił rodzaj wyzwania rzuconego przeciwko wszelkim postępowym siłom. W roku 2000 inny papież – Jan Paweł II – uczynił to samo, kanonizujšc Piusa IX.

Œw. Teresa. Jak pisze o niej Reinach (cytujšc często Woltera), była to „młoda, przystojna wdowa, pani Guyon, która zechciała zostać francuskš œwiętš Teresš”. Odrzucona przez Koœciół w swoim czasie pozyskała jednak wielu zwolenników,

w tym biskupa Fénelona, a ów „wychowawca dzieci królewskich zabrał się do kochania Boga w towarzystwie pani Guyon (...). Dziwnem było, że został uwiedziony przez kobietę z objawieniami, z proroctwami i z galimatjasem, która dusiła się od łaski wewnętrznej, którš trzeba było rozsznurowywać i która się opróżniała (jak to mówiła) z nadmiaru obfitoœci łaski, żeby niš napuchło ciało wybrańca, siedzšcego obok niej (...). Fénelon poradził pani Guyon, aby roztaczała swe pisma orzeczeniu Bousseta, biskupa z Meaux. Ten je potępił i dama obiecała już nie dogmatyzować (...). Mimo swej obietnicy pani Guyon wcale nie milczała; król kazał jš wtedy zamknšć w Vincennes. (...) umarła w zapomnieniu w 1717 po 15 latach odosobnienia koło Blois. Wiek i samotnoœć uœmierzyły nerwy tej uczciwej kobiety rozstrojonej, która poœlubiła Jezusa Chrystusa w jednej ze swych ekstaz i od tego czasu nie modliła się już do œwiętych, mówišc, że pani domu nie powinna się zwracać z proœbami do służby”.

Œw. Teresa od Dziecištka Jezus, Teresa z Lisieux, Mała Teresa (1873–1897), francuska karmelitanka bosa, mistyczka; doktor Koœcioła; kanonizowana w 1925 r.; od 1888 roku zakonnica w karmelu w Lisieux (Normandia); patronka Francji i misji katolickich; oprócz Antoniego Padewskiego najpopularniejsza œwięta Koœcioła katolickiego, przedstawiana z bukietem róż w dłoniach. W swej autobiografii napisała m.in.: „A przede wszystkim życzyłabym sobie zostać męczennicš! Męczeństwo! Było to marzenie mojej młodoœci i to marzenie w mojej malutkiej karmelitańskiej celi przybierało na sile. Nie tęsknię do jednej odmiany męczeństwa. Żšdam dla siebie wszystkich. Podobnie jak Ty (…) mój boski Oblubieńcu, chciałabym być chłostana i ukrzyżowana (…). Tak, jak uczyniono to œw. Bartłomiejowi, chciałabym, aby obdarto mnie ze skóry; a podobnie jak uczyniono to ze œw. Janem, chciałabym zostać zatopiona we wrzšcym oleju; jak œw. Ignacy Antiocheński chciałabym zostać rozszarpana przez zęby dzikich zwierzšt – tak, bym została uznana za godnš dostšpienia chleba Bożego. Wraz ze œw. Agnieszkš i œw. Cecyliš życzyłabym sobie położyć kark pod topór kata i wraz z Joannš d’Arc móc na płonšcym stosie szeptać imię Jezusa”.

Jan Paweł II w 1997 r. uczynił z tej wariatki... doktora Koœcioła.

W końcu lat szeœćdziesištych XX wieku watykańska Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych postanowiła zweryfikować całš listę œwiętych. Zakupiono w tym celu „mózg elektronowy” (komputer), w którym gromadzono informacje o œwiętych. W wyniku tego przedsięwzięcia wielu œwiętym zdjęto aureolki. Nie obyło się przy tym bez zgrzytów i ostrych protestów.

W poczštkach chrzeœcijaństwa, kiedy „żyło” najwięcej œwiętych, nie było żadnych kryteriów – takich jak dziœ – do zaliczania danej osoby w poczet œwiętych. Nie było procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych. Wystarczyło, że kogoœ ukamienowano, i takš osobę uznawano za œwiętš. Jeœli pamięć o danej œmierci męczeńskiej utrzymywała się do œredniowiecza, to wpisywano jš na listę œwiętych i do kalendarza liturgicznego. Były to czasy, kiedy œcisłoœć faktów nie miała żadnego znaczenia. Nie było też wielkich wymogów moralnych w kwestii zostania œwiętš osobš. Komisja weryfikacyjna dokonała istnej rzezi na liœcie œwiętych. Setki imion musiało zniknšć z kalendarza liturgicznego. Byli to przeważnie tacy œwięci, co do których było wiele podstaw, aby sšdzić, że nigdy nie istnieli, że byli tylko odbiciem jakiejœ legendy. I tak dostało się œw. Jerzemu smokobójcy, œw. Barbarze, jednemu ze œwiętych Mikołajów, a œwięty Szymon Słupnik okazał się chorym na katatonię. Współczeœni lekarze specjalizujšcy się w historii medycyny, studiujšc dostępne życiorysy Szymona, doszli jednogłoœnie do wniosku, że był on po prostu chory psychicznie. Katatonia objawia się zmianami napięcia mięœniowego oraz zredukowaniem funkcji psychomotorycznych aż do stanów osłupieniowych. Jej najczęstszym objawem jest znieruchomienie, czasami całkowite. W społeczeństwach prymitywnych, które nie znały istniejšcych chorób psychicznych oraz możliwoœci leczenia „nawiedzonego”, ludzie tacy uważani byli (i sš) za „nawiedzonych przez Boga”. Na liœcie œwiętych goœciło więc wielu mniej lub bardziej chorych psychicznie, których choroba poczytywana była za działanie sił nadprzyrodzonych.

Nie obyło się bez licznych protestów. I tak np. ludnoœć Neapolu oburzyła się na wiadomoœć o skreœleniu ich œwiętego Januarego, patrona grobu pod Wezuwiuszem. W miejscowej katedrze znajduje się ampułka z ciemnym, krwawobrunatnym proszkiem, który uznawany jest za krew œwiętego. Regularnie dwa razy w roku, w œciœle okreœlonych dniach i godzinach, proszek zmienia się w płyn, który się burzy. W uroczystoœci zwišzanej ze wzburzeniem krwi œwiętego Januarego biorš udział, obok tłumów wiernych, członkowie miejscowej hierarchii koœcielnej oraz przedstawiciele arystokratycznych rodzin, które od wieków majš tradycyjne prawo ustalania, czy krew wzburzyła się, czy też nie. Tradycja głosi, że jeœli to nie nastšpi, na Neapol lub całe Włochy spadnš klęski i nieszczęœcia. Liczne komisje stwierdziły ponad wszelkš wštpliwoœć, że rzeczywiœcie proszek w ampułce zmienia się w okreœlonych dniach roku w musujšcy płyn. Eksperci koœcielni doszli jednak do wniosku, że fenomen, który powtarza się z dokładnoœciš szwajcarskiego zegarka, nie jest cudem. Jedyny cień na ten cud rzuca pewne wydarzenie z przeszłoœci. Otóż po zajęciu Neapolu przez wojska Napoleona, który niezbyt był przyjazny wobec Koœcioła i papiestwa, w oznaczonym dniu krew œwiętego Januarego nie wzburzyła się. Wywołało to głębokie zaniepokojenie ludnoœci miasta. Sšdzono powszechnie, że bezbożni rewolucjoniœci œcišgnš na Włochy przerażajšce kataklizmy. Marszałek Murat, mianowany póŸniej przez Napoleona królem Neapolu, dowiedziawszy się, że niespełnienie się cudu wywołało napięcie w mieœcie, wezwał arcybiskupa i zakomunikował mu, że albo krew się w katedrze wzburzy w cišgu 24 godzin, albo ekscelencja zostanie rozstrzelany. Œwięty okazał dbałoœć o życie dostojnika koœcielnego, ponieważ cud spełnił się już po kilku godzinach...                           Mariusz Agnosiewicz

                                                                                                                                                                            www.racjonalista.pl

 

 

„FAKTY I MITY” nr 9, 06.03.2003 r.

PROŒBA

W zwišzku z pomysłem duszpasterza

œrodowisk twórczych w Warszawie,

ks. Niewęgłowskiego, postawienia

w centrum Warszawy na placu

Teatralnym posšgu przedstawiajšcego

ANIOŁA STRÓŻA NARODU

POLSKIEGO („FiM” Nr 40/2002 r.),

zwracam się do szanownego pomysłodawcy

z uprzejmš proœbš.

Tak się składa, że jestem rzeŸbiarzem

i osobš wierzšcš w Boga. Ponieważ

mieszkam w Austrii, mam

okazję spotykać się tu z setkami moich

rodaków, którzy dręczeni biedš,

bezrobociem i beznadziejnoœciš życia

w swej ojczyŸnie musieli wyjechać,

by na obcej ziemi ciężko pracować.

Pragnę oddać tym ludziom swój hołd

poprzez przekazanie tutejszej Polonii

takiego osobiœcie wyrzeŸbionego

„Anioła Stróża Narodu Polskiego”.

Proœba moja jest natury moralnej.

RzeŸbišc postać tego anioła,

nie chciałbym popełnić grzechu bałwochwalstwa

i pychy. Zależy mi na

pokazaniu jego zgodnego z prawdš

wyglšdu. Zwracam się do inicjatora

i pomysłodawcy, ks. Wiesława Niewęgłowskiego,

który z racji pełnionej

funkcji mógł mieć osobisty kontakt

z Aniołem pełnišcym służbę Stróża

Narodu Polskiego i zapewne konsultował

z nim swój pomysł oraz uzyskał

jego zgodę na postawienie mu

w Warszawie jego pomnika, o przekazanie

mi opisu jego wyglšdu lub

fotografii ze wspólnego spotkania.

Z góry serdecznie za pomoc dziękuję.

Z poważaniem M. Pogodziński, Wiedeń

 

 

"FAKTY I MITY" nr 48, 06.12.2007 r. CZYTELNICY DO PIÓR

KORZENIE GŁUPOTY

„Bóg was kocha i cišgle na was patrzy. Wie o każdej waszej myœli i uczynku. Wie, co będziecie robić jutro i za miesišc. Wie także o krzywdach, które się wam dziejš, bo w ten sposób was doœwiadcza, podobnie jak biblijnego Hioba. Bóg jest wszechmogšcy i miłosierny. Może dać, ale także zabrać. Nic na œwiecie nie dzieje się bez Jego wiedzy i zgody”.

Tak niewiele tych słów, a tyle w nich niedorzecznoœci i kłamstw! Od dzieciństwa jesteœmy karmieni takš właœnie papkš. Szczególnie w szkole, o co zadbał i robi dalej watykański Koœciół, wymuszajšc na rzšdzšcych, by religia była wliczana do œredniej ocen. Kłamstwa te niezwykle łatwo udowodnić. Wystarczy bowiem odrobina zdrowego rozsšdku i logicznej analizy tej papki oraz trochę odwagi, by zrezygnować z biernej postawy, którš narzuca nam Koœciół.

Jeœli bowiem Bóg (którego wyobrażamy sobie jako osobę, co jest oczywistym błędem) jest „miłosierny”, to po co aż tak gnębił tego biednego Hioba?! Jeœli natomiast wszystko wie, bo jest „wszechmogšcy”, to przecież wiedział, co Hiob zrobi, a więc po co go sprawdzał?! Czyżby diabłu chciał zaimponować?! A może po prostu lubi znęcać się nad słabszymi od siebie istotami, które stworzył?!

Jeœli w ogóle istnieje, to albo nie interesuje się nami, albo nie jest „miłosierny”, lecz wręcz nieludzki i sadystyczny, a wszelkie zło, które w nas siedzi, pochodzi właœnie od niego, bowiem stworzył nas na swój obraz i podobieństwo – jak mówi Biblia.

Według niej, Bóg gnębił człowieka od samego poczštku. Najpierw wypędził go z raju, a przecież już przed zerwaniem jabłka przez Ewę musiał wiedzieć („jako wszechmogšcy”), że ona to zrobi. Był to więc z jego strony podstęp. To on przemawiał do niej ustami węża, bo przecież „nic się nie dzieje bez jego wiedzy i zgody”.

Potem rękami Kaina z premedytacjš zabił Abla i całš winę zwalił na niego, zadajšc mu jeszcze dziwne pytania –„Gdzie jest twój brat, Abel?”; „Cóżeœ uczynił?”.

Wymordował ludzi w Sodomie i Gomorze, a przecież byli jego dziełem. Jego dziećmi.

Powinien się więc na siebie wœciekać, że stworzył takich „zboczków”.

Następnie (choć jako „wszechmogšcy” musiał wiedzieć, że to nic nie da) zesłał potop, mordujšc w ten sposób wszystkich mieszkańców ziemi oprócz Noego i jego rodziny. Cóż za wspaniałomyœlnoœć z jego strony!

Wniosek, jaki się sam narzuca, jest oczywisty – Bogiem kierowała niepohamowana wręcz żšdza zabijania, którš stosuje do tej pory. Zmienił jedynie system, bowiem w Biblii często działał osobiœcie, a teraz wybiera sobie pełnomocników do wykonywania wyroków, a ci bardzo często z jego imieniem na ustach i napisami na sztandarach: Bóg – Honor – Ojczyzna, dokonywali (i dokonujš) rzezi. Zbiera więc żniwa na wojnach, w katastrofach i wypadkach drogowych oraz siejšc różnego rodzaju epidemie, pożary i powodzie.

Tak właœnie wyglšda żydowski Bóg w wersji oryginalnej, którego funkcjonariusze Koœcioła rzymskokatolickiego ucywilizowali, przerabiajšc na własne kopyto. Stworzyli nowš religię (i cały czas w niej grzebiš), by zawłaszczać œwiat w sposób nie tylko duchowy, lecz nade wszystko materialny, czego dowody widzimy u nas na każdym kroku. Kultura chrzeœcijańska, o korzeniach której cišgle mówi prawica, to kultura œmierci, co wyżej udowodniłem na kilku przykładach wyjętych z Biblii, a w praktyce potwierdził to rzymski katolicyzm, będšcy motorem napędowym krzyżowych wojen, œwiętej inkwizycji, pogromu amerykańskich Indian, słynnej nocy œw. Bartłomieja oraz tysięcy innych krwiożerczych epizodów.

Nic dziwnego zatem, że kraje Unii nie wyobrażajš sobie w preambule konstytucji europejskiej jakiegokolwiek zapisu odwołujšcego się do tych krwawych korzeni. Zresztš tak naprawdę to wszelkie pozytywne wartoœci Europa wyniosła ze starożytnej kultury Greków i Rzymian. Ale niby skšd nasza prawica, wychowana w katolickim (za)duchu, ma to wiedzieć! Dlatego cała Europa (i nie tylko) uznała nas za ciemniaków i dewotów. Tylko my spoœród 27 krajów Unii Europejskiej chcemy Boga w jej konstytucji, co wyraża się stosunkiem 26:1. Kolejna kompletna klapa œwiadczy o tym, że korzenie naszych wiodšcych prawicowców sięgajš raczej do starożytnej Abdery – miasta słynšcego z głupoty jego mieszkańców. Wypada zatem współczuć polskiej młodzieży, wychowujšcej się na takich wzorcach, gdyż wyjdzie ona z tego podobnie okaleczona, jak jej niewštpliwie zakłamane autorytety, majšce wpływ na obecny kształt polskiej edukacji.

Patrzšc na nasz kraj z cišgle rosnšcš liczbš watykańskich meczetów, na zasoby Koœcioła pęczniejšce dzięki prezentom kolejnych rzšdów po 1989 roku, na lawinowš zmianę nazw ulic, placów, budynków i prawie wszystkiego, co nas otacza; obserwujšc wyprzedaż niemal całego majštku narodowego (niejednokrotnie za złotówkę) Watykanowi i innemu obcemu kapitałowi, musimy dojœć do wniosku, że już tylko z nazwy i koszmarnych długów jesteœmy Rzeczšpospolitš Polskš.

Witold Pater

 

 

„FAKTY I MITY” nr 11, 18.03.2004 r.

Podpisaniem ugody zakończył się proces o czary. Wytoczył go jeden z mieszkańców Woli Kalinowskiej pomówiony przez sšsiadkę o „zabranie mleka krowom” („FiM” 41/2003). Obydwie strony podzieliły się kosztami sšdowymi, a sšsiadka zobowišzała się publicznie „czarownika” przeprosić.

Gdyby ktoœ zapomniał – mamy rok 2004 po Chrystusie.

[Od razu widać że te sindzy so nie katolickie! Zamiast starymi, wypróbowanymi katolickymy metodami, czyli z pomoco rozpalonych do czerwonoœci szczypiec, gwoŸdzi wbijanych pod paznokcie i innemi, łopisanymi przez katolickich speców metodami przepytać go czy miał konszachty, a jej zrobić próbę wody (przypomnę, bo w tych atejistycznych - tłu! - czasach to ludzie zapomnieli: jak utonęła to była niewinna, a jak pływała to na zbawiajšcy jš stos po przepytaniu oczywiœcie... No i wiadomo, majštek na przenajœwintszy Koœciół, i dla mnie 10% za przypomnienie) to łoni po atejistycznemu! Ja jejich też bym przepytoł. Bo łoni mi cosik podejrzane. Czy łone sie nie kumajom z rogatym, a może nawet z jakiemiœ atejistami?!... No! – Wiecie kto...]

 

 

„FAKTY I MITY” nr 46, 18.11.2004 r. HEDONIŒCI CZY SŁUDZY SZATANA?

RZYMSCY PAPIEŻE

W HISTORII KOŒCIOŁA RZYMSKOKATOLICKIEGO BYŁ TO WIEK PANOWANIA PROSTYTUTEK. PAPIESKA DYNASTIA BORGIÓW, OSŁAWIONYCH BIRBANTÓW, TRUCICIELI, HULAKÓW I CUDZOŁOŻNIKÓW TO PIKUŒ PRZY PAPIEŻU SERGIUSZU III I JEGO NASTĘPCACH.

O wieku X można œmiało powiedzieć, że był to czas, kiedy kobiety rzšdziły papieżami. To wówczas zaczęła się epoka „sług szatana” (patrz:

Berg, Freude mädchen im Mittelalter,

wyd. 1910 r.) na Piotrowym tronie,

a prostytutki rzšdziły Rzymem gwałtem,

podstępem, mordem i decydowały

o tym, kto zostanie tak zwanym

namiestnikiem Chrystusa. Królował

sztylet, a także nepotyzm, intrygi

i seks. Dla historyków sš to

œwietnie udokumentowane fakty niebudzšce

wštpliwoœci i rozcišgajšce

się na kilka dalszych stuleci. Jak się

to zaczęło?

Papież Sergiusz III (904–911) zasiadł

na Piotrowym tronie, ponieważ

obu poprzednich papieży, Leona

(903 r.) i Krzysztofa (903–904)

uduszono. Rzymem władał wówczas

Teofilakt, przywódca szlachty rzymskiej,

który za pomocš intryg, przemocy

i morderstw osadzał na papieskim

stolcu kochanków swej żony

Teodory i córek: Marozji i Teodory

Młodszej. Kiedy Sergiusz III został

papieżem, to – jak piszš Franciszek

Ksawery Seppelt i Klemens

Löffler w „Dziejach papieży od poczštków

Koœcioła do czasów dzisiejszych”

(przekład z niemieckiego

tego dzieła wydanego w 1936 r.

w Poznaniu został zaaprobowany

przez kurię arcybiskupiš) – „(...)

na widownię występuje jako prawdziwa

władczyni ambitna i nieobyczajna

małżonka Teofilakta, Teodora,

wraz ze swymi córkami, Marocjš

i Teodorš Młodszš... Ze wszech miar

niegodnš była przez dziesištki lat trwajšca

zależnoœć papiestwa od tych kobiet,

które beztrosko przekraczały granice

dobra i zła”.

Jakież to były granice? Te trzy

pięknoœci szybko zadomowiły się

w pałacu laterańskim, a piętnastoletnia

Marozja została kochankš

czterdziestopięcioletniego

papieża (z tego zwišzku

urodził się syn,

Sergiusz, który 25 lat

póŸniej również został

papieżem, jak jego ojciec).

Mamusia Marozji, Teodora,

jak również siostrzyczka,

Teodora Młodsza – także

sypiały z papieżem. Te

trzy kurtyzany, pozbawione

jakichkolwiek skrupułów,

trzęsły wówczas Rzymem, a Jego

Œwištobliwoœć pokornie

spełniał wszelkie

ich żšdania. Nadawał

kochankom, a póŸniej

kochankom swoich kochanek,

posiadłoœci ziemskie,

tytuły biskupie, sprzedawał

godnoœci, bowiem za

panowania Sergiusza III i jego następców

wszystko w Rzymie było na

sprzedaż: biskupstwa, arcybiskupstwa,

dyspensy, rozwody, kapelusze kardynalskie.

Nawet tiara papieska była na

sprzedaż. Aby nie być gołosłownym:

papież Benedykt IX „postanowił zrzec

się godnoœci papieskiej na rzecz archiprezbitera

Jana Gracjana, który musiał

wypłacić za jego zrzeczenie się

wielkš sumę p i e n i ę d z y ” (Seppelt).

Mówišc prosto: papież BenedyktIX, który

miał lat... dwanaœcie, kiedy został papieżem,

trzynaœcie lat póŸniej sprzedał

godnoœć papieskš za 1500 liwrów,

rocznš pensję i rękę córki hrabiego

Gerarda. I tak Jan Gracjan został

„Ojcem Œwiętym” Grzegorzem VI.

Ale cóż się dziwić, skoro o jednym

z następców Benedykta, Leonie X,

powiedziano: „Gdyby ten papież żył

był jeszcze dłużej, toby sprzedał Rzym,

Chrystusa, a wreszcie i siebie samego”.

Byli to papieże, których nawet

im współczeœni nazywali sługami szatana.

Ks. dr Józef Umiński w „Historii

Koœcioła” (wyd. z 1949 r., aprobowane

przez kurię arcybiskupiš) podaje,

że te nierzšdnice były pięknej

powierzchownoœci, miały wpływ na

Sergiusza III i jego następców, przez

co „(...) cała pierwsza połowa X w.,

wypełniona jest na Półwyspie Apenińskim

samowładnš akcjš i intrygami

tych kobiet albo ich dzieci, albo ich

kochanków, na różnych stolicach, m.in.

niestety na papieskiej także”.

Kiedy zmarł Sergiusz III, Teodora

i jej córki wybrały na jego następcę

Anastazego III (911–913),

a póŸniej Landa (913–914). Obaj panowali

krótko i nie mieszali się do

ciemnych spraw swych protektorek,

które – zdaniem Gregoroviusa

– wkrótce „zamieniły œwięte miasto

w burdel”. Podobnego zdania jest ówczesny

historyk Liutprand z Kremony,

biograf i poseł Ottona

Wielkiego, który wszystkich

papieży tego okresu nazywa

kreaturami Marozji. Ale motorem

wszystkich działań była

Teodora matka, a córeczki udowadniały

prawdę, że niedaleko

pada jabłko od jabłoni. Liutprand,

który wprawdzie żył

pięćdziesišt lat po tych wydarzeniach,

ale posiadał doskonałe